Pożar wywołany przez uderzenie pioruna błyskawicznie ogarnął stodołę, w której trzymano czternaście koni rasy śląskiej. Maciej, który w tamtym czasie był w domu, wybiegł na zewnątrz, zaczął walić w drzwi stodoły i krzyczeć, starając się ostrzec konie przed niebezpieczeństwem.
Matka Macieja, Teresa Marciniak, po latach wspominała: Nie sądzę, żeby którekolwiek z nas przetrwało to wszystko, gdyby nie on. Przypominała sobie, że jej syn już wcześniej miał odwagę wbiegnięcia do płonącego budynku.
Trzęsienie ziemi potrząsnęło szybami i meblami w domach w całych okolicach Maciejowa, ale nie przyniosło większych szkód ani niebezpieczeństw.
Maciejów nie pamięta takiego trzęsienia ziemi od bardzo dawna, o ile w ogóle coś podobnego miało tu miejsce, mówiła rzeczniczka Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, Lucyna Janik.
Dzięki odwadze Macieja rodzinna stajnia i jej konie zostały uratowane od śmierci w płomieniach. A. W ten sposób udało się przepędzić konie na wolność B. Stodoła nie spłonęła całkowicie, część budynku udało się zachować.



