Nauczyłem teściową porządku na Dzień Kobiet.
Słuchaj, Izo, tak być nie może!
Jeśli Twoja mama już teraz tak się zachowuje, to co będzie, jak pojawią się dzieci? Ona przecież z naszego mieszkania nie będzie wychodzić! Zupełnie nie da nam żyć! oburza się Tomek po tym, jak Iza powiedziała, że jej mama nie zamierza przestawać odwiedzać ich bez zapowiedzi.
Dobra, skoro słów Pani Grażyna nie rozumie, to jutro wzywam ślusarza, niech zmieni zamki! złości się Tomek.
Tomku, przecież mama to też mi bliska osoba. I tak prędzej czy później dorwie się do kluczy od naszego mieszkania. I co, będziesz za każdym razem zmieniał wkładki w zamkach? Ona się obrazi, jak zobaczy nowe zamki! Musimy podejść do tego spokojnie, żeby sama zrozumiała, że nie można tak wpadać! próbuje męża uspokoić Iza.
Słuchaj, Iza, skoro twoja mama nie rozumie ani słów, ani moich gestykulacji, bez radykalnych kroków się nie obejdzie! odpowiada poważnie Tomek.
Co masz na myśli? zdumiona Iza patrzy mu w oczy.
Jeśli pani Grażyna ma klucz do nas, to znaczy, że Ty pewnie masz do mieszkania rodziców? pyta Tomek, patrząc na zaskoczoną żonę.
Pan Zbigniew i pani Grażyna wybrali się w sobotni poranek na targ w Krakowie z okazji Dnia Kobiet. Na lokalnym targu produkty od okolicznych rolników można kupić taniej niż w sklepie.
Dlatego starsi ludzie nie mieli problemu z wstaniem o 7 rano, by zdobyć jajka taniej o 2 złote niż w markecie.
Zbyszek, udało nam się kupić szynki! I te karpie jeszcze ruszają się w torbie. Jednego zaraz usmażę, drugiego zaniosę Izie. Pewnie potem sobie sama usmaży. Ciekawe, jaką minę zrobi Tomek, jak nasz żywy “Karpiuś” zacznie się w torbie ruszać! śmiała się pani Grażyna, wyobrażając sobie minę swojego zięcia.
Grażynko, zostaw już dzieci w spokoju! Chcą sobie sami żyć, mają po trzydziestce, a Ty ciągle tam łazisz, jakbyś była panną Marple, oglądasz gdzie Tomek położył skarpety. Naprawdę nie masz co robić? próbował żonie przemówić do rozsądku pan Zbigniew.
Cicho, poczekaj! ucina Grażyna. Ty, Zbyszek, zostawiłeś w łazience prysznic odkręcony?! Słyszysz, woda leci! Grażyna już bez zastanowienia wbiega do łazienki, po czym wylatuje z niej jak z procy.
O rany, Jezus Maria! Tam ktoś jest! W naszej łazience się myje! krzyczy Grażyna, biegając zestresowana po całym mieszkaniu.
Ale kto tam jest? Możesz wyjaśnić? niepewnie pyta Zbigniew, nie wchodząc do łazienki.
Zięć nasz, Tomek! Co on robi w moim mieszkaniu?! o mało nie piszczy Grażyna.
Co robię, co robię Woda u nas w domu brązowa, a po pracy byłem cały spocony i nieprzyjemnie kłaść się brudnym. Przyszedłem się wykąpać! w tym czasie Tomek wychodzi z łazienki w szlafroku, jakby był u siebie.
Pani Grażyno, chciałem Pani zwrócić uwagę z okazji Dnia Kobiet. Nie przystoi kobietom suszyć bielizny na kaloryferach i suszarce w łazience. Gdyby to była delikatna koronkowa bielizna, można by się zachwycić, ale tu… Szanuję Pani męża, panie Zbyszku! peroruje Tomek, niespiesznie idąc do kuchni i włączając ulubioną przez teściową ekspres do kawy, żeby zrobić sobie kawę.
Jak śmiesz! To mój dom, będę suszyć bieliznę gdzie chcę! oburza się Grażyna.
Pani Grażyno, z Izą kupiliśmy Pani pół roku temu ekspres do kawy, a on już w totalnym stanie! Czyści go Pani chociaż raz w tygodniu? U świń w chlewie czyściej! Tomek dalej wykłada swoje uwagi.
Tomku, już wystarczy wtrąca się Zbigniew.
Ale co wystarczy, panie Zbyszku?! Proszę spojrzeć, jaki bałagan na kuchni, wszystko porozrzucane, jakby to był stary garaż! Nie tak się utrzymuje mieszkanie.
Pani Grażyno, powinni Panią na rok do wojska zabrać, żeby nauczyć Panią porządku i dyscypliny! peroruje Tomek, wyliczając wszystko, co mu się nie podoba.
A lodówka?! Zajrzałem śmietana i majonez dwa tygodnie po terminie! Ser bez opakowania już wyschnięty!
Tomek bezceremonialnie wyrzuca przeterminowane produkty do śmieci.
A ta miska niedojedzonej kaszy gryczanej! Wie Pani, jak się to potem domywa? Czy jak jest zmywarka, to już można wszystko? Tomek już chce zajrzeć do zmywarki, ale Grażyna zasłania ją piersią.
Dość! Wynocha z mojego domu, bo dzwonię na policję i zgłaszam włamanie! I nie patrzę, że jesteś moim zięciem! Wylądujesz na komisariacie, zobaczysz! Moje mieszkanie, moja kuchnia, moja łazienka, moje majtki! I nikt ci nie dał prawa tak tu wchodzić i rugać mnie! wrzeszczy Grażyna.
Zbigniew przysłuchuje się tej tyradzie ze spokojnym uśmiechem, już domyślając się zamysłu Tomka, podczas gdy Grażyna wciąż nie łapie, o co chodzi.
No, widzi Pani, Pani Grażyno! Tego chcieliśmy dowieść! odetchnął z ulgą Tomek i uśmiechnął się do teściowej.
Wszystko, co teraz usłyszałem, niech Pani odniesie do siebie, bo przez ostatnie miesiące dokładnie tak samo, bez uprzedzenia, wchodzi Pani do nas z Izą i urządza kontrole! I pamiętaj jeśli znów Pani zawita bez zapowiedzi ja też nie będę patrzył, że jest Pani moją teściową! Ale mam nadzieję, że nie będzie trzeba! Tomek przebrał się z szlafroka w dżinsy i kurtkę, założył buty i kierował się do wyjścia.
Panie Zbyszku, Pani Grażyno, wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet! Na stole zostawiłem dla Pana, panie Zbyszku, Pana ulubioną whisky, a dla Pani, Pani Grażyno, butelkę dobrego wina i perfumy, które poleciła Iza mówił już łagodniej Tomek, zamykając za sobą drzwi.
Grażyna z nerwów od razu odkręciła whisky, nalała sobie kieliszek i wypiła go duszkiem, popijając kawą, którą zięć uprzednio przygotował na sprawnym już ekspresie.
Ech, Grażyna, trzeba przyznać, że zięć to dyplomata! Tak subtelnie wszystko zorganizował! Na koniec jeszcze jaką galę zrobił! Gorycz była, ale skutek jest, a posmak przyjemny! Zbyszek patrzył na dobrą whisky, perfumy i ciekawe półwytrawne wino.
No, Grażyna, wszystkiego dobrego na Dzień Kobiet! Zięć był pierwszy z życzeniami i przedstawienie zaliczyłaś, i whisky wypiłaś, perfumami się wypsikasz, sukienkę wieczorową założysz A ja też się postarałem powiedział Zbyszek, wyciągając dwa bilety do teatru na “Przygody Hulaki”.
Od tego czasu Grażyna już nigdy bez zapowiedzi nie zakłócała spokoju w mieszkaniu Izy i Tomka, za to doceniła pomysłowość i humor młodego człowieka. Granice zostały jasno postawione i nikt się nie obraził, a Tomek mógł po nocnej zmianie spać spokojnie, nie martwiąc się, że Grażyna grzebie mu w szafie ze skarpetkami.



