Dziennik osobisty 13 marca
Dzisiaj wszystko się rozpadło.
Tego szukasz? wyciągnęłam w jego stronę kopertę.
Kuba zbladł gwałtownie.
Ewka, to nie zrozum tego źle Krzysiek to
Czego nie powinnam wiedzieć, Kuba? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Że obaj mnie traktujecie jak naiwną stokrotkę?!
Jak to miesiąc? Ewka, przecież ustaliliśmy, że do jesieni spokojnie!
Dopiero co najmłodszy zaczął chodzić do przedszkola, znalazłam pracę niedaleko
Co się nagle stało?
Przecież czynsz płacimy na czas, nawet nie imprezujemy
Nie chodzi o was zająknęłam się. Muszę wrócić do swojego mieszkania.
Dlaczego? Pokłóciłaś się z mężem?
Błagam, nie zadawaj mi więcej pytań.
Równo miesiąc, licząc od dziś. Zrobię przeliczenie, kaucję oddam.
Przepraszam
Szybko rozłączyłam się, ogarnął mnie dreszcz. Chciałabym już postawić kropkę nad i
***
Nie mogłam oderwać wzroku od koperty leżącej na kuchennym stole.
Zwyczajna koperta, którą pięć minut wcześniej wyciągnęłam ze skrzynki na listy razem z ulotkami i rachunkiem za internet.
Zwykle to Kuba przynosił pocztę, ale dziś jakoś sama zajrzałam
Stempel. Adres zwrotny: ZK Wołów.
Nadawca: Zofia Nowak.
To nazwisko obiło mi się o uszy kilka razy tak miała na imię jego matka. Czyli teściowa, którą znałam wyłącznie z opowieści. Zresztą, nie wiedziałam, że kobieta, która dała Kubie życie, w ogóle jeszcze żyje.
Nie mam nikogo, Ewka powiedział Kuba na trzeciej randce, kiedy siedzieliśmy w taniej kawiarni, grzejąc się po deszczowym spacerze. Ojciec odszedł przed moim narodzeniem, nigdy go nie widziałem.
A mama Mama zmarła, jak miałem dwadzieścia lat. Zawał serca. Jestem jak liść na wietrze, sam sobie.
Całkiem sam? wzruszyłam się do łez. Żadnej cioci, żadnego wuja?
Jakaś daleka rodzina pod Lublinem, ale kontaktów brak.
Nam tak chyba łatwiej. Zero rodzinnych dramatów, żadnych obowiązkowych niedzielnych obiadów. Tylko ty i ja.
Pomyślałam wtedy: Boże, jaki on silny! Przeżył tyle, a serca nie stracił.
Otoczyłam Kubę troską, tak jakby chciałam nadrobić miłość, której nie dostał od matki.
Potem była kameralna uroczystość tylko najbliżsi. Moi rodzice, dwie przyjaciółki. Po Kuby stronie: tylko jego przyjaciel z dzieciństwa, Krzysiek, dziwnie milczący, unikający mojego wzroku.
Wtedy uznałam, że jest po prostu nieśmiały. Teraz wiem, Krzysiek najpewniej bał się wygadać.
Słuchaj, gdzie ona spoczywa? zapytałam kiedyś pół roku po ślubie. Możemy pojechać, uporządkować grób? Przecież to mama…
Kuba wtedy dziwnie się spięło. Odwrócił głowę, zaczął poprawiać kołnierzyk.
Daleko, Ewka. W innym województwie. Stary cmentarz, do którego praktycznie nikt nie zagląda.
Sam kiedyś pojadę, nie chcę, byś miała takie ciężkie wspomnienia. Zostawmy przeszłość, skupmy się na żywych, dobrze?
A ja mu uwierzyłam. Naiwna ja!
***
Usłyszałam, że drzwi wejściowe się otwierają. Szybko wsunęłam kopertę do szuflady i przykryłam ulotkami z Biedronki.
Cześć, kochanie! głos Kuby był jak zwykle pogodny. Jak tam nasz mistrz? Nie rozrabiał?
Wszedł do kuchni, chciał mnie pocałować w głowę, ale mimowolnie się odsunęłam.
Co się dzieje? Zmęczona? spojrzał z troską Kasper znowu nie dawał spać?
Zaraz się przebiorę, zabiorę Kaspra, ty się połóż. Kolację też sam ogarnę.
Nie trzeba, nie jestem głodna. Kubo, dostałam dzisiaj list
Zastygł na sekundę, dosłownie na ułamek. Zauważyłam.
Tak? Coś ważnego? Rachunki znowu?
Rachunki, reklamy nic ciekawego.
Wyraźne rozluźnienie, odetchnął z ulgą.
To dobrze! Myję ręce i lecę do naszego synka. Stęskniłem się!
Patrzyłam mu w plecy. Człowiek, z którym dzielę życie, dom, codzienność, właśnie mnie kłamał.
Tak bezczelnie, że aż robiło mi się słabo.
Jestem sierotą mówił.
A z zakładu karnego pisała Zofia Nowak.
Za co siedzi? Kogo skrzywdziła? Ukradła coś? Oszukała? Ile jej jeszcze zostało?
Zobaczyłam w wyobraźni, jak za rok czy dwa ktoś puka do drzwi i staje kobieta z więziennym spojrzeniem.
Cześć, synu. Dzień dobry, synowo. Gdzie mój wnuczek? Teraz z wami zamieszkam!
Nie, nie o siebie się bałam. Przerażałam się o Kaspra.
Jak chłopiec ma dorastać przy babci, która siedziała w więzieniu?!
Jak dopuścić kryminalistkę do własnego dziecka?!
Ewka, napijesz się herbaty? usłyszałam z pokoju. W Lidlu są zniżki na pampersy, znalazłem ulotkę w szufladzie. Trzeba jutro zajrzeć.
Nie odpowiedziałam. Otworzyłam aplikację bankową i sprawdziłam swój rachunek.
Powinno wystarczyć na start. Mieszkanie w innej dzielnicy to dobrze.
Lokatorzy wyprowadzą się za miesiąc. Muszę tylko wytrzymać ten czas i nie dać nic po sobie poznać.
***
Kuba wyszedł do pracy. Przed wyjściem długo tulił Kaspra i obiecywał szybki powrót.
Patrzyłam na tę scenę z narastającą odrazą. Jak mógł tak cynicznie kłamać? Jak można zatajać takie rzeczy?!
Gdy wyszedł, wyjęłam kopertę. Palce świerzbiły, by ją otworzyć, przeczytać, ale się bałam.
A jeśli przeczytam i nie będę już potrafiła odejść? Może tam jest coś
Nie, powiedziałam do siebie zdecydowanie. Nieważne, co tam jest. On mnie okłamywał prawie dwa lata!
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Aż podskoczyłam. Kto to może być?
Rodzice zawsze uprzedzają wcześniej. Znajome? Podchodzę do judasza na korytarzu stoi Krzysiek.
Przesuwa się z nogi na nogę, nerwowo zerka na windę.
Otworzyłam drzwi.
Krzysiek? Kuba jest w pracy.
Wiem, Ewka zakłopotał się, ręce schowane w kieszeniach bluzy. Przejeżdżałem akurat. Kuba mówił, że może klucze od garażu zostały?
Podobno trzymasz je na jakiejś półce.
Klucze? podniosłam brwi. Nie ma żadnych kluczy na półce. I w przedpokoju nie widziałam. Jesteś pewien, że je zostawił?
Tak mówił Wiesz, Ewka, jeszcze mnie prosił, żebym sprawdził pocztę. Ale jak zajrzałem, to już nic nie było. Ty, eee nie wyjmowałaś czegoś dzisiaj?
Wyjmowałam. A co?
Krzysiek przełknął ślinę.
Bo wiesz czekamy na jedną paczkę, Kuba chciał, żebym sprawdził awizo.
Wróciłam do kuchni, wzięłam ze stołu szarą kopertę, wróciłam do drzwi.
Tego szukasz? podałam mu list.
Krzysiek pobladł.
Ewka, to nie tak Kuba On
O czym nie powinnam wiedzieć, Krzysiek? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Że mnie obaj traktujecie jak głupiutką dziewczynkę?
Urodziłam dziecko człowiekowi, w którego rodzinie tajemnice wychodzą jak trup sami z szafy?
Ewka, on miał dobre intencje! Krzysiek zaczął szybko, nerwowo. Chciał normalnego życia, bez tego wszystkiego.
Jego matka To trudna osoba, Ewka, narobiła mu tyle krzywdy, że nie masz pojęcia.
On nie ze złości, rozumiesz? Po prostu chciał cię oszczędzić.
Oszczędzić? parsknęłam gorzko. Krzysiek, jak można wymazać z życia własną matkę? I to tak podle?
Odebrał mi prawo wyboru! Miałam prawo wiedzieć, w co wchodzę.
O jakiej rodzinie ty mówisz! wybuchnął Krzysiek. Tam nie ma żadnej rodziny, tylko ona i jej szemrane sprawy.
Oddaj ten list, dobrze? Przecież go nie czytałaś? Dam Kubie, sam wszystko wyjaśni.
Odejdź, Krzysiek powiedziałam cicho. I listu ci nie oddam. Jest do Kuby Nowaka, odbierze go osobiście. Ode mnie.
Z trzaskiem zamknęłam drzwi przed oniemiałym Krzyśkiem.
***
Dzień minął jak we śnie. Karmiłam Kaspra, przebierałam, wychodziłam na spacer, ale myślami wracałam do tego wszystkiego.
Co zabrać na początek? Wózek, łóżeczko, dokumenty. Meble niech sobie zostaną.
W moim mieszkaniu na obrzeżach miasta stoi stara wersalka, szafa. Wystarczy.
Wieczorem byłam już spokojna.
Nakryłam stół do kolacji, ugotowałam obiad, położyłam syna spać. I czekałam na Kubę.
Mmm, ale pachnie! Kuba wszedł do kuchni z udawaną normalnością. Spójrz, co kupiłem. Nową pozytywkę dla Kaspra! Ma uspokajającą melodię.
Milczałam przy stole. Przed nami leżała szara koperta. Kuba tylko zerknął i już przestał udawać.
Krzysiek znalazł? zapytał cicho.
Znalazłam ja. Krzysiek był, chciał zabrać na twoje polecenie. Ale nie dałam
Kuba opadł ciężko na krzesło.
Dlaczego, Kuba? Dlaczego powiedziałeś, że nie żyje?
Bo dla mnie ona umarła dwanaście lat temu podniósł oczy. Były w nich łzy. Kiedy pierwszy raz trafiła za kratki. Potem wyszła, była pół roku na wolności i znowu wróciła za przestępstwa.
Ewka, twoja rodzina jest normalna: tata inżynier, mama nauczycielka. Nawet nie wiedziałabyś, jak z nią rozmawiać. Ona całe życie kombinowała. Cwaniara, oszustka.
I uznałeś, że masz prawo mnie oszukiwać rokami?! nie wytrzymałam i wrzasnęłam. Ty wiesz, że tym rozbiłeś cały mój świat?!
Bałem się, że odejdziesz! bronił się. Bałem się, że stwierdzisz: Nie, facet z taką matką, kto wie, co w nim siedzi?
Chciałem, żeby Kasper dorastał normalnie. Stwierdziłem, że lepiej być sierotą, niż synem przestępczyni.
A teraz ma ojca po rozwodzie ucięłam chłodno.
Kuba zdrętwiał.
Co? Jak to? Ewka z powodu tego listu? Bo ci nie powiedziałem?
Bo cię nie znam, Kuba. Jeśli stać cię na taką bajkę o śmierci mamy, co jeszcze potrafisz ukryć?
Kim jest twój ojciec? Może on też nie zniknął, tylko siedzi w celi obok?
Ewka, nie przesadzaj…
Nie przesadzam. Lokatorzy już wiedzą. Za miesiąc się wyprowadzam. Jutro składam pozew.
Kuba błagał na kolanach, próbował wszystko tłumaczyć na własną korzyść.
Nie słuchałam. Dla mnie wszystko było już jasne.
***
Miesiąc później mieszkałam z Kasprzem u siebie. Z mężem się rozstaliśmy, lecz Kuba wciąż miał nadzieję mnie odzyskać. Nie rozumiał, co zrobił źle. Przecież tak dbał o rodzinę
Synka widuje regularnie, wszystkiego mu nie odmawia. Ale moje zaufanie stracił bezpowrotnie. Nie zamierzam już do niego wracać.



