Spotykamy nie tych, za mąż wychodzimy nie za tych
Drogę życia niełatwo przejść i od przeznaczenia nie ma ucieczki. Każdy ma swoje losy i swoją prawdę o życiu. Weronika dorastała w rodzinie, gdzie rządziły same kobiety. O królestwie to trudno mówić, bo mieszkały w zwykłym domu. Ogród, drewno na opał, woda ze studni, trochę gospodarki i bez końca pracy.
Babcia Felicja mieszkała na wsi sama od dawna, została wdową wcześnie, a jej córka Mariola także była sama mąż odszedł, gdy Weronika miała dwa lata. Tak właśnie zrodziło się ich kobiece gospodarstwo. Od dziecka Weronika potrafiła już doić krowę, plewić grządki, a nawet nauczyła się gotować proste obiady.
Felicja miała już ponad pięćdziesiąt lat, gdy pewnego dnia wróciła zmęczona z PGR-u i powiedziała:
Mariolu, córko, wszystko mnie już męczy
Co się stało, mamo? zapytała Mariola, a zaraz podskoczyła wnuczka Weronika.
Nic takiego. Tylko tak mi dosyć tej harówki a to gnój wywozić, a to drewno nosić. Czy nam się nie należy inne życie? mówiła, kładąc na kolanach swoje spracowane dłonie.
I co proponujesz, mamo?
Może pojedziemy do miasta? Wszystko tutaj sprzedamy. Trochę oszczędziłam przez lata, kupimy mieszkanie.
Babciu, ja jestem za! podskoczyła szczęśliwa Weronika. Chcę, bardzo chcę do miasta
Tak właśnie uczyniły. Felicja miała w mieście starszego brata, Czesława, zamieszkały chwilę u niego.
Damy wam pokój na początek krzątała się jego żona. Jak znajdziecie mieszkanie, przeprowadzicie się.
Rodzina była cierpliwa i serdeczna dla gości. Mariola zaczęła szukać mieszkania, Czesław jej pomagał. W końcu znalazły lokum i przeprowadziły się.
Przydałby się remont, mówiła Felicja, ale wszystko poszło na mieszkanie, może później się zrobi.
Tak, mamo przytakiwała Mariola. A ja w ogóle znalazłam pracę w piekarni, jutro zaczynam. Trzeba Weronikę zapisać do szkoły, za półtora miesiąca wakacje się kończą. Tu blisko jest szkoła, po drodze do pracy.
Dobrze, my z Weronką się przejdziemy, ty już nie będziesz miała czasu.
Do szkoły Weronikę przyjęli do szóstej klasy, szkoła była naprawdę niedaleko. Weronika była szczęśliwa.
Babciu, bardzo chcę się uczyć w miejskiej szkole, będę się starać! obiecywała wnuczka.
Kiedy Mariola wróciła po pierwszym dniu pracy, mama przekazała jej nowinę:
Przyjęli mnie na sprzątaczkę w szkole, do której chodzić będzie Weronka. Popracuję, ile sił, pieniędzy nam potrzeba.
Oj, mama, mogłabyś już siedzieć w domu, masz emeryturę.
Nie, córko, póki mogę, popracuję, a zresztą będę pilnować wnuczki, nowa przecież
Mijały dni. Felicja pracowała w szkole, polubiła tę pracę, choć bywała zmęczona. Mariola też pracowała, Weronika uczyła się przeciętnie.
Po ósmej klasie Weronika już do szkoły nie wróciła, postanowiła pomagać matce i babci wiedziała, że trzeba pracować. Przechodząc obok restauracji, zobaczyła ogłoszenie: potrzebna zmywająca naczynia. Bez zastanowienia weszła i od razu została przyjęta.
Pracowała sumiennie, pomagała kucharkom obierała ziemniaki, czasem podmieniała którąś, gdy musiała wyjść, mieszała zupy, by się nie przypaliły. Szybko zaprzyjaźniła się z dziewczynami z pracy, z nimi chodziła potem na potańcówki.
Mamo, idę do klubu potańczyć, wrócę później mówiła.
Tylko uważaj, Weroniko wołała babcia za wnuczką zwłaszcza z chłopakami, nie daj się nabrać. Używaj rozumu.
Ale babciu, ja już nie jestem dzieckiem, wszystko rozumiem.
Właśnie na potańcówce poznała Tadka. Zaprosił ją do tańca, a potem już cały wieczór nie odstępował.
Odprowadzę cię dziś do domu powiedział z taką pewnością, że Weronika nie potrafiła odmówić.
Zaczęli się spotykać. Niedługo Tadek powiedział:
Werka, idę do wojska, będziesz na mnie czekać? Będę ci pisał, odpisuj mi.
Oczywiście, będę ci pisać, obiecała.
Odprowadziła go na pociąg, pisała listy, na każdy odpowiadała, on odpisywał i obiecywał, że za rok przyjedzie na przepustkę. Weronika cieszyła się, wreszcie ten uroczysty moment nadszedł. Spotkali się.
Cześć, Weronika, jak tam? Za mąż jeszcze nie wyszłaś? żartował Tadek.
Obiecałam, że będę czekać, więc czekam.
No, no powiedział, ale czuła, że coś jest nie tak, rozmawiał sucho, nie patrzył w oczy.
Przepustka minęła szybko, Tadek wyjechał, a potem listy już przychodziły coraz rzadziej, krótkie, aż w końcu przestały zupełnie.
Weronika wiedziała mniej więcej, kiedy Tadek powinien wrócić z wojska, czekała na niego, ale nie przyszedł, telefonu nie mieli. Na tańcach się nie pojawiał.
Wróciwszy z potańcówki, powiedziała koleżankom:
Dziewczyny, coś z Tadziem się stało, chyba już wrócił z wojska, nie wiem, gdzie mieszka jego rodzina, mogłabym pójść.
Idź, odparła złośliwie koleżanka. Poznasz i jego żonę. Jesteś naiwna, Werka… Tadek ożenił się jeszcze w wojsku i przywiózł żonę, dlatego go nie widać. Zapomnij o nim.
Niemożliwe, przecież czekałam na niego, zdziwiła się i zasmuciła.
Ty czekałaś, a on nie.
Po jakimś czasie jednak spotkała Tadka przypadkiem w parku. Siedział na ławce jak kiedyś.
Cześć, Weroniko, podbiegł, zobaczywszy ją.
Weronika szła dalej, nie zatrzymując się, a on próbował ją zatrzymać.
Zaczekaj, Weroniko, przepraszam Popełniłem głupstwo. Ciągle o tobie myślę, śnisz mi się często, nie kocham swojej żony. Musiałem się ożenić, spodziewa się dziecka. Brakuje mi ciebie.
Weronika przystanęła, spojrzała mu prosto w oczy:
A co ty chcesz ode mnie? Żebym z tobą się spotykała, gdy masz żonę? Od razu ci mówię: nie! Zawiodłeś mnie, nie jesteś godny zaufania. Żyj z tą, którą wybrałeś. Wychowujcie dzieci, ale beze mnie. Szczęśliwego życia, Tadek! klepnęła go po ramieniu i odeszła.
Weronika nadal pracowała w restauracji. Pewnego dnia dyrektor zwrócił uwagę na jej zapał.
Weronika, świetnie sobie radzisz na kuchni, widać, że lubisz gotować. Wyślemy cię na kursy kucharskie, będziesz kucharką.
O, super, bardzo chcę! Lubię gotować.
Już następnego tygodnia Weronika, modnie ubrana, stała na dworcu i czekała na pociąg do Krakowa. Była zdenerwowana, pierwszy raz jechała do dużego miasta sama. Przechodziła tamtędy grupka chłopaków, śpiewali i grali na gitarze, żegnali kolegę, który wracał z wojska.
Nagle jeden z nich w mundurze odłączył się i podszedł do niej.
Hej, możemy się poznać? Jestem Jurek, a ty?
Weronika, odpowiedziała.
Czekasz na pociąg? spytał, przytaknęła.
W tym czasie pojawił się pociąg, a chłopak pobiegł do kolegów.
Dziwny ten Jurek, pomyślała, po co mu moje imię
Weronika wsiadła do przedostatniego wagonu, znalazła miejsce i usiadła. Gdy patrzyła przez okno, nagle nad uchem usłyszała:
O, a tu jesteś! przed nią stał ten sam żołnierz.
Przeszedłem kilka wagonów, ale cię znalazłem. Krótko, bo nie mamy czasu. Wracałem na urlop z wojska. Od razu mi się spodobałaś. Wymieńmy się adresami, będziemy pisać. A ty dokąd jedziesz?
Na kursy kucharskie odpowiedziała.
Całą drogę rozmawiali o sobie, wymienili adresy i pożegnali się. Weronika nie liczyła bardzo na ciąg dalszy. Miała już nauczkę po Tadku. Mimo to Jurek jej się spodobał był serdeczny, pogodny, niewiele obiecywał Ale listy pisać lubiła.
Babcia Felicja zawsze mówi: spotykamy nie tych, wychodzimy za nie tych pomyślała Weronika, nie wierząc, że z Jurkiem się jej poszczęści.
Rok pisali listy, w końcu Jurek wrócił z wojska i od razu przyszedł do niej. Akurat miała wolne, oboje się ucieszyli. Weronika poczuła, że na tym chłopaku można polegać.
Minęły lata. Weronika jest żoną Jurka. Pracuje jako kucharka w restauracji, on w fabryce. Weronika uwielbia porządek wszystko ma poukładane, wyprane, uprasowane, ugotowane. Dwóch synów bliźniaków chodzi do przedszkola: schludni i zadbani.
Jednak z mężem ciągła walka. Jurek zostawia rzeczy, gdzie popadnie. Weronika ganiła, poprawiała po nim, aż w końcu zrozumiała:
Trzeba inaczej, potrzebny wdzięk i spryt.
Zaczęła go chwalić i subtelnie uczyć odtąd całą roboczą odzież, pachnącą ropą, zostawiał w sieni, narzędzia chował w garażu, sam sprzątał wokół i porządek panował nawet w szopie. Weronika była z siebie dumna.
A jednak spotkałam tego właściwego, wbrew słowom babci myślała teraz.
Przeżyli razem szczęśliwie niemal całe życie. Pewnego dnia Jurek nie wrócił z pracy do domu zasłabł i umarł na miejscu. Serce nie wytrzymało, choć nic nie zapowiadało tragedii. Taka już dola. Weronika przeżywała żałobę.
Została sama, jak przed nią babcia Felicja i mama Mariola. Teraz sama prowadzi dom, dzieci i wnuki ją odwiedzają. Od przeznaczenia nie uciekniesz.



