Kobieta wybiegła z domu i zostawiła męża oraz dzieci, a dwa dni później otrzymała list
Po powrocie z pracy zdecydowałem się obejrzeć spokojnie mecz piłki nożnej, chcąc wreszcie mieć chwilę spokoju bez domowych i rodzicielskich obowiązków. Nie chciałem kłaść dzieci spać, które wtedy wrzeszczały na całe mieszkanie.
Jednak tego wieczoru wszystko miało się zmienić z trzaskiem drzwi moja żona, Małgorzata, wyszła, tracąc już resztki cierpliwości. Dzieci zostały ze mną. Moja cicha codzienność faceta popijającego piwo na kanapie nagle się rozsypała. Oto co napisałem do żony kilka dni później:
Kochana Małgosiu,
Kilka dni temu pokłóciliśmy się. Przyszedłem do domu kompletnie wykończony. Była godzina dwudziesta, chciałem się tylko położyć i obejrzeć mecz.
Ty byłaś cała w nerwach, bardzo zmęczona. Dzieci się kłóciły i wrzeszczały, podczas gdy ty próbowałaś je położyć.
Podgłośniłem telewizor, żeby ich nie słyszeć.
Nic by Ci się nie stało, jakbyś pomógł przy dzieciach i w domu, prawda? zapytałaś, ściszając pilotem.
Zniecierpliwiony odburknąłem: Pracowałem cały dzień, żebyś mogła sobie siedzieć w domu i bawić się domkiem dla lalek.
Awantura zaczęła się na dobre, jedno oskarżenie goniło następne. Płakałaś, bo byłaś już u kresu sił i nerwów. Powiedziałem ci wiele gorzkich słów. Krzyknęłaś, że nie dasz już rady i wybiegłaś, zostawiając mnie z dziećmi.
Musiałem sam je wykąpać, nakarmić, położyć spać. Na drugi dzień nie wróciłaś. Wziąłem urlop w pracy i zostałem sam w domu z dziećmi.
Przeszedłem przez wszystkie histerie i płacze.
Cały dzień biegałem między pokojami, nie mając nawet czasu się wykąpać.
Cały dzień spędziłem w domu, nie rozmawiając z nikim powyżej dziesiątego roku życia.
Nie było szansy usiąść do obiadu i zjeść w spokoju cały czas musiałem pilnować dzieci.
Byłem tak wykończony, że mógłbym spać dwadzieścia godzin bez przerwy, lecz nie było szans, bo któreś dziecko budziło się i wrzeszczało co kilka godzin.
Przeżyłem bez ciebie dwie doby. Wtedy wszystko do mnie dotarło.
Zrozumiałem, jak bardzo jesteś zmęczona.
Pojąłem: bycie mamą to stałe poświęcenie.
Zrozumiałem: to znacznie trudniejsze, niż praca w biurze nawet przez dziesięć godzin i podejmowanie wiążących decyzji finansowych.
Uświadomiłem sobie, że zrezygnowałaś z kariery i niezależności finansowej, by wychowywać nasze dzieci.
Zrozumiałem, jak bardzo trudno jest, gdy finanse rodziny wcale nie zależą od ciebie, tylko od partnera.
Doceniłem, z czego musisz rezygnować, kiedy nie idziesz ze znajomymi na imprezę czy na fitness, nie masz czasu na swoje pasje ani nawet spokojny sen.
Poczułem, czym jest bycie zamkniętym w domu z dziećmi i traceniem kontaktu z resztą świata.
Pojąłem, jak boli cię, gdy moja mama krytykuje twoje metody wychowawcze. Nikt nie zna dzieci lepiej niż ich matka.
Przyszło mi do głowy, że matki mają największą odpowiedzialność w społeczeństwie. Niestety, nikt tego nie docenia ani nie chwali.
Piszę ten list nie tylko po to, by ci powiedzieć, jak bardzo mi ciebie brakuje. Chcę, byś już nigdy nie przeszła przez dzień bez tych słów:
Jesteś dzielna, robisz niesamowitą robotę i bardzo cię podziwiam!
Rola żony, matki i gospodyni domowej choć najważniejsza jest równocześnie najmniej doceniana w naszym społeczeństwie. Przekaż ten list swoim przyjaciółkom, żebyśmy wszyscy wreszcie zrozumieli, jak wielką wartością jest macierzyństwo najważniejszy zawód świata.



