Dożyć do złotej rocznicy
Razem przeżyli dwadzieścia pięć lat Jadwiga i Stanisław. Ona już dobiła pięćdziesiątki, a mąż był od niej starszy o dwa lata. Życie ich płynęło tak, jak w większości wsi na Mazowszu. Dom, gospodarstwo, praca, dorosły syn Maciej, wyjechał do Warszawy. Tam skończył technikum, teraz pracował w fabryce samochodów.
Pewnego razu Maciej przyjechał na weekend z piękną dziewczyną.
Poznajcie się, kochani rodzice, to Aniela. Planujemy się pobrać, tylko jeszcze złożymy papiery w urzędzie powiedział syn z dumą.
Dzień dobry wyszeptała nieśmiało Aniela, zarumieniona po uszy.
Witaj, Anielko, rozgość się, u nas dom otwarty, nie krępuj się zagadywała przyszła teściowa, jednocześnie nakrywając stół.
Dziewczyna od razu przypadła rodzicom do gustu, po czym młodzi wrócili do miasta. Potem Maciej dzwonił do matki i informował, że planują ślub na lato. Jadwiga przyjęła tę wieść z radością, podzieliła się z mężem, ten także się ucieszył…
Wszystko toczyło się spokojnie, lecz Jadwigę dręczył niepokój, bo kto by się spodziewał, że mając pięćdziesiąt lat zakocha się w sąsiedzie, i to jeszcze w najlepszym przyjacielu Staszka Michale.
Michał wpadł kiedyś z flaszką dobrej śliwowicy. Jego żona, Maria, pracowała jako konduktorka na dalekobieżnych pociągach, często znikała z domu na całe tygodnie. Zostawiała męża samego bez większych obaw rzekomo nie podejrzewała go o skoki w bok.
Ich córka, Wanda, mieszkała w Warszawie, czasem przyjeżdżała, zaopatrywała ojca w jedzenie, kiedy Marii długo nie było. Tak więc rozmawiali telefonicznie, a gdy Maria wracała, zostawała raptem na dziesięć dni i znowu jechała w trasę.
Michał, pokażę ci, jaki wypasiony wkrętak akumulatorowy kupiłem na bazarze w Siedlcach! Od dawna było trzeba! Super sprzęt! wykrzyknął rozemocjonowany Stanisław, kierując się do komórki.
Gdy tylko Stanisław zniknął za drzwiami, Michał złapał Jadwigę w talii i zachłannie przywarł do jej szyi. Prąd przeszedł przez całe ciało kobiety. Usłyszała skrzypienie drzwi od ganku i natychmiast odskoczyła, zaczęła gorączkowo przecierać blat, z głową spuszczoną, nie śmiąc spojrzeć na męża. Jej oczy jednak płonęły blaskiem, którego nie potrafiła opanować.
Stanisław nie zwrócił uwagi na rumieńce żony ani speszoną twarz Michała, wręczył mu pudło z narzędziem.
No, super narzędzie, naprawdę! Porządny sprzęt To trzeba oblać rzucił wesoło, nalewając kieliszki śliwowicy. Jadwigo, dołączasz?
Nie, chłopaki, padam z nóg, pójdę się położyć powiedziała cicho i wycofała się do sypialni. Spojrzała w lustro. A dopiero co mówiłaś, że już młodość minęła A tu się oczy świecą jak u nastolatki! szepnęła do swojego odbicia, lekko kokieteryjna.
Choć z wiekiem Jadwiga trochę przytyła, buzię miała pełną, piersi dorodne, lecz oczy nadal zwracały uwagę przewspaniałe. Dojrzała, ale przecież wciąż piękna.
Wiedziała, jak się wystroić, pomalować, założyć czerwoną sukienkę i wysokie szpilki. Zaraz była królową wiejskich zabaw. Michał podobał się jej od dawna. Wysoki, męski, patrzył na nią płomiennie, a niedawno dowiedziała się, że uczucie to nie jest jednostronne.
Michał lat pięćdziesiąt cztery, z Marią wiele lat po ślubie, z Jadwigą od lat sąsiedzi i przyjaciele. Niedawno Jadwiga wybrała się do sklepu, a Michał zawołał ją zza płotu.
Jadźka, pomóż mi pierogi ugotować!
Misiu, śpieszę się do sklepu odpowiedziała, żałując, że nie jest umalowana, a włosy ma rozczochrane.
A jednak, nie wiedząc kiedy, skręciła do jego ogródka, wbiegła po schodach, a on natychmiast chwycił ją w ramiona, zamykając drzwi. Jego pocałunki burzyły w Jadwidze wszystkie granice. Nie myśleli, aby powstrzymać szaleństwo namiętności.
Sklep nie ucieknie szepnął Michał gorączkowo. Bo wiesz, nie wiem, ile minut te pierogi gotować już ciągnął ją do kuchni.
Dziesięć minut wystarczy rzuciła ale pierwszy raz? Naprawdę?
Ostatnio wszystko robię pierwszy raz Bez żony nie radzę sobie zupełnie.
Mogę pomóc ugotować…
Nie, mamy inne sprawy… przysunął ją do siebie mocniej niż poprzedniego dnia u nich w kuchni.
Płaszcz już leżał na ziemi, a on wtulił się w jej piersi.
Misiu, jestem mężatką…
I co z tego? Ja jestem żonaty. Ale bardzo mi się podobasz. Wiem, że twój Stasiek już cie nie obsypuje czułościami, szczęścia wam brakuje.
Jadwiga nie zaprzeczała, mąż dawno przestał widzieć jej urodę, nie mówił czułych słów. Czy nie zasłużyła? Dalsze wydarzenia to już była zdrada. Pierwsza w jej życiu. Leżała potem na miejscu Marii, a sumienie nie gryzło jej ani trochę. Przekonywała samą siebie, że tak właśnie musi być.
Piękna jesteś, Jadźka. Żyłbym z tobą! rzucał szeptem Michał. Z Marią głównie przez telefon ostatnio rozmawiam, ledwo pojawi się w domu, już musi jechać. A tutaj jaka piękność tu mieszka! Pewnie i ona sobie kogoś znalazła, tyle czasu poza domem. Może maszynista na trasie czy konduktor?
Pocałunki Michała zawracały jej w głowie, ale przypomniała sobie o sklepie. Szybko się podniosła, ubrała, stanęła w drzwiach, aż tu nagle głos Wandy:
O, ciociu Jadwigo, dzień dobry! zmieszała się, ale zaraz odzyskała spokój.
Cześć, Wandziu! Przyszłam podpowiedzieć twojemu tacie, jak pierogi gotować Bez Marii, to już zupełnie bezradny.
Tato, przecież uczyłam cię tysiąc razy westchnęła Wanda i rozłożyła na stole siatki z zakupami. Zawsze jesteś głodny, jak mama wyjeżdża…
No, ja już lecę rzuciła Jadwiga. Wanda wszystko ci pokaże.
Krew aż buzowała w żyłach Jadwigi, policzki płonęły. Zakochała się w sąsiedzie, którego zawsze widziała na dystans A teraz najprzystojniejszy facet we wsi należał do niej.
Potem odwiedzała go jeszcze kilka razy, zupełnie nie zauważała, że o niej i Michale zaczęły krążyć plotki.
Coś długo bywasz w sklepie rzucił ironicznie Stanisław. A u Michała to co robiłaś?
Ach, zupełnie sobie nie radzi, bez Marii! Jak pierogi gotować pytał Akurat Wanda była, podobno zaręczona!
Michał już przestał się kryć.
Jak nas ktoś przyłapie, powiemy, że miłość rzucił bez ogródek. Niech Maria sobie szuka kochanka, a Stasiek urwał i pocałował Jadwigę.
Misiu, co my wyprawiamy Zaraz pięćdziesiątka, a ja tu taka zakochana!
Na miłość nigdy nie jest za późno objął ją Michał. Ostatnie iskry wstydu zupełnie zgasły, była pewna, że na tę miłość zasługuje.
Spotkania trwały już drugi tydzień, pewnego razu Stasiek niemal przyłapał żonę u sąsiada. Musiała chować się w jego komórce, podczas gdy mężczyźni rozmawiali na podwórku.
Tego wieczora Stanisław postawił sprawę jasno.
Wszystko wiem Heniek mi powiedział, widział cię jak wchodzisz do Michała. Za trzy dni mamy srebrną rocznicę w remizie, goście zaproszeni, wszystko ustalone. A ty
Stasiek, wybacz. Sama nie wiem, co się ze mną stało Przecież i wy, faceci, czasem macie skoki w bok Może i mnie taki diabeł wlazł…
Mąż wyzwał ją najgorszymi słowami.
Wołaj jak chcesz, ale ja naprawdę nie wiem, co się ze mną stało. Wybacz, Stasiek.
Odtańczymy rocznicę, zrobimy dobrą minę, a potem rozstaniemy się. Synowi sama powiesz on ma zaraz własny ślub, a ty latasz po wsi jak koza od jednego do drugiego!
W dzień rocznicy w remizie zgromadziło się sporo gości, stół uginał się pod ciężarem domowych potraw i trunków. Jadwiga, piękna, wystrojona, z nową fryzurą i sznurem korali, siedziała przy mężu, lecz pod stołem szukała wzrokiem Michała, który przyszedł sam Maria była jeszcze w trasie.
Nie przejmowała się, że goście zerkali ukradkiem i szeptali: wszak cała wieś już plotkowała. Jadwiga tylko myślała: a niech im będzie! Nie wiedzą, że między nami a Michałem płonie prawdziwa miłość. Co oni w ogóle wiedzą o miłości
Były życzenia, toasty, nawet Michał wstał i powiedział:
Życzę młodym jeszcze dwa razy tyle wspólnych lat, zdrowia, a za dwadzieścia pięć kolejnych świętujemy w tym samym gronie! powiedział, wypijając kieliszek wódki. Rozległy się brawa, wszyscy poszli w jego ślady.
Wieczorem Stanisław zdecydował, że musi z żoną porozmawiać o rozwodzie. To nie mogło trwać dalej: cała wieś widzi, jak jego żona zabawia się z przyjacielem.
Pogadamy wieczorem postanowił, robiąc coś na podwórku.
Jadwiga wybrała się do sklepu, ale od razu skręciła do Michała po choćby cień wsparcia.
Kiedy weszła do podwórza, Michał wybiegł z szopy, zatrzymał ją gestem.
Maria wróciła szepnął.
Powiedziałeś jej?
A co miałem powiedzieć?
No jak to co? Że jesteśmy razem!
Cicho! rozglądał się niespokojnie Michał. Jadźka, jesteś dorosła, pobawiliśmy się, starczy. Marię kocham, a jak wróciła, to od razu rzuciła się na mnie. Wiem, że nie ma nikogo innego, i mnie kocha spojrzał skruszony.
A ja? Mój Stasiek już wie, rozniosła się wieść po wsi Zrobiłam się dla ciebie na bóstwo.
Dobrze się prezentujesz. Ale jesteś nie moja, Jadźka. Mam Marię. Gotuje pysznie, prowadzi dom. I już
Jadwiga nie chciała już słuchać wywodów Michała, odwróciła się napięta jak struna i wyszła.
Wieczorem odbyła się rozmowa ze Stanisławem.
Zdecydowałem rozwodzimy się. Robisz ze mnie pośmiewisko.
Jadwiga w płacz. Było jej naprawdę źle. Stanisław to jednak jej człowiek, przeżyli razem tyle lat. Ot, odeszła namiętność, ale czy nie da się jej odzyskać? Znała przecież każdy jego nawyk
Staśku, przebacz. Miałeś rację, wtedy nazwałeś mnie kozą i dobrze. Chyba rzeczywiście rozum mi odebrało. Zrozumiałam już wszystko obiecuję, że naprawię. Syn ma niedługo ślub, jak ja mu to powiem? Wstyd mi Za dwa miesiące wnuki, razem czekajmy…
Jadwiga wiedziała, że mężowi mięknie serce, kocha ją po swojemu. Minęło trochę czasu. Wybaczył. Dziś żyją dostatnio, mają już dwójkę cudownych wnucząt, cieszą się, gdy syn odwiedzi rodzinny dom.
A Michał? Ten dalej biegał po wsi, jak tylko Maria wyjeżdżała, obskakiwał wdowy i inne samotne kobiety. Do Stanisława od tamtej pory jednak nie zachodził, przyjaźń się skończyła. Maria poszła na emeryturę, ciągle się z Michałem kłócą, a sąsiedzi słyszą ich kłótnie wybiegające poza ogrodzenie, ale to już ich sprawa. Jak mawiają: W każdej chacie swoje dziady…
Dziękuję za przeczytanie, życzę Wam szczęścia i dobra!



