W całym moim życiu nie spodziewałam się, że kiedyś będę tkwić w takiej scenie. Wieczorne światło sączyło się przez zasłony naszego krakowskiego mieszkania, a ja przesuwałam dłonią po krawędzi stołu w kuchni, słuchając stukania klawiatury. Mój mąż, Jakub, znów pisał wiadomości do swojej dawnej przyjaciółki.
Los podarował mi Jakuba i często myślę, że jestem szczęściarą. To czuły, rodzinny człowiek, mężczyzna niemalże pozbawiony wad. Ale jak na ironię losu, jedna przywara okazuje się bardziej dokuczliwa niż wszystkie inne razem wzięte. Jakub to dusza towarzystwa. Zawsze uśmiechnięty, otwarty, gotowy na rozmowę z każdym także z kobietami. I chociaż nie pozwala sobie na żadne sekrety, a jego wiadomości nigdy nie przekraczają granic przyzwoitości, nie umiem się z tym pogodzić.
Najbardziej boli mnie fakt, że od lat utrzymuje bliski kontakt z byłą koleżanką z pracy. Grażyna dawno temu wyszła za mąż za Niemca i przeprowadziła się do Berlina, a mimo to cały czas przewija się w naszym życiu niczym duch przeszłości. Jej imię wciąż wybrzmiewa w naszym mieszkaniu czy to podczas rozmów, czy gdy nagle pojawia się jej mail, cicho dzwoniąc w komputerze Jakuba.
Za każdym razem, gdy w biurze wydarzy mu się coś nietypowego albo kiedy podróżuje i przeżywa coś wartego uwagi, dwie osoby dowiadują się o tym od razu: ja i Grażyna. Jeśli ma podjąć poważną decyzję, zawsze pyta nie tylko mnie, ale i ją, roztrząsając wszystko razem z nią nawet rzeczy, które według mnie powinny pozostać tylko między nami. Często czuję się wtedy jakby ktoś naruszał granice naszego domu.
Nie zrozumcie mnie źle Jakub to wzór męża. Dzielimy się obowiązkami po równo, nigdy nie ucieka od codzienności. Zarabia dobrze; nie liczymy się z każdym groszem, możemy pójść razem do kina na Małym Rynku, do teatru im. Słowackiego, na kolację w jednej z knajpek przy Plantach. Czułam, że jesteśmy sobie bliscy, dopóki nie zaczęła coraz częściej pośród naszych rozmów pojawiać się ona.
Zaczynam szczerze przyznawać przed samą sobą, że ogarnia mnie zazdrość. Nie czuję się zagrożona przez żadną z koleżanek Jakuba w biurze z Lucyną, Darią, czy Agnieszką potrafię rozmawiać bez złości w głosie. Ale Grażyna czemu Jakub tak bardzo potrzebuje tej znajomości? Co ona mu daje, czego ja nie potrafię? Czy to coś więcej niż przyjaźń? A może po prostu nie mogę znieść, że jakaś kobieta ma dostęp do fragmentów jego świata, do których mnie nie dopuszcza?
Wpatruję się przez okno w nocne światła nad Wisłą i zastanawiam się czego on szuka? I czemu ja nie mogę być dla niego wszystkim?



