Do restauracji weszła mała dziewczynka. Jej wzrok przykuła talerz z resztkami jedzenia pozostawiony przez poprzedniego gościa na jednym ze stołów. Dziewczynka nie mogła oprzeć się pokusie i zaczęła jeść. Kelner zauważył to. Szybko do niej podszedł i, nie mówiąc ani słowa, zabrał jej talerz sprzed nosa. To historia, którą warto przeczytać do końca!
Ola miała 8 lat i była jedną z pięciorga rodzeństwa. Ojciec odszedł, a mama z trudem starała się zapewnić im chociażby skromny posiłek każdego dnia. Każda doba była dla rodziny Oli prawdziwą walką o przetrwanie. Choć była jeszcze mała, w weekendy i podczas wakacji chodziła na targ i pomagała pewnej starszej pani przy stoisku z warzywami. Za pomoc dostawała kilka złotych, które z radością zanosiła mamie do domu.
Pewnej soboty, w południe, Ola wracała z targu. Jej droga do domu zawsze prowadziła obok niewielkiej restauracji. Aromaty rozchodzące się z jej wnętrza były tak kuszące, że serce dziewczynki kurczyło się z tęsknoty. Przestała już nawet marzyć o ciepłej zupie czy słodkiej drożdżówce z czekoladąte wspomnienia wydały jej się czymś nieosiągalnym. Tamtej soboty jednak ciekawość i głód zwyciężyły. Ola nieśmiało otworzyła drzwi restauracji i weszła do środka. W dziurawych butach i w znoszonym ubraniu dziewczynka czuła się jeszcze mniejsza niż była w rzeczywistości.
Chciała się cofnąć i wyjść, ale zauważyła talerz z ziemniakami i kawałkiem kotleta zostawiony na stole. Jedzenie wyglądało i pachniało tak wspaniale, że Ola nie mogła sobie przypomnieć, kiedy ostatnio miała okazję zjeść coś podobnego. Usiadła cicho, sięgnęła po sztućce.
Nie wiedziała, że jej ruchy obserwował kelner od chwili, gdy przekroczyła próg. Mężczyzna podszedł szybkim krokiem i jeszcze zanim Ola zdążyła wziąć pierwszy kęs, zabrał jej talerz. Dziewczynka zalała się łzami i spojrzała błagalnie w górę, gotowa, by zostać zgromioną lub wyrzuconą z lokalu. Zamiast tego kelner spojrzał na nią łagodnie, odwrócił się i poszedł do kuchni, pozostawiając Olę przestraszoną i zdezorientowaną.
Po chwili jednak wrócił. Tym razem w rękach miał dużą porcję gorącego obiadu, szklankę kompotu, a na koniec kawałek sernika z czekoladą, dokładnie taki, o jakim Ola śniła po nocach. Oczka dziewczynki rozszerzyły się ze zdumienia i wdzięczności.
Widziałem, że jesteś głodna powiedział kelner z serdecznym uśmiechem.
Każdy zasługuje na ciepły posiłek, szczególnie dziecko.
Ola nie umiała wydusić z siebie słowa. Była wzruszona dobrocią zupełnie obcego człowieka, który pomógł jej wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewała.
Zjadła kilka kęsów, po czym wstała, otarła policzki i podeszła nieśmiało do kelnera, by mu podziękować. Uścisnęła mu dłoń i cicho powiedziała:
Dziękuję, nigdy nie zapomnę pana dobroci. Czy może pan zapakować resztę? Chciałabym zabrać siostrom i braciom. Mama nie miała wczoraj pieniędzy nawet na chleb.
Kelner zaniemówił. Głos ugrzązł mu w gardle, a w oczach zaszkliły się łzy.
Oczywiście wyszeptał i poszedł na zaplecze, a po chwili wrócił z torbą pełną pojemników z jedzeniem.
Proszę, niech rodzeństwo też ma ciepły obiad dodał, wręczając jej torbę.
Ojej, bardzo dziękuję! Jak mogę się panu odwdzięczyć? spytała wzruszona Ola.
Już mi dałaś bezcenną lekcję odpowiedział mężczyzna. Jeśli możemy dzielmy się z innymi i pomagajmy sobie nawzajem. To sposób na lepszy świat.
Ola opuściła restaurację nie tylko z pełnym brzuszkiem, ale i z sercem wypełnionym wdzięcznością. Ten dzień na zawsze zmienił jej spojrzenie na świat. Od tego czasu zawsze, gdy tylko mogła, starała się pomagać innym i ofiarować uśmiech rozprzestrzeniając lekcję dobroci, którą otrzymała kiedyś w zwykłą sobotę, w małej restauracji na swojej drodze do domu.
Bo dobroć rodzi dobro a dzielenie się, nawet tym, co skromne, zmienia życie na lepsze.



