Chłopie, od kiedy tu mieszkasz? Czym ty się właściwie żywisz?

No słuchaj, muszę Ci opowiedzieć coś, co ostatnio tak bardzo mnie poruszyło, że aż trudno mi to wyrazić. Wiesz, mam już swoje lata 60-tka stuknęła mi dobre kilka lat temu, od dawna jestem na emeryturze. Żyję sobie spokojnie, już od dekady sama bez Andrzeja (zmarł kilka lat temu), dzieciaki mieszkają w Warszawie i Poznaniu, mają swoje sprawy, rzadko kiedy dzwonią. Kumpele się porozjeżdżały albo pochorowały A ja trzymam się mojego letniego domku na Mazurach to dla mnie całe szczęście! Jak tylko słońce mocniej przygrzeje, to zabieram się i jadę na działkę. Najpierw odgruzowuję dom i ogród, potem kwiaty sadzę wszędzie, gdzie się da, nowe rabaty robię. Czuję się tam po prostu wolna, taka… odprężona, no i blisko natury, co kocham!
Ale w zimie, wiesz jak jest, nie da rady śniegu po kolana, drogi nieodśnieżone, nie mam już siły walczyć z łopatą. Nikogo do pomocy, więc muszę wracać do mieszkania w Olsztynie. Jesień jakoś przebieduję jeszcze nawet lubię te wieczory, kiedy wieje i kapie, ale pod kocem z herbatą siedzę. W tym roku we wrześniu trochę się rozchorowałam, zostałam w mieście ponad tydzień. Ale jak tylko poczułam się lepiej i cieplej się zrobiło, od razu spakowałam torbę i w długą na działkę!
Przychodzę pod mój domek, a tu patrzę brama szeroko otwarta. Myślę sobie, że pewnie ktoś się do ogrodu dostał. Ale rozglądam się, niby wszystko okej. Wchodzę dalej, a drzwi do domu też uchylone No gula w gardle, bo może mnie okradli! Chodzę po cichu, ale nic nie zginęło, tylko jeden koc leży na podłodze chociaż przecież wcale go ostatnio nie używałam. I jeszcze kubek na stole a zawsze wszystko po sobie chowam! Pomyślałam coś tu nie tak
Przestraszenie minęło, a nerwy mnie złapały. Jak ktoś śmie przywłaszczyć moją własność, z mojego kubka pić, pod moim dachem spać? Zerknęłam przez okno na ogród, a za domem siedzi mały chłopak. Rozpalił ognisko i grzeje zmarznięte ręce nad płomieniem. No nie wierzę, intruz jak nic.
Wyszłam, odchrząknęłam głośno i patrzę, co zrobi. Chłopak odwrócił się gwałtownie, przestraszony, ale nie uciekł podszedł do mnie i cicho, niemal szeptem mówi:
Proszę pani, przepraszam, jestem tu od paru dni
Wyglądał tak żałośnie, że od razu serce mi zmiękło.
A od kiedy tu jesteś? Jadłeś coś?
Dwa dni zaledwie Mało miałem jedzenia Trochę chleba, nic więcej.
I pokazuje mi taki kawałek białego chleba na sznurku, przywiązany do patyka, jakby to miała być kolacja.
Jak masz na imię, chłopaku? Skąd się tu wziąłeś?
Filip. Mama i jej facet wyrzucili mnie z domu. Nie chciałem tam już być
Myślisz, że ktoś cię szuka?
Nikogo to nie obchodzi… nie szukają. Uciekam już nie pierwszy raz. Nawet jak wracam, bo nie mam siły z głodu, to mama tylko wzdycha i wraca do swoich spraw
I tak się dowiedziałam, że Filip nie był z naszej miejscowości, nawet nie z okolicy. Zwyczajna, ale okrutnie smutna historia mama bez pracy, ojczymowie zmieniają się co parę miesięcy, w domu częściej alkohol niż obiad, nikt się nim nie przejmuje.
Wiesz, po takiej rozmowie miałam ochotę ryczeć, ale i tak zostawiłam go w domu. Nakarmiłam, dałam mu się ogrzać, a całą noc nie mogłam zasnąć, rozmyślając, co dalej… Rano przypomniałam sobie o swojej dawnej koleżance Gosi, pracuje teraz w urzędzie gminy. Zadzwoniłam z prośbą o radę, może coś podpowie.
Gosia obiecała pomóc, nawet zadeklarowała, że wszystkiego dopilnuje. Trochę było biegania za papierami, formalności po urzędach, ale po paru tygodniach przyznano mi prawną opiekę nad Filipem. Filip nie mógł uwierzyć, ze aż takie ma szczęście, a jego mama uwierzysz? nigdy nawet nie zadzwoniła, nie zapytała, gdzie jest jej syn.
No więc teraz żyjemy jak typowa babcia z wnukiem zimą w bloku, a wiosną, latem i jesienią na Mazurach, w moim ukochanym domku. Za chwilę Filip zacznie szkołę w Olsztynie. Jestem pewna, że da sobie radę już teraz świetnie czyta, pisze, liczy, a jego rysunki to po prostu bajka! Naprawdę, mógłby zostać artystą. Jak sobie przypomnę, jak trafił do mojego życia, to myślę, że to chyba jakiś cud.

Rate article
Fajna Tajna
Chłopie, od kiedy tu mieszkasz? Czym ty się właściwie żywisz?