Dziewięć czerwonych róż… Teściowa wpadła z wizytą na kilka godzin, a zięć zrozumiał: nie wytrzyma …

Dziewięć czerwonych róż…

Teściowa przyjechała na kilka godzin, a zięć od razu poczuł, że nie wytrzyma. Powiedział żonie, że idzie do sauny. Szybko się zebrał i wyszedł.

Na miejscu spotkało go kolejne rozczarowanie: sauna była zamknięta z powodu remontu. Humor całkiem opadł. Wrócić do domu nie miał ochoty.

Kręcił się więc bez celu po ulicach. Do sklepu wejść nie chciał przecież to nie jest dla niego, to nie męska sprawa. Smętnie przysiadł na ławce w centrum Warszawy.

Nagle zobaczył starsze małżeństwo. Oboje mogli mieć sześćdziesiąt lat. Ładnie ubrani, szli powoli, wyraźnie ciesząc się wspólnym spacerem. Ona trzymała go pod rękę, rozmawiali spokojnie.

A on patrzył i myślał: O czym oni tyle rozmawiają? Ja ze swoją Jadwigą jesteśmy razem piętnaście lat, wszystko już chyba omówiliśmy. Najczęściej milczymy.

Nagle senior zatrzymał się i delikatnie poprawił żonie szalik. Poszli dalej, rozmawiając szeptem.

Mężczyzna pomyślał: Patrzcie, potrafili zachować miłość. A my już dawno przestaliśmy zauważać siebie nawzajem.

Jego żoną była niszczupła, wiecznie zabiegana kobieta, taka, co zawsze jest zmęczona, co zadowala się małym. Pracuje w zakładzie produkcyjnym, dwoje dzieci, zawsze masa obowiązków.

Ciągle w kuchni, nie usiądzie nawet na chwilę: a to ścierka w ręku, a to mop. W starym podomce, z potarganymi włosami, energicznie porusza się po mieszkaniu. Rzadko się śmieje, twarz ma skupioną, prawie jakby zapomniała, co to uśmiech.

Do fryzjera zagląda tylko wtedy, gdy naprawdę już wstyd wyjść na ulicę.

Siedział tam na ławce i wspominał te czasy, gdy bardzo się kochali. Gdzie to wszystko się podziało?

Spróbował sobie przypomnieć tamte uczucia i nagle poczuł delikatną czułość w sercu. Przewinęło się przez duszę ciepło, zostawiając za sobą ślad. Ogarnęła go nagła chęć: chciał coś dobrego zrobić dla żony.

Nie ma na co czekać trzeba działać teraz. Sam siebie nie rozumiejąc, wstał i ruszył przed siebie.

Na rogu mignął mu kwiaciarnia. Kupić jej kwiaty? Zaraz pomyśli, że oszalałem. Pewnie powie, że szkoda pieniędzy, lepiej Weronice nowe buty kupić na WF.

Odszedł kawałek, nie wiedząc, co zrobić. Czułość nie dawała mu spokoju.

W końcu machnął ręką niech będzie. Wszedł do środka, sprzedawczyni powitała go z uśmiechem, pytająco patrząc. Ostatni raz kupował kwiaty piętnaście lat temu, na ich pierwszą rocznicę.

Może różę? Jedną?

Coś mu podpowiadało: jedna róża to za mało.

Zebrał się w sobie: Wezmę dziewięć. Sam się przestraszył własnej śmiałości a co, jak uzna, że zwariował?

Ale słowo się rzekło. Wyszedł z kwiaciarni, czując na sobie spojrzenia przechodniów może sobie myśleli, że to głupota.

Wyciągnął telefon, żeby sprawdzić, czy teściowa już wyszła.

Wszedł po schodach, trochę się denerwując cała ta sytuacja była nietypowa. Jeszcze mnie wygoni z tymi różami a jak zacznie się złościć, to wrzucę do kosza razem z papierami.

Żona właśnie postawiła na stole mąkę, jeszcze miała czyste ręce. Podszedł do niej, stanął. Jadwiga patrzyła nieświadoma niczego. On milczał, przełykając nerwowo ślinę.

Odwróciła się i zobaczyła kwiaty zamarła.

Jadwigo, to dla ciebie. Tak mi przyszło do głowy. Nie będziesz się gniewać?

Przez chwilę jeszcze nie brała, patrzyła tak, jakby widziała fatamorganę.

To naprawdę dla ciebie, Jadwigo.

Wzięła, przysunęła do twarzy, delikatnie się uśmiechnęła. I nagle nie było zakładu, dzieci, codziennych obowiązków ani piętnastu lat życia!

Ledwo słyszalnie wyszeptała: Dziękuję…

Wazon z dziewięcioma czerwonymi różami stanął na środku stołu i nagle pokój jakby rozświetlił się. Żona głaskała płatki kwiatów, potem na chwilę, zamyślona, stanęła przed lustrem i poprawiła włosy.

Jej twarz złagodniała, a zmartwienie ustąpiło miejsca chwilowej zadumie. Mąż podszedł, objął ją lekko w talii. Stali tak razem, w milczeniu.

Na moment czas się zatrzymał. I właśnie w takich chwilach można przypomnieć sobie, że drobne gesty potrafią przywrócić bliskość, nawet po wielu wspólnie spędzonych latach. Miłość nie znika sama o nią po prostu trzeba czasem zadbać.

Rate article
Fajna Tajna
Dziewięć czerwonych róż… Teściowa wpadła z wizytą na kilka godzin, a zięć zrozumiał: nie wytrzyma …