Rodzice Marty sprawili nam z okazji ślubu naprawdę kosztowny prezent mieszkanie! Uroczyście wręczyli nam klucze i zapewnili, że teraz jesteśmy właścicielami, ale ponieważ blok był nowy, kupili je w stanie surowym. Moja teściowa oznajmiła, że skoro oni dali nam mieszkanie, to moi rodzice powinni dołożyć się do remontu. Moi rodzice już wcześniej przekazali nam sporą sumę pieniędzy, ale obiecali również pomóc przy wykończeniu.
Po ślubie bez zwłoki wzięliśmy się za remont. Mój tata, budowlaniec, załatwił praktycznie wszystko, a ja pomagałem, jak tylko mogłem; czasem Marta także przychodziła do nas na budowę.
Czasem wpadał również teść. Postanowiliśmy nie wynajmować mieszkania przed ukończeniem remontu, by zaoszczędzić trochę złotych, dlatego tymczasowo mieszkaliśmy u rodziców Marty.
Pewnego dnia szukałem pewnych papierów i natknąłem się na dokumenty dotyczące naszego mieszkania. Szybko coś mnie zaniepokoiło, a zaraz potem ogarnęła mnie złość w papierach jako właścicielka widniała teściowa!
Tego wieczoru miałem z ojcem jechać po płytki do łazienki, ale poprosiłem, żebyśmy przełożyli zakupy na jutro. Opowiedziałem mu, co odkryłem i że muszę przemyśleć, co to wszystko znaczy.
Czemu to mama Marty została właścicielką mieszkania? Dlaczego nie Marta? zapytałem wprost, gdy wszyscy byli wieczorem w domu.
Oj, jak dziecko pytasz! Oczywiście, żeby nie urazić naszej Marty odpowiedziała szybko teściowa.
To znaczy?
Jeszcze się z nią rozwiedziesz i będziesz chciał zabrać połowę tego mieszkania!
Waszego? A to w porządku, że razem z tatą robimy tam remont, który pochłonie fortunę? I czemu uważasz, że na pewno się rozwiedziemy? Przecież dopiero co się pobraliśmy!
Mamo, mówiłam ci już, żebyś przepisała mieszkanie na mnie… próbowała tłumaczyć się Marta.
Czyli byłaś wtajemniczona w tę całą kombinację?
Nie rozumiesz… Wiedziałam, ale prosiłam mamę, żeby przekazała je na mnie!
No pięknie, Marto, cudowny początek naszego małżeństwa! Od kłamstwa!
Minęło już kilka dni, odkąd przeprowadziłem się znów do swoich rodziców. Sam nie wiem, co dalej. Marta cały czas próbuje ze mną rozmawiać, ale potrzebuję czasu. Nie spodziewałem się takiej nielojalności ze strony jej rodziny, choć może tak już mają wszyscy rodzice…
Co robić w tej sytuacji?


