Emilia wsiada do autobusu na przystanku, tak jak miała w planach. W pojeździe wolne jest tylko jedno miejsce tuż obok mężczyzny, który wydaje się być od niej trochę starszy. Dziewczyna początkowo nie zwraca na niego większej uwagi. Przed nią siedem godzin podróży do rodziców, a w głowie kłębią się liczne sprawy wymagające pilnego rozwiązania.
Emilia rozsiada się wygodnie, autobus rusza. Po kilku minutach jej nos wychwytuje delikatny aromat piżma i mocno palonej kawy. Zapach jest tak przyjemnie gorzki, że w myślach dziewczyny od razu pojawiają się wspomnienia.
Lato, upał, ona ma siedemnaście lat, u boku jej ukochany chłopak Robert, który pachniał dokładnie tak samo. Leżeli na trawie nad Wisłą, całowali się pod gwiazdami, a Robert co chwilę szeptał jej do ucha, że będą razem już zawsze, że nigdy jej nie zostawi. Był jej pierwszą wielką miłością uczuciem namiętnym, intensywnym. Kochała go tak bardzo, że gotowa była rzucić studia i całą przyszłość, byle tylko być blisko niego.
Los jednak ich rozdzielił. Robert poszedł do wojska, już nie wrócił w tamtym mieście poznał inną dziewczynę i się ożenił. Emilia została z rozbitym sercem. Przestała spotykać się z chłopakami, nadal kochała Roberta, mimo jego zdrady, nawet po upływie dziesięciu lat.
Na moment odwraca głowę i rzuca okiem na towarzysza podróży. Niemożliwe! Brunet, niebieskie oczy, zgrabny nos i pełne usta, wysoki. Ten chłopak wygląda identycznie jak Robert. Emilia czuje, jak serce zaczyna walić mocniej.
Przepraszam, czy przypadkiem nie masz na imię Robert? nieśmiało odzywa się do chłopaka. Nie, mam na imię Jacek odpowiada z szerokim uśmiechem mężczyzna, odwracając się do Emilii. Wygląda dokładnie jak ten, którego obraz nosiła do tej pory w sercu. A Ty jak masz na imię? Ja, ja… Emilia milknie na chwilę, lecz po sekundzie dochodzi do siebie i odpowiada: Jestem Emilia, miło mi. Naprawdę miło mi Cię poznać. Emilia, przypominasz mi bardzo pewną dziewczynę mówi Jacek z kolejnym uśmiechem. Tak? Kogo?
Moją miłość, pierwszą miłość, oczywiście. Rozstaliśmy się w niezbyt miły sposób. Znalazła sobie innego chłopaka i już od dziesięciu lat nie mogę o niej zapomnieć. I nagle spotykam Ciebie w taki sposób. Wciąż nie mogę w to uwierzyć wyznaje szczerze Jacek, a po jego lekko zarumienionej twarzy można poznać, że wspomnienia przyspieszyły mu tętno. Niesamowite. Ja mam dokładnie taką samą historię odpowiada Emilia. Też wyglądasz jak moja pierwsza miłość sprzed dziesięciu lat. Myślisz, że naprawdę tak bywa? A wiesz co, Emilia? Może wymienimy się numerami i spróbujemy się jeszcze spotkać? Jasne, zróbmy to.
Zaczynają rozmawiać, śmiejąc się i żartując. Jak zakończy się ich historia? Może los rzeczywiście daje im drugą szansę, choć z kimś innym, lecz łudząco podobnym do ich dawnych ukochanych. Przecież przypadki nie istnieją prawda?



