Dziennik Michała
Moje życie potoczyło się tak, że miałem okazję obserwować losy Natalii pięknej i inteligentnej dziewczyny, której droga zawodowa zaczęła się na wydziale dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Przed obroną pracy magisterskiej poznała starszego od siebie Marka, który od razu zwrócił uwagę na jej delikatność i urodę. Marek Nowak był w Warszawie postacią rozpoznawalną, pisał piosenki, które rozbrzmiewały w lokalnych rozgłośniach, a jego twarz była znana z telewizji.
Marek był człowiekiem środowiska: znał się ze wszystkimi w polskich mediach. Bez trudu załatwił Natalii pracę w TVP jako prowadzącej swój własny program. Wkrótce ruszyła pierwsza audycja Rozmowy od serca. Gościem był znany stołeczny psycholog, a odcinek opierał się na pytaniach widzów i życiowych przykładach.
Dobra robota, Natalio pochwalił ją Marek po transmisji. Trzeba to uczcić!
Marek, lat czterdzieści pięć, był żonaty już trzy razy, ale jego energia i szerokie grono znajomych pasowały bardziej do życia towarzyskiego niż domowego. Twórca z powołania, uważał się za wybitnego kompozytora. Wiecznie w knajpach, saunach i barach, wszędzie czuł się u siebie i lubił wypić.
Czas płynął, Natalia zdobywała popularność, wyszła za Marka. Jej program był ogólnie lubiany. Wyglądała świetnie i ubierała się z klasą. Zawsze miła, wręcz promienna. Nic demonicznego nie dało się w niej dostrzec, choć w końcu wyszła za nieodpowiedniego mężczyznę sama to zrozumiała, gdy mąż coraz częściej bywał pijany.
Marek, nie popisuj się, szepnął kiedyś jego przyjaciel Szymon, gdy ten próbował upokorzyć Natalię podczas kolacji w barze.
Szymon, nigdy nie brałem sobie za żonę intelektualistek, odrzekł Marek z przekonaniem, ściskając policzek żony.
Zanim zdobył jej serce, był szarmancki: kwiaty, prezenty, dedykował jej dwie piosenki, wsłuchiwał się w jej słowa. Ale gdy została jego żoną, wszystko wyparowało. Dla niego była niczym domowa kotka ledwie zwracał na nią uwagę.
Naiwnie wierzyłam, że dzięki Markowi zostanę gwiazdą, myślała Natalia.
Lecz życie zaskoczyło ją inaczej. Na studiach uczyła się francuskiego (nieprzydatnego w podróżach wedle męża), a Marek wiecznie narzekał:
Ucz się angielskiego, bo za granicą wioskę z ciebie robią. Jeśli masz czas na fitness, znajdziesz też czas na język!
Te uwagi działały wręcz odwrotnie Natalia ze złości nie chciała uczyć się angielskiego. Jednak gdy Szymon, przyjaciel Marka, podczas rodzinnej kolacji rzucił:
Dla kobiety z klasą angielski jest jak szpilki oczywistość.
Następnego dnia Natalia zapisała się do szkoły językowej. Marek żartował:
Szymon, ty wpływasz na moją żonę kupiła mnóstwo podręczników, nawet w samochodzie leci już tylko angielski!
Mieszkali w dużym mieszkaniu na Mokotowie, odziedziczonym po dziadku-profesorze medycyny. Pomagała im w domu pani Weronika, czterdziestoletnia, samotna kobieta, pracowita i złośliwa wszystko widziała, niczego nie ukryjesz.
Pewnego ranka Natalia zastała Weronikę w kuchni z pustą butelką koniaku:
Wieczorem była pełna. Co mu podać na śniadanie, jak się obudzi?
Rosół, mruknęła i poszła pod prysznic.
Po siedmiu latach w tym małżeństwie, dziecka nie miała Markowi nie zależało, miał syna z pierwszego związku. Natalia czuła rozczarowanie i nie chciała rodzić kariera była dla niej ważniejsza. Po śniadaniu wysłała Weronikę do gabinetu Marka. Leżał na brzuchu, a na poduszce czerwieniła się plama.
Natalia, zawołała Weronika, musisz wezwać karetkę!
Co mu jest?
Nie wiem.
Piętnaście minut później Natalia jechała z mężem do szpitala. Szybko trafił do intensywnej terapii. Lekarze byli poważni:
Nie możemy niczego obiecać.
Wieczorem zadzwoniono do Natalii:
Pani mąż zmarł.
Nie wierzę wyszeptała zrozpaczona. Marek był jeszcze młody. Pogrzeb był wystawny Szymon wygłosił wzruszającą mowę, a tłum żegnał Marka, jak przystało na osobę znaną. Szeptano:
Wszystko miał w życiu.
Natalia nie mogła przyzwyczaić się do pustki w domu. Weronika wyglądała na niespokojną czy zostanie, czy ją zwolni. Koledzy z pracy postanowili:
Natalia, nie masz co się smucić. Jesteś młoda, wolna i masz kasę!
Po Marku zostały dwa solidne konta bankowe, podzielone między syna i ją, a do tego sporo zarabiała. Spotykała się ze znajomymi, nie chciała być sama. Czasami odwiedzała kawiarnie.
Po jednej z takich wizyt, po nagraniu kolejnego odcinka programu, wpadła do ulubionej kawiarni przy Placu Zbawiciela. Siedząc zamyślona, popijała hiszpańskie wino małymi łykami, aż podszedł do niej potężny mężczyzna z uśmiechem.
Mogę się przysiąść? spytał. Odpowiedziała skinieniem głowy. Imię mam Konrad, a pani?
Natalia. Czemu pani taka smutna? Pięknej kobiecie nie przystoi się smucić.
Taki dzień.
Konrad, około czterdziestki, był krępy, ciemnowłosy, nie przystojny, z szerokimi rysami twarzy od razu skojarzył mi się z pluszowym misiem. Zaproponował, żeby postawił jej coś do picia lub ciasto.
Chętnie ciastko, dziękuję.
Konrad okazał się bardzo sympatycznym misiem. Znał mnóstwo historii, miał świetne poczucie humoru, Natalia rozbawiona zapomniała o smutkach. Odprowadził ją do domu. Umówili się ponownie.
Rano Natalia oznajmiła Weronice:
Nie potrzebuję już twojej pomocy, sama dam sobie radę.
Jak to, Natalio? Tyle lat tu pracuję, zostałam bez pracy, dokąd pójdę?
Znajdziesz coś, może w rodzinie, może na portierni.
Weronika się rozpłakała:
Przywykłam do was, polubiłam jak rodzinę
Natalia spojrzała na nią:
W sumie nie zbankrutuję, a przynajmniej nie będę sprzątać okien i toalet, pomyślała.
Zlitowała się:
No dobrze, Weronika, możesz zostać ucieszyła się, pocałowała Natalię w policzek.
Byliście dla mnie jak bliscy. Najpierw straciłam Marka, teraz miałaś i mnie się pozbyć
I tak dalej żyły, a Konrad zaczął bywać coraz częściej Natalia mówiła na niego pieszczotliwie Kubuś. Uwielbiał swoją piękną żonę, a Natalia szybko wyszła za niego za mąż. Jak chciała, skromny ślub. Jednak w podróż poślubną Kubuś zabrał Natalię na Malediwy był przedsiębiorcą, stać go było.
Natalia spodziewała się raczej standardowych wakacji, ale pluszowy miś miał wyobrażenie o luksusie. Lot pierwszą klasą, osobisty transfer z lotniska, własna łódź, powitanie z fajerwerkami i pokazami tańca. Willa z czterema pokojami i basenem, prywatna plaża
Ciekawe, ile za to zapłacił? myślała.
Nie interesowała się Kubusiem pod kątem finansowym, wiedziała, że ma pieniądze. Był czuły i opiekuńczy, poprawiał jej koc, głaskał. Dbał, żeby jadła śniadania przed pracą.
Marek tylko potrafił upokarzać, wywyższać się, mówił, że rozwija mnie do swojego poziomu. Kubuś, choć nie Apollon, żyje nie dla siebie, lecz dla mnie to mi właśnie odpowiada, rozmyślała.
Weronika chwaliła nowego szefa, była szczęśliwa w ich rezydencji pod Warszawą. Jedyny niepokojący moment: Natalia przypadkiem zobaczyła, jak Kubuś robi sobie zastrzyk.
O co chodzi? przeraziła się.
To tylko insulina, mam cukrzycę, ale nie jest źle żyję pełnią życia.
Na Malediwach rozważnie myślała:
Może wreszcie trafił mi się szczęśliwy los?
Do gustu przypadły jej luksusowe warunki, choć żałowała, że spędza czas z ociężałym mężem, a nie instruktorem surfingu. Postanowiła, że mąż przejdzie na dietę i zacznie ćwiczyć.
Poruszyła ten temat, lecz Kubuś zmartwiał:
Jeśli chcesz, mogę spróbować sportu, ale mam problemy z przemianą materii. Niestety, Apollonem nie zostanę. Muszę brać insulinę.
Zrozumiałam, nie trzeba, uznała.
Po wakacjach wróciła do pracy, zaczęła się zastanawiać nad swoim życiem. Często ogarniała ją melancholia: czy dane mi będzie przeżyć prawdziwą miłość? Miłości do męża nie czuła, marzyła o namiętności, o silnych uczuciach. Chciała, by nocą leżał przy niej nie miś, ale muskularny przystojniak. W pracy koleżanki pytały:
Nie zdradzasz Kubusia? Takie wysokie morale?
Nie była święta, ale nie chciała ranić dobrego męża. Na noworocznym spotkaniu w redakcji, trochę podchmielona, dała się odwieźć do domu przez kolegę Krzysztofa, który poprosił znajomego Adama, żeby podwiózł i ją.
Adam, młody, wysportowany, od razu zwrócił na nią uwagę. Po drodze poprosił o numer telefonu. Pod domem pomógł jej wysiąść, od razu przyciągnął do siebie i pocałował namiętnie. Nie odepchnęła go.
Z Adamem było ostro. W domu Natalia była czuła dla Kubusia, Adam ją porywał w swojej kawalerce szybko, intensywnie. Po wszystkim stwierdzał tylko:
Dobrze mi z tobą.
To im wystarczało. Konrad wracał późno z pracy, nie zauważał niczego. Pewnego dnia Natalia, już rozebrana w mieszkaniu Adama, usłyszała natarczywy dzwonek. Adam wściekły poszedł do drzwi.
W pokoju już stał Kubuś.
Konrad to nie tak To przypadek
Adam zamilkł, mógł nie wpuścić go do środka.
Kto mnie zdradził? spytała go.
Jaka to różnica? Nie wierzyłem, ale sprawdziłem.
Konrad blady, spocony, nagle się osunął. Natalia rzuciła się ratować ciężko oddychał.
Dzwoń po karetkę! krzyknęła.
Adam zdążył. Natalia znalazła w kieszeni pen z insuliną, podała zastrzyk.
Uda się. Powinien dojść do siebie. Nie udało się. Lekarz z pogotowia stwierdził zgon.
Natalia długo nie mogła się z tym pogodzić. Adam odwiózł ją do domu, Weronika spytała:
Co się stało, Natalia, wyglądasz strasznie!
Przyszło jej do głowy: może to Weronika ją wydała? Nie lubiła Adama, wypytywała o szczegóły Ale Natalia milczała.
Po pogrzebie długo dochodziła do siebie. Niedługo potem przyszła córka Konrada z pierwszego małżeństwa, z mężem adwokatem. Zmusili Natalię do opuszczenia domu pod Warszawą, zostawili jej plik pieniędzy 50 tysięcy złotych w gotówce trzy dni na przeprowadzkę.
Natalia postanowiła nie walczyć o spadek. Z Weroniką wróciła do swojej dużej starej kawalerki na Mokotowie, po Marku.
Z czasem wróciła do życia. Adam wpadał, ale na ślub się nie zanosiło. Wiedziała, że nie znajdzie w nim męża, lecz spotykali się dalej. Pewnego dnia zadzwonił do niej Krzysztof:
Natalia, usiądź Adam nie żyje. Zginął w wypadku, śmierć na miejscu.
Zaczęła się zastanawiać.
Dlaczego wszyscy moi mężczyźni umierają? Ludzie będą mnie nazywać czarną wdową, może mam jakąś mroczną aurę?
Sporą ulgę przyniosło nowe zawodowe wyzwanie do programu zaproszony został młody mężczyzna, Maksymilian. Od razu zwróciła uwagę na niego, po nagraniu poszli do kawiarni.
Jasne, zgodziła się Natalia, musiała wreszcie otrząsnąć się.
Maksymilian podbił jej serce Natalia zakochała się ze szczętem, przepełniało ją szczęście.
Oto, co to jest prawdziwa miłość. Nie mogę bez niego oddychać, nie mówiąc o życiu. Tylko boję się o niego.
Maks oddał jej uczucia, miło im się rozmawiało, wszystko było lekkie i naturalne. Natalia nie pytała, kim jest, nie myślała o pochodzeniu wiedziała tylko, że nie miał rodzeństwa, a z ojcem nie utrzymywał kontaktów. Mieszkał u niej, wyjeżdżał do pracy, ona później jechała na nagrania. Z ciekawości sprawdziła go w internecie już pierwsza strona uderzyła ją jak obuchem: Maksymilian był jednym z tysiąca najbogatszych w Polsce, właścicielem wielkiego majątku.
Nie wierzę zaśmiała się histerycznie. Ale cud! za chwilę obawiała się, czy i jemu coś się nie stanie.
Uspokoiła się i pojechała do pracy. Wieczorem zadzwoniła do niego telefon milczał, dzwoniła do biura.
Proszę Maximiliana, powiedziała sekretarce.
Kto pyta?
To Natalia
Pan Maksymilian trafił do szpitala podała adres.
Natalia pognała do szpitala.
Co z nim? wykrzyknęła do lekarza.
Proszę pani, spokojnie, nic groźnego. Przeżyje, to tylko serce, wszystko pod kontrolą.
Czy mogę zobaczyć się z nim?
Tylko na dziesięć minut.
Weszła cicho, a on już czekał na nią, uśmiechnięty, chwycił jej ręce.
Wszystko będzie dobrze, kocham cię, po wyjściu się ożenię. Mam nadzieję, że się zgodzisz?
Tak, oczywiście, Natalia pocałowała go. Przed nami całe życie i prawdziwe szczęście.
Patrząc na życie Natalii, zrozumiałem: najważniejsze, by umieć docenić tych, których mamy obok i nie bać się miłości, nawet jeśli przynosi ona ból i niepewność. Bo na końcu zawsze warto być szczerym wobec siebie.



