Moja żona, Zuzanna Kowalska, odkąd się poznaliśmy, zawsze wyróżniała się ogromną skromnością. Gdy zbieraliśmy się w gronie naszych przyjaciół w kawiarniach na krakowskim Kazimierzu, ona siedziała nieśmiało z boku, zaledwie uśmiechając się delikatnie do moich żartów. Nigdy nie przerywała innym i zawsze czekała, aż ktoś ją o coś zapyta, żeby odezwać się kilkoma uprzejmymi słowami. Nigdy nie robiła mi wymówek ani scen zazdrości, nie wymagała zbyt wiele, z łagodnością przyjmowała moje prezenty ciesząc się nawet z drobnych bukietów róż kupionych od starszej pani pod Dworem Głównym.
Wydawało się, że nasz związek jest bez skazy, właśnie taki, o jakim wielu tylko marzy. Wszystko załatwialiśmy razem, a przed sobą nie mieliśmy tajemnic. Kiedy kończyłem pracę w biurowcu przy ulicy Rakowickiej, wiedziałem, że w naszym cichym mieszkanku na Podgórzu czeka na mnie aromat barszczu, pogodny uśmiech Zuzanny i posprzątany dom pachnący świeżym chlebem. Czegóż więcej można chcieć od życia?
Ale… życie to nie bajka. Zacząłem szukać wrażeń, których zabrakło mi w naszej cichej codzienności. Ciągle czułem, że czegoś mi brakuje, szczególnie w naszej sypialni, co z każdym dniem frustrowało mnie coraz bardziej. W końcu dałem się ponieść pokusie i wszedłem w romans z inną kobietą, wyobrażając sobie, że odnajdę to, czego potrzebuję.
Zuzanna dowiedziała się o wszystkim. Słowa, które wtedy padły w naszym salonie, ciągle dźwięczą mi w uszach. Rozstaliśmy się.
Przeniosłem się do mieszkania mojej nowej partnerki, Marty, ale od razu uderzył mnie chaos i bezład, do którego nie byłem przyzwyczajony. Po pracy nie czekał już na mnie ani ciepły placek, ani serdeczny uśmiech. Rozmowy szybko stały się wymuszone, puste, jakbyśmy mówili innymi językami.
W końcu zrozumiałem, co straciłem. Chciałem wrócić do Zuzanny, lecz nie zdążyłem już była szczęśliwa z nowym mężczyzną. Nigdy sobie nie wybaczę tej lekkomyślności. Straciłem swoją idealną żonę przez własną głupotę i naiwność I dziś, będąc sam w ciemnym pokoju, licząc ostatnie złote na koncie, wiem, że na własne życzenie przekreśliłem to, co najcenniejsze.


