Jestem emerytką – gdy sprzedawałam obwarzanki na moim stałym rogu, próbowali mnie oszukać

Jestem na emeryturze gdy sprzedawałam obwarzanki, próbowano mnie oszukać.

Stałam jak zwykle przy swoim stoisku z obwarzankami, na rogu ulicy w samym sercu Krakowa, gdzie bywam codziennie, kiedy podeszło do mnie dwóch mężczyzn. Ubrani elegancko marynarki, krawaty, skórzana aktówka. Tak wyglądają ci, co udają ważnych, ale jak się im dobrze przyjrzysz, to widzisz, że coś kręcą.

Dzień dobry, pani odezwał się jeden z nich z uśmiechem handlarza, który zaraz cię nabije w butelkę, a potem jeszcze życzy miłego dnia. Czy pani jest właścicielką tego stoiska?

Tak, synku, to moje. Może obwarzanka świeżego podać? Dopiero co wyjęłam, jeszcze ciepły.

Nie w tym rzecz. Pani stoisko stoi w strefie o podwyższonym znaczeniu handlowym i musi pani uregulować formalności.

Zapaliła mi się lampka, ale udawałam naiwną.

Oj, kochanieńki, jakie znów uregulować Ja to czasem cukru we krwi nie mogę uregulować. Cukrzyca, nadciśnienie, a lekarz ostatnio mówił, że cholesterol mam taki, że głowa boli. Panie macie cholesterol? Ja mam i już mogę opowiedzieć o lekach, jakie mi przepisali

Proszę pani, wystarczy tylko podpisać… przerwał niecierpliwie.

To nieładnie przerywać starszej kobiecie. Słuchać trzeba cierpliwie. Mówiłam już: przez te leki to mnie czasem tak nadmucha, że jak balon na odpuście wyglądam. Córka moja, biedaczka, właśnie się rozwodzi Trafił jej się taki darmozjad, jak mój pierwszy, świętej pamięci mąż choć i za życia taki był…

Drugi już się niecierpliwił i wyciągnął jakieś papiery.

Pani, chodzi tu o karę piętnaście tysięcy złotych…

Piętnaście tysięcy?! Chryste, dziecko, ja ledwo na czynsz zbieram. Gaz, pan wie ile kosztuje? Prąd? A mój wnuczek, najmłodszy, ma weterynarię w głowie, choć jeszcze do szkoły chodzi, mówi: Babciu, nie grzej tyle wody, bojler kosztuje. Ale na moje lata bez ciepłej wody nie ruszysz kości mnie bolą.

Prosimy panią o zrozumienie…

To wy spróbujcie mnie zrozumieć! Wiecie, jak to jest sprzedawać obwarzanki mając 68 lat? Emerytury nie starcza nawet na leki. Artretyzm mam w kolanach, rękach, szyi… Często noce nie śpię z bólu. A tutaj stoję dzień w dzień deszcz, mróz, upał. Jak mnie nie ma, to nie mam co jeść. Teraz chcecie, żebym jeszcze piędziesiąt tysięcy zapłaciła? Lepiej się tu przewrócę i jeszcze narobicie sobie kłopotu.

Spojrzeli na siebie, już po nich było widać nerwy, pot ściekał im po skroniach.

Możemy możemy rozbić to na raty…

Na raty? Ja już mam raty w banku, aptece, sklepie, nawet z sąsiadką za zęba. Wiecie, ile taki ząb kosztuje? Trzy tysiące złotych! I to u państwowego dentysty.

Jeden już chował papiery.

Ale zaczekajcie, nie skończyłam. Siostra moja na dializie. Wicie, co to jest? Trzy razy w tygodniu, po cztery godziny na maszynie. Męka. Składamy się, cała rodzina, a ja z obwarzanków dokładam sto złotych miesięcznie. A wy tu o karze. Za co? Mam wszystkie papiery. Zezwolenie z urzędu, rejestrację, podatki płacę małe, bo i dochody mam niewielkie. Nawet książeczka zdrowia jest. Pokazać wam?

Wyjęłam portfel, a w nim pełno papierów.

Proszę! Zezwolenie ważne do przyszłego roku, podpisane, podbite. A z którego wydziału mówiliście, że jesteście?

Zaczęli się cofać.

A, nie powiedzieliście? Dziwne. Bo choć jestem emerytką, głupia nie jestem. Przez 35 lat pracy siedziałam w magistracie, właśnie tam, gdzie się wydaje zezwolenia. Dobrze wiem, kto i co może żądać. I że prawdziwy inspektor nie przychodzi w tanim garniturze i nie chce pieniędzy do ręki bez żadnej faktury.

I jeszcze jedno na tym rogu jest kamera. Mój zięć jest policjantem. On załatwił mi to miejsce, bo tu bezpiecznie. Chcecie, żebym zadzwoniła? Trzy ulice dalej pracuje.

Prawie wybiegli.

Nie, proszę pani, to jakieś nieporozumienie…

To weźcie obwarzanki na drogę! zawołałam za nimi. Żebyście wiedzieli, że nie jestem pamiętliwa!

Stała klientka śmiała się do łez.

Pół godziny ich tu trzymałaś na jednym miejscu!

A połowa tego co mówiłam, to nieprawda. Cukru nie mam, córka dobrze, siostra zdrowa. Ale ci oszuści myślą, że jak ktoś starszy i biedny, to głupi.

A ten zięć policjant?

To prawda. I kamera też. I najważniejsze dokumenty. Bo co innego być biednym, a co innego głupim. Obwarzanki sprzedaję, bo z emerytury przeżyć nie sposób, a nie bo nie umiem liczyć.

Nałożyłam jak zwykle, z dużą ilością cukru, i wróciłam do pracy.

A ty jak uważasz czy bieda czyni człowieka słabym, czy może życiowe doświadczenie i spryt warte są więcej niż niejeden dyplom?

Rate article
Fajna Tajna
Jestem emerytką – gdy sprzedawałam obwarzanki na moim stałym rogu, próbowali mnie oszukać