Oksana wraca na Nowy Rok do mamy i siostry, by zrobić niespodziankę. Nie zdradza nikomu swoich planów, więc gdy staje pod drzwiami rodzinnego domu w Krakowie, wita ją rozradowana siostrzyczka Hania. Dzień mija na wspólnych przygotowaniach, a mama przyrządza ulubioną potrawę Oksany — schab pod pierzynką. – Czułam, że przyjedziesz, ale myślałam… że nie sama. Od rozstania z Igorem z nikim się nie widujesz? – pyta mama. – Nie, mamo… – ucina Oksana. Nagle jej telefon zaczyna dzwonić. Oksana spogląda na ekran i… aż siada z wrażenia!

Aleksandra przyjechała do mamy na Sylwestra. Chciała zrobić niespodziankę, więc nie uprzedzała, że przyjedzie. Kobieta podeszła pod dom i zapukała do drzwi. Po chwili wpadła jej w ramiona siostrzyczka Jagódka! Dzień minął błyskawicznie. Podczas gdy z siostrą robiły sałatki, mama przygotowała ulubioną potrawę Aleksandry schab po warszawsku.

Czułam, że przyjedziesz powiedziała mama. Ale myślałam, że nie sama. Nadal po rozstaniu z Igorem z nikim się nie spotykasz?

Nie, mamo ucięła szybko Aleksandra.

Nagle zadzwonił telefon. Aleksandra spojrzała na ekran i niemal opadła na krzesło z wrażenia.

Boże, ja i kocham Sylwestra, i jednocześnie nienawidzę. Te wszystkie raporty, księgowania, kontrole… Jutro wreszcie ostatni dzień i nareszcie dwa tygodnie wolnego. Jak ja się zmęczyłem tym miesiącem myślała Aleksandra.

Siedziałem wieczorem przy laptopie, kończąc roczne sprawozdanie. Szef powiedział mi, że jeśli jutro komisja nie znajdzie żadnych błędów, do 12 stycznia mam urlop. Dlatego dałem z siebie wszystko tak chciałem odpocząć i zobaczyć się z mamą oraz Jagódką.

Rano musiałem jeszcze zdążyć do sklepu po prezent dla mamy dla siostry już dawno kupiłem nowy telefon. A wieczorem już w pociągu bilety kupiłem na wszelki wypadek na początku miesiąca. Jak szef nie puści, sprzedam stwierdziłem wtedy i zarezerwowałem dolną kuszetkę w przedziale.

W nocy miałem dziwny sen: spotkałem w lesie małą dziewczynkę, pięcio- lub sześcioletnią, zupełnie samą. Siedziała na pniaku i kartkowała książkę. Zapytałem:

Zgubiłaś się? Gdzie są twoi rodzice?

A ona mi odpowiedziała:

Nie, po prostu jeszcze się nie odnalazłam. A ty wstawaj, nie przegap swojego losu, dziś wieczorem go spotkasz. Szybko się zbieraj, musisz oddać raport!

Otworzyłem gwałtownie oczy, spojrzałem na zegar:

O rany, prawie zaspałem! Tego absolutnie nie mogę dziś zrobić rano na dziewiątą ostatnia kontrola, a raport mam już gotowy.

Wyskoczyłem z łóżka, wspomnienie snu szybko przeminęło. W piętnaście minut byłem po szybkim prysznicu, już kończyłem lekki makijaż. Kawę postanowiłem wypić już w pracy. Włożyłem płaszcz, zbiegłem po schodach i ruszyłem na przystanek autobusowy.

Na szczęście moja firma była zaledwie pięć przystanków od domu, a w autobusie znalazło się wolne miejsce.

Usiadłem, zacząłem przeglądać pasażerów i nagle zobaczyłem… dziewczynkę ze snu! Puściła mi oczko, ale w tej samej chwili ktoś mnie szturchnął. Spojrzałem surowo na chłopaka, który taszczył na ramieniu za duży plecak.

Gdy znów spojrzałem do przodu, dziewczynki już nie było.

Co za głupi sen, co za niewyraźne bzdury… pomyślałem. To pewnie przez zmęczenie.

Gdy przyszedłem do pracy, wszyscy już byli. Od razu wciągnąłem się w zamieszanie i tak już do obiadu. Na szczęście raport zdałem bez żadnych uwag, szef uniósł kciuk w górę, a potem przywołał mnie do siebie:

No cóż, słowo się rzekło masz urlop. I coś jeszcze za sumienność powiedział, podając mi kopertę. Wesołych Świąt!

Dziękuję serdecznie, panie Waldemarze, i także życzę wszystkiego najlepszego!

Za premię kupiłem mamie piękny wełniany szal, Jagódce bluzkę. Potem nakupiłem pyszności i butelkę musującego. O 19:30 zdyszany wbiegłem do wagonu i nie zauważając czyjegoś plecaka przy swoim przedziale, potknąłem się i leżałem na całej długości korytarza.

Byłem bliski płaczu, ale nagle poczułem, jak czyjeś ręce podnoszą mnie delikatnie z podłogi.

Naprawdę przepraszam, to mój plecak… Nie zdążyłem go schować do przedziału…

Jego głos był miły, a uśmiech czarujący.

Nic się nie stało odparłem, zarumieniony.

Okazało się, że jedziemy razem w jednym przedziale. Kątem oka spojrzałem na nieznajomego wysoki, przystojny.

Przypomniały mi się słowa dziewczynki z mojego snu że wieczorem spotkam swój los.

Czy to on? Nie miałbym nic przeciwko takiemu losowi…

Zaprosił mnie gestem, bym usiadł. Podstawił moją torbę pod łóżko. Potem przedstawiliśmy się sobie miał na imię Andrzej. Jechał do mojego miasta w interesach, tylko na jeden dzień, ważne spotkanie.

Muszę całą noc tułać się pociągiem, a już jutro wracam, żeby na Sylwestra być z powrotem. A Ty dokąd?

Do mamy i siostry dawno się nie widzieliśmy, dostałem urlop, więc święta spędzę z nimi.

A żona, dziewczyna?

Nie mam, serio uśmiechnąłem się krzywo. Nie spotkałem jeszcze tej, z którą chciałbym spędzić Nowy Rok i całe życie. A ciebie rodzina czeka?

Nie, tak jak Ty jestem samotnikiem. Też wciąż szukam tej jedynej.

Jesteś moim przeznaczeniem, powiedziała mi dziewczynka ze snu… niemal wymsknęło mi się na głos, aż poczerwieniałem ze swoich myśli.

Gdy się czerwienisz, nabierasz takiego urokliwego rumieńca, policzki jak świeże jabłko, nie można oderwać wzroku powiedział Andrzej.

Zawstydziłem się:

Cóż, nie potrafię tego ukryć, w niezręcznych sytuacjach zawsze się rumienię. Teraz Pan mnie zupełnie zawstydził!

Już nie będę. A może napił/a by się Pan/Pani herbaty? Mama spakowała mi w drogę szarlotkę, kazała poczęstować współpasażerów.

Wtedy do naszego przedziału weszła starsza pani z chłopcem koło sześciu lat. Odstawiłem herbatę, wyszliśmy z Andrzejem na korytarz, by umożliwić im zajęcie się swoimi rzeczami.

Okazało się, że pani Maria jechała z wnukiem do córki musiała pracować w innym mieście, nie dostała urlopu, więc chciała zrobić córce prezent na Nowy Rok.

Potem wszyscy razem piliśmy herbatę z pyszną szarlotką i ciastkami pani Marii. Po chwili wyszedłem z Andrzejem na korytarz, a pociąg właśnie mijał dużą stację podziwialiśmy świąteczne iluminacje miasta.

Od razu zapytam, czy możemy wymienić się numerami, jeśli nie masz nic przeciwko spytał Andrzej.

Nie mam…

Kiedy wracasz?

Wyjeżdżam dziesiątego…

No to zostajesz długo. Słuchaj, czuję się przy Tobie tak lekko już od początku naszej rozmowy, jakbyśmy znali się od lat. To ciekawe uczucie.

Dla mnie też to przyjemne. Ale wiesz jak to jest w pociągu rozmawiamy szczerze, otwieramy się, a potem każdy idzie swoją drogą…

Może masz rację. To co, idziemy spać?

Uśmiechnąłem się i skinąłem głową.

Pociąg dojechał rano o dziesiątej. Aleksandra celowo nie powiedziała bliskim, że przyjeżdża chciała ich zaskoczyć. Wiedziałem, gdzie leżą zapasowe klucze, gdyby nikogo nie było w domu.

Z Andrzejem staliśmy jeszcze chwilę przy taksówce pożegnaliśmy się, życzył mi udanego świętowania, ja mu z kolei tego, żeby w Sylwestra spotkał tę jedyną.

Wspaniałe życzenie, wzajemnie, niech się nam uda spotkać tę prawdziwą miłość uśmiechnęliśmy się do siebie i każdy ruszył w swoją stronę.

Aleksandrze bardzo się spodobał Andrzej, ale nigdy nie była nachalna, choć miała ochotę poprosić, by został i razem spędzili Nowy Rok… Jednak odgoniła te myśli, szykując się na spotkanie mamy i Jagódki.

Aleksandra przyjechała do mamy i siostry na Sylwestra. Chciała zrobić im niespodziankę, więc nie zapowiedziała przyjazdu. Podeszła pod dom, uśmiechnęła się i zapukała do drzwi.

Po chwili drzwi otworzyły się szeroko i wbiegła do niej szczęśliwa siostrzyczka Jagódka!

Dzień minął na świątecznym zamieszaniu i przygotowaniach. Podczas gdy z Jagódką kroiły sałatki, mama smażyła jej ulubione schabowe po warszawsku.

Mówiłam wczoraj, że na pewno przyjedziesz. Dla pewności kupiłam jeszcze jedno opakowanie jajek. Myślałam nawet, że może nie wrócisz sama po tym, jak zerwałaś z Igorem. Z nikim się nie spotykasz?

Nie, mamo, dajmy już temu spokój…

Nagle zadzwonił telefon. Aleksandra spojrzała i aż usiadła z wrażenia!

Andrzej… Serce jej mocniej zabiło.

Cześć! Zdążyłeś już wrócić do domu? zapytała.

A właśnie nie. Dzwonię, bo nie mam tu znajomych. Może zaprosisz samotnego wędrowca na domówkę?

Aleksandra roześmiała się szczęśliwie:

No to zapytam gospodynię. Mamo, nie masz nic przeciwko, by dołączył mój znajomy, który utknął tu przypadkiem?

Absolutnie nie mam! Przynajmniej ktoś urozmaici ten nasz kobiecy wieczór!

Słyszałeś? Zapisz adres uśmiechnęła się do mamy.

Dziewczynka ze snu miała rację i obudziła mnie na czas zdążyłem z raportem i tej nocy spotkałem swoje przeznaczenie.

Rate article
Fajna Tajna
Oksana wraca na Nowy Rok do mamy i siostry, by zrobić niespodziankę. Nie zdradza nikomu swoich planów, więc gdy staje pod drzwiami rodzinnego domu w Krakowie, wita ją rozradowana siostrzyczka Hania. Dzień mija na wspólnych przygotowaniach, a mama przyrządza ulubioną potrawę Oksany — schab pod pierzynką. – Czułam, że przyjedziesz, ale myślałam… że nie sama. Od rozstania z Igorem z nikim się nie widujesz? – pyta mama. – Nie, mamo… – ucina Oksana. Nagle jej telefon zaczyna dzwonić. Oksana spogląda na ekran i… aż siada z wrażenia!