BEZDOMNOŚĆ
Nikola nie miała dokąd pójść. Dosłownie nie było żadnego miejsca Kilka nocy można przesiedzieć na dworcu. Ale co dalej? Nagle, przyszła jej do głowy myśl ratunkowa: Działka! Jak mogłam zapomnieć? Choć No, działką trudno to nazwać! Raczej zrujnowana chatka. I tak, lepiej pojechać tam niż włóczyć się po dworcu dywagowała Nikola.
Wsiadła do pociągu podmiejskiego, przytuliła się do zimnej szyby i zamknęła oczy. Przez głowę kobiety przewijały się bolesne wspomnienia z ostatnich miesięcy. Dwa lata temu straciła rodziców i została zupełnie sama, bez wsparcia. Nie było za co opłacić studiów musiała odejść z uniwersytetu i podjąć pracę na targowisku.
Po wszystkim, szczęście uśmiechnęło się do niej i poznała swoją miłość. Tomasz okazał się porządnym i dobrym człowiekiem. Po dwóch miesiącach zorganizowali cichą, skromną uroczystość ślubną.
Wydawało się, że teraz już będzie dobrze Ale los miał dla Nikoli kolejne wyzwanie. Tomasz zaproponował, żeby sprzedać odziedziczone mieszkanie w centrum Warszawy i rozpocząć własny biznes.
Chłopak wszystko przedstawiał tak pięknie, że Nikola nie miała najmniejszych wątpliwości. Była pewna, że mąż postępuje słusznie i wkrótce ich rodzina zapomni o kłopotach finansowych. Jak już się ustatkujemy, można pomyśleć o dziecku. Tak bardzo chcę zostać mamą marzyła naiwna dziewczyna.
Biznes nie wypalił Tomaszowi. Przez ciągłe awantury o stracone pieniądze ich relacja szybko się rozpadła. Wkrótce Tomasz przyprowadził do domu inną kobietę, wskazując Nikoli drzwi.
Pierwsze co, Nikola chciała zgłosić sprawę na policję, lecz zdała sobie sprawę, że nie ma żadnych podstaw. Sama sprzedała mieszkanie i przekazała Tomaszowi pieniądze
***
Wysiadła na stacji i samotnie ruszyła pustym peronem. Była wczesna wiosna, sezon na działki nawet się nie rozpoczął. Przez trzy lata jej ogródek zarósł i popadł w ruinę. Nic, posprzątam będzie jak dawniej pomyślała, choć czuła, że dawnej już nigdy nie będzie.
Nikola bez problemu znalazła klucz pod gankiem, lecz drewniane drzwi opadły i nie chciały się otwierać. Dziewczyna próbowała je rozkręcić, lecz na próżno. Zrezygnowana usiadła na schodku i zapłakała.
Nagle, na sąsiedniej działce zobaczyła dym i usłyszała szum. Ucieszona, że ktoś jest, pobiegła tam.
Ciociu Rajko! Jesteście w domu? zawołała.
W ogrodzie zobaczyła zarosłego, starszego pana. Nikola zamarła ze strachu. Nieznajomy palił ognisko, podgrzewał wodę w brudnej filiżance.
Kim pan jest? Gdzie ciocia Rajka? spytała, wycofując się.
Nie bój się mnie. Proszę, nie dzwoń na policję. Nie robię nic złego. Nie wchodzę do domu, mieszkam tu, w ogrodzie
Ku zdziwieniu, miał ciepły, kulturalny głos, jak ktoś wykształcony.
Jest pan bezdomny? zapytała Nikola bez ogródek.
Tak, masz rację powiedział cicho, uciekając wzrokiem. Mieszkasz tutaj? Spokojnie, nie będę ci przeszkadzał.
Jak pan się nazywa?
Michał.
A jak pan z nazwiska i imienia ojca? dopytywała.
Michał Feliksowicz powiedział starszy pan, zdziwiony.
Nikola spojrzała na Michała Feliksowicza. Niby ubranie stare, ale czyste. Sam staruszek także zadbany.
Nie wiem, do kogo mogłabym się zwrócić o pomoc westchnęła.
Co się stało? zapytał z troską.
Drzwi opadły Nie umiem ich otworzyć.
Pozwól, sprawdzę zaproponował bezdomny.
Bardzo dziękuję! powiedziała w rozpaczy.
Gdy staruszek męczył się z drzwiami, Nikola rozmyślała o nim: Kim jestem, by go oceniać czy lekceważyć? Przecież ja też jestem bezdomna Mamy podobną sytuację
Nikolka! Gotowe, możesz wchodzić. Planujesz tu nocować? uśmiechnął się Michał Feliksowicz, popychając drzwi.
To pewne, a gdzie niby mam się podziać? zdziwiła się.
Jest tam ogrzewanie?
Powinna być piec zmieszała się, nie wiedząc, jak go obsłużyć.
Rozumiem. A drewno?
Nie wiem spuściła głowę.
Dobrze. Idź do środka, zaraz coś wymyślę powiedział zdecydowanie, ruszając do wyjścia.
Nikola przez godzinę sprzątała. W środku było zimno, wilgotno i czarno. Czuła się bezradna, nie wiedziała, jak tutaj wytrzymać. Wkrótce Michał Feliksowicz wrócił z drewnem. Nieoczekiwanie Nikola poczuła ulgę dobrze, że jest choć jedna żywa dusza obok.
Staruszek oczyścił trochę piec i go rozpalił. Po godzinie w domu zrobiło się ciepło.
Piec porządnie rozpalony, dokładaj co jakiś czas drewno, na noc przygaś. Spokojnie, do rana będzie ciepło tłumaczył.
A pan gdzie? Do sąsiadów? spytała Nikola.
Tak. Nie miej mi za złe, trochę tu pomieszkam. Nie chcę wracać do miasta Nie mam siły wspominać przeszłości.
Michał Feliksowicz, proszę, zostańmy na kolację, napijemy się gorącej herbaty, potem pan pójdzie powiedziała stanowczo Nikola.
Nie protestował. Bez słowa zdjął kurtkę i usiadł przy piecu.
Wybacz, że się wtrącam zaczęła Nikola. Ale wygląda pan zupełnie nie jak bezdomny, czemu pan żyje na ulicy? Gdzie familia? Gdzie dom?
Michał Feliksowicz przyznał, że całe życie wykładał na uczelni. Poświęcił młodość nauce, pracy. Starzenie przyszło nagle. Gdy zorientował się, że został kompletnie sam, było już za późno, aby coś zmienić.
Rok temu odwiedzać go zaczęła siostrzenica. Sugerowała, że będzie pomagać, jeśli w testamencie zostawi jej mieszkanie. Naturalnie ucieszył się, zgodził.
Potem, Tatiana zdobyła jego zaufanie. Namówiła na sprzedaż mieszkania w dusznym centrum i zakup domu na obrzeżach, z ogrodem i altanką. Twierdziła, że znalazła świetny, tani dom.
Michał całe życie marzył o ciszy i świeżym powietrzu. Zgodził się bez zastanowienia. Po sprzedaży mieszkania Tatiana zaproponowała wspólne konto bankowe nie warto trzymać gotówki.
Wujku Michale, przysiądź na ławeczce, ja zaraz wszystko załatwię. Wezmę torbę ze sobą może ktoś nas śledzi powiedziała przy wejściu do banku.
Tatiana zniknęła z torbą w środku. Czekał godzinę, potem dwie, trzy Siostrzenica nie wychodziła. Wszedł do banku: pustka, z drugiej strony drzwi wyjściowe.
Nie mógł uwierzyć, że bliska osoba go tak oszukała. Długo siedział na tej ławce, czekając. Następnego dnia poszedł pod jej adres otworzyła obca kobieta i oświadczyła, że Tatiana wyprowadziła się dwa lata temu. Mieszkanie dawno sprzedane
Smutna historia westchnął staruszek. Od tamtej pory mieszkam na działkach. Do dziś nie mogę uwierzyć, że nie mam już domu
Tak Ja myślałam, że tylko mnie takie rzeczy spotykają Mam podobnie powiedziała Nikola i opowiedziała swoją historię.
No źle. Ja przynajmniej przeżyłem swoje A ty? Opuściłaś uniwersytet, zostałaś bez mieszkania Ale nie trać wiary, wszystko można naprawić. Jesteś młoda, jeszcze będzie dobrze pocieszał ją Michał.
Dosyć już tych smutnych tematów! Chodźmy na kolację! uśmiechnęła się Nikola.
Patrzyła, jak Michał z apetytem zajada makaron z kiełbasą. Poczuła dla niego ogromne współczucie. Widać było, jak bardzo jest samotny i bezbronny.
Jak strasznie zostać zupełnie samym, na ulicy, poczuć się nikomu niepotrzebnym pomyślała Nikola.
Nikola, mogę ci pomóc wrócić na uniwersytet. Mam tam wielu przyjaciół. Spróbuję załatwić naukę na państwowym. Nie mogę pokazać się tam w takim stanie, napiszę do rektora, a ty się z nim spotkasz. Konstanty, mój dawny kolega. Na pewno pomoże rzekł Michał niespodziewanie.
Dziękuję, byłoby wspaniale! ucieszyła się Nikola.
Dziękuję za kolację i rozmowę. Pójdę, już późno powiedział wstając.
Proszę, nie idź na zewnątrz. Mam tu trzy pokoje, możesz wybrać jaki chcesz. Nawet boję się zostać sama. Boję się pieca, nie znam się na tym. Nie zostawisz mnie?
Nie zostawię zapewnił poważnie.
***
Dwa lata minęły Nikola z powodzeniem zdała sesję i, czekając na wakacje, wracała do domu. Tak, zamieszkała na działce. Właściwie, mieszkała w akademiku, ale tu wracała na weekendy i święta.
Cześć! rzuciła radośnie, przytulając dziadka Michała.
Nikolka! Kochana! Czemu nie zadzwoniłaś, spotkałbym cię na stacji. Jak poszło?
Świetnie! Prawie wszystko na piątkę! pochwaliła się. Kupiłam tort, stawiaj czajnik, świętujemy!
Nikola z Michałem Feliksowiczem pili herbatę i dzielili się nowościami.
Posadziłem winogrona. Tam zbuduję altankę. Będzie wygodnie i przytulnie opowiadał Michał.
Super! W zasadzie, jesteś tu gospodarzem, rób jak uważasz. Ja tylko przyjeżdżam, wyjeżdżam zaśmiała się Nikola.
Mężczyzna zupełnie się zmienił. Już nie był sam. Miał dom, miał wnuczkę Nikolkę. Dziewczyna wróciła do życia. Michał Feliksowicz stał się jej bliskim człowiekiem. Nikola dziękowała losowi, że zesłał jej dziadka, który zastąpił rodziców i dał wsparcie w trudnych chwilach.


