W pakiecie z byłą narzeczoną

Zuzanna, nie możesz po prostu wyrzucić dziecka! To mała dziewczynka, w obcym mieście. Czy wiesz, co może się jej stać? nalegał Andrzej drżącym, pełnym oburzenia głosem. Jesteś przecież matką! Pomyśl, co by się stało, gdyby ktoś tak potraktował Kacpra!

Kacper nie zachowuje się tak, odparła Zuzanna. Ma może czternaście lat, ale wkurwia się na trzydziestkę. Jeśli ma odwagę drzeć się przy starszej ciotce, to sama dotrze na dworzec.

Zuzanna zdawała sobie sprawę, że może przesadza. Nie ma biletu dla córki Andrzeja, nie zna nikogo w tym mieście. Właściwie wystawiała dziewczynkę w nieznane. Ale już nie zależało jej na tym. Znużona została tym chłopcem w spódnicy.

Kiedyś Andrzej wydawał się Zuzannie oddechem świeżego powietrza. Jej pierwszy związek nie był totalną porażką, ale miłości w nim nie było. Po Siergieju, pierwszym mężu, Zuzanna wyszła z kalkulacją. On był dziedzicem zamożnych rodziców, żył na bogato, nie myśląc o niczym, i dbał o Zuzannę.

Uważała, że taki człowiek idealnie nadaje się do założenia rodziny ich dzieci nie będą czegoś potrzebowały. Własne uczucia brała pod uwagę dopiero w drugiej kolejności. Nie było iskry, więc cóż? Życie nie jest bajką, nie wszyscy kochają się do szaleństwa. Przynajmniej facet był porządny, nie zraniłby.

W pewnym sensie Zuzanna miała rację: ich jedyny syn, Kacper, naprawdę nie potrzebował niczego. Gdy dorósł i stał się bardziej samodzielny, rodzice nagle zrozumieli, że są sobie prawie obcymi. Nie mieli wspólnych zainteresowań, brakowało tematów do rozmowy. Zuzanna nawet jeździła na wakacje sama, oddzielnie od Siergieja. Siergiejowi, przy okazji, wypadła zapał, uczucia zgasły.

Na początku starali się żyć obok siebie jak dobrzy przyjaciele. Próba ta runęła spektakularnie. Zuzannę denerwowało w Siergieju wszystko: jak po kąpieli zostawia kałuże w łazience, chrapa, je, a nawet jak oddycha. Siergiej natomiast zainteresował się młodymi kobietami, spotykał się z nimi i nazywał to tabletka przeciw nudzie.

W efekcie rozwiedli się. Siergiej zostawił jedną z kamienic Zuzannie i synowi. Pierwsze tygodnie Zuzanna przyzwyczajała się do życia w pojedynkę, a potem znów poczuła potrzebę miłości. Chociażby raz w życiu.

Z tym marzeniem zaglądała na serwis randkowy, lecz nie długo wytrzymała. Mężczyźni przychodzili najróżniejsi. Jedni nie mogli znaleźć pracy do czterdziestki, inni obrażali byłych, a ci, co wydawali się normalni, znikali po pierwszej randce. Zuzanna nie rozumiała, dlaczego tak jest, dopóki nowy znajomy nie podsunął jej wskazówki.

Kolejna randka skończyła się ohydnie. Po godzinie mężczyzna zaczął nachodzić i całować, nie zważając na fakt, że Zuzanna jasno powiedziała: to za szybko. Potem namawiał ją na wizytę w jego domu. Kobieta pojąwszy intencje, wymknęła się, tłumacząc, że musi odebrać syna ze szkoły.

Rozstali się w ten sposób. Lecz późnym wieczorem Zuzanna otrzymała wiadomość prywatną:

Nie mogłeś od razu wszystkiego powiedzieć? Zmarnowałem na ciebie czas. Nie interesują mnie rozwiedzione z bagażem.

Tak brzmiało, kiedy siedzieli w kawiarni. Najpewniej nie chodziło o syna, ale etykieta rozwiedzona zabiła w Zuzannie chęć dalszych poszukiwań. Dla mężczyzn to rzeczywiście ciężka przeszkoda, nawet jeśli syn ma piętnaście lat i latem zarabia więcej niż niektórzy kawalerzy.

Zuzanna już prawie postanowiła, że jej marzenie trafi na znak grobu. Lecz najprzyjemniejsze zdarzenia przychodzą niespodziewanie.

Spotkała Andrzeja na urodzinach przyjaciółki, Marii. Galanty podawał jej szampana, serwował sałatki, uśmiechał się, gdy Zuzanna żartowała, a pod koniec poprosił o numer.

Maria ostrzegła wtedy:

Zuzanno, uważaj. Z nim w pakiecie jest była żona i córka.

Zuzannę to nie zmartwiło.

No i co? Ja też nie jestem dziewczyną, odparła. W życiu różnie bywa.

Później Andrzej wyjaśnił delikatnie, że nie mógł dogadać się z żoną, ale Zuzanna zrozumiała: jego była regularnie wywoływała kłótnie. To ją zaskoczyło człowiek taki spokojny i łagodny, a jednak konflikty?

Wkrótce poznała prawdę, i nie spodobała się jej.

Zosiu, dziś trochę się spóźnię. Muszę wpaść do Viki. Poprosiła, żebym zebrał rower dla Krysi, ostrożnie powiadomił Andrzej.

To nie był pierwszy raz. Tylko w ostatnim tygodniu Andrzej spóźniał się po raz trzeci. Vika nie potrafiła wymienić żarówki bez jego pomocy. Zuzanna początkowo próbowała okazać zrozumienie: Vika niedawno się rozwiodła i przyzwyczajała się do nowego życia, tak jak kiedyś Zuzanna. Z czasem jednak sytuacja zaczęła ją drażnić.

Wiesz, jak do tego podchodzę. Nie możesz po prostu powiedzieć jej nie? Zaczyna mi się wydawać, że między wami coś jest.

Zosiu, bój się Boga! Po prostu nie mogę zostawić Krysi. Rodziny się rozpadają, a dzieci zostają, rozumiesz

Rozumiem. Nie mam nic przeciwko twojej pomocy, ale bez wiecznych wyjazdów. Wyślemy Viki pieniądze na fachowca, a twoja osobista obecność nie jest konieczna.

No Zuzanno

Nie ma Zuzanno. Albo jedziesz do domu, albo zostajesz u Viki na stałe.

Nie bez walki Zuzanna wywalczyła swój warunek. Andrzej przestał odwiedzać byłą żonę, lecz wciąż chciał widywać córkę, więc Krysia przyjeżdżała w weekendy. Każda wizyta była dla Zuzanny próbą wytrzymałości.

Podczas pierwszej nocy dziewczynka zażądała, by ojciec spał w jej pokoju zawsze. Boję się sama. Potem wyciągnęła flakon drogich perfum Zuzanny i rozlała go po sobie. Trzeci raz zaczęła narzekać na jedzenie.

Nie będę tego jeść odrzuciła Krysi, odpychając talerz. To nie smakuje. Mama gotuje lepiej.

No i chodź głodna, nie wytrzymała Zuzanna. Albo jedź do mamy.

Wyganiasz mnie? Powiem mamie, że nie karmili mnie tutaj! Krysia złością skrzyżowała ręce na piersi.

Dziewczynki zgroza w głosie Andrzeja. Nie kłóćmy się. Zamówię pizzę.

Po każdej wizytcie z Krysą w domu wybuchały kłótnie. Nie słuchała, pokazywała, że Zuzanna nie jest jej matką, i zachowywała się w domu jak właścicielka. Kobieta zdawała sobie sprawę, że dziewczynka chce, by tata częściej przyjeżdżał albo wrócił do mamy. I rzeczywiście, powoli podżegała ojca do powrotu.

Teraz musisz uciekać do innego miasta rzekła kiedyś przyjaciółka. A ja ci mówiłam.

Nie myślałam, że będą rozwiedzione z przyczepionym facetem westchnęła Zuzanna.

Jednak postanowiła poważnie rozważyć radę. Dlaczego by nie przeprowadzić się? Syn już mieszkał osobno, w innym mieście. Nic nie trzymało jej tu.

W końcu zamieszkali w innym regionie, w domku na skraju miasta, niedaleko morza. Dwa lata mijały w ciszy, spokoju i przyjemności rodzinnego życia. A potem

Zosiu, nie gniew się nieśmiało zaczął Andrzej. Vika dzwoniła. Prosiła, żebym zabrał Krysię na wakacje, przynajmniej na miesiąc. Ma problemy zdrowotne, lekarz zalecił wyjazd nad morze, a wyjazdy wiesz, drogie. Vika ma urlop zimą.

Zuzanna spojrzała na męża jak owca na nowe wrota.

Nie! Nigdy nie Krysia! wybuchła.

Zuzanko rozmawiałem z nią. Wszystko zrozumiała i obiecała się zachowywać.

Zuzanna początkowo się opierała, ale w końcu poddała się. To przecież córka ukochanego mężczyzny, którego dawno nie widziała. Może naprawdę się zmieniła?

Niestety nie.

Pierwszy tydzień dziewczynka zachowywała się cicho siedziała w pokoju albo spacerowała z ojcem. Potem zaczęło się.

Krysiu, nie chodziłabyś po domu w obuwiu ulicznym? U nas tak nie przyjmuje się.

Ojej, zapomniałam zdjąć odpowiedziała z uśmiechem. Po prostu i tak jest brudno.

Krysi bez zaproszenia przyprowadzała gości, zabierała produkty, które Zuzanna prosiła nie dotykać, słuchała głośno filmików w nocy. Gdy proszono ją o ciszę, tłumaczyła, że zapomniała słuchawek, ale że jeśli kupią nowe, na pewno się zastosuje. A do tego co chwilę narzekała matce, przez co Vika dzwoniła do Zuzanny z kłótniami.

Cierpliwość Zuzanny wyczerpała się, gdy Krysi przypadkowo rozbiła filiżankę tę samą, którą Kacper podarował jej przy pierwszej wypłacie. To było wyjątkowo bolesne.

No i co? Jakbyśmy nie mieli tyle filiżanek, urządziła mi tu małą egzekucję wzruszyła ramionami Krysi.

Tego dnia Zuzanna powiedziała mężowi, że nie zniesie już tego małego łobuza na swojej ziemi.

Andrzej stanął w obronie córki.

Zuzanno, może ona ma rację, ale to wciąż dziecko. Ty jesteś dorosła. Mogłabyś spróbować porozumieć się, wytrzymać choć raz w roku rzekł. A tak wydaje się, że cię nie obchodzi, co będzie z moją córką.

Zuzanna spędziła noc w pokoju gościnnym, nie chcąc widzieć Andrzeja. Rano obudziła się, że ani mąż, ani jego córka nie ma w domu.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby Andrzej nie zniknął na trzy dni. Najwyraźniej pojechał z Krysią na wszelki wypadek. Nie odbijał telefonów ani wiadomości, a Zuzanna mogła tylko domyślać się, co się dzieje za kulisami.

Powrócił dopiero po czwartego dnia.

No to jedziemy do domu. Spotkajmy się. Będę jutro, do szóstej wieczorem zwykłe poinformował Andrzej.

Zuzanna mogłaby udawać, że wszystko jest w porządku, tak jak wtedy, gdy od razu jeździł do byłej. Ale wojna w domu zmęczyła ją do granic wytrzymałości. Andrzej wyraźnie nie stał po jej stronie.

Andrzeju, nie gniew się, ale wróć do Viki. Są ludzie, którym razem jest lepiej, a osobno jest nudno. Myślę, że to was opisuje odpowiedziała Zuzanna.

Zuzanno, co z tobą? Wszystko w porządku. Po prostu odwoziłem córkę.

Byłoby wspaniale, gdyby w ogóle do nas nie przyjeżdżała. Albo przynajmniej postawiłbyś jej granice. Nie zrobiłeś tego przez wszystkie te lata. Nie, Andrzeju, mam dosyć walki w własnym domu i w naszym związku.

Andrzej próbował ją namawiać, lecz Zuzanna była nieugięta. Nigdy nie dowiedziała się, czy zdradzał ją, czy po prostu był pod butem Viki i Krysi. Nie sprawdzała jego profili w mediach społecznościowych.

Kiedyś Zuzanna naprawdę pragnęła miłości. Co zrobić, gdy mężczyzna obok kocha bardziej siebie, swój komfort i półśrodki? Zrozumiała, że najpierw musi pokochać samą siebie. Śledzenie byłych nie wpisuje się w tę definicję.

Rate article
Fajna Tajna
W pakiecie z byłą narzeczoną