Mam już dość, wszystko mnie wykańcza, odchodzę! Ile można to znosić!

Mam dość, wszystko, odchodzę! Ile można!

Mam dość, wszystko, odchodzę! Ile można! Dziecko, jej ciągłe zmęczenie, pomóż, pomóż a ja chciałbym znów wyjść na spacer, jak kiedyś! Tęsknię za bliskością! Przecież pracuję!!! W końcu! Chcę przyjść do ukochanej żony, kobiety… teraz pomieszkam u kolegi, a potem znajdę młodszą… ehhh… siedząc za kierownicą i myśląc, że dziś nastąpił ostatni punkt w relacji z żoną, Janusz nerwowo palił papierosa.

Historia ich małżeństwa była stara jak świat. Poznali się, zakochali bez pamięci, namiętność aż kipiła, zapomnieli o ostrożności, rezultat po kilku miesiącach pokazała mu test z dwoma kreskami.

Oczywiście, rodź, damy radę zapewniał Janusz, a wszystkie babcie i dziadkowie kiwali głowami, że pomogą, tylko niech rodzi… Potem ślub, narodziny, radosne łzy syn! I tyle szczęśliwe, beztroskie życie się skończyło, żona stała się jak kura domowa, zmęczona, rozczochrana, wieczny krzyk dziecka, również nocą, jej ciągłe pomóż, pomóż gdzie się podziała jego dziewczyna? Rodzina szybko się wycofała zostali sami ze swoim rodzicielstwem…

Nie jestem gotów! powiedział dziś Janusz żonie i zatrzasnął drzwi, zostawiając ją płaczącą z niemowlęciem na rękach.

Piszczące hamulce… Przed autem nagle pojawiła się ciemna, zgarbiona postać.

Co, życie Ci się znudziło??? wyskakując z auta, Janusz podbiegł do postaci.

Człowiek w płaszczu, wyprostował się, spojrzał smutnymi, starymi oczami i wyszeptał:

Tak.

Ten niespodziewany ton zbił Janusza z tropu.

Ojciec, pomóc Ci? Potrzebujesz wsparcia?

Nie chcę już żyć.

No daj spokój, może Cię odprowadzę do domu? Porozmawiasz, może będę w stanie pomóc? Janusz wziął staruszka za rękę i ostrożnie zaprowadził do auta.

Opowiadaj, dziadku Janusz odpalił kolejnego papierosa.

To długa historia.

Mam czas.

Staruszek spojrzał uważnie na Janusza, przeniósł wzrok na zdjęcie wiszące nad deską rozdzielczą.

Pięćdziesiąt lat temu poznałem dziewczynę, od razu zakochałem się po uszy, wszystko szybko się potoczyło rodzina, dziecko, syn, dziedzic… zdawało się, że to właśnie szczęście! Ale chciałem jak dawniej miłość, namiętność, młodzieńcze emocje. Żona zmęczona, dziecko małe, dom, trzeba pracować, wszystko przerzuciłem na nią, nie pomagałem W pracy poznałem inną kobietę, romans… żona się dowiedziała, rozwód i koniec. Rozstaliśmy się. Z tą kobietą nic nie wyszło, nawet się nie przejąłem, bawiłem się, ile się da. A ona wyszła za mąż ponownie, wypiękniała, syn nazywał ojczyma tatą, a mnie to nie obchodziło.

A co z Panem? dopytywał Janusz, paląc już drugą fajkę.

Ja? Zabawiałem się do oporu bez rodziny, bez żony, bez dzieci. Dziś mój syn kończy pięćdziesiąt lat, poszedłem złożyć mu życzenia, nie wpuścił mnie nawet do mieszkania zapłakał staruszek sam sobie winien. Powiedział: nie jesteś dla mnie ojcem, idź dalej się baw.

Gdzie Pana odwieźć? Janusz uderzał nerwowo w kierownicę.

Tu mieszkam, tu, możesz jechać, nie martw się o mnie staruszek wysiadł z auta i powoli ruszył w stronę wysokiego bloku stojącego u drogi. Janusz dopilnował, by wszedł do klatki, chwilę postał i zawrócił samochód. Wstąpił do sklepu, kupił kwiaty.

Wybacz mi, wybacz wszedł do domu, ukląkł przed zapłakaną żoną odpocznij, kochanie.

Wziął synka na ręce, poszedł do drugiego pokoju, kołysząc, zaczął nucić zachrypniętym głosem: Śpią zmęczone zabawki….

Zdumiony synek szybko zasnął, ufnie położył rączkę na mocno bijącym sercu ojca. Janusz spojrzał z czułością na dziecko: Chcę patrzeć, jak rośnie mój syn, chcę usłyszeć ‘tata’.

Znowu ratowałeś tonących? przebijała się w drzwiach z uśmiechem staruszka do swojego męża. Ten, uśmiechając się, odwieszał płaszcz na wieszak.

Tak, ratowałem, jakoś trzeba młodym przekazywać podstawowe prawdy.

A skąd wiesz, komu naprawdę trzeba pomóc?

Sam potrzebowałem tego wsparcia w ich wieku…

Chodź już na kolację, mój ratowniku nawiasem mówiąc, pamiętasz o jutrzejszym jubileuszu syna? Żadnych tonących wieczorem staruszka spojrzała z miłością na męża.

Nie zapomniałem, w końcu to pięćdziesiąte urodziny naszego dziedzica, naszej miłości jak to można zapomnieć objął ją czule i razem weszli do kuchni, uśmiechając się.

Rate article
Fajna Tajna
Mam już dość, wszystko mnie wykańcza, odchodzę! Ile można to znosić!