Nie było rozmowy o alimentach – ustaliliśmy jedynie, że to ja będę przekazywać pieniądze mężowi na wychowanie syna, a od lat to właśnie on utrzymuje się z moich pieniędzy.

Ponieważ to ja byłam tą, która zostawiła rodzinę dla innego faceta i przez to całe nasze małżeństwo legło w gruzach z mojego powodu, Tomek uznał, że jestem mu coś winna za te wszystkie łzy i sercowe dramaty. Oczywiście uznał też, że nie wolno mi zabrać Szymka, a sam Szymek był zdecydowany: z mamą to on raczej nie chce, lepiej już z ojcem! Bolało jak diabli, ale przecież nie będę ciągnąć dziecka siłą. Sprawę załatwiliśmy w tempie ekspresowym: dali mi spokój, ja mogłam otworzyć nowy rozdział, a w zamian co miesiąc, czasem nawet dwa razy, przelewałam im na konto złotówki.

Tomek na początku jeszcze miał pracę, coś tam sobie dorabiał, ale kiedy się zorientował, że nie tylko ja mam porządne dochody, ale jeszcze mój aktualny narzeczony dorzuca coś od siebie, żeby Szymek miał wszystko czego zapragnie rzucił robotę na rzecz wygodnego życia na mamusi pieniądzach. Bo po co się przemęczać, skoro wszystko można zamówić w internecie.

Jak Szymek zaczął się starzeć, tata wprowadził go w świat luksusu: obiady z dowozem, opuszczanie lekcji, kiedy akurat miał ochotę na wolne, wyjazdy na Mazury czy Tatry i lodówka aż pękała od sprzętów AGD najnowszej generacji. Z czasem chłopak nabrał takiej nonszalancji, że przechodziło to ludzkie pojęcie, a ze mną widywać się nie chciał prawie wcale. Co bym mu nie kupiła, co bym nie zaproponowała, tata załatwiał to szybciej i lepiej oczywiście za moje pieniądze. Chłopak mając jedenaście lat nawet nie zadawał sobie trudu, żeby się zastanowić, skąd to ojciec ma tyle kasy, skoro ciągle siedzi w domu.

Mój obecny mąż podsunął mi teorię, że pewnie daję im zbyt dużo. Początkowo nie chciałam w to wierzyć, ale zaczęliśmy myśleć o studiach Szymka; doszliśmy do wniosku, że może lepiej odłożyć coś na konkretny cel, niż żeby Tomek wydawał kasę na nowy ekspres do kawy. O swojej decyzji powiedziałam Tomkowi osobiście: słuchaj, przez lata ich utrzymuję, czas, żebyś teraz przejął część odpowiedzialności, a ja zadbam o przyszłość syna. Ten się oczywiście oburzył pomstował, jaka to ze mnie matka i żona była fatalna, a potem jeszcze groził, że poda mnie do sądu o alimenty, bo przecież tak naprawdę to on od lat nie widział ode mnie ani grosza.

Zasięgnęłam języka u prawników powiedzieli, żebym nie dała się zastraszyć i machnęła na to ręką, bo i tak nie ma szans w sądzie: facet od lat bez pracy, trwa z łaską tylko dzięki moim przelewom. I mimo tej wiedzy, mam wrażenie, że i tak jestem na przegranej pozycji. Szymek patrzy na mnie jak na najgorszą i jest przekonany, że to ja nie chcę pomóc jego biednemu tatusiowi. Życie jak z telenoweli, tylko aktorzy nie tacy przystojni.

Rate article
Fajna Tajna
Nie było rozmowy o alimentach – ustaliliśmy jedynie, że to ja będę przekazywać pieniądze mężowi na wychowanie syna, a od lat to właśnie on utrzymuje się z moich pieniędzy.