BEZDOMNY
Ninie nie zostało już żadne miejsce, do którego mogłaby się udać. Dosłownie żadnego Kilka nocy mogę przespać na dworcu. A potem? Nagle olśniła ją zbawcza myśl: Działka! Jak mogłam o niej zapomnieć? Choć Działka to za dużo powiedziane! Raczej półzrujnowana altanka. Ale i tak lepiej tam się wybrać niż spać na dworcu rozważała Ninka.
Wsiadła w pociąg podmiejski, przysiadła przy zimnym oknie i zamknęła oczy. Fala trudnych wspomnień z ostatnich tygodni zalała ją całkowicie. Dwa lata temu straciła rodziców, została sama, bez żadnej pomocy. Nie miała środków, by opłacić studia, więc musiała rzucić uniwersytet i znaleźć pracę na targu.
Po tych wszystkich przejściach uśmiechnęło się do niej szczęście poznała swoją miłość. Tymoteusz okazał się życzliwym, porządnym człowiekiem. Po dwóch miesiącach wzięli skromny ślub.
Wydawało się, że życie w końcu uśmiechnęło się do Niny. Jednak los przygotował dla niej kolejną próbę. Tymoteusz zasugerował, by sprzedać mieszkanie odziedziczone po rodzicach w centrum Warszawy i otworzyć własny biznes.
Tak pięknie wszystko przedstawił, że Nina nie miała żadnych wątpliwości była przekonana, że mąż robi słusznie i wkrótce zapomną o problemach finansowych. Jak już stanie się lepiej, możemy pomyśleć o dziecku. Tak bardzo chcę zostać mamą! marzyła naiwna Ninka.
Niestety, interes Tymoteusza nie wypalił. Ciągłe kłótnie o stracone pieniądze szybko zrujnowały ich relację. Wkrótce Tymoteusz przyprowadził do domu inną kobietę i wskazał Ninie drzwi.
Najpierw chciała zgłosić sprawę na policję, lecz zrozumiała, że nie ma podstaw sama sprzedała mieszkanie i oddała Tymoteuszowi pieniądze
***
Wysiadła na małej stacji, samotnie krocząc po pustym peronie. Wczesna wiosna, sezon działkowy jeszcze się nie zaczął. Przez trzy lata działka zarosła i popadła w ruinę. Nic, uporządkuję wszystko, a potem będzie jak wcześniej pomyślała, choć wiedziała, że już nigdy nie będzie jak dawniej.
Klucz leżał pod ganeczkiem, znalazła go bez wysiłku, ale drzwi były osadzone i nie chciały się otworzyć. Usiłowała je wyważyć, bezskutecznie. Bezsilna usiadła na stopniu i rozpłakała się.
Nagle na sąsiedniej działce zobaczyła dym i usłyszała hałas. Ucieszona, że sąsiedzi są obecni, pobiegła do nich.
Ciociu Reniu! Jesteście w domu? zawołała.
Zobaczyła w ogrodzie zaniedbanego starszego pana i zatrzymała się, zaskoczona i przerażona. Nieznajomy rozpalony miał mały ogień, ogrzewając wodę w brudnej filiżance.
Kim pan jest? Gdzie ciocia Renia? spytała Nina, cofając się.
Proszę się nie bać i nie wzywać policji. Nic złego nie robię. Do domu się nie wpraszam, mieszkam tu tylko na podwórku
Zaskoczył ją uprzejmy, inteligentny głos starca, jakby rozmawiał z nią profesor.
Jest pan bezdomny? spytała bez ogródek.
Tak, niestety odparł cicho, unikając spojrzenia. Mieszka pani obok? Proszę się nie martwić, nie będę przeszkadzać.
Jak pan ma na imię?
Michał.
A jak się pan nazywa? dopytywała.
Michał Fedorowicz.
Nina spojrzała uważnie. Choć ubranie staruszka było bardzo znoszone, w miarę czyste, a on sam nawet nieco zadbany.
Nie wiem, do kogo mogę zwrócić się o pomoc… westchnęła ciężko.
Co się stało? spytał troskliwie Michał Fedorowicz.
Drzwi nie mogę otworzyć… Osadły i się zablokowały.
Jeśli pani pozwoli, spróbuję coś zaradzić zaproponował bezdomny.
Będę wdzięczna! powiedziała zdesperowana Nina.
Gdy Michał Fedorowicz walczył z drzwiami, Nina siedziała na ławce, rozmyślając o nim: Kim właściwie jestem, by go osądzać lub odrzucać? Przecież też jestem bezdomna, nasza sytuacja jest podobna
Ninko, zapraszam, drzwi otwarte! Michał Fedorowicz uśmiechnął się i pchnął skrzydło altanki. Pani tu będzie nocować?
No tak, a gdzie mam iść? zdziwiła się.
W domu jest ogrzewanie?
Chyba piec… zamyśliła się, nie mając pojęcia o ogrzewaniu.
Rozumiem. A drewno?
Nie wiem… posmutniała.
Dobrze. Proszę wejść, zaraz coś wymyślę rzekł zdecydowanie Michał, wychodząc z podwórka.
Przez godzinę Nina sprzątała wnętrze. Było zimno, wilgotno i przykro. Nie wiedziała, jak tu wytrzyma. Wkrótce wrócił Michał Fedorowicz z drewnem. Ku swojemu zdziwieniu, Nina ucieszyła się z obecności drugiego człowieka.
Staruszek wyczyścił trochę piec i rozpalił ogień. Po godzinie w altance zrobiło się ciepło.
Już, piec rozgrzany, proszę dorzucać drewna po trochu, na noc wygasić. Spokojnie, ciepło utrzyma się do rana wyjaśnił.
A pan gdzie? Do sąsiadów? zapytała Nina.
Tak. Proszę nie mieć mi za złe, pomieszkam chwilę na ich działce. Do miasta nie chcę wracać Nie chcę rozdrapywać przeszłości.
Michał Fedorowicz, proszę. Najpierw zjemy coś i wypijemy herbatę, potem pan pójdzie stanowczo powiedziała Nina.
Staruszek nie protestował. Zdjął kurtkę i usiadł przy piecu.
Przepraszam skąd pan tu na ulicy? Przecież nie wygląda pan na bezdomnego. Ma pan rodzinę, dom?
Michał Fedorowicz opowiedział, że całe życie wykładał na uniwersytecie. Pracował, kochał naukę. Starzenie się przyszło cicho. Gdy zorientował się, że został sam, było już za późno na zmiany.
Rok temu zaczęła go odwiedzać bratanica. Zaproponowała pomoc i opiekę w zamian za mieszkanie w spadku. Michał się zgodził.
Potem Klaudia zdobyła zaufanie. Zaproponowała, by sprzedać mieszkanie w dusznym Warszawie, a kupić dom poza miastem, z ogrodem i altanką. Miała już upatrzony dom, całkiem tani.
Całe życie marzył o ciszy i naturze, więc zgodził się. Po sprzedaży mieszkania Klaudia namówiła go, by pieniądze zdeponować w banku.
Wujku Michale, usiądź, ja wszystkiego się dowiem. Daj mi torbę może ktoś nas obserwuje powiedziała przed bankiem.
Klaudia zniknęła w budynku z pieniędzmi, a Michał czekał godzinę, dwie, trzy Nie wychodziła. Wszedł do banku, zobaczył pustke i wyjście z drugiej strony.
Nie mógł uwierzyć, że bliska osoba tak go oszukała. Długo siedział na ławce, czekając. Następnego dnia, poszedł do domu Klaudii. Otworzyła obca kobieta Klaudia dawno nie mieszkała, mieszkanie sprzedała dwa lata temu…
Smutna ta historia… westchnął staruszek. Od tej chwili mieszkam na ulicy. Nie mogę wciąż uwierzyć, że nie mam już domu.
Myślałam, że tylko mnie to spotkało… Mam podobną sytuację powiedziała Nina i opowiedziała swoją historię.
Źle to wszystko. Ja przeżyłem swoje, ale ty? Porzuciłaś uniwersytet, nie masz mieszkania Ale nie martw się, każda trudność jest do pokonania. Młoda jesteś, jeszcze wszystko przed tobą próbował pocieszyć staruszek.
Dość o smutkach! Kolacja czeka! uśmiechnęła się Nina.
Obserwowała, jak z apetytem jadł spagetti z kiełbasą. W tej chwili ogarnęła ją wielka litość. Widać było, że jest bezradny i samotny.
Jak strasznie, zostać zupełnie samemu, niepotrzebnym nikomu myślała Nina.
Ninko, mogę pomóc ci wrócić na studia. Mam tam wielu dobrych znajomych. Myślę, że uda ci się dostać na miejsce finansowane przez państwo powiedział niespodziewanie Michał. Nie mogę oczywiście pokazać się im w takim stanie, ale napiszę list do rektora, a ty się z nim spotkasz. Konstanty, mój stary przyjaciel. Na pewno pomoże.
Dziękuję! To byłoby cudowne ucieszyła się Nina.
Dziękuję za kolację i rozmowę. Pora już iść powiedział Michał, wstając.
Zaczekaj! Źle to, nie można tak po prostu wyjść powiedziała cicho Nina.
Nic się nie bój. Mam ciepły namiot na sąsiedniej działce. Jutro odwiedzę cię uśmiechnął się staruszek.
Nie idź spać na dworze. Mam trzy duże pokoje. Skorzystaj z jednego, który sobie wybierzesz. Szczerze mówiąc, boję się zostawać sama. Z tą piecem nie mam pojęcia, jak sobie poradzić. Nie zostawisz mnie w biedzie?
Nie zostawię odpowiedział poważnie Michał.
***
Minęły dwa lata Nina zdała sesję z sukcesem i wraca do domu, pełna radości przed wakacjami. Mieszkała na działce, choć na co dzień była w akademiku, na działkę wracała na weekendy i wakacje.
Cześć! zawołała radośnie, obejmując dziadka Michała.
Ninko! Kochana moja! Czemu nie zadzwoniłaś, odebrałbym cię na stacji! I jak tam? Zdałaś? ucieszył się staruszek.
Tak! Wszystko prawie na piątkę! pochwaliła się Nina. Kupiłam ciasto, wstaw czajnik, świętujemy!
Nina z Michałem Fedorowiczem pili herbatę i rozmawiali o nowościach.
Zasadziłem winogrona. Tam będzie altanka będzie wygodnie i przytulnie opowiadał Michał.
Super! A wiesz, tutaj jesteś gospodarzem, rób jak uważasz. Ja tylko przyjeżdżam i wyjeżdżam zaśmiała się Nina.
Twarz Michała całkowicie się odmieniła. Nie był już samotny miał dom i wnuczkę, Ninkę. Nina też odnalazła na nowo sens życia. Michał został dla niej rodziną. Była wdzięczna losowi, że zesłał jej dziadka, który zastąpił rodziców i wsparł w najtrudniejszej chwili.


