Brat mojego ojca odwiedził nas i oznajmił, że jemu również przysługuje prawo do spadku.

Sześć miesięcy temu spotkało nas wielkie nieszczęście: zmarł mój ojciec. Po pół roku, czyli sześć miesięcy później, wpadł do nas w odwiedziny brat mojego ojca, wujek Leszek. Rzadko się u nas pojawiał. Z ojcem też miał bardzo ograniczony kontakt. Nie byli pokłóceni, ale nigdy nie potrafili się ze sobą dogadać. Relacje zawsze były chłodne, każdy żył po swojemu.

Jak ci minęła podróż? zapytałem. I dlaczego mówisz do mnie ty? Przecież jestem twoim ulubionym wujkiem! powiedział wujek Leszek z udawanym uśmiechem, jakby faktycznie był moim ulubionym.

Wujek nie uprzedził nas o swoim przyjeździe, niczego nie planowaliśmy. Ostatni raz rozmawialiśmy z nim podczas pogrzebu ojca. Nawet nie zadzwonił od tamtego czasu. I nagle, ni stąd, ni zowąd zjawia się.

Jak usiedliśmy do herbaty, wujek zapytał: To jak dzielimy spadek? Na nas troje? Nikogo więcej nie będzie? Jaki spadek? mama zapytała zaskoczona, kiedy się otrząsnęła.

Rzeczywiście był majątek. Mieliśmy ładne mieszkanie w Warszawie, duży, piękny dom pod Krakowem i dwa samochody. Mama próbowała namówić mnie na sprzedaż domu i kupno mieszkania w mieście, gdzie studiuję. Ale póki co nie śpieszyliśmy się z tym. Ustaliliśmy, że nie podejmiemy decyzji pochopnie.

Jaki spadek? Majątek, który zostawił mój brat! odparł wujek Leszek. Widzisz, gdyby nie Małgorzata i ja, to ty dostałbyś cały spadek. A tak, nic ci się nie należy! Ale jestem bratem! Mam prawo do spadku! Nie, nie masz! Prawo jest po naszej stronie! A co z uczciwością?

Wujek Leszek dobrze wiedział, że formalnie nic mu się nie należy, więc postanowił grać na sumieniu. Ale dla nas jego słowa nie miały żadnego sensu. Ojciec i wujek Leszek nigdy nie byli blisko, więc nie miał do majątku ojca żadnych praw.

Gdy ojciec zachorował, od razu powiedział, że wszystko zostaje dla mnie i mamy. Dla nikogo więcej. Tata nie zamierzał dzielić majątku z nikim innym.

I uczciwie, Leszek, też nic ci się nie należy! Dobrze o tym wiesz! Nigdy nie byłeś blisko z bratem! Tak to właśnie jest! Jak w kiepskim filmie: facet się żeni, żona zabiera wszystko, a rodzice, rodzeństwo, siostrzeńcy nie dostają nic!

Wujek Leszek próbował wzbudzić w nas poczucie winy. Chciał wymusić podział majątku na nas troje. Żegnamy! Nie będziemy o tym z tobą rozmawiać! powiedziała mama stanowczo.

Gdy wujek odszedł, zamknęliśmy dom i wróciliśmy do mieszkania w Warszawie. Wiedzieliśmy, z kim mamy do czynienia Leszek nie odpuści tak łatwo i prawdopodobnie będzie nas ciągał po sądach. W grę wchodziła spora suma: jedna trzecia luksusowego domu pod Krakowem, jedna trzecia mieszkania w stolicy i jedna trzecia wartości dwóch samochodów. To już konkretne pieniądze kilka milionów złotych.

Tak samo pomyślał wujek i rzeczywiście skierował sprawę do sądu. Liczy, że wygra. Jednak prawo stoi po naszej stronie. Na co on w ogóle liczy?

Rate article
Fajna Tajna
Brat mojego ojca odwiedził nas i oznajmił, że jemu również przysługuje prawo do spadku.