Przez pięć lat była przekonana, że mieszka ze swoim mężem, a okazało się, że jest żoną własnej matki

Dzisiaj postanowiłam zapisać trochę swoich przemyśleń, bo ostatnio czuję, że muszę poukładać w głowie różne sprawy. Urodziłam się i wychowałam w małej miejscowości, gdzie wszystko było proste i jasne. To właśnie tam, wśród pachnących łąk, trafiła mnie strzała Amora zakochałam się po uszy w Jakubie, a on jakby na przekór wszystkim zakochał się we mnie. Razem podjęliśmy odważną decyzję: uciekamy do Warszawy, zostawiamy naszą małą ojczyznę, żeby zarobić na tradycyjne wesele.

Rodzicom powiedzieliśmy, że jedziemy do stolicy zbierać pieniądze na ślub, i naprawdę zrobiliśmy to, choć później uznaliśmy, że szkoda wydawać tyle złotych na uroczystość. Przestaliśmy marzyć o hucznej imprezie, bo mieliśmy już dość młodych, którzy na własne wesela przychodzą w trampkach i dżinsach, przyjmują prezenty tylko w gotówce, zamiast biesiady urządzają bufet albo nawet zadowalają się spotkaniem online, a zebrane pieniądze idą na ratę kredytu.

My także, jak przystało na nowoczesnych Warszawiaków, wzięliśmy kredyt i odpuściliśmy sobie wielkie zabawy. Mimo to nasze mamy, kiedy wróciliśmy do rodzinnych stron, zorganizowały dla nas skromny bankiet bo tradycja musi być. W Warszawie nie mieliśmy żadnych znajomości, ale to właściwie nie jest najważniejsze. Piszę to wszystko, byś mógł sobie wyobrazić nas, nasze charaktery i sytuację.

Od ślubu minęło już pięć lat. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy się spieszyć z dziećmi, bo razem opłacaliśmy kredyt. Mama miała wojowniczy charakter, wychowywała mnie samotnie i przy każdej rozmowie przypominała, że już najwyższy czas na wnuki. Dobrze wiedziałam, że gdybyśmy zamieszkali u niej, szybko byśmy się rozeszli. Nikt nas nie gonił, więc nie czuliśmy presji.

Coraz częściej zaczęłam mieć pretensje do Jakuba. Wcześniej potrafiłam się rozproszyć, ale teraz nie jest tak łatwo. Zadzwoniłam do przyjaciółki:

Rozmawia z innymi przez telefon godzinami, a ze mną tylko cześć-cześć i tyle…
Jak wróci z pracy, będziecie mieli czas na dłuższą rozmowę.
Chciałabym po pracy obejrzeć cichy film o miłości, a on tylko te swoje horrory ogląda…
Ile macie telewizorów? Przecież dziś można oglądać wszystko na komputerze, ze słuchawkami. Ale to nie jest rodzina, jeśli siedzimy obok siebie i każdy jest w innym świecie.
Właśnie tak! Wydaje mi się, że Jakub mnie nie rozumie!
To nietypowe zarzuty.
Czemu się śmiejesz?
Dobra, nie będę.
Zuzanna, kiedy mamy miło razem?
Na urlopie lub gdy mamy gości… wtedy jest bardzo czuły…

Rozmowa trwała prawie godzinę. Helena opowiadała, jak się poznali, jak inne dziewczyny jej zazdrościły. Czułam, że chodzi o to, iż Helena ma niezrealizowaną potrzebę, by się kimś pochwalić w Warszawie nie ma komu. To było pierwsze, a drugie…

Jak widzisz idealne małżeństwo, Helena?
Koniecznie z dziećmi.
Każdy mówi o dzieciach, a po ich narodzinach wiele par się rozstaje…
Mąż powinien interesować się moim nastrojem, tym, jak idzie w pracy… Umieć ocenić mój strój, pochwalić obiad…
Nie chwali w żaden sposób?
Mówi, że dobre, ale to dla mnie za mało.
Opowiedz szczegółowo wraca, podajesz mu ziemniaki z kotletem, a on…
Zaczyna się uśmiechać i trze ręce.
Też rodzaj komplementu! Przecież źle byłoby, gdyby odsunął talerz i marudził, że nie jest głodny…

Helena zamilkła; nie była pewna, czy rozumie istotę swoich pretensji. Ale narzekała. Już dawno zrozumiałam, czego jej brakuje zapytałam o relacje z mamą.

Dowiedziałam się, że jej mama była bardzo emocjonalna, zawsze pytała o wszystko, wspierała, pocieszała w trudnych chwilach i zapewniała, że wszystko będzie dobrze.

Często słyszymy, że wybieramy na życiowych partnerów osoby podobne do rodziców, które potrafią nas kochać mocniej niż ktokolwiek. Helena nie miała ojca, więc nie zauważała, że nie każdy potrafi tak otwarcie okazywać uczucia.

Powiedziałam jej, że przez pięć lat była właściwie żoną swojej mamy, bo oczekuje od Jakuba zachowania jakiejś mieszanki matczynej troskliwości. Helena była zaskoczona, ale po chwili namysłu przyznała mi rację.

A jak mam się “rozwieść” z mamą?
To proste. Za każdym razem, kiedy masz pretensje, wyobrażasz sobie, że Jakub nie ma z tym nic wspólnego, to przecież nie on, tylko twoja mama. I on nigdy nie wygra z nią w tej dziedzinie!
I to wszystko?
Tak, to wszystko! Zobaczysz, że żal zniknie samoistnie.

Rate article
Fajna Tajna
Przez pięć lat była przekonana, że mieszka ze swoim mężem, a okazało się, że jest żoną własnej matki