Seweryn kupił najpiękniejszy bukiet kwiatów, za który zapłacił solidne 70 złotych, i ruszył na randkę. Humorek miał wyśmienity, stał więc pod miejską fontanną w centrum Opola, dzierżąc bukiet jak medal za odwagę. Zuzi jednak ani widu, ani słychu. Rozejrzał się, wyciągnął telefon i wybrał jej numer. Nikt nie odebrał. Pewnie się spóźnia, pomyślał i zadzwonił raz jeszcze. Tym razem Zuzia odebrała.
Zuzia, ja już jestem, a Ty gdzie? zagaił od razu Seweryn.
Między nami koniec! wypaliła nieoczekiwanie Zuzia.
Słucham? Ale jak to? Dlaczego? Seweryn utknął w połowie oddechu.
To przez ten Twój bukiet! rzuciła dramatycznie dziewczyna.
A co mu niby nie pasuje? zdziwił się chłopak, kompletnie nie łapiąc, o co biega.
Seweryn od dłuższej chwili wałęsał się po kwiaciarni. Bordowe róże, żółte tulipany, białe lilie, kwiaty w donicach, kielichach, półce z chińskimi wazonami, gotowe bukiety, jakby ludzie na ślub pędzili, a nie na zwykłą randkę pod fontanną. Ale Seweryn czuł się jak dziecko w sklepie z zabawkami bez instrukcji obsługi.
Pamiętał, że rozmowa z Zuzią o kwiatach była ale co ona tam mówiła, to już zupełnie inna sprawa. Jednych kwiatów ponoć nie znosi, inne kocha równie mocno, jak schabowego u babci na niedzielę. Wszystko to było przy pierwszej kawie, przy której Seweryn zamiast słuchać, patrzył na jej idealnie proste włosy, śmiałe dołeczki i szyję, którą mógłby rysować Matejko, gdyby żył.
Cóż, jeśli to nie jest zauroczenie, to nie wiem, co jest A czy istotne, o co prosiła? Wieczór miał zapowiadać się ekstra!
Ale i tak nie przypomniał sobie, czego ta Zuzia pragnęła.
Zobacz pan, jakie gerbery! Unikat! Prosto z Holandii, a sezon już minął.
Decyzja musiała zapaść szybko, bo obiad w pracy kończył mu się za moment.
I jak zwykle, w sam środek zamieszania dzwonienie mamy. Ostatnio dzwoniła zdecydowanie za często
No i co, Sewerynie, zdecydowałeś się? Może wpadniesz na weekend do domu, co? Piątek przecież!
Nie mogę, mam sprawy
Babcia już czeka, przez okno patrzy, ciągle dopytuje
Mamo, wybacz, ale naprawdę mam dużo na głowie
Seweryn ekspresowo zakończył rozmowę. Mama od tygodni próbowała go zaciągnąć do rodzinnej wioski pod Nysą, gdzie mieszkała razem z babcią. Seweryn czuł już lekką frustrację babcia stara, schorowana, ale przecież nie można całego życia spędzić w kuchni przy babcinej zupie! Są ważniejsze sprawy, np. sercowe, i randka z Zuzią na głowie.
Sewerynowi śniło się już wspólne wyjście na łono natury do ośrodka wypoczynkowego pod Opolem, gdzie mógłby zaprosić Zuzię, jeśli dzisiaj wszystko pójdzie jak po maśle. Mama co prawda nie dawała mu wytchnienia i nie mogła się doczekać, kiedy syn wreszcie sobie życie ułoży.
Czemu nie mógł sobie przypomnieć głupich kwiatków? Co za pamięć Ale ogólnie kto by te wszystkie damskie upodobania spamiętał, serio?
Ekspedientka, coraz bardziej zirytowana, zamilkła i patrzyła na Seweryna z litością.
Zdaje się, że Zuzia coś jęczała o kolcach róż Może róż lepiej NIE brać.
I tak, ostatecznie Seweryn łapie bukiet potężnych biało-różowych gerberów. W końcu gest się liczy trzeba wracać do biura, bo szef już strzyże uszami.
Spotkanie fontanna w centrum. Seweryn się spóźnia, bo szef wezwał na nagłą naradę. Chyba awans wisi w powietrzu. Wysłał SMS do Zuzi i wyłączył dźwięki w telefonie. Akurat mama znów dzwoniła, ale przecież nie mógł odebrać.
Po naradzie puścił się biegiem do fontanny, gerbery w rękach, serce pod brodą.
Zuzi nie ma. Seweryn łazi po placu, wydzwania. Cisza. Siada na ławce, liczy gołębie i myśli, że Zuzia to pewnie jeszcze się stroi. Przypomniał sobie, że znowu nie oddzwonił do matki ale po co teraz, zaraz może Zuzia zadzwoni. Ale dzwonka brak. W końcu sam klika numer.
Tych razem odbiera.
Zuzia, gdzieś Ty? Ja już czekam!
Wiem. Siedzę w kawiarni na przeciw, na górze, obserwuję Cię od dawna.
Serio? Seweryn skanuje wzrokiem okna kawiarni, życie trochę mu się przesuwa przed oczami Nie widzę, może zejdziesz? Albo
Spóźniłeś się! ucina temat Zuzia.
Wiem, przepraszam. Ale szef mnie zatrzymał, serio.
I te kwiaty!
Kwiaty? Co z nimi?
Nawet nie pamiętasz, jakie lubię!
Zuziu, po prostu nie mieli ich dzisiaj!
Róż? Róże są wszędzie! Tyle razy mówiłam Ci, że kocham róże! A Ty…
Poprawię się… Zaraz przyjdę, znajdę Cię.
Seweryn wszedł do kawiarni. Zuzia siedziała tyłem do sali, na końcu jakby specjalnie go unikała. Ostrożnie podszedł i, nie śmiąc już wręczać kwiatów, po prostu położył bukiet na stoliku. Nawet nie zerknęła.
Jako gaduła, Seweryn próbował zaczarować sytuację wszystkimi swoimi atutami. Nawet się udało Zuzia uśmiechnęła się półgębkiem. Wypili kawę, wyszli z kawiarni, a na kwiaty nawet nie spojrzała:
Zostawiłeś bukiet! zawołała za nimi sympatyczna kelnerka w fartuszku z logo kawiarni.
A niech będzie dla ciebie! rzucił z uśmiechem Seweryn.
Ojej, dziękuję dziewczyna była zdziwiona, ale wybitnie zadowolona.
Zuzia skrzywiła się po raz setny tego wieczoru.
Zuziu, zaraz lecę po największy bukiet róż w mieście!
Dzięki, już naprawdę NIE TRZEBA. Kwietnych emocji mi dziś starczy!
Schodzili po schodach. Seweryn czuł się jak winowajca na lekcji u surowej nauczycielki. I nagle znów matka się odzywa.
Przepraszam, pewnie znowu nie w porę?
Zuzia nie słyszała.
Nie, mamo, tym razem w porę. Jutro przyjadę, obiecuję.
Z Zuzią rozstali się tego wieczora bez żalu. Seweryn już czuł, że więcej się nie zobaczą.
Następnego dnia pruł starym golfem przez znajome pola opolszczyzny. A tam kolory do horyzontu, żywe, intensywne, aż chciałoby się w nich utopić.
Zszedł na łąkę i jak kwiaciarka na targu wybierał najpiękniejsze kwiaty spośród miliona.
Wiedział, że tym razem nie da plamy mama i babcia będą szczęśliwe z każdego.
Gdy wszedł do rodzinnego domu, podzielił bukiet na dwie części.
Mama promieniała całowała go w oba policzki. Babci pomogli wstać ręce drżały, oczy już gorzej widziały, ale chętnie przyjęła bukiet od wnuka.
Jak dawno nikt jej nie dawał kwiatów! Przykładała go do twarzy i wdychała zapach, znany jej jeszcze z młodości, gdy biegała po tych samych polach.
To były nie tylko wspomnienia to była czysta radość z tu i teraz, oczekiwanie na coś pięknego, co jeszcze nadejdzie.
Seweryn usiadł obok babci i ułożył głowę na jej kolanach. Głaskała go, a on przepełniony wdzięcznością myślał, że kiedyś na pewno znajdzie dziewczynę podobną do tych dwóch najbliższych mu kobiet. Taką, którą będzie potrafił kochać i która pokocha jego, tak jak kochali się jego rodzice i dziadkowie. Tylko trzeba w porę to docenić!
Babcia długo bała się oddać kwiaty córce.
Poczekaj Nalej wody z kranu do szerokiego wazonu postaw tu, na stoliku ja sobie pooglądam
Wnuk przyniósł kwiaty.
Kwiaty, które można znaleźć wszędzie, ale te były wyjątkowe. Te przyniósł Seweryn.



