Życie toczy się dalej. Uciekł i tyle. Gdyby był chociaż porządnym człowiekiem, a to przecież, każdy widzi, nie za bardzo… Wychowamy dziecko sami, nie martw się!
Paulina wychowywana była przez mamę i dziadka. Babcię pamiętała tylko jak przez mgłę. Miała pięć lat, gdy babci już zabrakło. Z tamtego czasu w jej pamięci zostały jedynie babcine drożdżówki pachnące cynamonem…
Ojca Paulina nie widziała nigdy. On uciekł jeszcze zanim się urodziła. Do wsi przyjechali z mamą, Justyną, razem.
Ojciec Pauliny poznał wtedy rodziców Justyny, termin ślubu już był ustalony, ale pan młody nagle wziął i przepadł bez śladu…
Nie szukano go. Justyna płakała długo i gorzko, zwłaszcza, że była już wtedy w ciąży…
Łzami tu nie pomożesz! powiedziała babcia. Życie toczy się dalej. Uciekł i już go nie ma. Gdyby chociaż człowiek z niego był, a to taki, że nawet pies by na niego nie szczeknął. Wychowamy sami dzieciaka, nie martw się!
Paulina nie miała za dzieciaka zbyt wielu zachcianek, ale rozpieszczona nie była wcale. Dobrze się uczyła.
Dziadek wychowywał ją twardą ręką. Wpoił szacunek do starszych i nauczył, że należy cenić to, co się ma. Paulina była samodzielna jak niewielu. Czegokolwiek się dotknęła wszystko wyjdzie!
Do trzydziestki była z niej niezła partia. Ładna, dobra praca, wysoka pensja, trzy pokoje w bloku… Wszystko, czego można chcieć!
Chłopów dookoła co niemiara, a ona się nie spieszyła. Zajęta była swoje. Na weekendy przyjeżdżała zawsze do mamy na wieś. Dziadka już nie było, a mama coraz częściej narzekała na zdrowie.
W domu mama jeszcze jako tako dawała sobie radę, ale ostatnio coraz trudniej było nawet na to.
Paulina namawiała ją, żeby się przeprowadziła do miasta, ale mama była uparta.
A po co mi tam?! odpowiadała Justyna. I tak od ciebie, Paulinko, nigdy się wnuków nie doczekam. Lepiej tu sobie spokojnie posiedzę z kotem
No to chociaż lato u mnie spędź, a potem do sanatorium i może wtedy do miasta. Musisz odpocząć, nabierzesz sił i dasz radę! A jak mi się spodoba na wsi, to może i ja wrócę!
Przecież ty masz pracę! jęknęła Justyna. Co ty na tej wsi miałabyś robić?!
Ludzie tu też pracują… Paulina machnęła tylko ręką.
W tym czasie spotykała się z dwoma facetami. Sama nie wiedziała, którego wybrać.
Pierwszy to był spokojny, wiejski chłopak Tomek. Gospodarny, miły.
Drugi Bartosz. Przystojny, pełen energii, podkręcony do granic rozsądku. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć no, to pewnie jedynie karty umie tasować i smartfona obsługiwać, a tu niespodzianka w kuchni sobie radzi lepiej niż niejedna teściowa.
Żadnego z nich nie zapraszała do siebie. Umawiali się po znajomości na neutralnym gruncie. Ale czas leciał, a decyzja nie zapadała.
Zdecydowała, że najpierw przedstawi ich mamie. Justyna dopiero co wróciła z sanatorium i wypoczynek faktycznie jej dobrze zrobił.
Pierwszy do domu zawitał Tomek. Długo nie trzeba było go namawiać. Radował się, bo już miał nadzieję, że marzenie się spełni dziewczyna przedstawiła go matce, to już nie przelewki. Zaraz zaprosi do ołtarza!
Ale tu masz przestronnie, Paulino zagadnął, oglądając mieszkanie.
Tak, przestronnie. Mamie też się podoba, choć jest ostatnio słabiutka.
A, czyli mieszka z tobą? Ja myślałem, że tylko w odwiedziny… Chora, tak?
No tak.
To od razu mówię, że opiekować się nią nie będę…
Ale ja nie wymagam! zdziwiła się Paulina. Sama daję radę.
Ale przecież
No, co?
Tak tylko mówię. Po prostu lepiej osobno mieszkać. Sama mówiłaś, że mamę masz na wsi, tam jej lepiej. I nam bez niej też by było.
Mama będzie mieszkać ze mną. Koniec tematu.
To ładnie Myślałem, że jesteś poważna, a ty maminsynek! Jak ci przejdzie, dzwoń!
I wyszedł Tomek bez nawet jednej filiżanki herbaty…
No proszę pomyślała Paulina. Ten to najszybciej zwiał. Bartosz pewnie da nogę jeszcze prędzej zostanę bez nikogo…
Zebrała się i od razu Bartoszowi wyłożyła kawę na ławę:
Cokolwiek się wydarzy, mama zawsze będzie mieszkać ze mną!
Nie rozumiem, po co mi to mówisz? zdziwił się Bartosz. To chyba normalne, nie?
Chodzi o to, jeśli mielibyśmy razem mieszkać jak się na to zapatrujesz? Z mamą?
Dla mnie w porządku! Czemu nie? Robisz mi właśnie propozycję?
Paulina się uśmiechnęła.
Możliwe. Chodź, poznasz mamę.
A jeśli jej się nie spodobam?! Tak od razu, z marszu?
Polubisz ją, nie bój się.
Sama się boję i nie wiem czemu
Justyna i Bartosz złapali świetny kontakt od pierwszych minut. Często razem spacerowali pod blokiem czekając na Paulinę z pracy. A potem, cała trójka, pojechali razem na wieś. O dziwo wielkomiejski Bartosz został oniemiały z zachwytu. Justyna zdecydowała nawet tam zostać.
Lato, już się dobrze czuję powiedziała Justyna.
Po pół roku był ślub.
No to się doczekam wnuków! cieszyła się mama.
I doczekała się. Najpierw wnuczki, potem wnuka!
Paulina i Bartosz mieszkali z dziećmi w Warszawie. Dzieci rosły, przygotowywały się do matury. Ostatnio także mama mieszkała już z nimi. Na wieś jeździli razem na wakacje. Justyna nie mogła się rozstać ze swoim domkiem.
Paulina, wybacz mi, że tak znienacka. Ale ja za swoim domem tęsknię. Pojedziemy? zagadnęła raz do synowej.
Jasne! Zaczekajmy tylko na Bartosza, z pracy za chwilę wraca.
Dobrze. Tylko od razu pojedziemy, powiedz mu bardzo chcę
Na wsi, jak zwykle, cicho. Ludzi coraz mniej…
No to już wszystko. Wróciłam do domu na stałe powiedziała nagle Justyna. Sprzedajcie mój dom. Dużo nie dostaniecie, ale szkoda, bo zrujnuje się na nic…
Co ty, mamo, gadasz?! zdziwiła się Paulina. Zaraz pakujemy się i wracamy!
Tak, tak dorzucił Bartosz Co ty takie rzeczy mówisz?
Dobrze, już się nie odzywam. Nastawcie czajnik, proszę. Herbaty bym się napiła…
Po herbacie Justyna poszła do swojego pokoiku, położyła się na chwilę
Paulina z Bartoszem jeszcze posiedzieli chwilę w kuchni.
Mamo, czas już! zawołała w końcu Paulina.
Cisza.
Paulina zajrzała do pokoju… i zamarła. Mamy już nie było…
Pochowali Justynę na cmentarzu wiejskim.
Wyczuła, że już czas. Przyjechała… po raz ostatni płakała Paulina. Tak bardzo ją kochałam, jak własną…
Wiem. Zauważyłem to już dawno. A co z domkiem?
Szkoda sprzedawać…
Szkoda… To kawałek naszego życia. Niech stoi…
Tak już ustalili. Zdecydowali, że dom zostanie. Dzieci będą tam jeździć, może i wnuki…
A jeśli chcesz czytać więcej takich historii zostaw komentarz, kliknij łapkę w górę lub obserwuj stronę!



