Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, czego nie zapomnę do końca życia.
Michał Nowak już w szkole podstawowej wiedział, że zostanie nauczycielem. To nie była po prostu zachcianka, a głębokie przekonanie, które nosił w sercu, odkąd przeżył pewną historię. Jeszcze jako dzieciak zrozumiał, że warto być w porządku wobec innych i przykład miał tuż przed oczami. Ten moment prawdziwego wychowania tak mocno zapadł mu w duszę, że miał wielki wpływ na całe jego późniejsze życie.
Michał był wtedy w szóstej klasie. Mieszkał tylko z mamą. W tym roku ojciec po prostu ich zostawił, rzucił mamie słowa, które Michał zapamiętał na zawsze:
Mam nową rodzinę, a wy sobie radźcie, jak chcecie.
Michał uciekł wtedy do swojego pokoju i płakał, tak żeby mama nie widziała.
Jak dorosnę, nigdy tak nie postąpię obiecał sobie. O ojcu zapomnę.
I rzeczywiście, od tamtej pory już nigdy go nie widział i praktycznie nie wspominał. Tyle że przykro było, bo większość dzieci miała ojców, a on nie.
Mama pracowała wtedy w zakładzie krawieckim, a po pracy jeszcze szyła na zamówienie w domu. Jakoś sobie radzili, nie było luksusów, ale nigdy nie brakowało jedzenia. Trzymała, żeby Michał w szkole wyglądał normalnie, ubierała go w nowe rzeczy, żeby nie był gorszy od innych. Wtedy większość rodzin żyła podobnie. Chociaż, wiadomo, bywały wyjątki.
W tej klasie z Michałem uczył się także kolega, Kuba. Zwykły chłopak, jak każdy. Ale pewnego razu jego ojciec miał szczęście dostał w spadku dom na wsi. Sprzedał go i włożył pieniądze w warsztat samochodowy. Interes dobrze ruszył i zaczęły się pieniądze. Kuba był rozpieszczany przez rodziców, a potem chwalił się nowymi rzeczami, chłopaki mu tylko zazdrościli, po cichu.
Pewnego dnia przyszedł Kuba do klasy:
Patrzcie jakie zegarek tata mi kupił! wyciągnął rękę, a wszyscy zobaczyli piękny, porządny zegarek.
Michał patrzył na ten zegarek z zazdrością, Kuba pękał z dumy, bo nikt inny nie miał takiego. Chłopaki wzdychali, takim zegarkiem mogli tylko pomarzyć. Michał też się lekko podłamał, ale starał się nie pokazać. Wtedy znów przypomniał sobie o ojcu:
Kuba ma ojca normalnego, a mój uciekł i znowu nie wracał do tematu.
Michał starał się uczyć, mama zawsze powtarzała:
Ucz się dobrze, synku, to będziesz miał dobrą przyszłość Mam w Tobie całą nadzieję i Michał się starał. Nie był prymusem, ale zawsze solidnym uczniem.
Tego dnia ostatnią lekcją była wychowanie fizyczne. W szatni jak to zwykle przepychanki, żarty. Kuba, obawiając się o zegarek, zdjął go i chciał schować do plecaka, ale przez pośpiech nie trafił, zegarek wypadł pod ławkę. Michał to zauważył, tylko on.
Od razu przyszła mu do głowy myśl zabrać zegarek i schować do kieszeni. Bez namysłu kucnął, szybko sięgnął po zegarek i wrzucił do kieszeni dresu. Miał już ochotę powiedzieć Kubie Patrz, znalazłem Twój zegarek, ale jakoś zabrakło odwagi.
Pan Iwanicz krzyknął:
Szybko wychodzić, ustawiać się! chłopaki ustawili się w rządku, zaczęła się lekcja.
Wykonywali ćwiczenia, skakali, biegali, a Michał myślał tylko o jednym:
Jak nie wypadnie mi zegarek z kieszeni, to będzie cud. Jak go oddać z powrotem pod ławkę? Może wrzucić do Kubowego plecaka, ale jak? Ktoś zobaczy, będzie jeszcze gorzej. Jak wyjaśnić, że widziałem jak spadał i chciałem oddać Na pewno zapytają, czemu od razu nie powiedziałem i zrobią ze mnie złodzieja.
Michał czuł się fatalnie, zegarek w kieszeni prawie go parzył, aż w końcu zabrzmiał dzwonek, wszyscy rzucili się do szatni, on wszedł ostatni. Kuba stał na środku i wołał:
Ukradli mi zegarek! To drogi prezent! Pokażcie wszystkie kieszenie!
Michał nie wiedział co robić, zaraz znajdą u niego zegarek, będzie mu strasznie wstyd, chłopcy odwrócą się od niego.
Panie Iwanicz, someone stole my watch!
Spokojnie, co tu się dzieje? przerwał nauczyciel, zaraz wszystko ucichło.
Ukradli mi zegarek Kuba się skarżył drogi, od taty.
Po co przyniosłeś taki drogi zegarek do szkoły? Żeby się chwalić? To nieładnie. Zaraz sprawdzimy, może żadnej kradzieży nie było, pewnie się gdzieś zawieruszył… Ustawcie się w rządku.
Po co? dziwili się chłopaki.
Żebyście mi nie przeszkadzali i nie biegali tu, nie krzyczeli. Teraz wszyscy zamykają oczy… I pamiętajcie jak zobaczę kogoś z otwartymi oczami, będę myślał, że to on ukradł.
Chłopcy ustawili się, zacisnęli powieki, a pan Iwanicz zaczął sprawdzać kieszenie. Doszedł do Michała, lekko dotknął kieszeni, znalazł zegarek. Michał stał jak sparaliżowany.
Nauczyciel wyjął zegarek i powiedział:
Dobra, zamienicie się miejscami przesunął Michała do sąsiada. Ostrożnie, żeby nikt nie otwierał oczu… Cisza była jak makiem zasiał, Michał był gotowy na najgorsze, ale usłyszał tylko:
O, tu są, Kuba. Trzeba było lepiej pilnować swoich rzeczy.
Wszyscy naraz otworzyli oczy, Michał też. Zegarek leżał pod ławką, tylko w innym miejscu. Kuba go zgarnął, założył na rękę. Koledzy spojrzeli na niego podejrzliwie już nikt nie zazdrościł, sam zgubił, a jeszcze oskarżył innych.
Nie przynoś do szkoły takich rzeczy, różne rzeczy mogą się zdarzyć powiedział nauczyciel i puścił wszystkich.
Do szatni wchodzili już starsi uczniowie, Michał ostatni opuszczał, patrząc w stronę pana Iwanicza, spodziewając się nieprzyjemnej rozmowy. Ledwo dotarł do domu, a następnego dnia bał się iść do szkoły, bo może go wezwą do dyrektora…
Kolejny dzień w szkole był jak wyrok.
Dziś pewnie się zacznie… może pan Iwanicz powie wszystkim… ale dzień minął spokojnie, normalne lekcje, przerwy, nauczyciela nawet nie widział.
Wracał do domu spokojny.
Może wszystko ucichnie, nauczyciel nikomu nie powie. Gdyby chciał, od razu by poinformował wszystkich.
Długo Michał miał do siebie żal i postanowił, że do końca życia nigdy nie weźmie nic cudzym. Tak skończył szkołę, dostał się na pedagogikę.
Minęły lata. Michał Nowak ukończył już studia, pracował jako nauczyciel. Pewnego dnia w jego klasie wydarzyła się podobna niemiła historia. U jednej z uczennic, Marty, zginęły pieniądze. Poszła do wychowawcy.
Panie Michale, ktoś mi ukradł pieniądze i nagle Michał poczuł, jakby przeżywał wszystko jeszcze raz.
Spojrzał na dzieci, zobaczył wystraszony wzrok Kasi. Kasia była z trudnej rodziny, nie miała zbyt ładnych ubrań, na tle koleżanek wyglądała inaczej. Wiedział, że jej rodzice nadużywali alkoholu, a teraz taki kłopot… Ich spojrzenia się spotkały, jej oczy były wilgotne ze wstydu.
Michał postanowił zrobić po swojemu i powiedział:
Marto, ile Ci zginęło? Dziewczyna podała niewielką kwotę. Tak, Kasia oddała mi te pieniądze, znalazła je na podłodze i przekazała. Uważaj następnym razem. Dobrze, że Kasia zachowała się tak uczciwie.
Michał wyciągnął z własnej kieszeni pieniądze, odliczył i oddał Marcie, mówiąc, żeby pilnowała swoich rzeczy. Nagle cała klasa się ożywiła gratulowali Kasi, ona siedziała czerwona i patrzyła na wychowawcę. Chciała się rozpłakać, ale wiedziała, że nie może zawieść nauczyciela.
Po lekcjach Kasia czekała na Michała, on postanowił wejść do klasy. Położyła przed nim ukradzione pieniądze, a on powiedział:
Usiądź, Kasiu, opowiem Ci pewną historię.
Kasia słuchała nauczyciela z szeroko otwartymi oczami o Kubie, który chwalił się zegarkiem. O Michale, którego te zegarki tak naprawdę nie interesowały, ale mimo to wrzucił go do kieszeni. O tym, jak potem cierpiał. Opowiedział o mądrym nauczycielu Iwaniczu.
Wiesz, on mógł wtedy złamać mi życie i miałby rację bo prawda była po jego stronie. Ale dał mi szansę, bym wszystko naprawił. Teraz ja dałem tę szansę Tobie.
Kasia nie wytrzymała, zaczęła płakać.
Dziękuję, panie Michale, to był pierwszy i ostatni raz… Nigdy więcej tego nie zrobię powiedziała przez łzy, a on jej uwierzył.
Michał był pewien Kasia naprawdę zrozumiała i już nigdy nie popełni podobnego błędu. Było dokładnie tak, jak przewidywał…
Spotkał swojego dawnego nauczyciela, już starszego, z laską
Kiedy Michał pojechał na urlop do rodzinnego miasta, odwiedził starą mamę. Wychodząc ze sklepu, zobaczył pana Iwanicza. Ten szedł z laską, był starszy, ale nadal pogodny. Przywitali się, usiedli na ławce, zaczęli rozmawiać o szkole, o życiu.
Prowadzę teraz grupę zdrowia dla seniorów trzeba dbać o ludzi, jakoś ich wspierać uśmiechnął się były wuefista.
Panie Iwaniczu, chciałem podziękować za tamtą przykrą sytuację przypomniał mu historię z zegarkiem.
Michał, powiem Ci szczerze ja wtedy też nie wiedziałem, kto ukradł zegarek. Ale dzięki za szczerość.
Jak to nie wiedziałeś? Przecież pan znalazł go u mnie w kieszeni!
Słuchaj, sprawdzałem Wasze kieszenie też z zamkniętymi oczami, w ciemno żeby nie patrzeć na nikogo jak na złodzieja. Kiedy znalazłem zegarek, zamieniłem Was miejscami i szybko wsunąłem zegarek pod ławkę. Jak się potem odwróciłem, nawet nie wiedziałem, u kogo był. Tak właśnie było. Wiedziałem, że to mogłoby Cię złamać. Teraz sam jesteś nauczycielem jestem dumny, że poszedłeś moją drogą. To dla mnie największa nagroda, że wtedy Cię nie wydałem.
Właśnie tamta sytuacja pokazała mi, jaką drogę wybrać. Nigdy za to nie przestanę być wdzięczny.
Długo jeszcze siedzieli razem, rozmawiali, Michał pytał o rady, dzielił się nowościami. Na pożegnanie pan Iwanicz powiedział:
Znasz to stare polskie przysłowie: Przykrywaj grzechy bliźniego, a Pan przykryje Twoje. Tak już w życiu jest.


