Wychowywała mnie babcia, a teraz moi rodzice uznali, że muszę płacić im alimenty

Moi rodzice mieszkają w Gdańsku, a ja od lat żyję w Warszawie.

Nie widzieliśmy się już ponad dwadzieścia lat! Oboje są artystami, śpiewają w jakimś ludowym zespole całe ich życie to objeżdżanie zapadłych wiosek i festyny. Gdy skończyłam pięć lat, babcia przejęła nade mną opiekę. Żeby jej było trochę łatwiej, musiała się nawet przeprowadzić do rodziny na Mazury. Na początku mama z tatą odwiedzali nas dwa, czasem nawet trzy razy do roku, ale potem te wizyty robiły się coraz rzadsze. W końcu zapomnieli, że istnieję. Potem kontakt się zupełnie urwał.

Gdy studiowałam medycynę, na trzecim roku wyszłam za mąż.

Teraz razem z mężem mamy własny gabinet stomatologiczny i zarabiamy naprawdę bardzo dobrze na kawioru nie wydajemy, ale na oscypkach też nie żałujemy! I tu nagle, rok temu, rodzice pojawiają się niespodziewanie. Zaczęli wydzwaniać do naszej kliniki, bo nie mieli nawet mojego numeru. Ich rozmowy polegały głównie na narzekaniu na cały świat: a to emerytura za mała, a to ziemniaki podrożały, a to komuś samochód ukradli.

Słuchałam tego wszystkiego, po czym powiedziałam szczerze, że przecież sami wybrali swoje życie tego dnia, gdy oddali córkę babci. Niby czasem rodzice wysyłali babci kilka groszy, ale generalnie utrzymywałyśmy się z jej skromnej emerytury. Babcia mówiła mi o tym nie raz, ale nawet bez jej słów doskonale zdawałam sobie sprawę, ile musiałyśmy razem oszczędzać: na ubraniach, na jedzeniu, na wszystkim.

Dobrze się uczyłam, więc dostałam się na studia dzienne, za darmo. Żeby mieć za co żyć i w co się ubrać, dorabiałam nocami jako pielęgniarka na szpitalnym oddziale ratunkowym. Teraz uważam, że każdy powinien zajmować się swoim życiem ja swoim, a rodzice swoim. Widocznie tak musiało być.

Kiedy rodzice zorientowali się, że nie mają co liczyć na moje finansowe wsparcie, zaczęli grozić, że pójdą do sądu o alimenty. Ale przy obecnej sytuacji politycznej nad Wisłą, nie wierzę, żeby udało im się coś wywalczyć. Po tych groźbach całkowicie się od nich odcięłam. Jeśli kiedyś jeszcze miałam wątpliwości, czy dobrze postępuję i czy nie powinnam im jednak pomóc, to teraz nie chcę już mieć z nimi nic wspólnego. Jak sądzicie, mam rację? Czy jednak powinnam to przemyśleć i nie robić tego własnym rodzicom?

Rate article
Fajna Tajna
Wychowywała mnie babcia, a teraz moi rodzice uznali, że muszę płacić im alimenty