Wchodząc do mieszkania, Ola zamarła w progu – obok niej i Ivana stały eleganckie szpilki, które od razu rozpoznała: były to buty siostry Ivana. Po co ona tu przyszła? Przecież Ivan nie wspominał o żadnej wizycie… — Ola, twój znowu wyjechał w delegację? — dogonił ją kolega z pracy, Paweł, gdy kierowała się na przystanek. — Może wpadniemy do kawiarni na twoje ulubione kakao i pogadamy jak dawniej, zanim znowu powiesz: “cześć i do zobaczenia”? — Przepraszam, Pawle, dziś nie mogę. Ivan obiecał wrócić wcześniej do domu, mamy wybrać kuchnię — po remoncie jeszcze się nie urządziliśmy. A delegacje dawno już się skończyły. — A w domu zawsze jest na czas? — zapytał Paweł z ledwie skrywaną ironią. — Nie zawsze — uśmiechnęła się Ola, kręcąc głową — teraz bardzo potrzebujemy pieniędzy, więc Ivan często zostaje w pracy dłużej. Urządzimy mieszkanie, wtedy będzie wracał punktualnie. Paweł roześmiał się, życząc jej miłego wieczoru, i skierował się w swoją stronę. Oli tym razem udało się złapać autobus szybciej niż zwykle, więc z pracy wyszła wcześniej niż planowała i mogła rozmyślać podczas podróży. Kiedyś ona i Paweł planowali ślub, ale ich rozstanie było tak dziwne, że już sama nie pamiętała wszystkiego. Potem pojawił się Ivan — wtedy wyszła za niego, żeby “wyrównać rachunki” z Pawłem: pokażę ci, że nie jestem sama, niech żałujesz! Paweł próbował ją odzyskać, przepraszał i obiecywał, że ją uszczęśliwi, będzie wierny, ale Ola już była zakochana w Ivanie i stwierdziła, że Pawła nigdy nie kochała, tak tylko się wydawało. Od tego czasu przestała o nim myśleć, ale niedawno przenieśli go do jej oddziału — niby przypadek, ale ona czuła, że to celowe. Mimo wszystko miło jej było, że Paweł wciąż jest sam i traktuje ją z tą samą czułością co kiedyś. W głębi duszy życzyła mu szczęścia i nawet trochę zazdrościła jego przyszłej żonie — wiedział, jak okazywać uczucia, był romantyczny. A ona z Ivanem? Nie można powiedzieć, że nie miała szczęścia, tylko ostatnio Ivan prawie cały czas pracował. Dbał o rodzinę, by żyło im się dobrze, ale dla żony nie miał już czasu. Mieszkali w mieszkaniu siostry Ivana — Oksana była bardzo zamożna, nigdy nie pracowała: “nie ma sensu wynajmować, inwestujemy w nieruchomości, dzieci będą mieć zapewnione lokum”. Ola i Ivan robili remont, kupowali meble, ale ona myślała, że woleliby wynajmować w pełni wyposażone mieszkanie, niż ładować tu tyle pieniędzy — na kilka lat wynajmu lub nawet wkład do kredytu. Ale Ivan rozpromienił się, gdy Oksana zaproponowała im to mieszkanie. Ola weszła do klatki, pięła się po schodach na czwarte piętro, i coraz bardziej czuła dziwny niepokój. Gdy weszła do mieszkania, zobaczyła buty Oksany. Po co ona tu przyszła? Ivan nie wspominał o spotkaniu. Już miała zawołać, że jest w domu, ale coś ją powstrzymało — intuicja mówiła, żeby się nie spieszyć. — Z mężem planowaliśmy wyjazd, ale jemu nie udaje się dostać urlopu. Pomyślałam, że oddam wam te wakacyjne bilety — tylko pod jednym warunkiem — głos Oksany stał sie stanowczy — pojedziesz nie z żoną, a z Wierą. — Z Wierą? — Ola przypomniała sobie, że Ivan kiedyś wspominał imię tej przyjaciółki Oksany… — Nie chcę Wierki, Oksano — Ivan był zirytowany. — Przecież mówiłem już milion razy, że jestem z Olą. Ola odetchnęła z ulgą — Oksana znowu na siłę narzuca swoją wolę. Już była gotowa wejść do salonu, ale Oksana zaczęła od nowa: — Po co się oszukujesz? Kochałeś Wierę, nawet się zaręczyliście, a potem przez drobiazg się rozstaliście. Ola to nie twoja kobieta, Wiera to inna sprawa… Ola stała osłupiała. Kochał? Chciał się żenić? Przecież mówił, że Wiera go nie interesuje! — Tak, ale to przeszłość. Teraz kocham moją żonę — odparł Ivan. — Kochasz? Daj spokój, przecież sam wiesz, że ślub z Olą to była zemsta na Wierze za to, że cię zostawiła. Oli zrobiło się ciężko na duszy. Zemsta? Czy to wszystko tylko rachunki do wyrównania? — To przeszłość, jestem żonaty, mam obowiązki. — Jakie obowiązki? Dzieci nie macie, na szczęście! Z Olą zawsze będziecie się tułać po cudzych mieszkaniach. A Wiera właśnie dostała własne, duże, trzy pokoje, czeka na ciebie… Ola czuła się zdradzona, bo to nie jej życie decyduje, lecz ktoś z zewnątrz. — Oksano, przestań, mieszkanie nie jest najważniejsze — Ivan próbował się bronić. — Wiera dla ciebie była zawsze najlepsza, tylko zraniona duma ci nie pozwala tego przyznać… — Poza tym — dodała Oksana — sama nie mogę wam już udostępniać mieszkania, mam plany, musicie się wyprowadzić. — Wiera wie, że to planujesz? — zapytał Ivan. — Wie! Sama mnie poprosiła, nawet wymyśliła te bilety. Zapadła cisza. Ola straciła wszelką nadzieję — czemu Ivan milczy? Czy rozważa tę propozycję? — A co powiem Oli? — zapytał. — Powiesz, że pomagasz mi na działce. Tak łatwo możesz wyjechać z Wierą nad morze. Ola nie wytrzymała, wybiegła z mieszkania. Przeszła do ulubionej kawiarni. Zamówiła kakao z wanilią, ale nie dotknęła. Całe rozmowy krążyły jej w głowie — czy jej małżeństwo to tylko zemsta na byłej? Przecież ona naprawdę pokochała Ivana i nie chce nawet z Pawłem na kawę się spotykać! Na zewnątrz już ciemno, Ola siedziała bez ruchu, a Ivan nie zadzwonił ani razu. Telefon rozładowany, więc wróciła do domu, przekonana, że ich związek się kończy. Gdy weszła, zobaczyła torby — Ivan pakował rzeczy. “Jedzie do Oksany” — pomyślała. — Co robisz? — zapytała zrezygnowanym głosem. — Ola, wyprowadzamy się. Znalazłem nowe mieszkanie, tymczasowe, potem kredyt, własny kąt. Cały wieczór próbowałem się z tobą skontaktować. Co tak długo robiłaś? Ola nie dowierzała. — Przeprowadzamy się? — szepnęła. Ivan podszedł bliżej i opowiedział jej całą rozmowę z Oksaną. — Powinienem powiedzieć ci wcześniej — zaczął cicho. — Rzeczywiście kiedyś byłem z Wierą i chciałem się z nią żenić. Ale to przeszłość. Teraz ty jesteś najważniejsza. Ola poczuła ulgę. Najważniejsze, że od teraz będą rozmawiać szczerze. — Przepraszam, że nie powiedziałem ci wszystkiego — dodał Ivan. — Po twojej historii z Pawłem nie chciałem rozdrapywać starych ran. Oli napłynęły łzy do oczu, ale były to łzy ulgi. — Dobrze, już po wszystkim. Wynająłeś mieszkanie? — Tak, tymczasowe, ale nasze. Bez Oksany, jej rad i jej planów. Poradzimy sobie, obiecuję. Potem kredyt, swoje miejsce. Ola poczuła, że tak właśnie powinno być. — To co, pakujemy się? — uśmiechnął się Ivan. Ola skinęła głową. Wierzyła, że przed nimi nowy etap, niezależny od przeszłości, którą trzeba zostawić za sobą.

Wchodząc do mieszkania, zatrzymałem się na chwilę. Przy drzwiach, tuż obok mojego i Iwankowego obuwia, stały eleganckie szpilki. Od razu je rozpoznałem to buty siostry Iwanka, Joanny. Drogie, na wysokim obcasie. Po co ona tu przyszła? Iwan w ogóle nie wspominał o jakiejkolwiek wizycie siostry.

Tomek, twój mąż znów wyjechał w delegację? dogonił mnie kolega z pracy, Paweł, gdy zmierzałem w stronę przystanku autobusowego. Może wpadniemy na chwilę do kawiarni? Napijesz się swojego ulubionego kakao, pogadamy, bo ostatnio tylko mijamy się w drzwiach cześć, pa.

Przykro mi, Paweł, dziś nie dam rady. Iwan obiecał być wcześniej w domu. Mieliśmy zaplanowane wyjście do sklepu, żeby wybrać kuchnię po remoncie jeszcze nie wszystko ogarnęliśmy. A tak swoją drogą, on już dawno nigdzie nie wyjeżdżał.

I zawsze wraca punktualnie? zapytał Paweł, nie kryjąc sarkazmu.

Nie zawsze uśmiechnąłem się i pokręciłem głową. Bardzo potrzebujemy teraz pieniędzy, Iwan zostaje dłużej w pracy, żebyśmy mogli wreszcie urządzić się jak należy. Jak już wszystko skończymy, to może i będzie wracać punktualnie.

Jasne zaśmiał się Paweł i życząc miłego wieczoru, poszedł w swoją stronę.

Tym razem miałem szczęście autobus przyjechał szybko. Zwykle czekam dużo dłużej, a tym razem udało mi się wyjść z pracy wcześniej, więc akurat zdążyłem. Zająłem miejsce przy oknie i zamyśliłem się.

Kiedyś z Pawłem planowałem ślub, ale rozeszliśmy się bardzo bezsensownie, nawet nie wiem dlaczego. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, pojawił się Iwan. Pobraliśmy się, trochę z przekory, żeby pokazać Pawłowi, że nie zostałem sam miał żałować, że mnie stracił.

Owszem, próbował się jeszcze pogodzić przepraszał, obiecywał, że zrobi mnie szczęśliwym, że nigdy nie zrani, że będzie wierny i uczciwy ale mnie już pochłonął Iwan. Uznałem, że Pawła nigdy nie kochałem, to była tylko iluzja.

Później całkiem o nim zapomniałem. Niedawno przeniesiono go do naszej filii z centrali. Udawał zdziwienie tym przypadkiem, ale podejrzewałem, że sam się tego doprosił, gdy dowiedział się, że tu pracuję. Miło mi było, że Paweł nadal jest sam i dalej traktuje mnie z tą samą czułością.

W duszy życzyłem mu szczęścia, a nawet choć trochę zazdrościłem tej przyszłej żonie, bo Paweł potrafił pięknie okazywać swoje uczucia, był romantykiem.

Samemu nie mogę narzekać na brak szczęścia Iwan z serca starał się zapewnić nam stabilność, pracował dużo, byśmy mogli żyć wygodnie. Tylko czasu dla mnie już nie zostawało.

Zresztą mieszkaliśmy w mieszkaniu Joanny, siostry Iwanka. Zaoferowała nam ten lokal, bo jej dzieci jeszcze rosły. Joanna ze swoim mężem nigdy nie mieli problemów finansowych, ona nawet nie pracowała po prostu inwestowali w nieruchomości, żeby dzieci miały gdzie mieszkać w przyszłości.

Remont zrobiliśmy wedle własnego gustu Joanna nie miała nic przeciwko, teraz kupujemy meble. Ale często zastanawiałem się, czy nie lepiej było wynająć wyposażone mieszkanie; ile pieniędzy już tu utopiliśmy, wystarczyłoby na kilka lat wynajmu albo na wkład do kredytu. Ale spojrzenie Iwanka rozświetliło się, kiedy Joanna zaproponowała nam swój lokal.

Wysiadłem z autobusu, przeszedłem szybko przez ulicę i ruszyłem w stronę domu. W powietrzu czuć było zapowiedź deszczu, ale nie miałem ochoty na wieczorne orzeźwienie.

Myśli krążyły w mojej głowie, żadna nie zatrzymała się na dłużej. Ile minęło odkąd tu się wprowadziliśmy? Rok? Dwa? Nie mogłem sobie przypomnieć. A dom nadal wydawał się czymś tymczasowym. Ciągłe remonty, urządzanie się, czekanie na lepsze jakby prawdziwe życie miało dopiero nadejść.

Złapałem się na tym, że celowo zwalniam, jakbym odwlekał moment wejścia do środka. Drzwi do klatki chybotliwie się otworzyły. Zacząłem wspinać się na czwarte piętro każde piętro coraz bardziej potęgowało napięcie.

Wszedłem do mieszkania i znów te szpilki. Buty Joanny, drogocenne, na wysokim obcasie. Po co tu przyszła? Iwan przecież nie mówił, że jego siostra ma wpaść.

Już prawie zawołałem, że jestem w domu, ale coś mnie powstrzymało. Intuicja podpowiadała, żeby nie wchodzić od razu. Zamiast tego stanąłem i nasłuchiwałem.

Chciałam z mężem odpocząć rozległ się głos Joanny. Ale on nie ma urlopu, więc pomyślałam, że oddam ci te wycieczki, ale tylko pod jednym warunkiem. Jej głos stawał się nieco bardziej stanowczy. Pojedziesz nie z żoną, lecz z Weroniką.

Zamarłem. Z Weroniką? Przypomniałem sobie, że Iwan kiedyś wspominał to imię, mówił o tym, jak Joanna próbowała go zeswatać ze swoją przyjaciółką. Wtedy nie przywiązywałem do tego wagi. Teraz, słysząc to imię, poczułem nieprzyjemne przeczucie.

Nie chcę Weroniki Iwan zabrzmiał poirytowanym tonem. Joanno, przecież mówiłem już, że jestem z Tomkiem. Mam Tomka! Po co zaczynasz znowu?

Odetchnąłem z ulgą. Jasne, Joanna znów usiłuje narzucić swoje rozwiązania. Już prawie miałem wejść do salonu i ogłosić powrót, gdy Joanna zaczęła ponownie:

Przestań się oszukiwać! Przecież pamiętam, jak kochałeś Weronikę. Nawet planowaliście ślub, a później obraziłeś się przez drobiazg. Nie bądź uparty Tomkowi nie do pary, Weronika to inna historia.

Stałem jak wryty, próbując zrozumieć. Kochał? Miał się żenić? Przecież mówił mi, że Weronika go nie interesuje. Wpatrywałem się w podłogę, usiłując się opanować, ale słowa Joanny nie dawały mi spokoju.

I co z tego? odpowiedział Iwan, ale w jego głosie wyczułem niepewność. To już minęło. Nie zaprzeczam było, ale przeszło. Kocham moją żonę.

Kochasz? Nie żartuj, Iwanku! Przecież na Tomku się ożeniłeś tylko po to, żeby Weronika zazdrościła, kiedy poszła do innego. Potem wróciła, błagała o przebaczenie, chciała z tobą być, a ty szybko ożeniłeś się, żeby ją ukarać.

Na duszy zrobiło mi się ciężko. Zemsta? Czy Iwan ożenił się ze mną tylko po to, by coś udowodnić? Przypomniałem sobie swoją pośpiech ze ślubem po rozstaniu z Pawłem.

Nawet jeśli na początku miał takie zamiary, czy to naprawdę ma znaczenie? Teraz przecież się kochamy czyż nie? Zatrzymałem oddech, czekając, co powie dalej.

Było, minęło usłyszałem głos Iwanka. Teraz mam żonę i zobowiązania wobec niej.

Jakie zobowiązania? parsknęła Joanna. Dzieci nie macie, i dobrze. Pewnie już zapomniałeś, gdzie mieszkasz? Z Tomkiem zawsze będziesz się tułać po cudzych kątach. Weronika niedawno dostała od rodziców trzypokojowe mieszkanie, przestronne, nowe I dalej cię kocha, czeka, aż się opamiętasz.

Przytuliłem się do zimnej ściany, czując, że tracę panowanie nad emocjami. Jak ona może tak mówić? Jeszcze bardziej denerwowało mnie to, jak zareaguje Iwan. Cały czas nasłuchiwałem jego odpowiedzi.

Joanna, dość zaczął Iwan, ale już nie mówił tak pewnym głosem. Mieszkanie nie jest najważniejsze. Na razie mamy gdzie spać, potem może kupimy własny kąt.

Joanna nie dawała za wygraną:

Po prostu boisz się zmiany. Weronika zawsze była lepsza tylko uraza ciągle siedzi ci w głowie, ale nigdy nie jest za późno, żeby naprawić błędy. Z Weroniką masz dom, stabilność, wszystko, czego ci trzeba. Sam widzisz, z Tomkiem nigdy nie będziesz szczęśliwy.

Poza tym dodała Joanna ja nie mogę ciągle wam udostępniać tej kawalerki. Mam swoje plany, niedługo będziecie musieli się wyprowadzić.

Weronika wie o tym twoim pomyśle? zapytał nagle Iwan.

Oczywiście, że wie! Joanna odpowiedziała szybko. Ba, to właśnie ona mnie o to poprosiła. Wie, że ją kochasz. Te wycieczki to jej pomysł, chciała, żebym cię namówiła.

Zapadła cisza. Poczułem zamęt. Dlaczego Iwan milczy? Naprawdę rozważa propozycję siostry?

Co powiem Tomkowi? zapytał w końcu cicho.

Powiedz mu, że pomagasz mi na działce. Akurat będę robić remont a ty pojedziesz z Weroniką nad morze. Proste.

Już nie mogłem tego słuchać. Wyszedłem po cichu z mieszkania i ruszyłem przed siebie.

Nogi same zaprowadziły mnie do małej, przytulnej kawiarni, w której prawie nikogo nie było. W półmroku grała cicha muzyka, za oknem zapadał zmierzch. Zmęczony, zgubiony, usiadłem przy stoliku i bezwiednie zamówiłem kakao z wanilią. W głowie kłębiły mi się rozmowy i słowa Joanny, które nie dawały mi spokoju.

Analizowałem każdą jej wypowiedź czy naprawdę Iwan tak długo ukrywał prawdę? Jak mógł nie powiedzieć, że kiedyś planował ślub z kimś innym? Jeszcze z przyjaciółką swojej siostry! Czułem się oszukany, ale najbardziej bolała mnie myśl, że nasze małżeństwo jest tylko środkiem do zemsty. Byłem przekonany, że Iwan wybrał mnie z miłości, a tu takie motywy Zresztą sam kiedyś z podobnej przekory poślubiłem Iwanka po rozstaniu z Pawłem, ale nigdy nie poszedłbym z Pawłem choćby do kawiarni, a na wyjazd tym bardziej!

Za oknem zrobiło się całkiem ciemno, a ja nadal siedziałem, patrząc na migoczące światła za mokrą szybą. Nawet nie dotknąłem kakao. Czas się zatrzymał.

Iwan nie zadzwonił ani razu, nie pytał, gdzie jestem. Pewnie już pakują się z Weroniką na wyjazd nad morze, pomyślałem z goryczą. Jego najwyraźniej nie obchodzi, co się ze mną dzieje.

Sięgnąłem po telefon, ale zauważyłem, że się rozładował.

Westchnąłem ciężko i uznałem, że nie ma co odkładać czas wracać do domu. Zebrałem się w sobie, włożyłem płaszcz i wyszedłem wieczorny, zimny wiatr przeszył mnie od razu. Wracałem powoli, z każdym krokiem przekonując się, że moje małżeństwo z Iwankiem dobiegło końca. Rozstanie wydawało się nieuniknione próbowałem sobie wyobrazić, jak przez to przejść.

Gdy podszedłem pod dom, było mi jeszcze trudniej na duszy. Powoli wszedłem po schodach, przekręciłem klucz w zamku i wszedłem do mieszkania.

Powitała mnie cisza żadnych domowych odgłosów. Wzrok przyciągnęły walizki na środku pokoju. Iwan właśnie pakował swoje rzeczy. No tak pomyślałem na pewno z Joanną na działkę.

Co robisz? zapytałem odruchowo, mimo że odpowiedź znałem już z góry zaraz powie, że jedzie do Joanny. Tymczasem Iwan zaskoczył mnie:

Tomek, przeprowadzamy się. Znalazłem mieszkanie, na razie na wynajem, a potem pomyślimy o kredycie. Zawiesił głos, przez chwilę patrzył mi w oczy. A czemu tak długo cię nie było? Próbowałem się do ciebie dodzwonić, ale twój telefon był nieosiągalny. Pracowałeś dziś po godzinach?

Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Wszystko, co chciałem powiedzieć, nagromadzone przez ostatnie godziny, nagle straciło sens. Skinąłem głową, zupełnie nie wiedząc, jak zareagować.

Wyprowadzamy się? wyszeptałem, próbując zrozumieć.

Iwan wyraźnie dostrzegł moją niepewność, podszedł bliżej, próbując wyjaśnić:

Pokłóciłem się dziś z Joanną westchnął. Dosyć już jej wpływu na nasze życie. Potrzebujemy własnego domu.

Poczułem, jak schodzi ze mnie napięcie, ale jeszcze nie wszystko było jasne. Iwan usiadł na kanapie i zaprosił mnie obok, po czym opowiedział całą rozmowę z siostrą.

Powinienem wcześniej ci wszystko wyjaśnić dodał zniżonym głosem. Rzeczywiście byłem związany z Weroniką. I tak, ożeniłem się z tobą, żeby się jej odwdzięczyć. Ale Tomek, musisz wiedzieć jedno: to przeszłość. Jesteś jedyną osobą, z którą naprawdę chcę być i nie chcę cię stracić.

Słuchałem go w ciszy, czując stopniowo ulgę. Zostaje żal za przemilczeniem i tymczasowym kłamstwem, ale ważne było to, że możemy mówić sobie prawdę.

Przepraszam, że nie opowiedziałem ci wszystkiego wcześniej dodał cicho. Gdy opowiadałeś o Pawle, uznałem, że nie ma sensu poruszać tego tematu. Potem po prostu nie dało się o tym rozmawiać.

Z westchnieniem poczułem, że z oczu lecą mi łzy ale tym razem łzy ulgi.

Dobrze wydusiłem. Co było, minęło. Powiedziałeś, że wynająłeś mieszkanie?

Tak potwierdził Iwan tymczasowo, ale niedługo będziemy mieć własny kąt. Bez Joanny, bez jej wtrącania się. Poradzimy sobie, obiecuję. Potem weźmiemy kredyt, zrobimy wszystko po swojemu.

Kiwnąłem głową. Wiedziałem, że to właściwy wybór. Wreszcie będziemy żyć dla siebie, nie według cudzych planów.

No to co, zaczynamy pakowanie? uśmiechnął się Iwan.

Zgodziłem się, nie mogąc wydusić ani słowa. Pozostało już tylko wierzyć, że rzeczywiście idziemy nową drogą zostawiając za sobą to, co kiedyś wydawało się najważniejsze.

Rate article
Fajna Tajna
Wchodząc do mieszkania, Ola zamarła w progu – obok niej i Ivana stały eleganckie szpilki, które od razu rozpoznała: były to buty siostry Ivana. Po co ona tu przyszła? Przecież Ivan nie wspominał o żadnej wizycie… — Ola, twój znowu wyjechał w delegację? — dogonił ją kolega z pracy, Paweł, gdy kierowała się na przystanek. — Może wpadniemy do kawiarni na twoje ulubione kakao i pogadamy jak dawniej, zanim znowu powiesz: “cześć i do zobaczenia”? — Przepraszam, Pawle, dziś nie mogę. Ivan obiecał wrócić wcześniej do domu, mamy wybrać kuchnię — po remoncie jeszcze się nie urządziliśmy. A delegacje dawno już się skończyły. — A w domu zawsze jest na czas? — zapytał Paweł z ledwie skrywaną ironią. — Nie zawsze — uśmiechnęła się Ola, kręcąc głową — teraz bardzo potrzebujemy pieniędzy, więc Ivan często zostaje w pracy dłużej. Urządzimy mieszkanie, wtedy będzie wracał punktualnie. Paweł roześmiał się, życząc jej miłego wieczoru, i skierował się w swoją stronę. Oli tym razem udało się złapać autobus szybciej niż zwykle, więc z pracy wyszła wcześniej niż planowała i mogła rozmyślać podczas podróży. Kiedyś ona i Paweł planowali ślub, ale ich rozstanie było tak dziwne, że już sama nie pamiętała wszystkiego. Potem pojawił się Ivan — wtedy wyszła za niego, żeby “wyrównać rachunki” z Pawłem: pokażę ci, że nie jestem sama, niech żałujesz! Paweł próbował ją odzyskać, przepraszał i obiecywał, że ją uszczęśliwi, będzie wierny, ale Ola już była zakochana w Ivanie i stwierdziła, że Pawła nigdy nie kochała, tak tylko się wydawało. Od tego czasu przestała o nim myśleć, ale niedawno przenieśli go do jej oddziału — niby przypadek, ale ona czuła, że to celowe. Mimo wszystko miło jej było, że Paweł wciąż jest sam i traktuje ją z tą samą czułością co kiedyś. W głębi duszy życzyła mu szczęścia i nawet trochę zazdrościła jego przyszłej żonie — wiedział, jak okazywać uczucia, był romantyczny. A ona z Ivanem? Nie można powiedzieć, że nie miała szczęścia, tylko ostatnio Ivan prawie cały czas pracował. Dbał o rodzinę, by żyło im się dobrze, ale dla żony nie miał już czasu. Mieszkali w mieszkaniu siostry Ivana — Oksana była bardzo zamożna, nigdy nie pracowała: “nie ma sensu wynajmować, inwestujemy w nieruchomości, dzieci będą mieć zapewnione lokum”. Ola i Ivan robili remont, kupowali meble, ale ona myślała, że woleliby wynajmować w pełni wyposażone mieszkanie, niż ładować tu tyle pieniędzy — na kilka lat wynajmu lub nawet wkład do kredytu. Ale Ivan rozpromienił się, gdy Oksana zaproponowała im to mieszkanie. Ola weszła do klatki, pięła się po schodach na czwarte piętro, i coraz bardziej czuła dziwny niepokój. Gdy weszła do mieszkania, zobaczyła buty Oksany. Po co ona tu przyszła? Ivan nie wspominał o spotkaniu. Już miała zawołać, że jest w domu, ale coś ją powstrzymało — intuicja mówiła, żeby się nie spieszyć. — Z mężem planowaliśmy wyjazd, ale jemu nie udaje się dostać urlopu. Pomyślałam, że oddam wam te wakacyjne bilety — tylko pod jednym warunkiem — głos Oksany stał sie stanowczy — pojedziesz nie z żoną, a z Wierą. — Z Wierą? — Ola przypomniała sobie, że Ivan kiedyś wspominał imię tej przyjaciółki Oksany… — Nie chcę Wierki, Oksano — Ivan był zirytowany. — Przecież mówiłem już milion razy, że jestem z Olą. Ola odetchnęła z ulgą — Oksana znowu na siłę narzuca swoją wolę. Już była gotowa wejść do salonu, ale Oksana zaczęła od nowa: — Po co się oszukujesz? Kochałeś Wierę, nawet się zaręczyliście, a potem przez drobiazg się rozstaliście. Ola to nie twoja kobieta, Wiera to inna sprawa… Ola stała osłupiała. Kochał? Chciał się żenić? Przecież mówił, że Wiera go nie interesuje! — Tak, ale to przeszłość. Teraz kocham moją żonę — odparł Ivan. — Kochasz? Daj spokój, przecież sam wiesz, że ślub z Olą to była zemsta na Wierze za to, że cię zostawiła. Oli zrobiło się ciężko na duszy. Zemsta? Czy to wszystko tylko rachunki do wyrównania? — To przeszłość, jestem żonaty, mam obowiązki. — Jakie obowiązki? Dzieci nie macie, na szczęście! Z Olą zawsze będziecie się tułać po cudzych mieszkaniach. A Wiera właśnie dostała własne, duże, trzy pokoje, czeka na ciebie… Ola czuła się zdradzona, bo to nie jej życie decyduje, lecz ktoś z zewnątrz. — Oksano, przestań, mieszkanie nie jest najważniejsze — Ivan próbował się bronić. — Wiera dla ciebie była zawsze najlepsza, tylko zraniona duma ci nie pozwala tego przyznać… — Poza tym — dodała Oksana — sama nie mogę wam już udostępniać mieszkania, mam plany, musicie się wyprowadzić. — Wiera wie, że to planujesz? — zapytał Ivan. — Wie! Sama mnie poprosiła, nawet wymyśliła te bilety. Zapadła cisza. Ola straciła wszelką nadzieję — czemu Ivan milczy? Czy rozważa tę propozycję? — A co powiem Oli? — zapytał. — Powiesz, że pomagasz mi na działce. Tak łatwo możesz wyjechać z Wierą nad morze. Ola nie wytrzymała, wybiegła z mieszkania. Przeszła do ulubionej kawiarni. Zamówiła kakao z wanilią, ale nie dotknęła. Całe rozmowy krążyły jej w głowie — czy jej małżeństwo to tylko zemsta na byłej? Przecież ona naprawdę pokochała Ivana i nie chce nawet z Pawłem na kawę się spotykać! Na zewnątrz już ciemno, Ola siedziała bez ruchu, a Ivan nie zadzwonił ani razu. Telefon rozładowany, więc wróciła do domu, przekonana, że ich związek się kończy. Gdy weszła, zobaczyła torby — Ivan pakował rzeczy. “Jedzie do Oksany” — pomyślała. — Co robisz? — zapytała zrezygnowanym głosem. — Ola, wyprowadzamy się. Znalazłem nowe mieszkanie, tymczasowe, potem kredyt, własny kąt. Cały wieczór próbowałem się z tobą skontaktować. Co tak długo robiłaś? Ola nie dowierzała. — Przeprowadzamy się? — szepnęła. Ivan podszedł bliżej i opowiedział jej całą rozmowę z Oksaną. — Powinienem powiedzieć ci wcześniej — zaczął cicho. — Rzeczywiście kiedyś byłem z Wierą i chciałem się z nią żenić. Ale to przeszłość. Teraz ty jesteś najważniejsza. Ola poczuła ulgę. Najważniejsze, że od teraz będą rozmawiać szczerze. — Przepraszam, że nie powiedziałem ci wszystkiego — dodał Ivan. — Po twojej historii z Pawłem nie chciałem rozdrapywać starych ran. Oli napłynęły łzy do oczu, ale były to łzy ulgi. — Dobrze, już po wszystkim. Wynająłeś mieszkanie? — Tak, tymczasowe, ale nasze. Bez Oksany, jej rad i jej planów. Poradzimy sobie, obiecuję. Potem kredyt, swoje miejsce. Ola poczuła, że tak właśnie powinno być. — To co, pakujemy się? — uśmiechnął się Ivan. Ola skinęła głową. Wierzyła, że przed nimi nowy etap, niezależny od przeszłości, którą trzeba zostawić za sobą.