Moja była żona chciała mnie pozwać o połowę naszej wspólnej nieruchomości, lecz nie przewidziała, że przygotowałem się na to dużo wcześniej

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, jak to wyglądało u mnie z tymi rozwodami, bo czuję, że tylko Ty mnie zrozumiesz. Mój pierwszy związek, wiadomo skończył się w warszawskim sądzie, aż się dziwię, że to tyle trwało. Nie chcę mówić, kto zawinił, bo przecież w relacjach zawsze obie strony coś zrobią. Ale fakt jest taki, że potem życie wystawiło mnie na jeszcze większą próbę.
Moja druga żona, Aneta typowo polskie imię, nikt jej nie przebije w tej kwestii zaczęła spotykać się z jakimś biznesmenem, co sprowadził się do Krakowa lata temu i otworzył własną kawiarnię przy Rynku. Na początku próbowała kryć swój romans jakby była na tajnej misji, ale potem już w ogóle przestała się przejmować, na mieście widzieli ich razem i wcale się z tym nie kryła.
Aż pewnego dnia przyszła do mnie z tekstem: Wiesz co, składam pozew o rozwód i chcę połowę mieszkania. Myślała, że wpadnę w panikę i będę się martwił, ale przecież to mieszkanie kupiłem za własne, ciężko zarobione złotówki, a nie za jej pieniądze. Aneta po prostu mieszkała w tym lokalu dwa lata, nic więcej. Teraz ma czelność żądać swojej części.
Podszedłem do tego całkiem spokojnie. Nie próbowałem jej odwodzić od chodzenia po sądach niech się martwi sama. Czekałem tylko aż przegra sprawę i będzie musiała zapłacić opłatę sądową. Miałem już doświadczenie z moją pierwszą żoną, Martą. Tamta sprawa ciągnęła się jak gumka od majtek ponad trzy lata! Co spotkanie w sądzie to awantura, aż głowa bolała.
Ostatecznie Marta, z pomocą adwokata z Poznania, wywalczyła dla siebie połowę mojego majątku. Zostałem bez mieszkania, które odziedziczyłem po ojcu opowiadam Ci to, bo wtedy czułem, że grunt mi się pod nogami pali.
Za drugim razem byłem już ostrożniejszy. Mieszkanie, które sam wyremontowałem na Mokotowie, miałem zapisane na mojego brata, dam radę to osoba, której naprawdę ufam. Tak się zabezpieczyłem, że kiedy Aneta złożyła papiery o rozwód, okazało się, że oficjalnie nie mam nic i nikt nie może mi tego wyrwać. Po tej pierwszej lekcji żadna kobieta mnie już nie oszuka, serio zaufanie buduje się nie tylko na uczuciach, ale też na zdrowym rozsądku.

Rate article
Fajna Tajna
Moja była żona chciała mnie pozwać o połowę naszej wspólnej nieruchomości, lecz nie przewidziała, że przygotowałem się na to dużo wcześniej