Nikt w Polsce nie mógłby przypuszczać, że niewielki, złowieszczy tatuaż wywoła rozłam w całej rodzinie!

Dziś znów wracam myślami do moich osiemnastych urodzin i prezentu, który wywołał w naszej rodzinie niemałe poruszenie. Rodzice podarowali mi wtedy voucher do salonu tatuażu w Warszawie, gdzie mogłam wreszcie spełnić swoje długo skrywane marzenie zrobić sobie niewielkiego motyla na nadgarstku. Myślałam, że dla nich to będzie drobiazg, znak zaufania na wejście w dorosłość. Tymczasem nasza babcia, Helena, do dziś mówi, że to był błąd, a nawet żartowała (albo nie?), że trzeba się wybrać do dermatologa usunąć tę zakałę.

Przyjaciółki z liceum niepotrzebnie dolały oliwy do ognia, przekonując, że przez tatuaż mogę mieć problemy ze znalezieniem pracy, że na studiach ktoś spojrzy na mnie podejrzliwie albo, że żaden porządny chłopak mnie nie zechce. Słuchałam tych ostrzeżeń z uśmiechem, choć w środku czułam, jak narasta we mnie niepokój. Czy naprawdę taki niewinny motyl może przekreślić moje plany na przyszłość?

Babcia zarzuciła moim rodzicom, że dopuścili do czegoś takiego. Jej zdaniem powinni byli lepiej mnie poprowadzić, powstrzymać i porozmawiać z nią przed podjęciem decyzji. Rodzice jednak uznali, że w wieku osiemnastu lat jestem już dorosła i powinnam mieć prawo do samodzielnych wyborów zwłaszcza jeśli chodzi o własne ciało. Zresztą zawsze powtarzali, że są dumni z moich wyników w nauce i że zasługuję na spełnianie marzeń, jeśli nikomu przy tym nie szkodzę.

Rozumiem babcię; wychowała się w zupełnie innych czasach, kiedy tatuaże kojarzyły się z więźniami czy chuliganami, a nie ze sztuką lub formą wyrażania siebie. Dla niej to zdecydowane tabu, którego nie jest w stanie tak łatwo zaakceptować. Rodzice próbowali tłumaczyć babci, że świat się zmienił, a dzisiaj tatuaż nie przekreśla człowieka wręcz przeciwnie, bywa symbolem niezależności i odwagi.

W tej sytuacji wyraźnie poczułam różnicę pokoleń dla mojego pokolenia motyle na nadgarstku to niewielka sprawa, dla starszych osób to wciąż przełamywanie tabu. Rodzice cieszyli się moją radością z prezentu, babcia powoli stara się zaakceptować nowe czasy, choć wiem, że nadal miałaby ochotę oparzyć mi nadgarstek ciepłą herbatą, żeby motyl odleciał.

Zastanawiam się, czy rodzice powinni byli mnie powstrzymać. To przecież trudne pytanie: kiedy oddać dziecku wolność, a kiedy jeszcze trzymać pod kloszem? W polskich rodzinach nadal przywiązuje się dużą wagę do zdania starszych i tradycji, ale przecież dorośli też mają prawo do prób i błędów, nawet tych zapisanych tuszem na skórze. Każda rodzina odpowie inaczej. U nas dzisiaj motyl na moim nadgarstku jest już po prostu rodziną anegdotą, a ja wciąż się zastanawiam co pomyślę o nim za dziesięć lat?

Rate article
Fajna Tajna
Nikt w Polsce nie mógłby przypuszczać, że niewielki, złowieszczy tatuaż wywoła rozłam w całej rodzinie!