Emilia wsiadła do autobusu na przystanku, jak zawsze miała w zwyczaju. Na pokładzie była tylko jedno wolne miejsce tuż obok mężczyzny wyglądającego na kilka lat starszego od niej. Dziewczyna w pierwszej chwili nie zwracała na niego zbytniej uwagi. Czekała ją siedmiogodzinna podróż do rodziców, a w głowie kłębiły się liczne troski, które domagały się szybkiego rozwiązania.
Wygodnie usiadła, autobus ruszył. Po paru minutach do jej nozdrzy dotarł delikatny zapach piżma, zmieszany z silną wonią świeżo palonej kawy. Był w tym aromacie taki urokliwy posmak goryczy, że w jednej chwili wróciły do niej wspomnienia.
Lato, upał, miała siedemnaście lat, a obok niej był jej ukochany chłopak, Rafał, pachnący identycznie. Leżeli na trawie nad Wartą, całowali się, nad nimi rozgwieżdżone niebo, a Rafał co chwilę szeptał do ucha, że zawsze będą razem, że nigdy jej nie zostawi. Był jej pierwszą miłością tą silną, namiętną. Kochała go tak bardzo, że gotowa była dla niego zrezygnować nawet z marzeń o studiach, o przyszłości, byle być przy jego boku.
Los jednak zdecydował inaczej. Rafał poszedł do wojska i już do niej nie wrócił. W dużym mieście poznał inną dziewczynę, z którą się ożenił. Po Emilii pozostało tylko złamane serce. Przez kolejne lata unikała mężczyzn, wierna wspomnieniu o Rafale, choć on ją zdradził, minęła już dekada.
Na chwilę Emilia spojrzała na siedzącego obok towarzysza. Co? Niemożliwe! Szatyn o niebieskich oczach, wyrazistym nosie i pełnych ustach, wysoki przypominał Rafała do złudzenia. Serca Emilii przyspieszyło.
Przepraszam, czy masz na imię Rafał może? odezwała się nieśmiało.
Nie, jestem Jacek odparł, odwracając głowę z szerokim uśmiechem. Wyglądał niemal identycznie jak ten, o którym wciąż śniła.
A ty, jak się nazywasz?
Ja… ja Emilia na kilka sekund straciła głos, lecz zaraz się zebrała. Mam na imię Emilia, miło mi.
Również mi bardzo miło. Emilia, jesteś tak bardzo podobna do dziewczyny, którą kiedyś bardzo kochałem odpowiedział Jacek, ponownie się uśmiechając.
Tak? Do jakiej?
Do mojej pierwszej miłości. Nasze rozstanie było trudne. Ona znalazła innego, a ja od dziesięciu lat nie mogę o niej zapomnieć. Teraz, kiedy cię spotkałem, trudno mi uwierzyć w taki zbieg okoliczności mówił Jacek z autentycznością. Po rumieńcach na jego policzkach Emilia widziała, że i dla niego to niełatwa rozmowa.
Niesamowite westchnęła. Mam bardzo podobną historię. Ty wyglądasz zupełnie jak mój pierwszy chłopak sprzed dziesięciu lat. Czy to możliwe, by los tak mógł z nas zadrwić?
Wiesz co, Emilia? Wymieńmy się numerami i po prostu spróbujmy się lepiej poznać?
Zgoda.
Rozmowa płynęła sama. Jak potoczy się ich znajomość? Może los jeszcze raz podarował im szansę już nie z byłymi ukochanymi, lecz z osobami niezwykłe do nich podobnymi. Przecież nie ma przypadków są tylko nowe początki, które warto wykorzystać, by jeszcze raz uwierzyć w miłość i nie zamykać serca na świat.



