Jesteś zdrajcą – ślubu nie będzie!

Moja kochana, no co ty za głupoty mi tu zarzucasz? ukochany ledwo rzucił okiem na zdjęcie. Kocham tylko ciebie, nikogo innego mi nie trzeba. To na pewno jakiś photoshop.

A tak? A komu to niby potrzebne? obruszyła się Lidka, bo Patryk nawet nie zamierzał tego potraktować poważnie. Nawet tłumaczył się od niechcenia.

Salon kosmetyczny, który odziedziczyła po babci, nie był zresztą jej życiową pasją.

Zdecydowanie bardziej lubiła uczyć dzieciaki rysunku w lokalnej szkole plastycznej. No, ale od spadku nie zamierzała się odcinać.

Salon przynosił niezły dochód, świetnie prowadziła go sumienna menadżerka.

Tak więc Lidka mogła spokojnie robić to, co kochała, nie martwiąc się o pieniądze. Choć czasem brakowało jej rodziny.

Po śmierci babci dwudziestosiedmioletnia Lidia czuła się okropnie samotna, aż rok później na wernisażu poznała Patryka.

Przystojny facet z trochę nieśmiałym uśmiechem zdobył ją uprzejmością, serdecznością i troskliwością.

Po dwóch miesiącach Patryk zaprosił ją do siebie, żeby poznała jego ojczyma, Wiesława.

Mój tata zmarł, gdy miałem cztery lata opowiadał ukochany. Mama drugi raz wyszła za mąż dziesięć lat później.

Wujek Wiesiek nigdy nie został dla mnie tatą, ale mamy świetne stosunki.

Gdy dwa lata temu mama zmarła, zostałem z nim w mieszkaniu.

Wiesław bardzo spodobał się Lidce. Wysportowany, żywe spojrzenie, wytrawny język zupełnie nie wyglądał na swoje 56 lat.

Jak widać, i Lidia przypadła mu do gustu.

No to nasz Patryk, cwaniak jeden, trafił prawdziwy los na loterii! pocałował galanteryjnie dłoń przyszłej synowej Wiesław.

Cwaniak? Panie Wiesławie, no bez przesady… Patryk udawał obrażonego.

Bo prawdziwy facet nie powinien pracować w sklepie z modelami pociągów! zaśmiał się ojczym. Ale nic to! Najważniejsze, że narzeczona ci się udała!

Lidka najpierw się nieco krępowała, ale potem spędziła cały wieczór, śmiejąc się z jego żartów aż Patryk zrobił się trochę zazdrosny.

Po pół roku Patryk jej się oświadczył. Była zakochana po uszy, szczęśliwa, zanurzona w wizjach przyszłego polskiego domku z ogródkiem, więc i na dziwne zdjęcia z messengera z początku nie zwróciła uwagi.

A gdy już wyłapała, co przedstawiają, prawie zemdlała.

Na zdjęciach jej Patryk czuło obejmował i całował jakąś dziewczynę, jak zwykle z tym nieśmiałym uśmieszkiem.

Data: kilka tygodni wstecz.

Lidko, kochanie, no co ty za dyrdymały mi tu wypominasz? ledwo rzucił okiem Patryk. Kocham tylko ciebie i koniec kropka. To przecież ewidentny fotomontaż.

Serio? Kto by się tyle fatygował? aż ją skręciło, bo potraktował to jak mrówkę na chodniku. Nawet nie zamierzał się tłumaczyć.

Skąd mam wiedzieć? wzruszył ramionami z błogim spokojem. Dziwaków nie brakuje.

Lidka się zagotowała. Inny by się zarzekał, błagał o wybaczenie, groziłby sprawcom zdjęć… A Patryk nie dość, że ją wystawił, to nawet nie miał ochoty się pokajać.

Ty zdrajco! Nie będzie żadnego ślubu! wyleciała z mieszkania zalana łzami, z oczami narzeczonego jak szprychy w rowerze.

Trzy dni przepłakała w domu, potem tydzień na zwolnieniu nie pokazywała się ludziom na oczy. O wszystkim zdążyła pomyśleć Patryk ani razu się nie odezwał aż w końcu zdobyła się na odwagę, by spojrzeć na sprawę chłodno.

A jeśli zdjęcia były fałszywe? Może ktoś chciał ich poróżnić? Przecież teraz to i sztuczna inteligencja może wygenerować, co tylko dusza zapragnie… A ona, Lidia, tak łatwo zrezygnowała.

Ku jej zdumieniu, dziewczyna z fotografii okazała się prawdziwa. Szybko znalazła ją w internecie, aż na trzech portalach społecznościowych. Rywalka na imię miała Wanda i bez problemu zgodziła się na spotkanie.

To stare zdjęcia zaśmiała się Wanda, gdy Lidia wszystko przedstawiła i pokazała fotografie. To już ze dwa lata temu było.

Jak to? zbaraniała Lidia. Przecież data jest aktualna.

Oj, kochana, co jak co, ale datę podrobić, to łatwizna spojrzała na nią Wanda z politowaniem. A jak ktoś bardzo chce…

To ty to zrobiłaś?

No proszę cię! Po co mi to? Z Patrykiem się dawno rozstaliśmy, zresztą byliśmy tylko chwilę razem. Temperamenty się nie zgrywały. A teraz to w ogóle zaręczona jestem.

Taak? Coś na twoim profilu zero śladu po narzeczonym Lidia patrzyła z ukosa.

Szczęście lubi ciszę, kochana. Jeszcze mi się posypie… Po ślubie na pewno wrzucę zdjęcia!

Wychodzi na to, że ktoś naprawdę puścił Lidię w maliny, a ona połknęła haczyk i zbeształa faceta. Trzeba było to naprawić.

Na jej telefony i wiadomości Patryk nie odpowiadał. Dwa dni później Lidia postanowiła go odwiedzić.

Wieczorem, bo wtedy zawsze był w domu, zobaczyła, jak wysiada z samochodu jej ulubionej sąsiadki, Kingi.

Dziewczyny dorastały na jednym podwórku i nawet kiedyś się kumplowały, ale Lidia nigdy nie była w stanie nadążyć za energiczną, rzucającą się w oczy Kingą.

Z czasem ograniczyły kontakt do dzień dobry, a pogadały na poważnie dopiero rok temu, po śmierci babci Lidi.

Kinga bezczelnie próbowała kupić od niej salon. Przekonywała, że najlepiej byłoby otworzyć tam gabinet masażu.

Już dwa miała w kraju, ale ten lokal to byłby sztos.

No tak! Lidia dobrze wiedziała, czym jej salon ratuje się przed nudą… I sama go potrzebowała!

Kilka razy odrzuciła opłacalne oferty Kingi. A ta co, postanowiła się zemścić i odbić jej narzeczonego?

Kiedy te myśli przelatywały jej przez głowę, Patryk i Kinga czule się pożegnali, a Kinga odjechała.

Widzisz, mówiłem ci, że Patryk spryciarz aż podskoczyła od głosu za plecami.

Dzień dobry, panie Wiesławie zmieszała się.

No witaj! Patryk się nie nudzi. A ty co, nie chcesz iść za mnie? ojczym niby żartował, ale miał bardzo poważne oczy.

Przepraszam, ale muszę już lecieć wypaliła Lidia i dała nogę.

Znalezienie Kingi to była formalność. Jak tylko wróciła na podwórko, Kinga właśnie parkowała.

Czyli jednak chciałaś mi odbić narzeczonego? Lidia patrzyła jej prosto w oczy. Ale z tymi zdjęciami się nie popisałaś! Wszystko mam wyjaśnione.

Jakie zdjęcia?! Kinga wyglądała na szczerze zdziwioną. O czym ty w ogóle gadasz?

Co, powiesz, że nie wysłałaś mi tych zdjęć Patryka z inną? Co, nie udało się kompromitacji dopiąć?

Lidka, wszystko gra? Ja ci nic nie wysyłałam. A Patryk od tygodnia się za mną ugania. Przecież słyszałam, że się rozstaliście

Przyjrzała się Kindze. Wyglądała na szczerą. Musiała przemyśleć wszystko w domu.

A już myślałam, że salon sprzedajesz! krzyknęła Kinga za nią, ale Lidia już nawet się nie odwróciła.

W domu, trochę uspokoiwszy nerwy, znów zadzwoniła do Patryka. Ku zdumieniu odebrał.

No to przyjedź, jak bardzo chcesz odparł bez entuzjazmu. Coś się źle czuję, grypa czy co.

Drugi raz powtarzać Lidia nie potrzebowała.

Patryk, pomyliłam się! Przepraszam, naprawdę Ja cię bardzo kocham, zwyczajnie spanikowałam. To wszystko wyglądało bardzo wiarygodnie Przepraszam.

No dobra wzruszył ramionami. Zdarza się.

Jesteś niesamowity! rzuciła mu się na szyję. Jak ja cię kocham!

Ale Patryk ją delikatnie odsunął.

Zostańmy przyjaciółmi.

Co? Przecież mieliśmy brać ślub

Lidia wykrzywił się. Ożenię się z Kingą.

Słucham? Przysięgałeś mi miłość mieliśmy ślub

Bez dramatów, proszę. To właśnie przez twoją emocjonalność się rozmyśliłem. Po co mi takie burze codziennie?

No i Kinga lepiej prowadzi biznes. Muszę myśleć o przyszłości, nie?

Oniemiała. Naprawdę nie była w stanie wydusić z siebie słowa.

Patryk po prostu ją wykorzystał, a teraz porzucił bez skrupułów.

Wybiegła z jego mieszkania, zbiegła po schodach i niemal padła na ławkę przed blokiem.

Po pięciu minutach zjawił się tam Wiesław.

Ty biedulka pogładził ją po głowie. Nie przejmuj się. Chyba lepiej, że teraz się wyjaśniło?

Ale kto to wszystko rozkręcił?! Lidka wybuchła płaczem.

Ja… przyznał cicho Wiesław.

Pan? Dlaczego? aż przestała płakać.

Zakochałem się w tobie od tamtego pierwszego wieczoru. I od razu postanowiłem, że się z tobą ożenię, a ty tylko Patryk, Patryk… Po co ci ten dzieciak…

Ale pan jest ode mnie dwadzieścia dziewięć lat starszy i w ogóle, ja kocham Patryka albo już nie

Chciałem go wystawić na próbę. Ale podsłuchałem, jak chwali się kumplowi, że znalazł bogatą narzeczoną i chce się ustawić. Zrozumiałem wtedy, że i tak cię nie puści.

Więc zmieniłem plan. Miałem możliwości… Nieważne.

Pan wie, że zniszczył mi życie!?

Nie. Ja ci je właśnie uratowałem. Potem byłoby ci ciężej. Wyjdź za mnie, Lidziu?

Pan oszalał! poderwała się i pobiegła do siebie.

Wyjechała z miasta, ale Wiesław ją znalazł i dalej próbował przekonać. W końcu się przyjaźnili, choć już tylko po koleżeńsku.

Rok później Wiesław odszedł, zapisując wszystko Lidce, ale ona nie miała z tego satysfakcji. Do ojczyma ex-narzeczonego zdążyła się przyzwyczaić.

Patryk zresztą potwornie się wściekł, gdy stracił mieszkanie, ale Lidia nie miała już dla niego ani złamanego grosza współczucia.

Rate article
Fajna Tajna
Jesteś zdrajcą – ślubu nie będzie!