Już by się chciało za mąż! Rodzinna burza wokół nagłego ślubu – kiedy dwie osiemnastolatki kochają s…

Nie wytrzymuje z niecierpliwości, żeby wyjść za mąż

Piotrze, kiedy będziesz w domu?
Zaraz będę, już jestem pod blokiem.
No to nie każ na siebie czekać! Musimy pogadać.
Stało się coś? Piotr poczuł niepokój.
Jeszcze nie, ale musimy omówić pewną sprawę, Małgorzata ewidentnie była podenerwowana, chociaż wyglądało na to, że nie wydarzyła się jeszcze żadna katastrofa.

Piętnaście minut później ojciec rodziny wchodzi do mieszkania.
No i co tu się wydarzyło? pyta ostrożnie żonę.
Przebierz się, umyj ręce, nie trzeba rzucać wszystkiego i ratować świata od razu, całuje go w policzek i delikatnie popycha w stronę łazienki.

Po chwili, świeży i w domowych ubraniach, pojawia się w salonie.
Chodź, Małgorzata prowadzi go do pokoju córki. Marysia siedzi naburmuszona na swoim łóżku, oczy czerwone od łez.
No co się stało? stara się zachować spokój Piotr.
Zapytaj własnej córki, prycha żona. No Marysiu, opowiedz tacie, co znowu wymyśliłaś!

Marysia jeszcze mocniej się odwraca, z kwaśną miną wpatrzona w okno, ewidentnie nie chce rozmawiać.

Dobra, dziewczyny, Piotr wali otwartą dłonią w stół, albo spokojnie, bez histerii, wyjaśnicie mi, w czym rzecz, albo sami sobie radźcie, a ja idę odpocząć po pracy!
My tu bierzemy ślub, cedzi przez zęby Małgorzata z ironią, najlepiej już dzisiaj!
Taaak? Piotr jest wyraźnie skonfundowany. To znaczy? Tak po prostu? A za kogo, jeśli wolno spytać?

Ponieważ Marysia milczy, znów mówi matka:
Tomek Matuszewski, taki chudy okularnik, ostatnio się tu często kręcił.
A, Matuszewski No dobrze, córciu?

Marysia cały czas odmawia współpracy.
No dobrze, koniec zabawy w partyzantkę. Mam ci tu tańczyć, żeby się czegoś dowiedzieć? Piotr już poważnie podnosi głos.

My z Tomkiem się kochamy! krzyczy Marysia. On jest najlepszy i weźmiemy ślub!
No, wreszcie jakaś jasność wzdycha ojciec. Studiuje z tobą?
Tak, jesteśmy w tej samej grupie na pierwszym roku.
Pierwszy rok Piotr westchnął, nie wiadomo czy ze zrozumieniem, czy z rezygnacją. Dzieciaki
Nie jesteśmy już dzieci! wtrąca się Marysia. Mamy po osiemnaście lat, jesteśmy pełnoletni!
To rozumiem, że skoro jesteście dorośli, rozmawiamy jak dorośli?

I tak już nic nie powiem! Zaraz się zacznie opowiadać o tym, że za młodzi jesteśmy, że trzeba poczekać, ustabilizować się, sprawdzić uczucia Głupie gadanie! Wy tacy mądrzy i poukładani, a nie rozumiecie, że się kochamy! To przecież najważniejsze!
Córciu, nikogo nie chcę skrzywdzić, wzdycha ojciec. Chcę tylko wszystko zrozumieć. Kochacie się, rozumiem Oboje chcecie wziąć ślub, tak?

Marysia zadziornie kiwa głową.
Dobrze, czyli chęci macie. A gdzie będziecie mieszkać, z czego się utrzymacie? Przemyśleliście to w ogóle?
To nieistotne! Miłość najważniejsza! wykrzykuje Marysia.
Marysiu, ile ty masz lat? Wydaje mi się, że jesteś w podstawówce, a nie na pierwszym roku studiów… Cokolwiek by nie było gdzieś mieszkać trzeba, coś jeść każdego dnia.

Dokąd wy się tak spieszycie? Jutro ślub? Nikt nie ma nic przeciw Tomkowi, niech przychodzi, poznamy się, pogadamy z jego rodzicami. Prawda, Małgosiu?
Zgadzam się, Piotrze, ale jest małe ale Oni naprawdę się spieszą.
O, co, Tomka do wojska biorą? Przecież studenci nie idą na służbę
Nie, nie o to chodzi. Marysia, może ty wreszcie się odezwiesz? Cały ciężar na mnie spada.
Przestańcie. Nie milczę Po prostu będziemy mieli z Tomkiem dziecko.
No to pięknie mruknął Piotr Niezła historia. I co zamierzacie?
Bieremy ślub i rodzę. I nie ważcie mi się namawiać na żadne no wiecie co! Nasz maluszek będzie żył!

Uspokój się, nikt tu cię nie będzie do niczego zmuszał, sama musisz się z tym zmierzyć. Powiedz tylko, czy rodzice Tomka już wiedzą?
Ustaliliśmy, że dziś każde z nas porozmawia z rodzicami
I?
Jeszcze nie dzwonił, co wyszło.
Jak zadzwoni, daj znać. Na razie idę coś zjeść, z waszymi rewelacjami to z głodu można umrzeć.

Wyszedł z żoną do kuchni, gdzie Małgorzata szybko podgrzała mu obiad.
I co teraz zrobimy? szepnęła, kiedy podawała mu talerz.
Nie wiem, naprawdę nie wiem. Poczekajmy, aż jego rodzice się odezwą, może wspólnie coś wymyślimy…

Ledwo skończył kolację, Marysia wbiegła do kuchni z telefonem:
Tomek właśnie zadzwonił. Jego rodzice są absolutnie przeciwni. Pokłócili się, jest dramat
Sytuacja poważnieje.

Chwilę później Marysia wchodzi do salonu, ściskając w rękach telefon:
Dzwoni mama Tomka. Chce rozmawiać z kimś z was
Małgorzata podnosi ręce:
Piotr, porozmawiaj ty, ja nie dam rady

Piotr wzdycha, ale bierze komórkę, włącza głośnik i przykłada palec do ust:
Halo, dzień dobry, Piotr Kowalczyk, tata Marysi.
Anna Matuszewska, mama Tomka. Syn dziś wszystko powiedział, a z tego, co słyszę, pańska córka już zaszła w ciążę. Mają wielkie plany. Wiedzą państwo o tym?
Tak, rozmawialiśmy już z Marysią.
To świetnie. Proszę jednak przyjąć do wiadomości, że jesteśmy absolutnie przeciwni tym jak to nazwać wielkim planom! Nasz syn ma się uczyć, zdobyć wykształcenie, rozkręcić karierę. Małżeństwo na pierwszym roku studiów, a do tego dziecko absolutnie nie!
My też nie snuliśmy planów o szybkim ślubie, ale skoro Marysia spodziewa się dziecka z Tomkiem, co mamy zrobić?
Przepraszam, to wasz problem, panie Piotrze. Po pierwsze nie mam pewności, że to dziecko Tomka. Po drugie nawet jeśli to prawda, to numer jestem w ciąży, musimy natychmiast się pobrać z nami nie przejdzie. Domyślam się, że pańska córka, jak wiele dziewczyn, chce się ustawić, Tomek nie jest biedakiem, ma mieszkanie i perspektywy, więc kobiecą logikę rozumiem, ale jako matka zrobię wszystko, by zostawić naszego syna w spokoju. Mój mąż myśli tak samo. Rozmawialiśmy z Tomkiem, zgodził się z nami i prosi, by pańska córka już nie próbowała się kontaktować. Jeśli dziecko zostawi jej sprawa. Może usunie, może urodzi, nas to nie interesuje. Do widzenia.

Rozległ się sygnał końca połączenia. Piotr spojrzał ciężko na żonę i córkę:
Wszystko słyszałyście? Powiem krótko: żadnego usuwania nie wolno zabić niewinnej duszy, no i ryzykować zdrowiem. Jakoś to będzie. Weźmiesz potem dziekankę, jak przyjdzie pora, wrócisz na uczelnię. Nie ty pierwsza, nie ostatnia. Finansowo damy radę, z maluchem też pomogę. A z tamtymi jeszcze pogadamy. Słuchajcie, napijcie się melisy, popłaczcie jeśli trzeba, ale nie za długo. Damy radę!

Zawołał żonę na bok i szepnął:
Weź na noc Marysię do siebie, żeby głupot nie narobiła. Pogadaj z nią, pociesz. Ja pośpię u niej w pokoju.

Po godzinie rozległ się dzwonek do drzwi.
Kto to, do cholery, jeszcze teraz? warknął Piotr, idąc otworzyć.

Do salonu wszedł młody chłopak w okularach z wyraźnym trądzikiem.
Tomek! Marysia rzuciła mu się na szyję. Przyszedłeś po mnie?
Tak, po ciebie. Panie Piotrze, pani Małgosiu, przyszedłem zabrać Marysię.
A dokąd, jeśli można spytać?
Jeszcze nie wiem, chyba wynajmiemy coś na początek. Jesteśmy pełnoletni, proszę nam nie przeszkadzać! Marysiu, idziesz ze mną?
Oczywiście! Gdzie zechcesz!

Wolne żarty, dzieciaki podniósł rękę Piotr Najpierw kilka pytań. Twoja mama powiedziała, że wszyscy, łącznie z tobą, jesteście przeciwni waszemu małżeństwu.
Nie do końca, panie Piotrze. To decyzja mamy. Tata jej przytakuje, jak zawsze, a ja tylko udawałem, że się zgadzam, żeby nie robili mi problemów. Schowałem dowód i kartę bankową, i cicho wyszedłem. Oto jestem.

Aha, ciekawie! Piotr się uśmiecha. Chcesz zabrać Marysię, wynająć mieszkanie a za co, przepraszam?
Odkładałem z dorywczych prac, mam swój kanał na YouTube, trochę zarobiłem. Na kilka miesięcy wystarczy, na czynsz i jedzenie. Potem jeszcze coś zarobię.
Mądrze. Co ty na to, Małgosiu? Puścimy ich?
Sama nie wiem Dokąd, nocą?

Dobrze myślisz, na noc nigdzie nie idziecie. No to ustalamy zasady. Ślub chcecie?
Tak! potwierdzają oboje.
Dziecko zostaje?
Tak samo.
To pomagamy wam, ale są warunki. Po pierwsze robisz wszystko, żeby się pogodzić z rodzicami, a ty, Marysiu, wspierasz Tomka. Dziś Tomek śpi u nas w salonie jeszcze nie para, tylko gość naszej córki. Piszesz do rodziny, że nocujesz u przyjaciół, a potem ostrożnie przygotuj ich na prawdę, ale bez awantur! Studiów nie porzucacie! Marysia na razie może pójść na urlop dziekański, wróci później. Zawsze wam pomożemy, finansowo też, ale za was pracować nie będziemy. Ślub, póki co, skromny oszczędzamy. Kiedy się ustatkujecie, zrobicie wesele z pompą. Pasuje wam taki układ?
Tak bez chwili wahania mówi Tomek.
Ja bym chciała ślub jak z bajki suknia, welon, limuzyna.
Jeszcze nie teraz! ucina Tomek. Ślub cicho, potem nadrobimy.
Jak wolisz

No dobrze, dzieci, wszystko jasne. Idziemy spać jutro ciężki dzień.

Małgorzata dogoniła męża w kuchni:
Słuchaj, muszę zapytać jak to się stało, że tak zmieniłeś zdanie?
Sam nie wiem. Rozmowa z jego matką wyprowadziła mnie z równowagi. A potem pojawił się ten jak myślałem, maminsynek, a okazało się, że potrafi zawalczyć. No i jak mam nie oddać córki za kogoś takiego?
Zawsze masz rację, kochanie! pocałowała go i zajęła się rozlokowywaniem wszystkich na noc.

Rate article
Fajna Tajna
Już by się chciało za mąż! Rodzinna burza wokół nagłego ślubu – kiedy dwie osiemnastolatki kochają s…