Mój były chłopak ukrywał mnie przed swoimi znajomymi, bo według niego „nie dorównywałam jego poziomowi”.

Dawno temu, w czasach, które teraz wspominam z pewną goryczą i nostalgią, byłam w związku z chłopakiem, który ukrywał mnie przed swoimi znajomymi, bo według niego nie pasowałam do jego poziomu. Wiedziałam o tym od początku, mimo to jednak zostałam. On pochodził z zamożnej rodziny, mieszkali w dużym domu na obrzeżach Krakowa, ojciec był właścicielem kilku przedsiębiorstw, mama nie pracowała, zawsze jeździli nowiutkim samochodem. Ja mieszkałam w zwykłej dzielnicy, pracowałam jako kasjerka w Biedronce i pomagałam mamie w opłacaniu rachunków. Poznaliśmy się w małej kawiarni, gdzie codziennie kupowałam kawę przed swoją zmianą. On zaczął do mnie dzwonić, pisać, zapraszać na spacer.
Na początku wszystko wyglądało pięknie, choć trochę dziwnie. Nigdy nie zabierał mnie do miejsc, gdzie spotykał się ze swoimi przyjaciółmi. Wybierał tylko oddalone restauracje albo parki, gdzie nikt nas nie znał. Jeśli spacerowaliśmy przez Rynek i mijaliśmy znajomego, natychmiast puszczał moją rękę i szeptał: Przejdźmy tędy. Gdy zapytałam, dlaczego tak robi, odpowiedział: Moi znajomi są bardzo wymagający nie chcę plotek. Zignorowałam to wytłumaczenie.
Pierwszy raz zobaczyłam prawdę na imprezie, na którą mnie zaprosił. Ubrałam się skromnie, ale ładnie kupiłam sobie nową sukienkę. Kiedy weszliśmy, szepnął: Zostań tutaj przy barze, przywitam się z kilkoma ludźmi. Minęło dwadzieścia minut. Potem czterdzieści. Patrzyłam, jak śmieje się, robi zdjęcia i rozmawia, przytulając innych. Nie przedstawił mnie nikomu. Kiedy podeszłam, zablokował mi drogę i powiedział: Poczekaj na zewnątrz. Tam wyjaśnił: Są tu ważne osoby, nie chcę kłopotów.
Z czasem zaczęły pojawiać się komentarze, które bolały coraz bardziej. Mówił, że mówię zbyt prosto, żebym zmieniła styl ubierania, że nie będzie wstawiał zdjęć z nami w mediach społecznościowych, bo jego rodzina jest wymagająca. Nigdy nie zaprosił mnie do swojego domu, rodziców nie poznałam. Kiedy zaprosiłam go na urodziny mojej mamy, zawsze wymyślał wymówki praca, samochód, zmęczenie. Gdy organizował coś ze swojego kręgu, znikał na cały weekend.
Pewnego dnia zapytałam wprost: Wstydzisz się mnie? Zamilkł na chwile, a potem odpowiedział: To nie wstyd… po prostu jesteśmy z różnych światów. Jesteś dobrą osobą, ale moi znajomi mają inny poziom. Nie chcę, żeby mnie oceniali. Ta odpowiedź złamała coś we mnie. Spytałam: A Ty możesz mnie oceniać? Wzruszył tylko ramionami.
Najgorzej było, gdy zobaczyłam na jego profilu zdjęcia z koleżanką córką znanego adwokata z Krakowa. Restauracje, wytworne wydarzenia, szerokie uśmiechy, oznaczenia. Z nią pozował, był dumny. Ze mną nie było ani jednego zdjęcia. Gdy zapytałam, odpowiedział, że to tylko przyjaciółka. Pokłóciliśmy się porządnie. Powiedziałam mu, że nie będę tajemnicą. On odparł: Jeśli Ci to nie pasuje, kończymy.
Tak właśnie się stało. Rozstaliśmy się wtedy. Przeszłam samotnie przez kilka ulic, płakałam. Tydzień później był już oficjalnie z tamtą kobietą. Ja wracałam do pracy i oglądałam jego zdjęcia w eleganckich ubraniach, na wyjazdach, podczas bankietów. Nigdy nie przeprosił. Nigdy nie przyznał, że mnie zranił.
Dziś, po latach, wiem, że przez rok byłam dziewczyną, której nikt nie miał zobaczyć. Istniałam tylko za zamkniętymi drzwiami. Tą, która nie była wystarczająca, by stanąć na wspólnej fotografii. To nie znika z pamięci tak łatwo.

Rate article
Fajna Tajna
Mój były chłopak ukrywał mnie przed swoimi znajomymi, bo według niego „nie dorównywałam jego poziomowi”.