Babcia Anioł Stróż – Historia Alenki, którą wychowała kochająca babcia Duśka: od utraty rodziców, przez duchową więź z babcią uwielbianą przez sąsiadów i nauczycieli, aż po niezwykły sen, który uratował ją przed oszustem – czy naprawdę bliscy zmarli czuwają nad nami?

DZIENNIK: BABCIA ANIOŁ STRÓŻ

Rodziców nie pamiętam. Ojciec zostawił mamę jeszcze zanim się urodziłem i nigdy niczego o nim nie wiedziałem. Mama zmarła, gdy miałem rok nowotwór, gwałtownie, jak płomień świecy gasnący na wietrze.

Wychowywała mnie babcia Teresa mama mojej mamy. Jej mąż zmarł młodo, a ona całe życie poświęciła dla córki i wnuka. Od pierwszych dni między mną a babcią panowała wyjątkowa więź. Wiedziała, kiedy jestem głodny, kiedy coś mnie dręczy, rozumieliśmy się bez słów.

Babcia Teresa była uwielbiana przez wszystkich. Począwszy od sąsiadów, przez sprzedawczynię z warzywniaka, aż po nauczycielki w podstawówce. Na zebrania klasowe zawsze przynosiła koszyczek pierogów albo drożdżówek bo przecież nie można tak siedzieć głodnym, po pracy wszyscy zmęczeni. Nigdy nie obgadywała nikogo, nie plotkowała, za to każdy przychodził do niej po radę. Byłem szczęśliwy, że mam taką babcię.

Moje życie uczuciowe długo nie nabierało rozpędu. Szkoła, potem studia, praca, ciągle gdzieś w biegu wiecznie coś do zrobienia, a znajomości z dziewczynami jakoś się nie układały. Babcia trochę się o to martwiła.

No i co z tobą, Łukaszku, kiedy ty w końcu jakąś porządną dziewczynę do domu przyprowadzisz? Taki jesteś przystojny i mądry! żartowała często, a ja zbywałem ją śmiechem, choć sam wiedziałem, że czas najwyższy ustatkować się trzydzieści lat, a ja wciąż sam.

Babcia odeszła nagle. Po prostu nie obudziła się pewnego ranka, serce stanęło podczas snu. Czułem się wtedy kompletnie zagubiony, długo nie mogłem przyjąć tej straty do wiadomości. Chodziłem do pracy, po zakupy wszystko robiłem jak automat. Jedynie w domu czekała na mnie moja kotka, Pusia. Samotność bolała.

Pewnego dnia wsiadłem w pociąg do Warszawy. Jak zwykle czytałem książkę. Naprzeciw mnie usiadła sympatyczna kobieta, może czterdziestoletnia, elegancka i zadbana. Patrzyła na mnie uważnie, ale to nie było nieprzyjemne wręcz przeciwnie. Zagadnęła o książki a o tym mogłem gadać godzinami. Jak w filmie, pomyślałem. Kiedy trzeba było już wysiadać, nie miałem ochoty wracać do pustego mieszkania. Poznała się jako Weronika zaprosiła do kawiarni na deser. Ochoczo się zgodziłem.

Od tego dnia rozkwitł między nami płomienny romans. Kontaktowaliśmy się codziennie, widywaliśmy choć rzadziej, bo Weronika miała wymagającą pracę. Mało o niej wiedziałem, unikała rozmów o przeszłości, rodzinie czy szczegółach związanych z karierą. Zupełnie mi to nie przeszkadzało czułem się po raz pierwszy szczęśliwy, jakby los mi wynagrodził samotność.

Pewnego razu Weronika zaprosiła mnie na kolację do dobrej restauracji na weekend. Dała do zrozumienia, że to będzie wyjątkowy dzień. Domyśliłem się, że planuje mi się oświadczyć. Byłem podekscytowany, że w końcu będę miał rodzinę, dom jak wszyscy. Żal mi tylko było, że babcia tego nie doczekała.

Wieczorem, leżąc na kanapie, rozmyślałem, w co się ubrać na tę okazję. Lubiłem kupować ciuchy przez internet, zacząłem przeglądać aplikację na telefonie i w końcu zasnąłem.

Przyśniło mi się, że do pokoju wchodzi babcia, w swoim ulubionym, kwiecistym fartuchu, siada obok na wersalce i głaszcze mnie po głowie. Byłem zaskoczony i szczęśliwy.

Babciu, przecież ciebie już nie ma, jak się tu znalazłaś?
Łukaszku, ja nigdzie nie odeszłam, ciągle jestem przy tobie. Widzisz mnie tylko w snach, ale zawsze stoję obok i wszystko obserwuję. Chciałam cię ostrzec nie spotykaj się więcej z tą kobietą. Zła jest, posłuchaj mnie, wnuczku.

I zniknęła. Obudziłem się zdezorientowany. Przecież to był tylko sen A jednak nie mogłem tej rozmowy wyrzucić z głowy. Dlaczego babcia tak ostrzegała, przecież nie znała Weroniki Resztę wieczoru czułem się nieswojo, nie mogłem się na niczym skupić.

Im bliżej było tej sobotniej kolacji, tym większy niepokój mnie dopadał. Nic nie sprawiało mi radości, nie mogłem się na nic zdecydować, zawracały mi w głowie babcine słowa. Nigdy nie wierzyłem w prorocze sny, ale z babcią naprawdę miałem duchową więź. Może ona wie coś więcej, może na tamtym świecie wszystko widać

Nadszedł dzień, na który czekałem. Ubrałem się w swoją zwykłą, choć schludną koszulę. W restauracji Weronika szybko zauważyła, że nie jestem sobą.

Coś się stało? zapytała.
Nie, wszystko w porządku skłamałem.

Starała się mnie rozbawić, opowiadała dowcipy, komplementowała. Na koniec kolacji, jak w kinie, uklękła przy stole i wyciągnęła pudełeczko z pierścionkiem.

W tym momencie poczułem zawrót głowy, szum w uszach i zobaczyłem za oknem babcię. Stała i patrzyła na mnie przez szybę. To był znak.

Przepraszam, Weroniko, nie mogę
Dlaczego? Co zrobiłam źle?
Nic Ale ja zawsze słuchałem babci wybiegłem stamtąd.

Złapała mnie przed restauracją. Wściekła, złapała mnie za ramiona i krzyknęła:
A więc nie chcesz, tak?! To siedź sobie sam z tą swoją kotką! Kto cię zechce, taki nieudacznik!

Byłem w szoku. Oto prawdziwa twarz mojej wróżki Weroniki. Gdzie ta czułość, dobre serce?

Następnego dnia poszedłem do znajomego z liceum, Andrzeja, który był szefem miejscowej policji. Pokazałem mu zdjęcie Weroniki i poprosiłem, żeby sprawdził, kim jest naprawdę.

Dwa dni później Andrzej zadzwonił:
Łukasz, nie mam dla ciebie dobrych wieści. Ta twoja Weronika to notoryczna oszustka. Rozkochuje samotnych facetów, wychodzi za nich, namawia na przepisanie majątku lub kredyty. Potem wyrzuca ich z mieszkań, inkasuje pieniądze i znika. Ma już kilka wyroków. Dobrze, że cię ostrzegłem

Byłem zdruzgotany, ale i wdzięczny. Skąd babcia to wiedziała? Może rzeczywiście anioły stróżują nad nami? Kupiłem w sklepie trochę jedzenia i jedzenie dla Pusi. Wracałem do domu lżejszym krokiem, bo wiedziałem, że nawet kiedy nikogo nie mam po tej stronie babcia zawsze jest gdzieś przy mnie.

Mówi się, że dusze bliskich opiekują się nami, stają się naszymi aniołami stróżami, chronią przed złem. Chciałbym mocno w to wierzyć bo dziś wiem, że nie jestem sam, a babci zawdzięczam znacznie więcej niż tylko wychowanie.

Rate article
Fajna Tajna
Babcia Anioł Stróż – Historia Alenki, którą wychowała kochająca babcia Duśka: od utraty rodziców, przez duchową więź z babcią uwielbianą przez sąsiadów i nauczycieli, aż po niezwykły sen, który uratował ją przed oszustem – czy naprawdę bliscy zmarli czuwają nad nami?