“Opuszczaj mój dom!” – powiedziałam teściowej, gdy po raz kolejny zaczęła mnie obrażać

Wiesz co, zawsze najbardziej w życiu bałam się wściekłej teściowej. Serio, nie było dla mnie większego stracha. Byłam już raz wcześniej mężatką, ale wtedy to akurat miałam farta. Mój pierwszy mąż wychowywał się w domu dziecka, nie miał rodziców, więc żadne komentarze ze strony teściowej mnie nie dotykały, bo jej po prostu nie było. No ale niestety z tym mężem nie wyszło, pożyliśmy razem tylko pięć lat i to ja złożyłam pozew o rozwód.

Ślub wzięliśmy jeszcze, jak byłam na studiach, ale po roku zaczęły się schody Piotrek zaczął pić, narobił długów, a jako że byliśmy małżeństwem, ja też byłam za to odpowiedzialna. Musiałam rzucić uczelnię, żeby iść do pracy i te długi spłacać. Powiem Ci szczerze, tylko sobie tym ślubem problemów nawymyślałam. Jak już złożyłam rozwód, dosłownie odetchnęłam z ulgą zero dram, zero chaosu.

Przez dwa lata byłam sama, pół życia zbierałam się wtedy na nowo i dopiero później poznałam Pawła. On nigdy wcześniej nie był żonaty, nie miał nawet żadnego poważnego związku. Jakoś szybko wszystko się między nami potoczyło, oświadczył mi się i zgodziłam się bez wahania. Wtedy przyszedł czas na spotkanie z jego mamą.

Już u progu mieszkania zobaczyłam jej niezbyt zadowoloną minę. Rzuciła mi przez zaciśnięte zęby jakieś cześć i zniknęła w drugim pokoju. Nawet nie wiedziałam, co się dzieje może źle wyglądałam, może coś z ciuchami? Ale nie, byłam ubrana normalnie, bez żadnych ekstrawagancji. Przy stole teściowa zerkała na mnie spod oka i milczała. Taki wzrok, że miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Gdy już się trochę zarumieniłam, nagle wypaliła:

No, ty to chyba nawet wyższego nie skończyłaś, co? To pewnie nie masz pojęcia o życiu? rzuciła z kpiącym półuśmiechem. Trochę się zmieszałam, ale spokojnie odpowiedziałam, sącząc herbatę: Tak, wyższych nie skończyłam, wyszło jak wyszło, musiałam przerwać studia, ale planuję jeszcze się obronić.

Teściowa przeciągle coś zaryczała pod nosem: Plany, plany A kiedy ty zamierzasz być żoną? Matką? Gotować dla męża, sprzątać dom? Ty to chyba sobie księżniczkę wyobrażasz. Zarechotała i ostentacyjnie odstawiła kubek na stół. Powiem ci jedno: mój Paweł takich pustaków jak ty nie potrzebuje.

Patrzę na nią niby taka władcza, niby dusza towarzystwa, a w środku… żadnej klasy i jeszcze obraża mnie ot tak. W sekundę zrobiło mi się cholernie przykro. Zerwałam się od stołu, poszłam do łazienki i się popłakałam. Obca baba, a potrafi nieźle dopiec i jeszcze Paweł siedzi cicho. Dobrze, że zaraz stamtąd wyszliśmy, bo już więcej nie miałam ochoty do niej wracać. Ale niestety, odwiedzała nas w domu i za każdym razem próbowała mi dogryźć, choćby jednym słowem.

Długo nie wiedziałam, co z tym zrobić. W końcu poszłam do psychologa, żeby to przegadać. Wystarczyło parę sesji i zrozumiałam, że typowa z niej manipulatorka, a ja byłam ofiarą tylko dlatego, że pozwalałam jej na te złośliwości i nie broniłam się, bo tak mnie wychowano. Następnym razem, jak tylko zaczęła znowu kąsać, grzecznie, ale stanowczo poprosiłam ją, żeby opuściła mój dom. Teraz już nie mamy kontaktu i powiem Ci, nic mnie to nie obchodzi. Paweł też nie robi z tego afery, więc luz.

Rate article
Fajna Tajna
“Opuszczaj mój dom!” – powiedziałam teściowej, gdy po raz kolejny zaczęła mnie obrażać