Kochanie, możesz odebrać mnie z pracy? Weronika zadzwoniła do męża, licząc, że po ciężkim dniu nie będzie musiała tłuc się autobusem przez czterdzieści minut.
Jestem zajęty rzucił krótko Kacper. W tle wyraźnie słyszała dźwięki telewizora, więc wiedziała, że jest w domu.
Weronice było tak przykro, że aż miała łzy w oczach. Ich małżeństwo przechodziło poważny kryzys, choć jeszcze pół roku temu Kacper gotów był ją nosić na rękach. Co takiego się wydarzyło w tak krótkim czasie? Nie miała pojęcia.
Dbała o siebie, regularnie chodziła na fitness i ćwiczyła. Gotowała znakomicie nie bez powodu pracowała w modnej restauracji w Warszawie. Nigdy nie prosiła o pieniądze, nie robiła scen, spełniała każdą prośbę męża
Za bardzo mu we wszystkim ustępujesz kręciła głową jej mama, czytając w milczeniu jej żale. Nie można tak ciągle się poświęcać.
Po prostu go kocham uśmiechała się bezradnie Weronika. On mnie też kocha
******************************
Chyba naprawdę mu się znudziłam gryzła wargę Weronika, przeglądając historię przeglądarki męża. Okazało się, że Kacper całe wolne chwile spędza na portalach randkowych, rozmawiając jednocześnie z kilkoma kobietami. Dlaczego nie mógłby powiedzieć wprost? Zrozumiałabym, pozwoliłabym mu odejść. Po co się męczyć w związku bez miłości i ranić siebie nawzajem?
A więc rozwód. Cóż, poradzi sobie. Ale nie zamierzała odpuścić tak łatwo. Mała zemsta mu się należała
Tego samego wieczoru Weronika zalogowała się na tym samym portalu, gdzie bywał jej mąż, znalazła go i napisała wiadomość. Zdjęcie wzięła z internetu, lekko przerobiła w Photoshopie i wiedziała, że Kacper się złapie. I złapał się.
Zaczęła się burzliwa korespondencja. W wiadomościach Kacper zarzekał się, że nie jest żonaty, gotów na poważny związek i dzieci. Zachwalał swój cudowny charakter, do łez rozbawiając Weronikę. Przecież ona najlepiej wie, jak trudno się do niego dostosować.
Może się spotkamy? napisała, czekając w napięciu na reakcję.
Jasne! odpowiedź przyszła po kilku sekundach. Tylko akurat tymczasowo mieszka u mnie siostra, bo przygotowuje się do matury. Może spotkamy się gdzieś na mieście, a wieczorem pójdziemy do hotelu?
Serio? wymamrotała Weronika. Skąd ta pewność, że kobieta od razu zgodzi się na hotel? Normalnej osobie takie propozycje by nie pasowały! Ale cóż, to mi w sumie pasuje…
Może jednak przyjedziesz do mnie? Mieszkam sama w domku pod Warszawą, nikt nam nie przeszkodzi… Jaka będzie jego reakcja?
Rewelacja! Kacper był zachwycony, pewnie cieszył się, że nie będzie musiał wydawać złotówki na hotel. Podaj adres i godzinę. Przylecę na skrzydłach miłości.
Ulica Jabłoniowa 25, o dziesiątej wieczorem. Będzie pasować?
Oczywiście! Czekaj na mnie.
Około dziewiątej Kacper udawał, że nagle zadzwonili z pracy. Nie mógł znaleźć kluczyków od samochodu, więc niechętnie spytał Weronikę, czy ich nie widziała.
Leżały chyba na szafce spojrzała na niego niewinnie, ściskając kluczyki w kieszeni. Może kot je gdzieś przeniósł?
Dobra, zamówię taksówkę. Nie czekaj na mnie, idź spać.
Ale Weronika nawet nie zamierzała czekać. Po co? W tym czasie spokojnie spakowała swoje rzeczy. Na szczęście miała własne mieszkanie po babci na Mokotowie. Jedyne, co zostawiła po sobie to pozew rozwodowy na stole w salonie.
Kacper wrócił dopiero rano, wściekły. Droga w jedną stronę zajęła mu ponad godzinę, a Anny z portalu nawet nie było.
Adres i dom istniały naprawdę. Tyle że jego otworzyła nie żadna kobieta-marzenie z profilu, ale pani, której rozmiary trzykrotnie przekraczały jego własne. Miała na sobie ledwo cokolwiek i Kacper oddałby wszystkie swoje złote, byle zapomnieć to, co zobaczył.
Ledwie się od niej wymotał! Musiał zamówić kolejną taksówkę, a czekał na nią tak długo, że prawie zamarzł w cienkiej marynarce. Na dodatek kierowca wyglądał na świra i wywiózł go na drugi koniec miasta… Cóż za noc!
Dopiero gdy wszedł do pustego mieszkania i zobaczył na stole pozew, zrozumiał, kto był autorem tego scenariusza. Obok wielkimi literami, szminką, widniał napis:
“To była słodka zemsta”.
Życie czasem wystawia rachunek szybciej, niż myślisz szczególnie gdy zapominasz, co oznacza szacunek wobec drugiego człowieka.



