Jeszcze jedno dziecko
Krystyna z trudem wracała do swojego mieszkania po pracy, do tych pustych pokoi. Od razu włączała telewizor, podgłaśniała go, próbując sobie wmówić, że w domu ktoś jest. Choć córka Ania już wyszła za mąż. A mąż mąż Tomasz zostawił ją dla młodszej.
Krystyna wciąż nie mogła uwierzyć, że Tomasz ją zdradził. Dwadzieścia cztery lata żyli w zgodzie, bez awantur i kłótni. Marzyli nawet, że dwudziestopięciolecie małżeństwa spędzą w restauracji w końcu to srebrne gody. Ale los chciał inaczej, wszystkie plany się rozpadły.
Mamo, nigdy bym nie pomyślała, że tata mógł tak postąpić płakała Ania. Jestem na niego zła i nie zamierzam z nim rozmawiać.
Córeczko, tak nie można. Tata odszedł ode mnie, nie od ciebie. Jesteś jego córką i on cię kocha. Nie zrywaj z nim kontaktu przekonywała ją Krystyna.
Nie chciała nastawiać córki przeciwko ojcu, winę widziała po części w sobie.
Może za mało kochałam, za mało dbałam Powinnam była więcej czasu poświęcać rodzinie, a nie karierze.
Tomasz poznał młodą dziewczynę w kawiarni, gdzie siedział z kolegami po pracy, popijając piwo. Ich spojrzenia się spotkały ona patrzyła mu prosto w oczy, śliczna, z brązowymi oczami, w których iskrzył się śmiech. Jej wzrok jakoś utkwił mu w pamięci, podszedł i zagadnął. Kinga nie odmówiła rozmowy, a potem nagle znalazł się w jej wynajmowanym mieszkaniu. I potoczyło się Zakochał się.
Nie oszukiwał żony długo sama zaczęła coś podejrzewać. W końcu doszło do trudnej rozmowy. Tomasz przyznał się szczerze.
Kryśka, zakochałem się. Wiem, że cię skrzywdziłem, ale nie chcę cię dłużej okłamywać.
Krystyna wróciła z pracy, przebrała się, gdy zadzwonił telefon. Dzwoniła jej siostra, Joanna.
Cześć, Kryśka, jesteś już w domu? Mam do ciebie sprawę, zaraz wpadnę.
Jestem, czekam ucieszyła się Krystyna. W końcu nie będzie musiała spędzać wieczoru sama.
Joanna wpadła, jak zawsze głośna, z dwoma pełnymi torbami. Prześciskały się, a ona zaczęła rozpakowywać zakupy wyciągała smakołyki, butelkę wina. Krystyna patrzyła na nią zdezorientowana.
Joasia, co za uczta? Z jakiej okazji?
Jaka tam radość machnęła ręką Joanna. Moja Magda jest w ciąży. Idiotka, nawet osiemnastu lat nie skończyła.
Naprawdę? zdziwiła się Krystyna. Przecież za trzy miesiące będzie pełnoletnia, prawda?
Właśnie! A tu już zaawansowana ciąża, nawet przerwać nie można. Wychowujesz, chronisz, a ona nawet porządnie wyjść za mąż nie potrafi. Tamten chłopak, z którym się ostatnio widywała, się wycofał. A jej dziecko niepotrzebne, mnie też mówiła ostro Joanna, nalewając wino.
Krystyna słuchała z rosnącym niepokojem.
Dobrze, Krysiu, napijmy się, muszę trochę odreagować. Już nie mam siły myśleć. Magda nawet nie wie, od kogo, bo szalała po klubach, wracała nad ranem. Nic dziwnego, że tamten się wycofał.
Joanna wychyliła pół kieliszka jednym haustem, Krystyna zrobiła tylko dwa łyki.
Wiesz, co z Magdą ustaliłyśmy? ciągnęła siostra. Postanowiłam się z tobą skonsultować, w końcu jesteś starsza. Jak Magda urodzi, zostawimy dziecko w szpitalu. Boję się tylko, że jak dorośnie, będzie szukać matki. Albo zacznie coś rościć
Krystyna patrzyła na siostrę szeroko otwartymi oczami.
Joasia, ty chyba zwariowałaś? Jak ci to w ogóle przyszło do głowy? Magda to rozumiem, głupia jest, ale ty? To twoja krew!
Och, Krysiu, nie moralizuj. Wiesz, że nie jestem taka święta jak ty. Nie potrzebujemy tego dziecka. Magda musi skończyć technikum, a nie niańczyć. I w ogóle, to nie jest typ matki rzuci mi to na głowę i już. A ja mam swoje życie.
Krystyna milczała, intensywnie myśląc.
Jaki jest termin? Robiłyście USG?
Robiłyśmy, będzie dziewczynka. Pewnie taka sama jak jej matka warknęła Joanna, zapalając papierosa.
Joasiu, oddajcie mi tę dziewczynkę, jak się urodzi. Proszę, nie zostawiajcie jej w szpitalu. Mam mieszkanie, dobrą pracę, porządną pensję.
Co ty wygadujesz? prychnęła siostra. A jak dorośnie, to jej wszystko powiesz?
Nie, Joasiu, słowo honoru, nic jej nie powiem. To będzie moja córka. Nigdy się nie dowie, jeśli wy same nie puścicie języka.
Długo przekonywała Joannę, ale w końcu się zgodziła. Pojawił się jednak nowy problem by adoptować dziewczynkę, potrzebna była pełna rodzina, a Tomasz wyprowadził się, choć formalnie nadal byli małżeństwem. Krystyna nie chciała go prosić o pomoc, wątpiła, żeby się zgodził miał przecież nowe życie.
Magda urodziła zdrową dziewczynkę. Od razu podpisała dokumenty, nawet nie spojrzała na dziecko. Krystyna rozpoczęła formalności związane z opieką. Pomogła jej dawna przyjaciółka, która pracowała w urzędzie udało się uzyskać prawo do opieki nad dziewczynką, którą Krystyna nazwała Zosia.
Gdy wreszcie zabrała Zosię do domu, wzięła urlop, nie chcąc rezygnować z pracy zarabiała zbyt dobrze. Zadzwoniła do matki, Danuty, która mieszkała niedaleko, sama od dwóch lat, odkąd zmarł jej mąż, ojciec Krystyny i Joanny. Wcześniej pracowała jako pielęgniarka.
Mamo, cześć, muszę z tobą pilnie porozmawiać.
Dobrze, córeczko, już idę
Gdy Danuta zobaczyła w łóżeczku noworodka, oniemiała.
Córko, co to? Kiedy? Skąd to dziecko? Była zaskoczona, bo Joanna nic jej nie powiedziała o ciąży wnuczki, a Krystyna też milczała.
Mamo, usiądź, proszę nalała jej miętowej herbaty. Wypij, uspokój się, wszystko wyjaśnię.
Danuta była w szoku, gdy usłyszała, co zrobiła jej młodsza córka.
Jak to możliwe, Krysiu? Wychowywałyśmy was tak samo, kochałyśmy, może nawet Joasię bardziej, bo była najmłodsza
Gdy Danuta ochłonęła, Krystyna wyjaśniła:
Mamus



