Niewzruszoność przybiera różne oblicza usłyszała Jadwiga, gdy w tle dobiegł fragment kobiecego głosu: Czasem trzeba zamknąć oczy i udawać, że czegoś nie zauważasz, że to cię nie dotyczy. A innym razem to już przestępstwo.
Och, Jasiu, to już filozofia, odparł drugi, nieco pieszczotliwy głos.
Jadwiga odwróciła się ku oknu, patrząc na przelatujące domy, samochody i ludzi. Małe miasteczko już w pełni się obudziło i rozbrzmiało.
Dziś trochę nie podobało się jeździć komunikacją miejską. No, Jarek zadzwonił wieczorem i ostrzegł, że musi zostać w pracy na całą noc, więc po co się gniewać? Praca to praca. Jadwiga nie raz słyszała propozycję podwózki od kolegi, przystojnego chłopaka, który patrzył na nią z takim nieodpartym zainteresowaniem, ale odmawiała. Nieprzyzwoite to, żona jeździć z obcymi mężczyznami.
Znowu wybrała numer męża, a po setkach dźwięcznych sygnałów, które zdawały się nie mieć końca, westchnęła i odłożyła słuchawkę, chowając smartfon do torebki.
Znowu wpatrzyła się w okno. Zajęty, pewnie. Zawsze zajęty w najmniej odpowiednim momencie
Jadwiga lekko się mdliła wczesna ciąża dawała o sobie znać. Nagle poczuła ból w brzuchu, jakby coś podskoczyło na wyboju.
***
W sklepie, który należał do znanej sieci, szefowa rzadko miała wolną chwilę, więc Jadwiga starała się nie myśleć o słabym samopoczuciu. Mimo że wciąż mdlała i kręciło jej się w głowie, nie miał czasu na rozmyślania.
Dziś było szczególnie gorąco: za chwilę miała przyjechać kontrola z centrali. Zestresowana, Jadwiga pośpiesznie zwróciła się do białej, kręconej sprzedawczyni Dagmary:
Dagmaro, idź pomóż Anii umyć lodówkę, bo nas wszystkich pożre! Ja muszę przygotować raporty!
I pędziła do swojego biura.
Dagmara, widząc, że Jadwiga uciekła do zaplecza, podeszła do koleżanki, która układała butelki z mlekiem, i szepnęła:
Aniu, słyszałaś, że mąż Jadwigi jej zdradza?
Ania rozszerzyła oczy i przestraszona spojrzała na Dagmarę:
Co? To prawda?
Tak, widziałam go rano wychodzącego z domu mojej koleżanki, Lidzi. A ona go pożegnała pocałunkiem! To dopiero dramat, co?
Więc trzeba powiedzieć Jadwi? Po co mi to?
Dagmara roześmiała się i dotknęła palcem skroni:
Jesteś głupia, Aniu? Kto nie ma romansu? A potem będą się rozwodzić!
Ania zamyśliła się i odpowiedziała:
Czy rozwiodą się czy nie, to ich sprawa. Ale Jadwiga ma prawo znać prawdę Może i lepiej, bo rodzina na zdradzie nie stoi.
Dagmara ponownie wybuchła śmiechem, patrząc z lekka pogardliwie na rozmówczynię:
Nie, nie jesteś w pełni przytomna. To nie nasza sprawa. Tacy dobracy jak ty w końcu zostaną winni.
Ania westchnęła i nie chciała dłużej dyskutować. Może Dagmara miała rację, ale coś nie dawało jej spokoju.
Z Jadwigą Ania była bardzo blisko, można powiedzieć przyjaciółkami. Od dziecka uczono ją, że gorzka prawda lepsza niż słodka kłamstwo, że bolesne obnażenie jest szczersze od iluzji dobrobytu
Pewnie administrator sklepu, Dariusz, zauważył zmęczoną Jadwigę, kiedy zobaczył ją w biurze.
Siedział przy kawie, jednocześnie dopisywał raport na laptopie.
Nie martw się tak, wszystko będzie dobrze uśmiechnął się.
Jadwiga machnęła ręką i westchnęła:
Nie martwię się. Jarek nie odbiera telefonu, więc się niepokoję.
Dariusz milczał. Jadwiga od razu go polubiła, kiedy dopiero zaczęła tu pracować. Najpierw zwykła sprzedawczyni, a wkrótce bystra i pracowita osoba awansowała na administratora.
Może jest zajęty wykrztusił Dariusz. Nie miał prawa mieszać się w cudze sprawy, choć widział, że mąż jest do żony chłodny.
Pewnie uśmiechnęła się Jadwiga, schowała smartfon do kieszeni i pospieszyła wyjść.
W sali zaczęło się zamieszanie przyjechali kontrolerzy
***
Kolejny tydzień Ania nie mogła usiedzieć spokojnie, patrząc na Jadwigę. Z opowieści koleżanki wiedziała, że mąż coraz częściej zostaje w pracy, a Jadwiga, będąc w ciąży, musi dojeżdżać do pracy autobusem, kiedy mógłby ją podwieźć. Autobusy w ich małym miasteczku jeżdżą z opóźnieniami.
Postanowiła sprawdzić swoje przypuszczenia. Rano zgłosiła spóźnienie i pojawiła się pod domem domniemanej kochanki.
Mama Ania mówiła, że serce może się zatrzymać przy tych, których kochamy. Dziś dziewczyna przekonała się, że to prawda zobaczyła, jak szczęśliwy Jarek przytula jasnowłosą blondynkę, całuje ją w usta i obiecuje przyjechać wieczorem. Serce jej zabiło w piersi.
Wieczorem podjęła decyzję. Nie powie nic wprost, ale zrobi to inaczej. Gdy Jadwiga wyjechała, Ania weszła do zaplecza, gdzie właśnie Dariusz miał iść do domu.
Dariuszu, mam sprawę mrugnęła, przyciskając wargę.
Facet spojrzał na nią zdziwiony.
To Jadwigi sprawa wyjaśniła, Widziałam własnymi oczami, że jej mąż chodzi za nią z tą dziewczyną.
Dariusz zamyślił się i spuścił wzrok:
To ich życie rodzinne Czy to się wtrącać?
Wtrąca się i nie przeprasza uśmiechnęła się Ania. Musi znać prawdę.
Ona jest w ciąży, co jeśli coś się stanie? sprzeciwił się.
To chyba los odparła, Prawda ważniejsza niż kłamstwo. Zabierz mnie do wsi, gdzie jest babcia Zosia, znana zielarka, ona pomoże. Nic Jadwie nie powiemy, prawda sama przyjdzie.
Dariusz się wahał.
Bo ci się podoba, prawda? rzuciła ostatnia karta.
Po westchnieniu zgodził się.
***
Babcia Zosia przyjęła młodych gości ciepło. Nie przypominała czarownicy była zwykłą staruszką w szarej koszuli, długiej spódnicy i ciepłych rajstopach, choć jej krzywe nogi zdradzały artretyzm. Spojrzenie szarego, przeszywającego oka patrzyło prosto w duszę.
Ania podała jej zdjęcie Jadwigi. Zosia uśmiechnęła się, zapaliła świecę i przejechała nią nad ekranem telefonu.
Widzę, że jej mąż nie jest jej przeznaczeniem. Rozstanie przyjdzie, choć trochę później. Nie jest dobry, kłamie i knuje, a ona ma duszę czystą i dobrą.
Czy można to przyspieszyć? szepnęła Ania.
Nie mogę przyspieszyć, ale pomogę jej zobaczyć prawdę. A potem sama zdecyduje, co dalej
Zosia wstała, podeszła do zimnego tarasu, przyniosła lniany woreczek i duży garnek. Z garnika wzięła garść suszonych ziół i wyszeptała, wsypując je do woreczka:
Zioła polne, wiatry łąkowe, pomóżcie Jadwidze odkryć prawdę. Niech tak będzie Anna, dodaj te zioła do jedzenia. Smak słaby, nie zauważy. Są nieszkodliwe.
Ona jest w ciąży dopytał Dariusz, patrząc na staruszkę.
Zosia przycisnęła oczy i spojrzała pod wąską:
Nie zaszkodzą to rumianek, dziewanna i jeszcze kilka ziół, które nie są trujące A ty, synu, gotów jesteś wziąć dziecko nie własne za żonę, jeśli ona pozbędzie się tego zdrajcy?
Dariusz przełknął i nerwowo skinął:
Gotów. Dzieci nie są obce.
***
Dodanie ziół Jadwidze było najtrudniejsze. Ona i tak dużo mdliła. Wieczorem, prawie przed zamknięciem, Jadwiga nagle bardzo poczęła pierogi instant.
Zaraz ci zrobię, usiądź! rzuciła Ania i poszła do kuchni. Chwyciła opakowanie, włożyła woreczek Zosi do kieszeni, westchnęła i wróciła do zaplecza.
Dariusz siedział przy stole, milcząc. W głębi duszy miał nadzieję, że Jadwiga zerwie z oszustem, ale nie był pewny, czy ich plan ma sens. Czy to dobrze, że wtrącają się w tak prywatną sprawę?
Ania westchnęła z ulgą, kiedy Jadwiga z apetytem zjadła ostatnią łyżkę. Ona i Dariusz też się martwili, ale poczucie obowiązku i przyjaźni zwyciężyło.
***
Następnego ranka Jadwiga, jak zwykle, zajął miejsce przy oknie w autobusie i rozglądała się za oknem. Nie słyszała, co kierowca gada przez telefon, aż nagle głośno oznajmił:
Szanowni pasażerowie, proszę się nie martwić, ale musimy objazd, przed nami duży korek i remont przejazdu kolejowego.
Potem wszystko wydarzyło się jak w złym śnie mąż wychodził z domu nieznajomej, przytulał jasnowłosą blondynkę, ich pocałunek nie był przyjacielski Jadwiga rzuciła się ku oknu, nie mogąc uwierzyć w to, co widziała. Głowa jej wirowała, w brzuchu bolało jak szpilką I mgła.
Obudziła się w szpitalu. Pierwsze, co zobaczyła, to zmartwiona twarz Anii.
Aniu przepraszam, to chyba moja wina
O co chodzi? mruknęła Jadwiga. Widziałam Jarka z Lidią Kwiatkowską. Czy on?
Do pokoju wszedł powoli Jarek, podniósł spojrzenie pełne winy, ale nic nie powiedział.
A już pracujesz u Kwiatkowskiej nocami? wypytała Jadwiga.
Jadwiga, wybacz, ale lekarz cię ostrzegł, a ja muszę… muszę, żebyśmy trzymali rodzinę powiedział z podstępnym uśmiechem.
Idź stąd! Kiedy tylko wypiszę się, złożę pozew o rozwód! krzyknęła Jadwiga.
Jarek odszedł, nie próbując wymówić przeprosin.
Co z dzieckiem, nie wiesz? zapytała Jadwiga.
Lekarka powiedziała, że wszystko w porządku. Było ryzyko poronienia, ale się udało zapewniła Ania.
Wtedy do pokoju nieśmiało wszedł Dariusz z dużą torbą pełną owoców. Lekarka, która pojawiła się zaraz po nim, poprzestała, mówiąc, że za dużo gości naraz.
Proszę go wpuścić poprosiła Jadwiga, siadając na łóżku.
Lekarka westchnęła i machnęła ręką. Ania też wyszła, zostawiając Dariusza samego z Jadwigą.
Jadwiga, bardzo się o ciebie martwiłem o ciebie i maleństwo zaczął niepewnie chłopak.
A ty zawsze się o mnie martwiłeś uśmiechnęła się Jadwiga. W przeciwieństwie od niektórych.
Zapomnij uśmiechnął się Dariusz.
Wtedy wpadła głowa Anii:
Jadwiga, muszę się przyznać. To ja to wszystko nakierowałam, żebyś dowiedziała się o zdradzie. Nie mogłam patrzeć, jak cię oszukuje. Proszę, nie gniew się.
Jadwiga roześmiała się, pomyślała chwilę i odpowiedziała:
Byłabym wkurzona, gdybyś wiedziała i nie powiedziała. Nie lubię kłamstw. A tak przy okazji, śniła mi się staruszka, co mówiła, że nie jest ci przeznaczony zdrajca. Że przyjdzie gość z prezentem, kiedy się obudzisz.
Spojrzała na Dariusza, który nie odrywał wzroku.
Ania podeszła, usiadła na stołku i wzięła Jadwigią rękę w swoją. Pogłaskała ją delikatnie. Teraz była pewna, że postąpiła słusznie. Złoczyńców trzeba wykluczać, póki jest czas, by zacząć od nowa. Najważniejsze, że przy nas są wierni przyjaciele i kochające osoby. A drobne problemy… rozwiążą się same.



