Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo to naprawdę urocza historia. Kiedyś, Michał zrobił sobie drzemkę w swoim łóżku, a potem zauważył, że jego ukochany pluszowy lampart zniknął. Obudził się od razu, a potem zaczął szukać go po całym domu. Wszystko przetrząsnął szafki, kanapy, nawet pod stołem ale nigdzie go nie znalazł. Przez chwilę nawet myślał, że jego najlepszy przyjaciel-plushak wyjechał gdzieś bez niego. Wyobraź sobie, jak Michał się czuł kilka tygodni chodził smutny, cały czas tęsknił za lampartem.
I nagle, zupełnie przypadkiem, los się do niego uśmiechnął. Michał odkrył lamparta schowanego głęboko w kącie szafy, gdzie pewnie wpadł przez nieuwagę! Radość z powrotu maskotki była niesamowita od razu wrócili do swoich codziennych rytuałów, jakby nigdy nie było żadnej rozłąki.
Michał nazwał lamparta Alfons i teraz zabiera go ze sobą absolutnie wszędzie.
A jeszcze muszę Ci powiedzieć, że babcia Michała jest mistrzynią igły! Kiedy maskotka potrzebowała naprawy przecież dzieci często noszą swoje pluszaki, czasem coś się popruje babcia poszła do swojej maszyny i tak porządnie go zszyła, że wyglądał dużo lepiej niż przedtem. Michał był zachwycony, całował babcię i dziękował jej ze łzami w oczach.
Ta historia pokazała, jak bardzo Michał kocha swoją babcię i jak ważne są rodzinne więzi u nas w Polsce. Nic tak nie łączy, jak wspólna troska i te małe gesty, wiesz?



