Odnajdziesz swoją miłość – nie trzeba się spieszyć, wszystko w swoim czasie. Polina miała nietypowy, nieco osobliwy zwyczaj. Każdego roku, tuż przed Sylwestrem, szła do wróżki. Mieszkając w dużym mieście, łatwo było znaleźć nową wróżkę. Problem polegał na tym, że Pola czuła się samotna. Bez względu na to, jak bardzo starała się poznać szlachetnego młodego mężczyznę, wszystko kończyło się fiaskiem. Okazało się, że wszyscy wartościowi chłopcy dawno zostali „zarezerwowani”… – W tym roku spotkasz swoją miłość! – uroczyście oznajmiła ciemnowłosa wróżka, patrząc na lśniący kryształ. – A gdzie? Gdzie go spotkam? – niecierpliwie dopytywała Pola. – Co roku słyszę to samo! Lata mijają, a ja wciąż nikogo nie spotkałam. Polecili mi panią jako najsilniejszą wróżkę w Warszawie. Chcę, żeby pani podała mi dokładne miejsce! Inaczej zrobię pani antyreklamę… – zagroziła dziewczyna. Wróżka przewróciła oczami z rezygnacją, wiedząc, że nie pozbędzie się jej tak łatwo. Jeśli nie wymyśli teraz jakiejś bajki, dziewczyna będzie siedzieć do wieczora, blokując kolejkę innych chętnych. – Spotkasz go w pociągu! – powiedziała z zamkniętymi oczami. – Widzę go wyraźnie… wysoki blondyn, bardzo przystojny. Niczym książę z bajki… – Wow! – ucieszyła się Pola. – Ale w którym pociągu i kiedy dokładnie? – Przed Nowym Rokiem, oczywiście! Jedź na Centralny i posłuchaj serca, ono wskaże ci kierunek… – Dziękuję! – uśmiechnęła się szczęśliwa dziewczyna. Polina wybiegła od wróżki, wsiadła do taksówki i ruszyła na Dworzec Centralny. Przy kasie jej entuzjazm nieco opadł. Patrzyła na rozkład jazdy, zupełnie nie mogąc się zdecydować, dokąd kupić bilet… – Proszę mówić! – zirytowany głos kasjerki wyrwał Polę z zamyślenia. – Kraków… Na trzydziestego grudnia. Przedział sypialny… – wydukała. Już oczami wyobraźni widziała siebie w przytulnym przedziale, z kubkiem herbaty, a nagle otwierają się drzwi i wchodzi ON, jej wyśniony narzeczony… Po powrocie do domu zaczęła pakować podręczną torbę – musiała zdążyć na wieczorny pociąg… Nie myślała o tym, co będzie robić w Sylwestra w obcym mieście. Chciała tylko, żeby wróżba się spełniła. Bycie niepotrzebną niesamowicie boli, szczególnie w święta. Wszyscy kupują prezenty i zapasy na sylwestrową noc – tylko nie ona… Kilka godzin później Pola siedziała już w przedziale z herbatą. Tak jak sobie wyobrażała. Teraz wystarczy poczekać, aż do przedziału zajrzy książę… – Dzień dobry! – przywitała się starsza pani, próbując wciągnąć ogromną walizkę do środka. – Gdzie jest moje miejsce? – Tutaj… – odpowiedziała zaskoczona Pola, wskazując przeciwległą półkę. – To na pewno pani wagon? – Tak, kochanieńka, na pewno – uśmiechnęła się babcia i usiadła na wolnej półce. – Przepraszam, czy mogę wyjść? – wymamrotała Pola, nagle rozumiejąc, jak bardzo popełnia głupstwo. – Chcę wysiąść! Zmieniam zdanie! – Poczekaj chwilkę, schowam torbę – powiedziała starsza pani, nie bardzo rozumiejąc, co się dzieje. – No i… ruszyliśmy – westchnęła ciężko Pola. – I co teraz? – A dlaczego tak nagle chciałaś wysiąść? O czymś zapomniałaś? – dopytywała kobieta. Pola zignorowała pytanie, patrząc przez okno. Wiedziała, że ta pani nie jest niczemu winna, sama sprowadziła na siebie kłopoty. Tymczasem pani Teresa wyjęła z torby jeszcze ciepłe domowe pierogi i zaczęła częstować Polę. – Jeździłam w odwiedziny do córki – wyjaśniła. – Teraz szybko wracam do domu, bo syn z narzeczoną mają przyjechać na Sylwestra. Będziemy świętować razem. – Ale pani ma szczęście… Ja pewnie będę siedzieć w noc sylwestrową na dworcu – smutno stwierdziła Pola. Słowo do słowa i dziewczyna odważyła się wyznać całą prawdę o swojej dziwnej przygodzie. – Oj, głuptasie! Po co latać do tych wróżek? – zganiła ją starsza pani. – Odnajdziesz swoją miłość, ale nie trzeba się spieszyć. Wszystko w swoim czasie… Następnego dnia Pola wysiadła w śnieżnym, nieznanym jej wcześniej mieście i pomogła pani Teresie z walizką. Teraz nie wiedziała co dalej. – Dziękuję, Pola, wszystkiego dobrego w Nowym Roku! – podziękowała starsza pani. – Nawzajem – smutno odpowiedziała Pola. Starsza pani spojrzała na dziewczynę i zrozumiała, że perspektywa spędzenia Sylwestra na dworcu nie jest najlepszym początkiem roku. – Pola, chodź ze mną! – zaproponowała niespodziewanie. – Udekorujemy choinkę, przygotujemy stół… – Co pani… To nie wypada… – speszyła się Pola. – A siedzieć na dworcu wypada? – odparła z uśmiechem pani Teresa. – Chodź, nie ma dyskusji! Pola przyjęła zaproszenie. Teresa miała rację, w śnieżną zawieruchę nie było sensu siedzieć na dworcu. – Wojtek z Kasią już są w domu – uśmiechnęła się starsza pani. Wojtek zauważył przez okno, jak mama podjechała taksówką. Stał już przy windzie, by nieść jej ciężką torbę. – Wojtek, kochanie, wracam z gościem. To córka mojej dawnej koleżanki, Pola – powiedziała mama, puszczając oczko do dziewczyny. – Super! – zareagował chłopak. – Zapraszamy, Pola! Dziewczyna spojrzała na wysokiego, przystojnego blondyna i się zarumieniła. Właśnie takiego sobie wyobrażała w pociągu. Czyżby los znów drwił z niej? – Gdzie Kasia? – zapytała starsza pani. – Mamo, Kasi już nie ma i nie chcę o tym rozmawiać. Dobrze? – posmutniał Wojtek. – Dobrze… – odparła niepewnie. Wieczorem wszyscy siedzieli za stołem, żegnając stary rok. – Pola, zostaniesz u nas dłużej? – zapytał z uśmiechem Wojtek, nakładając jej sałatkę. – Nie, jutro rano wyjadę – odpowiedziała z jakimś żalem. Nie chciała wcale tak szybko opuszczać tego przytulnego domu. Miała wrażenie, że znała Teresę i Wojtka całe życie. – Po co się tak spieszyć? – obruszyła się starsza pani. – Pola, zostań jeszcze trochę. – Naprawdę, Pola, zostań. Mamy świetne lodowisko, wieczorem możemy się wybrać. Nie wyjeżdżaj tak szybko – poprosił Wojtek. – Przekonaliście mnie! – uśmiechnęła się Pola. – Z przyjemnością zostanę. Następnego Sylwestra świętowali już w czwórkę – Teresa, Wojtek, Pola i mały Staś… A Wy wierzycie w sylwestrowe cuda?

Zawsze powtarzam sobie: Znajdziesz swoje szczęście. Nie ma co się spieszyć, wszystko w swoim czasie. To chyba jest mi potrzebne, szczególnie w grudniu. Mam dość nietypowy zwyczaj co roku, tuż przed Sylwestrem, wybieram się do wróżki. W Warszawie nowych wróżek nie brakuje wystarczy wyjść na jedną z ruchliwych ulic.

Jestem sama. Próbowałam nie raz poznać uczciwego, dobrego chłopaka ale nic z tego. Okazuje się, że wszyscy porządni panowie dawno zajęci A ja ciągle szukam.

W tym roku wróżka, kobieta o ciemnych oczach, spojrzała na błyszczący kryształ i oznajmiła: W tym roku spotkasz swego wybranka! i zabrzmiało to naprawdę uroczyście.

Zapytałam niecierpliwie: A gdzie? Gdzie go spotkam? Co roku słyszę to samo, lata mijają, a ja ciągle sama.

Zasugerowano mi, że jest pani najskuteczniejszą wróżką w okolicy, więc domagam się precyzyjnych informacji! Inaczej zrobię antyreklamę! zagroziłam już zdesperowana.

Wróżka przewróciła oczami, widząc, że tak łatwo mnie nie spławi. Wielkie miasto, duże wyczekiwania i kolejka klientów za drzwiami nie było czasu. Musiała coś wymyślić.

Spotkasz go w pociągu! zamknęła oczy i powiedziała z przekonaniem. Już go widzę wysoki blondyn, bardzo przystojny. Jak książę z bajki

Zachwyciłam się. Wow! Ale w którym pociągu i kiedy dokładnie?

Przed Nowym Rokiem! kontynuowała wróżka, uśmiechając się promiennie. Jedź na dworzec, serce podpowie Ci kierunek

Dziękuję! odpowiedziałam z uśmiechem pełnym nadziei.

Wyszłam z klatki wróżki, zamówiłam taksówkę i ruszyłam na Dworzec Centralny. Przy kasie kolejowej trochę osłabł mój entuzjazm. Patrzyłam na rozkład jazdy, zdenerwowana, nie mając pojęcia, dokąd kupić bilet.

Kasjerka odezwała się niecierpliwie: Słucham?

Kraków… Na trzydziestego grudnia. Miejsce w przedziale sypialnym, wydukałam.

Już wyobrażałam sobie, jak siedzę w przytulnym przedziale, piję herbatę, i nagle wchodzi on mój wyśniony mężczyzna.

Po powrocie do domu, szybko zaczęłam się pakować, bo pociąg odjeżdżał późnym wieczorem.

Nie myślałam o tym, co będę robić w Sylwestra w obcym mieście. Chciałam tylko, żeby wróżba się jak najszybciej sprawdziła.

Strasznie smutno być samotną właśnie w święta. Ludzie robili zakupy z rodzinami, szykowali prezenty. Wszyscy, tylko nie ja.

Kilka godzin później siedziałam już w przedziale z szklanką gorącej herbaty. Tak, jak sobie wymarzyłam. Teraz wystarczyło poczekać, aż mój książę wejdzie do przedziału

A weszła babcia z ogromną walizką. Dzień dobry! zaśmiała się ciepło. Gdzie moje miejsce?

Tutaj odpowiedziałam zaskoczona, wskazując półkę obok. Ale czy na pewno to Pani wagon?

Pewnie, kochanie. Babcia usiadła swobodnie naprzeciwko.

Przepraszam, chciałabym wyjść zmieniłam zdanie! nagle poczułam, że wyjazd to głupota.

Poczekaj, schowam walizkę powiedziała z uśmiechem, nie rozumiejąc mojej paniki.

No i pojechał westchnęłam ciężko, gdy pociąg ruszył. Co teraz?

Czemu nagle chcesz wysiadać? zapytała życzliwie.

Odwróciłam się do okna, nie chciałam nic tłumaczyć.

Babcia, pani Zofia, wyjęła z torby jeszcze ciepłe domowe pierogi i zaczęła mnie częstować.

Byłam u córki z wizytą opowiedziała. Teraz wracam do domu, bo syn z narzeczoną przyjeżdżają na Nowy Rok. Razem będziemy świętować.

Szczęściara Ja chyba sylwestra na dworcu spędzę, powiedziałam smutno.

Rozmowa potoczyła się powoli, aż w końcu opowiedziałam babci całą historię o wróżkach i poszukiwaniu szczęścia.

Głuptasek z Ciebie! Po co latasz do tych szarlatanek? zganiła mnie. Jeszcze wszystko przed Tobą. Nie ma co się spieszyć, los przyjdzie sam.

Następnego rana wysiadłam z babcią na peronie w mieście, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Pomogłam jej z walizką, a potem nie wiedziałam, co ze sobą zrobić.

Dziękuję, Emilko! Szczęśliwego Nowego Roku! uśmiechnęła się babcia.

Pani też odpowiedziałam smutno.

Zofia spojrzała na mnie troskliwie. Wiedziała, że perspektywa spędzenia sylwestra na dworcu nie jest najlepszym początkiem roku dla nikogo.

Emilko, zapraszam do mnie! zaproponowała nagle. Ustroimy choinkę, przygotujemy kolację

Ale To niezręczne nie wiedziałam, co powiedzieć.

A siedzenie na ławce w poczekalni jest wygodniejsze? zażartowała babcia. Chodź, nie dyskutuj!

Przyjęłam zaproszenie. Miała rację na zewnątrz hulała zamieć, nie było sensu błąkać się po dworcu.

Tomek z Martą już są w domu, powiedziała babcia z uśmiechem.

Tomek zobaczył przez okno, jak mama wysiada z taksówki. Szybko pobiegł do windy, by pomóc jej z ciężką walizką.

Tomek, kochanie! Mam też gościa. To Emilka, córka mojej dawnej koleżanki. Zofia puściła do mnie oczko.

Cudownie! powiedział Tomek. Zapraszam, Emilko.

Spojrzałam na wysokiego, przystojnego blondyna. Poczułam, jak rumieńce pojawiają się na moich policzkach. Wyglądał jak chłopak z mojej wizji Los chyba ze mnie znów drwi.

A gdzie Marta? zapytała mama.

Mamo, Marty nie ma i już nigdy nie będzie. Nie chcę o tym rozmawiać odpowiedział chłopak, marszcząc brwi.

No dobrze babcia zakłopotana przerwała temat.

Wieczorem wszyscy razem zasiedliśmy do stołu, żegnając stary rok.

Emilko, zostaniesz z nami dłużej? Tomek uśmiechnął się, nakładając mi sałatkę.

Niestety nie, wyjeżdżam rano, poczułam coś na kształt żalu.

Wcale nie miałam ochoty tak szybko opuszczać tego ciepłego domu. Miałam wrażenie, że znam Zofię i Tomka od zawsze.

Nie rozumiem, po co się tak śpieszysz? babcia się oburzyła. Emilko, zostań jeszcze chwilę.

Naprawdę, Emilko, zostań. Mamy super lodowisko, jutro wieczorem możemy się wybrać. Nie wyjeżdżaj tak szybko, poprosił Tomek.

Przekonaliście mnie uśmiechnęłam się szczerze. Zostanę z radością.

Następnego Nowego Roku świętowaliśmy już w czwórkę: Zofia, Tomek, Emilka i mały Bartosz

Przypadki na sylwestra bywają niezwykłe. A Ty, wierzysz w noworoczne cuda?

Rate article
Fajna Tajna
Odnajdziesz swoją miłość – nie trzeba się spieszyć, wszystko w swoim czasie. Polina miała nietypowy, nieco osobliwy zwyczaj. Każdego roku, tuż przed Sylwestrem, szła do wróżki. Mieszkając w dużym mieście, łatwo było znaleźć nową wróżkę. Problem polegał na tym, że Pola czuła się samotna. Bez względu na to, jak bardzo starała się poznać szlachetnego młodego mężczyznę, wszystko kończyło się fiaskiem. Okazało się, że wszyscy wartościowi chłopcy dawno zostali „zarezerwowani”… – W tym roku spotkasz swoją miłość! – uroczyście oznajmiła ciemnowłosa wróżka, patrząc na lśniący kryształ. – A gdzie? Gdzie go spotkam? – niecierpliwie dopytywała Pola. – Co roku słyszę to samo! Lata mijają, a ja wciąż nikogo nie spotkałam. Polecili mi panią jako najsilniejszą wróżkę w Warszawie. Chcę, żeby pani podała mi dokładne miejsce! Inaczej zrobię pani antyreklamę… – zagroziła dziewczyna. Wróżka przewróciła oczami z rezygnacją, wiedząc, że nie pozbędzie się jej tak łatwo. Jeśli nie wymyśli teraz jakiejś bajki, dziewczyna będzie siedzieć do wieczora, blokując kolejkę innych chętnych. – Spotkasz go w pociągu! – powiedziała z zamkniętymi oczami. – Widzę go wyraźnie… wysoki blondyn, bardzo przystojny. Niczym książę z bajki… – Wow! – ucieszyła się Pola. – Ale w którym pociągu i kiedy dokładnie? – Przed Nowym Rokiem, oczywiście! Jedź na Centralny i posłuchaj serca, ono wskaże ci kierunek… – Dziękuję! – uśmiechnęła się szczęśliwa dziewczyna. Polina wybiegła od wróżki, wsiadła do taksówki i ruszyła na Dworzec Centralny. Przy kasie jej entuzjazm nieco opadł. Patrzyła na rozkład jazdy, zupełnie nie mogąc się zdecydować, dokąd kupić bilet… – Proszę mówić! – zirytowany głos kasjerki wyrwał Polę z zamyślenia. – Kraków… Na trzydziestego grudnia. Przedział sypialny… – wydukała. Już oczami wyobraźni widziała siebie w przytulnym przedziale, z kubkiem herbaty, a nagle otwierają się drzwi i wchodzi ON, jej wyśniony narzeczony… Po powrocie do domu zaczęła pakować podręczną torbę – musiała zdążyć na wieczorny pociąg… Nie myślała o tym, co będzie robić w Sylwestra w obcym mieście. Chciała tylko, żeby wróżba się spełniła. Bycie niepotrzebną niesamowicie boli, szczególnie w święta. Wszyscy kupują prezenty i zapasy na sylwestrową noc – tylko nie ona… Kilka godzin później Pola siedziała już w przedziale z herbatą. Tak jak sobie wyobrażała. Teraz wystarczy poczekać, aż do przedziału zajrzy książę… – Dzień dobry! – przywitała się starsza pani, próbując wciągnąć ogromną walizkę do środka. – Gdzie jest moje miejsce? – Tutaj… – odpowiedziała zaskoczona Pola, wskazując przeciwległą półkę. – To na pewno pani wagon? – Tak, kochanieńka, na pewno – uśmiechnęła się babcia i usiadła na wolnej półce. – Przepraszam, czy mogę wyjść? – wymamrotała Pola, nagle rozumiejąc, jak bardzo popełnia głupstwo. – Chcę wysiąść! Zmieniam zdanie! – Poczekaj chwilkę, schowam torbę – powiedziała starsza pani, nie bardzo rozumiejąc, co się dzieje. – No i… ruszyliśmy – westchnęła ciężko Pola. – I co teraz? – A dlaczego tak nagle chciałaś wysiąść? O czymś zapomniałaś? – dopytywała kobieta. Pola zignorowała pytanie, patrząc przez okno. Wiedziała, że ta pani nie jest niczemu winna, sama sprowadziła na siebie kłopoty. Tymczasem pani Teresa wyjęła z torby jeszcze ciepłe domowe pierogi i zaczęła częstować Polę. – Jeździłam w odwiedziny do córki – wyjaśniła. – Teraz szybko wracam do domu, bo syn z narzeczoną mają przyjechać na Sylwestra. Będziemy świętować razem. – Ale pani ma szczęście… Ja pewnie będę siedzieć w noc sylwestrową na dworcu – smutno stwierdziła Pola. Słowo do słowa i dziewczyna odważyła się wyznać całą prawdę o swojej dziwnej przygodzie. – Oj, głuptasie! Po co latać do tych wróżek? – zganiła ją starsza pani. – Odnajdziesz swoją miłość, ale nie trzeba się spieszyć. Wszystko w swoim czasie… Następnego dnia Pola wysiadła w śnieżnym, nieznanym jej wcześniej mieście i pomogła pani Teresie z walizką. Teraz nie wiedziała co dalej. – Dziękuję, Pola, wszystkiego dobrego w Nowym Roku! – podziękowała starsza pani. – Nawzajem – smutno odpowiedziała Pola. Starsza pani spojrzała na dziewczynę i zrozumiała, że perspektywa spędzenia Sylwestra na dworcu nie jest najlepszym początkiem roku. – Pola, chodź ze mną! – zaproponowała niespodziewanie. – Udekorujemy choinkę, przygotujemy stół… – Co pani… To nie wypada… – speszyła się Pola. – A siedzieć na dworcu wypada? – odparła z uśmiechem pani Teresa. – Chodź, nie ma dyskusji! Pola przyjęła zaproszenie. Teresa miała rację, w śnieżną zawieruchę nie było sensu siedzieć na dworcu. – Wojtek z Kasią już są w domu – uśmiechnęła się starsza pani. Wojtek zauważył przez okno, jak mama podjechała taksówką. Stał już przy windzie, by nieść jej ciężką torbę. – Wojtek, kochanie, wracam z gościem. To córka mojej dawnej koleżanki, Pola – powiedziała mama, puszczając oczko do dziewczyny. – Super! – zareagował chłopak. – Zapraszamy, Pola! Dziewczyna spojrzała na wysokiego, przystojnego blondyna i się zarumieniła. Właśnie takiego sobie wyobrażała w pociągu. Czyżby los znów drwił z niej? – Gdzie Kasia? – zapytała starsza pani. – Mamo, Kasi już nie ma i nie chcę o tym rozmawiać. Dobrze? – posmutniał Wojtek. – Dobrze… – odparła niepewnie. Wieczorem wszyscy siedzieli za stołem, żegnając stary rok. – Pola, zostaniesz u nas dłużej? – zapytał z uśmiechem Wojtek, nakładając jej sałatkę. – Nie, jutro rano wyjadę – odpowiedziała z jakimś żalem. Nie chciała wcale tak szybko opuszczać tego przytulnego domu. Miała wrażenie, że znała Teresę i Wojtka całe życie. – Po co się tak spieszyć? – obruszyła się starsza pani. – Pola, zostań jeszcze trochę. – Naprawdę, Pola, zostań. Mamy świetne lodowisko, wieczorem możemy się wybrać. Nie wyjeżdżaj tak szybko – poprosił Wojtek. – Przekonaliście mnie! – uśmiechnęła się Pola. – Z przyjemnością zostanę. Następnego Sylwestra świętowali już w czwórkę – Teresa, Wojtek, Pola i mały Staś… A Wy wierzycie w sylwestrowe cuda?