JEDYNA MIŁOŚĆ

W dniu pogrzebu żony Wojciech nie wypuścił ani łzy. Patrz, mówiłam ci, że nie kochał Zofii szepnęła do ucha swojej sąsiadki Tosia. Cicho, co to ma znaczyć? Dzieci zostały sierotami przy takim ojcu. Zobaczysz, on i tak poślubi Katarzynę zapewniła Lelia Tosii. Dlaczego właśnie Katarzyna? Co ona mu da? Głowina to jego miłość. A pamiętasz, jak razem błądzili po kurnikach? Katarzyna nie zamierza z nim być ma rodzinę i już go zapomniała. Ty naprawdę wiesz? Oczywiście. Katarzyna ma męża w kole robotników. Po co jej Wojciech z całą swoją rodziną? Jest praktyczną kobietą. Natomiast Głowina męczy się z Michałem. To oni będą kręcić miłość potwierdziła Lelia Tosii.

Zofię pochowano. Dzieci mocno trzymały się za ręce. Mikołaj i Pola dopiero co skończyli osiem lat. Zofia poślubiła Wojciecha z wielkiej miłości. Czy jednak kochał ją naprawdę, nie wiedzieli ani mieszkańcy wsi, ani ona sama.

Mówi się, że zaszła w ciążę, więc Wojciech musiał wziąć ją za żonę. Ich pierwsze dziecko przyszło na świat po siedmiu miesiącach, przeżyło krótko, a potem Zofia z Wojciechem nie mieli już potomstwa. Wojciech zawsze był ponury i małomówny. Mieszkańcy przydomkiem nadawali mu Borys. Był skąpy w słowa, a jeszcze bardziej w czułość każdy o tym wiedział, zwłaszcza Zofia.

Jednak Bóg do niej się uśmiechnął. Ile modliła się biedna kobieta, nikt nie znał. Niebo podarowało Zofii od razu dwoje dzieci. Pola i Mikołaj bliźniacy. Mikołaj odziedziczył po matce łagodny i cierpliwy charakter, a Pola po ojcu: nie da się jej wyciągnąć z zamkniętych drzwi milczenia. Nikt nie rozumiał, co kryje się w jej głowie, a ona była bliżej ojca, bo ich charaktery były podobne.

Często Wojciech w warsztacie szlifował lub pił drewno, a Pola kręciła się wokół niego, słuchając opowieści o życiu. Mikołaj stał przy matce, zamiatał podłogę i napełniał małe wiaderko wodą mały, lecz pomocny. Zofia bardzo kochała swoje dzieci, ale nie rozumiała Poli, a do Mikołaja przywiązała całe serce. Gdy Zofia umierała, powiedziała Mikołajowi:

Synku, zaraz umrę. Zostaniesz przywódcą. Nie krzywdź siostry, chroń ją. Jesteś chłopcem, więc masz obowiązek ją chronić. Dziewczyna jest słabsza i potrzebuje twojej pomocy.

A tata? zapytał Mikołaj. Co? nie zrozumiała Zofia. Czy tata będzie nas chronił? nie wiem, synku. Życie pokaże. Więc nie odchodź, jak mamy bez ciebie żyć? płakał Mikołaj. Och, synu, gdyby to zależało ode mnie rozmyślała Zofia. Powiedziała to i już rano nie było jej.

Wojciech stał przy żonie, trzymając ją za rękę, nie wypowiadając ani słowa, ani łzy. Stał skulony, przygarbiony, ciemniejący w ponurym świetle. I tak to się skończyło.

Życie powoli wchodziło w swój rytm. Pola wzięła na siebie obowiązki domowe. Dziewczynka próbowała sama przygotować posiłek i posprzątać dom, ale była jeszcze mała. Odwiedzała ją ciotka Natalki, żona Wojciecha, zawsze pomagała i uczyła Polę domowych sztuk.

Ciociu Natalko, czy tata zamierza znów się ożenić? zapytała Pola. Nie wiem, co twój tata ma w głowie. Czy opowie ci? odpowiedziała ciotka.

Natalki miała własne dzieci i męża, Władysława. Była szczęśliwą, zgraną rodziną.

A gdyby tak, zabrałabyś nas pod swój dach? kontynuowała Pola. Nie wymyślaj. Ojciec was kocha i nie pozwoli, by ktoś wam zaszkodził odparła Natalki.

W wiosce rozeszły się już plotki, że stare uczucie Wojciecha i Głowiny znów odzyskało siłę.

Głowina zwariowała szeptała Tosia znowu knuje coś z Wojciechem, a o rodzinie zapomina. Co za głupia kobieta mówiły sąsiadki przy sklepie.

Dobra, panie, kończcie narzekanie przerwał zebranie przewodniczący kołaczarki, Maciej Leonowicz. Plotkujecie, ale nie znacie prawdziwych intencji mieszkańców dodał stanowczo.

Kiedyś Wojciech i Głowina rzeczywiście się kochali. Ich miłość była tak silna, że mogłaby napisać romans. Jednak Wojciech został wysłany do innej gminy, by pomóc w najgorszych polach. Tam spędził dwa miesiące, a w tym czasie Głowina zbliżyła się do Michała Czernika.

Wojciech wrócił, dowiedział się o zdradzie i, jak przystało na żołnierza, wymierzył Michałowi karę. Po tym nie miał już z Głowiną kontaktu. Głowina poślubiła Michała, który był wylewką i często upijał się w karczmie, a ona płakała, że nie udało jej się zatrzymać takiego mężczyzny. Wojciech był spokojnym, pracowitym rolnikiem, choć mało gadatliwym.

Wkrótce wieś zaczęła zauważać, że Wojciech zwraca uwagę na Zofię. Zofia rozkwitła niczym niebieska chabrowa róża, przyciągając spojrzenia wszystkich.

Co miłość potrafi zrobić z ludźmi mawiali mieszkańcy.

Zofia od dawna była zakochana w Wojciechu, ale milczała, bo nie chciała konkurować z Głowiną. Los jednak sprzyjał jej. Spotykali się, spacerowali, a w końcu wzięli ślub w urzędzie gminy. Ceremonia była skromna. Z ojca Zofii została tylko starsza matka, a z rodziny Wojciecha jedynie Natalki. Wieś wiedziała, skąd pochodzą ich rodzice, ale nie rozpowiadała. Przewodniczącym wsi był Wacław Prokopowicz, z którym Zofia miałą swe własne miłosne perypetie. Była piękną dziewczyną, ale nigdy nie wyszła za mąż. Mężczyźni ją odrzucali, a ona wędrowała po wsi. Zofia jednak nie podążała jej śladem, bo nie była odpowiedzialna za matkę.

Mieszkańcy litościwie patrzyli na Zofię, zwłaszcza gdy poślubiła Wojciecha. Ojej, co z tego będzie wzdychała Natasza Przerwa on przecież jej nie kocha. Będzie wciąż cierpieć przepowiadała.

Ale dziwne, Wojciech był wierny żonie twierdzili ludzie. Czy w małej wiosce można coś naprawdę ukryć? pytali.

Przez piętnaście lat żyli razem, nie zaznając większych kłótni. Mieszkańcy powoli się uspokajali, aż Zofia zachorowała zimą. Choroba była poważna i nieuleczalna. Sytuacja wydawała się beznadziejna.

W dniu, gdy Wojciech wracał z pracy, podbiegła do niego Głowina z tacą pierogów.

Wojtku, mogę wpaść na chwilę, pogadać? Przyniosłam ci pierogi zawołała. Nie, dziękuję. Wczoraj już mieliśmy pierogi odparł. To z serca, Wojtku. A moja siostra też z serca. Spotkajmy się przy młynie, gdy zapadnie zmrok naciskała.

Po co? zapytał. Czy naprawdę zapomniałeś wszystko, co było między nami? zaskoczyła się Głowina. Co było, to już dawno przeminęło. Kocham moje dzieci. Kocham Zofię. Nie da się przywrócić jej już odparła. Miłość nie umiera powiedział Wojciech. Nie kochałeś jej. Wziąłeś ją za żonę z zemsty. Głowino, idź do domu powiedział cicho.

Wojciech przyspieszył kroku i nie odwracając się ruszył w stronę domu, gdzie czekali jego dzieci. Głowina została sama na środku wsi.

Kilka lat minęło. Dzieci urosły. Ciotka Natka wciąż odwiedzała ich, ale już wiedziała, że jej brat był jednopłciowy w miłości. Polko, słyszałam, że z Grzegorzem Wronkiem się spotykacie zagadnęła ciotka od progu. Tak. Co? odpowiedziała dorosła Pola. Nic, po prostu pytałam. Bądź ostrożna z nim. Czemu tak? zapytała Pola. Wiesz już, że nie jesteś mała odparła ciotka surowo. Kocham go na całe życie. To wierzysz? zaśmiała się ciotka. Ja wierzę, a ty? Jeśli Grzegorz mnie zdradzi, już nigdy nie będę mogła kochać nikogo. Na to wierzę odparła Pola.

Wieczorem Mikołaj i Pola czekali na ojca po pracy.

Coś tata się spóźnia westchnął Mikołaj. To przecież piątek. I co? zapytał Pola. On zawsze w środę, w piątek i w weekend idzie na cmentarz do mamy. Skąd to wiesz? dopytał Mikołaj, marszcząc brwi. Głupi, nie czujesz duszy ojca? odpowiedział Pola.

Cicho przeszli na cmentarz. Pola prowadziła ich po ukrytej ścieżce przez ogród. Patrz wskazała, wskazując na skuloną postać ojca. Mikołaj nasłuchał się. Usłyszał, jak ojciec rozmawia z kimś niewidocznym.

Zofia, tak to bywa. Wkrótce nasza Pola wyjdzie za mąż. Zgromadziłem już posagi, Natka pomogła. Żyjemy spokojnie. Przepraszam, Zofiu, że mało mówiłem w życiu. Serce moje jednak mówiło ci wszystko z trudem wymamrotał Wojciech i wolno odszedł w stronę bram cmentarza.

Polka spojrzała na Mikołaja, w oczach jego zebrały się łzy. W tej cichej chwili wszyscy zrozumieli, że prawdziwa miłość nie zawsze przychodzi w formie słów i wielkich gestów, ale w codziennej trosce, w milczeniu, które potrafi chronić najbliższych.

Życie nauczyło ich, że najważniejsze jest nie tyle kochać głośno, co kochać w sposób, który nie zostawia drugiego samego w potrzebie.

Rate article
Fajna Tajna
JEDYNA MIŁOŚĆ