Moja była żona zamierzała wytoczyć mi proces o połowę naszego domu, ale nie przewidziała, że zawczasu zabezpieczyłem się na taką sytuację

Dzień dobry, pamiętniku.
Minęło już trochę czasu odkąd mój związek z byłą żoną skończył się na sali sądowej w Warszawie. Nie będę rozdzielał win, bo przecież w relacji zawsze obie strony są odpowiedzialne za to, co się dzieje choć trudno nie mieć żalu.
Fakty są takie, że moja druga żona, Weronika, znalazła sobie kochanka. Bogaty przedsiębiorca, który parę lat temu przeprowadził się do Krakowa i potem otworzył tu niewielką, modną kawiarnię przy ulicy Grodzkiej. Na początku próbowała ukrywać swoje spotkania z nim, ale w końcu przestała się przejmować i zachowywała się jakby nie miała nic do ukrycia.
Pewnego wieczoru przyszła do mnie, spojrzała prosto w oczy i oznajmiła, że składa pozew o rozwód. Chce odebrać mi połowę mieszkania, które przez lata było naszym domem. Spodziewała się, że wybuchnę złością albo zacznę się zamartwiać, ale mieszkanie kupiłem za własne, ciężko zarobione złotówki jeszcze zanim się pobraliśmy. Weronika nie zainwestowała w nie nic poza tym, że mieszkała tam przez dwa lata. Teraz ma czelność domagać się części tego, co nie należy do niej.
Zachowałem spokój. Nie próbowałem jej odciągać od wizyty w sądzie. Wiedziałem, że sprawa skończy się jej porażką i będzie musiała opłacić wszystkie koszty sądowe. Mam już doświadczenie pierwsze małżeństwo zakończyło się tragicznie i ciągnęło w sądzie przez grubo ponad trzy lata. Każde spotkanie w sądzie skandal za skandalem.
Moja pierwsza żona, Anna, była jednak uparta. Udało jej się po długiej walce wygrać sprawę o połowę majątku, bo zatrudniła świetnego adwokata z Lublina. Ostatecznie odebrała mi mieszkanie, które odziedziczyłem po ojcu. Zostałem wtedy bez dachu nad głową.
W przypadku Weroniki byłem już dużo bardziej przezorny. Gdy się poznaliśmy, miałem już wyremontowane mieszkanie, ale przepisałem je na mojego brata, Michała człowieka, któremu mogę zaufać jak nikomu innemu. Gdy przyszło do rozwodu, okazało się, że oficjalnie nie mam żadnego majątku. Po tamtym bolesnym doświadczeniu z Anną nauczyłem się, że żadna kobieta już mnie nie oszuka.
Takie rzeczy dzieją się w polskich rodzinach częściej, niż się wydaje a ja już nie mam złudzeń, ani oczekiwań. Żyję dalej i staram się nie tracić wiary w ludzi, choć czasem trudno.

Rate article
Fajna Tajna
Moja była żona zamierzała wytoczyć mi proces o połowę naszego domu, ale nie przewidziała, że zawczasu zabezpieczyłem się na taką sytuację