Tego szukasz? wyciągnęła w jego stronę list.
Kuba aż zbladł.
Justyna to nie tak Mirek To
Co ja niby nie powinnam wiedzieć, Kuba? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Że wy obaj macie mnie za naiwną sarenkę?!
Ale miało być do jesieni! Justyna, przecież się umawialiśmy!
Mój młodszy syn dopiero zaczął chodzić do przedszkola, znalazłam pracę tuż obok
Co się stało?
Przecież płacimy w terminie, nie sprawiamy kłopotów
To nie o was chodzi Justyna się zawahała. Po prostu muszę wrócić do swojego mieszkania.
Pokłóciłaś się z mężem?
Proszę, nie zadawaj pytań.
Czas do końca miesiąca, dobrze?
Zrobię rozliczenie, oddam kaucję.
Przepraszam
Przerwała połączenie i dreszcz ją przeszedł po plecach. Chciałaby już mieć to wszystko za sobą
***
Justyna nie mogła oderwać wzroku od koperty leżącej na kuchennym stole.
Ot, zwykłej koperty, wyjętej pięć minut temu ze skrzynki z resztą reklam i rachunkiem za internet.
Poczta to zawsze zadanie Mirka, ale akurat dziś to ona sięgnęła do skrzynki.
Stempel. Adres zwrotny. ZK nr 6.
I nazwisko nadawcy: Lidia Suworow.
To imię słyszała kilka razy od męża tak nazywała się jego matka. Teściowa, której nigdy nie spotkała na oczy.
Nawet nie wiedziała, że kobieta, która dała życie jej mężowi, nadal żyje.
Ja nikogo nie mam, Justynka powiedział Mirek na trzeciej randce przy kawie w taniej kawiarni, grzejąc zmarznięte dłonie po deszczu. Ojciec odszedł zanim się urodziłem, nie znam go nawet z widzenia.
A mama Mama zmarła, gdy miałem dwadzieścia lat. Serce. Jestem taki trochę bezpański, sam sobie sterem.
Całkiem sam? Justyna chciała się wtedy rozpłakać z żalu. Nie masz żadnej rodziny?
Daleko są jakieś wujki-z-kartofli pod Białymstokiem, ale nie utrzymujemy kontaktu.
Wiesz, może to i lepiej. Żadnych dramatów rodzinnych, żadnych obowiązkowych niedzielnych obiadów. Tylko ty i ja.
Wtedy pomyślała:
Boże, jaki on silny. Tyle przeszedł, a taki czuły
Otoczyła go opieką, jakby chciała nadrobić wszystkie braki miłości z dzieciństwa.
Potem wzięli cichy ślub, tylko dla najbliższych.
Jej rodzice, dwie przyjaciółki, z jego strony tylko stary przyjaciel Kuba, który całą imprezę dziwnie unikał kontaktu wzrokowego z Justyną.
Wtedy sądziła, że to z powodu nieśmiałości. Dziś już wie: Kuba najzwyczajniej bał się powiedzieć za dużo.
A gdzie ona pochowana? zapytała któregoś dnia po pół roku od ślubu. Może pojedziemy? Posprzątamy? W końcu to twoja mama
Mirek wtedy lekko się wzdrygnął. Odwrócił się, poprawiając kołnierzyk.
To daleko, kochanie. Na starym cmentarzu, który i tak niedługo zamkną. Pojadę tam kiedyś sam, nie zawracaj sobie głowy. Nie chcę tam być razem z tobą, to ciężka energia.
Myślmy lepiej o żywych, dobrze?
I jej to wystarczyło. Naiwna!
***
Drzwi wejściowe stuknęły, Justyna aż się wzdrygnęła i szybko schowała kopertę do szuflady, zakrywając ulotkami z Biedronki.
Cześć, kochanie! głos Mirka z przedpokoju był jak zawsze pogodny. Co, nasz mały urwisek nie dawał ci dziś żyć?
Wszedł do kuchni, nachylił się, chciał pocałować ją w czoło, ale ona mimowolnie się cofnęła.
Co ci? Zmęczona? zmarszczył brwi. Znowu Nikodem nie spał?
Przebiorę się, zabieram go, a ty się zdrzemnij.
Obiad ogarnę.
Nie trzeba, nie jestem głodna. Mirek, przyszła dziś poczta…
Zamarł na ułamek sekundy zauważyła to.
Tak? I co tam? Rachunki?
Rachunki, reklama, nic więcej.
Wyraźnie się rozluźnił i westchnął z ulgą.
No i dobrze! Idę po naszego synka, tęskniłem za nim cały dzień.
Patrzyła mu w plecy. Ten, z którym dzieliła wszystko, nawet życie stał przed nią, a jednak kłamał w żywe oczy.
Tak bezczelnie, że aż czuła mdłości.
Jestem sierotą mówił.
A z zakładu karnego pisała Lidia Suworow.
Za co tam siedzi? Kogoś skrzywdziła? Ukradła? Ściągnęła? Ile jej jeszcze zostało?
Wyobraziła sobie, jak za rok, dwa ktoś dzwoni do drzwi i na progu żona widzi matkę o ciężkim spojrzeniu i więzienną przeszłość.
Usłyszy:
Cześć synku, cześć synowo. A gdzie mój wnuczek? U was zamieszkam!
Justyna nie bała się o siebie. Przerażała ją myśl o Nikodemie.
Jak wychowywać dziecko przy babci, która odsiadywała wyrok?
Jak do dziecka dopuścić kryminalistkę?!
Justyś, herbaty ci zrobić? zawołał Mirek z salonu. W Lidlu promocje na pampersy, ulotka leżała w szufladzie.
Nie odpowiedziała. Już logowała się na konto w banku, sprawdzając stan oszczędności.
Na początek powinny wystarczyć. Mieszkanie w innej dzielnicy to dobry ruch.
Najemcy wyprowadzą się za miesiąc. Byle tylko wytrzymać miesiąc i nic nie zdradzić.
***
Mirek wyszedł do pracy. Długo całował Nikosia w pulchny policzek i obiecał szybciej wrócić.
Justyna patrzyła na tę scenę z rosnącą niechęcią. Jak on mógł tak ją okłamywać? Czy takie rzeczy da się ukrywać?
Gdy dom opustoszał, wyjęła list. Ręce miała drżące. Chciało jej się otworzyć, przeczytać, ale bała się.
A jeśli potem już nie będzie w stanie odejść? Może tam jest coś
Nie, szepnęła do siebie stanowczo. To nie ma już znaczenia. Kłamał mi dwa lata!
Nagle dzwonek do drzwi. Justyna podskoczyła. Kto?
Rodzice zawsze zapowiadają wizyty. Przyjaciółki? Zerknęła przez wizjer na korytarzu Kuba.
Nerwowo przestępował z nogi na nogę i zerkał na windę.
Otworzyła.
Kuba? Mirka nie ma, w pracy.
Wiem, Justyś Kuba był wyraźnie spięty, schował ręce do kieszeni. Tak tylko myślałem, że może Mirek zostawił klucze od garażu?
Podobno leżą na komodzie.
Klucze? uniosła brew. Nie ma żadnych kluczy na komodzie. Jesteś pewien, że tu je zostawił?
Tak powiedział Justyna, Mirek jeszcze prosił, żebym z poczty coś odebrał. Sprawdzałem, ale było pusto. Ty dziś nie odbierałaś poczty?
Odbierałam. A co?
Kuba przełknął ślinę.
Nic, nic Czekamy na jakąś paczkę z częściami, Mirek prosił sprawdzić, czy jest awizo.
Justyna wolno wróciła do kuchni, sięgnęła po szarą kopertę i wróciła do drzwi.
To masz na myśli? podała mu list.
Kuba zbielał na twarzy.
Justyś, to nie nie myśl źle Mirek To
Czego nie mam wiedzieć, Kuba? Że matka mojego męża siedzi w więzieniu, a wy obaj robicie ze mnie idiotkę?!
Urodziłam dziecko komuś, kto skrywa rodzinne tajemnice całymi latami!
Justyna, on chciał dla ciebie dobrze! Kuba zaczął mówić szybko, szeptem. Chciał mieć zwyczajne życie!
Jego matka to skomplikowany człowiek, sporo przeszedł przez nią, nawet nie wiesz. Nie miał złych intencji! Po prostu wyciął ją ze swojego życia, by cię nie wystraszyć.
Wyciął?! Justyna prychnęła gorzko. Kuba, jak można wymazać matkę z pamięci, tak po prostu, podstępem? Odebrał mi prawo wyboru! Miałam prawo wiedzieć, w jaką rodzinę wchodzę.
Jaką tam rodzinę! Kuba machnął ręką. Tam nie ma rodziny, tylko ona i jej przeszłość
Oddaj ten list, co? Nie czytałaś go przecież Przekażę mu, sam ci wszystko wyjaśni.
Idź już, Kuba, powiedziała cicho. I listu ci nie oddam. Jest zaadresowany do M. Suworowa, sam odbierze. Z moich rąk.
Trzasnęła drzwiami przed osłupiałym Kubą.
***
Reszta dnia minęła jej jak we mgle. Karmiła syna, ubierała, wychodziła z nim na spacer po osiedlu, ale myślami wciąż była przy tym liście.
Co zabrać najpierw? Wózek, łóżeczko, dokumenty reszta nieważna. W starym mieszkaniu na blokowisku jest tapczan i szafa. Starczy.
Wieczorem była już całkowicie opanowana.
Nakryła do stołu, zrobiła kolację, ułożyła dziecko do snu. I czekała na męża.
Ale pachnie! Mirek próbował udawać, że wszystko w porządku. Patrz, co kupiłem. Nową karuzelę do łóżeczka dla Nikośka! Gra spokojną muzyczkę
Justyna siedziała przy stole, na którym leżała ta szara koperta. Mirek zerknął na stół i całe udawanie uleciało.
Znalazł Kuba? zapytał cicho.
Ja znalazłam. Kazałeś Kubie przyjść, chciał zabrać ten list. Ale mu nie dałam.
Mirek ciężko usiadł naprzeciwko.
Dlaczego, Mirek? Czemu mówiłeś, że ona nie żyje?
Bo dla mnie umarła dwanaście lat temu spojrzał na nią ze łzami w oczach. Gdy zabrali ją pierwszy raz. Potem wyszła, była pół roku na wolności i znowu ją zamknęli.
Justyno, ty masz normalną rodzinę, twój tata inżynier, mama nauczycielka. Nawet nie potrafiłabyś zrozumieć, co ona robiła. Ona to oszustka, zawodowa.
I dlatego miałeś prawo mnie okłamywać? Przez rok?! krzyknęła Justyna. Rozumiesz, że przez to wszystko zniszczyłeś moje zaufanie?
Bałem się cię stracić! odezwał się nagle. Odeszłabyś! Powiedziałabyś: Nie, jego matka to kryminalistka, co on ma w genach?. Chciałem, by Nikoś miał normalny dom. Dlatego lepiej byłoby, gdyby ojciec był sierotą niż synem złodziejki
Teraz będzie miał ojca po rozwodzie ucięła lodowato.
Zamarł.
Jak to? Justyna, o czym ty mówisz? Przez ten list? Przez to, że ukrywałem?
Przez to, że cię nie znam, Mirek. Jeśli potrafiłeś tak spokojnie wymyślić, że twoja matka nie żyje, to o czym jeszcze kłamiesz? Kim jest naprawdę twój ojciec? Może on też nie zniknął, tylko siedzi gdzieś po sąsiedzku?
Kochanie, co ty wygadujesz
Nie kochanie. Napisałam już do najemców, za miesiąc się wyprowadzam. Składam papiery rozwodowe.
Mirek błagał. Klękał, prosił, że to wszystko było z troski.
Justyna nie chciała słuchać. W głowie miała już wszystko poukładane.
***
Najemcy się wyprowadzili, Justyna zamieszkała z synem na swoim. Małżeństwo zostało rozwiązane. Mirek widuje syna, płaci na niego, bardzo tęskni za rodziną. Nie potrafi jednak zrozumieć, co właściwie zrobił nie tak przecież chciał chronić najbliższych.
Justyna nie zamierza już z nim być. Zaufanie przepadło.



