SERCE BIJE DALEJ Tajemnicze ojcostwo Niki, czyli jak Tania – dumna i niezależna Polka – szukała mi…

SERCE BIJE NA NOWO

Joanna urodziła swoją Kingę bez męża. Mówiło się, że poślizgnęła się przed ślubem.
Co prawda, Józef bardzo się o nią starał. Nie zapraszał jednak do ołtarza. Był za to olśniewająco przystojny i uprzejmy.
Joanna z dumą przechodziła z nim pod rękę obok staruszek siedzących na ławce pod blokiem. Te seniorki zawsze jak słoneczniki za słońcem odwracały głowy za każdym przechodniem.
Młody człowiek nigdzie nie pracował. Wolał lekko prześlizgiwać się przez życie. Joanna go karmiła, poiła, pozwalała spać u siebie. Była gotowa stać się dywanem na jego drodze.
Aż pewnego dnia Józef oświadczył, że z Joanną jest mu bardzo nudno, bo nie docenia go jako mężczyzny. Zapytał nawet, czemu choć raz nie zabierze go nad morze, skoro go kocha…
Joanna przepłakała tydzień. Potem porwała i spaliła zdjęcie niedokończonej miłości. Przez miesiąc cierpiała po cichu. Dopiero potem poznała Piotra.

Pewnego ranka Joanna spóźniała się do pracy. Stała podenerwowana na przystanku autobusowym. Nagle obok niej zatrzymała się taksówka. Kierowca uchylił drzwi i zaprosił ją do środka. Bez wahania wskoczyła do auta.
Kierowca szybko nawiązał rozmowę. Joanna od razu oceniła go pozytywnie. W średnim wieku, zadbany, ogolony, schludnie ubrany. Ujął ją także jego szarmancki sposób bycia. Wydawał się bardzo domowy Joanna pomyślała, że pewnie dba o niego mama.
Nowy znajomy przedstawił się jako Piotr i był zupełnym przeciwieństwem Józefa. Joanna bez wahania zostawiła mu swój numer. Chciała kontynuować tę znajomość. To był jedyny raz, gdy przejechała się taksówką za darmo.

Piotr i Joanna zaczęli się spotykać. Piotr zasypywał ją kwiatami i prezentami, dbał o nią czule.
Pewnej wiosny Joanna i Piotr spacerowali po lesie. Byli szczęśliwi i beztroscy. Joanna zaczęła zbierać zawilce, a Piotr do niej dołączył. Po zebraniu naręcza kwiatów Joanna usiadła z bukietem w aucie. A Piotr swój o wiele większy ułożył ostrożnie na tylnym siedzeniu. Joannie przemknęło przez myśl: Dla żony. Ale nie odważyła się zapytać. Tak bardzo już przywiązała się do opiekuńczego Piotra. Wolała wierzyć w słodkie złudzenia i milczała…

Nie minęło dużo czasu, a do mieszkania Joanny zapukała żona Piotra. Przyszła z dwójką małych dzieci.
– Proszę, wychowuj je! Bardzo kochają tatę! powiedziała.
Zszokowana Joanna tylko wyszeptała:
– Przepraszam, nie wiedziałam, że Piotr jest żonaty. Nie chcę rozbijać Waszej rodziny. Nie uwiłam tu swojego gniazda i już nie zamierzam.
Jeszcze tego samego wieczoru zerwała z Piotrem.

Kolejnym wybrankiem Joanny został Giorgi.
Był Gruzinem i ich romans był burzliwy, pełen żywiołu i szybko się skończył.
Poznali się na urodzinach przyjaciółki. Giorgi od razu wziął cichą Joannę pod swoje skrzydła. Poddała się czarowi jego charyzmy i temperamentu bez sprzeciwu.
Ujął ją otwartością, szczodrością, pogodą ducha. Z nim nigdy się nie nudziła ani nie smuciła. Giorgi zawsze miał pełno pomysłów i wyglądał, jakby nie miał żadnych zmartwień. Joanna była gotowa rzucić dla niego wszystko. Niestety…
Przez rok nosił ją na rękach, po czym wrócił do Gruzji. Nie odnalazł się w Polsce być może przez klimat, być może chorą mamę.
Joanna poczuła się porzucona i nieważna. Postanowiła, że ma dość cierpienia: Poradzę sobie sama. Byle bez łez.

Gdy pogodziła się już ze swoim losem, okazało się, że nosi pod sercem nowe życie. Była oszołomiona! Po pierwsze: kto będzie ojcem dziecka? Po drugie: jak żyć dalej? Po trzecie: jak nie zwariować od tych myśli?
Urodziła się córeczka. Joanna dała jej na imię Kinga. Dziewczynka stała się sensem życia Joanny. Była bardzo podobna do Giorgiego te same kręcone włoski, ciemne oczy, urzekający uśmiech. To cieszyło Joannę, bo nigdy jeszcze nikogo tak mocno nie kochała. Patrząc na Kingę, wracała myślami do wesołych, beztroskich dni z Giorgim.
Oczywiście czasem chciało jej się wyć z bezsilności i z zazdrości o zamężne przyjaciółki. Ale wychowanie Kingi pochłaniało cały jej czas i nie zostawiało miejsca na łzy.

Pierwszego września Kinga poszła do szkoły.
Posadzono ją w ławce z chłopcem o imieniu Daniel. Od razu się sobie nie spodobali. Daniel przezywał Kingę od kręconych głupków.
Dzieci nie mogły się znieść. Nauczycielka musiała ich rozsadzić, lecz wciąż wdawali się w bójki na przerwach.
Joanna odwiedziła szkołę, chcąc dowiedzieć się, czemu jej córka wraca podrapana.
Czytając w poczuciu winy nauczycielka, bez wahania podała jej adres rodziców Daniela: Proszę wyjaśnić to z nimi.

Joanna postanowiła bronić Kingi. Poszła pod wskazany adres.
Drzwi otworzył młody mężczyzna, który energicznie wycierał ręce w ręcznik wiszący na szyi.
– Do mnie pani? Proszę, zapraszam. Zaraz panią poczęstuję kawą, tylko muszę nakarmić mojego rozrabiakę po czym przebiegł do kuchni.
Joanna zdjęła buty i weszła do niewielkiego pokoju. Od razu widać było, że nie ma tu kobiecej ręki: porozrzucane rzeczy, kurz, zapach tytoniu.
No ładnie pomyślała.
Właściciel wrócił z tacą, na której stały dwie filiżanki pachnącej kawy.
(Ten aromat Joanna zapamięta do końca życia.)
– Czym zawdzięczam wizytę tak pięknej pani? zapytał.
– Jestem mamą Kingi zaczęła Joanna.
– Aaaa. Już wiem. Mój Daniel zakochał się w pani córce uśmiechnął się.
– I dlatego Kinga wraca do domu podrapana? zaatakowała Joanna.
– Chwileczkę Nie rozumiem szczerze się zdziwił.
– Bardzo bym prosiła, aby pan to wyjaśnił synowi. Dziękuję za kawę Joanna zbierała się do wyjścia.
– Oczywiście, zajmę się tym. Proszę się nie martwić uspokajał.
Rozrabiaka siedział cicho w kuchni.
Joanna wróciła do domu.
Nie mogła spać tamtej nocy. Wspominała spotkanie z ojcem Daniela. Coś ją ujęło w tym domowym mężczyźnie. Mężczyzna marzenie! I ta kawa! Żaden adorator nie częstował jej kawą. Szampan, wino, martini owszem, ale nigdy kawą. Chciała poznać tę rodzinę lepiej.
Nie wiedzieć kiedy, w myślach umeblowała i odświeżyła tę zaniedbaną kawalerkę, ustawiła meble i postawiła kwiaty na oknie… Nawet rozrabiakę miała ochotę pogłaskać po głowie.
Rano Joanna wstała z doskonałym humorem. Poprosiła Kingę, żeby nie zaczepiała się z Danielem i była wobec niego uprzejma.

Mijały tygodnie
Na zebraniu rodziców Joanna znów spotkała mężczyznę ze swoich marzeń. Upewniła się, że Daniel nie ma mamy w końcu tylko ojciec przyszedł na zebranie.
To popchnęło Joannę do odważniejszych działań.
Ojciec Daniela po zebraniu zaproponował, że odprowadzi Joannę z Kingą do domu. Był grudzień, szybko się ściemniało. Joanna bez namysłu się zgodziła:
– Tak!
– Przedstawił się:
– Jacek.
– Joanna rozpromieniła się.
Najwyraźniej Jacek polubił Joannę.
Zaproponował nawet, by razem spędzili sylwestra. Joanna postanowiła, że nie ma już nic do stracenia. Przestała czekać na księcia
Ileż można dmuchać na zimne, by nie sparzyć się na mleku? Siedem lat samotności przekonało Joannę do decyzji.
Potem Jacek wyznał, że dawno rozstał się z żoną. Wyszła ponownie za mąż za jego najlepszego przyjaciela. Jacek nie oddał jednak syna.
Nie przypuszczał, jak bardzo sam będzie potrzebował kobiecej opieki i jak Danielowi brak matki. W końcu Jacek wyznał Joannie miłość.
Okazało się, że nie przestał o niej myśleć od ich pierwszego spotkania.
Jacek zobaczył w Joannie idealną żonę i troskliwą matkę dla swojego chłopca.
Joanna z Kingą przeprowadziły się do Jacka. Wcześniej dorośli zapytali dzieci o zgodę.
Kinga i Daniel, niechętnie, pokiwali głowami.
Życie nabrało rozpędu Jacek był tak szczęśliwy, że przenosił góry. Kupili razem przestronne mieszkanie. Joanna zajęła się domem i dziećmi.
Kinga i Daniel wychowywali się w miłości. Joanna otoczyła ich opieką i troską, Daniela traktowała jak własnego syna.
Jacek rozpieszczał Kingę, traktował ją jak własną, darzył obie swoje dziewczyny czułością.
Dzieci dorosły. Daniel i Kinga pobrali się.
Jacek i Joanna pobłogosławili ten nieoczekiwany związek. Młodzi wybrali się w podróż poślubną do Paryża. Joanna zaproponowała Jackowi wspólny wyjazd nad morze.
Jacek nie chciał jechać.
– Asia, lepiej kup coś sobie za te pieniądze.
– Jacku, przecież wreszcie możemy być tylko we dwoje! Chodź, raz poczujmy wolność! nalegała Joanna.
Zgodził się.
Tydzień spędzili w nadmorskim kurorcie.
To był czas absolutnego szczęścia. Jacek przechodził samego siebie kwiaty, komplementy, czułości…
W dzień wyjazdu Jacek i Joanna poszli pożegnać się z morzem. Był wczesny poranek, plaża pusta. Jacek pocałował ukochaną i ze smutkiem powiedział:
– Asiu, bardzo cię kocham. Bardzo…
Idę się ostatni raz zanurzyć.
Więcej Joanna Jacka nie zobaczyła.
Utonął.
Ratownicy nie odnaleźli ciała, chociaż morze było spokojne.
Joanna wróciła do domu sama. Długo trwała w szoku. Śmierć Jacka wywróciła jej świat do góry nogami.
Dlaczego spotkało to właśnie jego? Przecież świetnie pływał… Dlaczego została wdową w wieku pięćdziesięciu pięciu lat? Dlaczego na plaży nie powiedziała, że też go szaleńczo kocha?
Nie zrozumiała, że wtedy się z nią żegnał…
I jeszcze tyle pytań… do nieba.
Joanna zamknęła się w sobie. Znienawidziła morze. Świat stracił barwy. Nic jej nie cieszyło. Nawet nie mogła pożegnać Jacka na grobie. Bo nie było grobu.
Serce Joanny rozpadło się na kawałki. Nie chciała oddychać. Lepiej siedem razy spłonąć, niż raz zostać wdową! Podobno czas leczy rany. Nieprawda! Tylko je tłumi, nie leczy! Kiedy wydaje się, że już nie boli, wystarczy wspomnienie i wszystko wraca!
…Joanna trzyma za ręce dwoje maluchów Kasię i Maksia. To jej trzyletnie wnuczki. Rodzina spaceruje po jesiennym parku.
Weszło już w tradycję, że po spacerze zaglądają do kawiarni. Joanna zamawia dzieciom lody, a sobie filiżankę kawy. Tej jednej, aromatycznej, jak wtedy. Po jej zapachu kręci jej się w głowie czuje, jakby Jacek był obok, jakby wszystko widział i wiedział o swojej Asieńce
Po latach, przechodząc niewyobrażalną żałobę, godząc się ze wszystkim, Joanna dziękuje losowi za Jacka. Za dwadzieścia pięć lat kobiecego szczęścia.
Życie się kończy, ale miłość nigdy.

Rate article
Fajna Tajna
SERCE BIJE DALEJ Tajemnicze ojcostwo Niki, czyli jak Tania – dumna i niezależna Polka – szukała mi…