Na progu stał nieznajomy – historia niespełnionej miłości ze szkolnych lat, rozczarowań w dorosłości i niespodziewanych świątecznych odwiedzin, które na zawsze odmieniły życie Jany i dawnego kolegi z klasy

31 grudnia

Dzisiaj znowu myślami wróciłam do dawnych czasów, do szkolnych lat w Krakowie. Jak to było dawno I choć minęły już lata, wszystko pamiętam tak wyraźnie.

Od ósmej klasy Rafał był wyraźnie mną zafascynowany. Pisał mi krótkie liściki, podtykał pod drzwi szafki w szkole, szukał okazji, żebym go zauważyła. On jednak był nieśmiały, trochę pulchny i raczej miał trudności z nauką. A ja zakochałam się w innym wysokim blondynie, Mateuszu, który grał ze mną w siatkówkę w szkolnej drużynie.

Rafała traktowałam życzliwie, ale właściwie na niego nie zwracałam uwagi. Poza tym, Mateusz też pewnego dnia zaczął się z kimś spotykać z Olą z równoległej klasy.

Po maturze minęło trochę czasu, aż Rafał zdobył się na odwagę, by ponownie zwrócić na siebie moją uwagę. Pamiętam jeszcze dzień naszego studniówki, gdy próbował mi się oświadczyć Odpowiedziałam wtedy zdecydowanie: Nie!. Myśl nawet nie przeszła mi przez głowę, by być z kimś takim jak on.

Po studiach dostałam pracę jako księgowa w średniej firmie. Mój szef, Andrzej Romanowski, był fascynującym, starszym ode mnie o dziesięć lat brunetem. Byłam pod wrażeniem jego profesjonalizmu i urody, imponował mi też jego intelekt. Między nami szybko zaczęło iskrzyć. Nie przeszkadzało mi nawet, że Andrzej miał żonę i małego syna. Obiecywał jednak, że się z żoną rozstanie. Przysięgał, że kocha tylko mnie.

Minęły lata. Przyzwyczaiłam się do samotnych weekendów i świąt. Czekałam jak na zbawienie, kiedy Andrzej w końcu odejdzie od rodziny i będziemy mogli być razem.

Któregoś razu przypadkiem zobaczyłam go robiącego zakupy w spożywczym. Trzymał żonę pod rękę, a ona była w ciąży. Pomagał jej nieść siatki, rozmawiali i wyraźnie widać było, że są blisko.

Rozpłakałam się, patrząc na nich. Następnego dnia wręczyłam wypowiedzenie.

Sylwester zbliżał się nieubłaganie, a ja nie miałam sił ani ochoty, by kupować świąteczne jedzenie czy ubierać choinkę. Nie chciałam się bawić, nie było ze mną nikogo bliskiego. Pewnego dnia, tuż po powrocie z pracy, poczułam, że w domu, na obrzeżach Krakowa, jest strasznie zimno. Okazało się, że piec przestał działać.

Zadzwoniłam do serwisu, ale każdy chciał fortunę, zwłaszcza słysząc, że muszą jechać na peryferie miasta żądali ponad 500 złotych. Zrezygnowana zadzwoniłam do przyjaciółki, Karoliny; jej mąż Grzegorz pracował jako hydraulik i może mógłby coś poradzić.

Po godzinie Karolina oddzwoniła Grzegorz znalazł na szybko kogoś, kto miał w okolicy dyżur.

Po dwóch godzinach rozległ się dzwonek do drzwi. Otwieram a tam Rafał, mój dawny kolega z klasy.

Cześć, Jagna, co się tu wydarzyło? uśmiechnął się swobodnie.

Rafał? Skąd ty się tu wziąłeś?

Grzegorz dał mi twój adres, mówił, że tu zimno. Wodę spuściłaś z instalacji, żeby grzejniki nie przymarzły?

Nie mam pojęcia jak to się robi

To trzeba działać szybko, bo się zamarzniecie na amen trochę się roześmiał. Na szczęście przymrozek dziś niewielki.

Bez słowa zabrał się do pracy. Szybko spuścił wodę, pogrzebał przy piecu, a potem pojechał po części.

Po godzinie wrócił. Poprawił kotłownię, zaraz zrobiło się cieplej. Umył ręce, a potem rozglądnął się po kuchni:

Jagna, kran ci kapie i żarówka miga. Twój facet tego nie ogarnia?

Nie mam żadnego faceta szczerze odpowiedziałam.

Nadal szukasz księcia z bajki?

Jakiego księcia Po prostu jestem sama powiedziałam cicho.

To czemu mi wtedy odmówiłaś? zażartował z uśmiechem Rafał.

Przykręcił nową żarówkę, naprawił kran i po chwili pożegnał się.

Zostałam w ciepłym już mieszkaniu, wspominając czasy dzieciństwa i tego pulchnego chłopca, który był mi tak oddany. Dużo się zmienił teraz był wysoki, szczupły, z ciemnymi oczami, ale jego uśmiech był ten sam.

Nawet nie zdążyłam zapytać, czy jest żonaty.

Dziś, w Sylwestra, gdy kompletnie się tego nie spodziewałam, zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam Rafał stał w nowym garniturze, z bukietem kwiatów w rękach.

Jagna! Jeszcze raz cię zapytam: wyjdziesz za mnie za mąż, czy będziesz czekać na wymarzonego księcia aż do emerytury?

Łzy napłynęły mi do oczu. Przytaknęłam radośnie głową.

Za drugim razem powiedziałam tak.

Rate article
Fajna Tajna
Na progu stał nieznajomy – historia niespełnionej miłości ze szkolnych lat, rozczarowań w dorosłości i niespodziewanych świątecznych odwiedzin, które na zawsze odmieniły życie Jany i dawnego kolegi z klasy