Jeszcze raz nazwiesz mój obiad pomyjami, to będziesz jadła na dworze!” – warknęła Janina do teściowej

Jeszcze raz nazwiesz moją kolację pomyjami, to będziesz jadła na ulicy! powiedziała Kasia do teściowej.

Spojrzała na zegarek wpół do siódmej. Marek wróci z pracy za pół godziny, a Barbara już siedzi w salonie, przewraca strony kolorowego pisma i co jakiś czas rzuca niezadowolone spojrzenia w stronę kuchni. Jesienne zmierzchy spowiły miasto, a w mieszkaniu robiło się coraz chłodniej.

Kasia włączyła palnik i postawiła patelnię. Dziś przygotowywała kotlety z kurczaka z kaszą gryczaną i sałatkę ze świeżych warzyw nic wykwintnego, ale pożywne i smaczne. Po pięciu latach małżeństwa nauczyła się gotować szybko i syto, zwłaszcza że po pracy w salonie kosmetycznym nie miała czasu na kulinarne arcydzieła.

Znowu coś smażysz dobiegło z salonu. Całe mieszkanie śmierdzi.

Kasia w milczeniu przewróciła kotlety. Barbara wprowadziła się do nich pół roku temu, po sprzedaży swojego jednopokojowego mieszkania na obrzeżach. Oficjalnie by pomóc z kredytem, ale w rzeczywistości teściowa nie dołożyła ani grosza, a pieniądze przeznaczyła na wyjazd do sanatorium i nowe meble do swojego pokoju.

Klucz zgrzytnął w zamku i do przedpokoju wszedł Marek. Pracował jako inżynier w fabryce, wracał zawsze zmęczony, ale w dobrym humorze.

Cześć, kochanie pocałował Kasię w policzek. Jak tam? Pachnie dobrze.

Kolacja prawie gotowa uśmiechnęła się do męża. Idź się umyj, zaraz podam.

Marek poszedł do łazienki, a Barbara pojawiła się w kuchni. Teściowa była postawną kobietą z krótką fryzurą i nawykiem mówienia tego, co myśli, nie licząc się z uczuciami innych.

Marek powinien jeść porządnie, a nie takie świństwa pokręciła głową, patrząc na patelnię. Mężczyzna ciężko pracuje, a ty karmisz go jakimiś resztkami.

Kasia rozstawiła talerze na stole. Serwetki, sztućce, chleb. Wszystko jak zwykle. Po pół roku wspólnego życia takich komentarzy usłyszała już dość, by nauczyć się ich ignorować.

Mamo, co ty mówisz Marek wyszedł z łazienki i usiadł przy stole. Kasia świetnie gotuje.

Tobie się tak wydaje, bo nie wiesz, jak powinna gotować prawdziwa gospodyni Barbara zajęła swoje miejsce. Moja teściowa, niech jej ziemia lekką będzie, potrafiła nakarmić dziesięć osób jednym rosołem. A ta

Kasia podała kotlety z kaszą. Marek wziął widelec i spróbował.

Bardzo smaczne, dziękuję.

Barbara dokładnie obejrzała swoją porcję, odcięła mały kawałek kotleta, przeżuła i skrzywiła się.

Jakie pomyje tu gotujesz!

Słowa zawisły w powietrzu. Kasia zastygła z miską sałatki w rękach, wpatrując się w teściową. Brwi się zeszły, oczy zwęziły. Barbara dalej przeżuwała, ignorując reakcję synowej.

Marek odłożył widelec i zdezorientowany spojrzał to na żonę, to na matkę. W mieszkaniu zrobiło się tak cicho, że słychać było tykanie zegara na ścianie.

Kasia powoli postawiła miskę na stole. Wstała, zebrała swój talerz i talerz męża, nawet nie dotknąwszy jedzenia. Zaniosła je do zlewu i włożyła do zmywarki. Potem wróciła po sałatkę i chleb.

Kas

Rate article
Fajna Tajna
Jeszcze raz nazwiesz mój obiad pomyjami, to będziesz jadła na dworze!” – warknęła Janina do teściowej