Małżeństwo z wyrachowania — Panie Sergiuszu, mogę z panem porozmawiać? — w drzwiach gabinetu pojawiła się jasnowłosa głowa Ireny. Zwykle kapryśna i zbyt głośna dziewczyna była dziś podejrzanie uprzejma i spokojna. — Czego chcesz? — mężczyzna odwrócił się od komputera i spojrzał spod byka na swoją pasierbicę. — Mam do pana wielką prośbę, — Irena nie czekała aż ojczym zaprosi ją do środka. Bezceremonialnie przekroczyła próg, zamknęła za sobą drzwi i usiadła naprzeciwko niczego nieświadomego mężczyzny. — Nie zamierzam ci podwyższać pensji! — powiedział stanowczo Sergiusz, jakby doskonale wiedział, w jakim celu przyszła Irena. — Nawet o to nie proś! Absolutnie nie radzisz sobie ze swoimi obowiązkami. Zawsze się spóźniasz, nawalasz terminy i przysparzasz problemów mi i innym pracownikom, — ojczym już nie raz rozmawiał z pasierbicą o jej nieodpowiedzialności. Nie podobało mu się, że Irena ciągle wdawała się w konflikty i knuła intrygi przeciwko kolegom, z którymi nie układała sobie relacji. Od kilku miesięcy szef firmy nosił się z zamiarem zwolnienia krnąbrnej dziewczyny, ale brakowało mu odwagi. Irena była córką jego ukochanej żony. Anastazję poznał piętnaście lat temu. Wzięli ślub i żyli szczęśliwie, dopóki u Nastki nie wykryto nowotworu. Kobieta zmarła dwa lata temu i od tej pory Sergiusz żałował zbuntowanej pasierbicy, która bardzo przypominała mu żonę. — O podwyżce już wszystko dawno zrozumiałam, — burknęła Irena pod nosem. — Przyszłam w zupełnie innej sprawie. — A w jakiej? — mężczyzna uniósł brew i nachylił się z zainteresowaniem. — Panie Sergiuszu, — zaczęła żałośnie Irena, — przecież pan wie, jak ciężko było mi po śmierci mamy? Ona była jedyną osobą, która mnie kochała i wspierała… — I dlatego ją wiecznie dręczyłaś, co? — zmarszczył brwi ojczym. Dobrze wiedział, jakie były relacje między Anastazją a Ireną. Żona naprawdę kochała córkę, ale ta zawsze była nie do opanowania i ciągle przysparzała matce zmartwień. — Po co mi to opowiadasz? Chcesz wzbudzić litość? Przejdź do rzeczy, mam mnóstwo pracy. — Panie Sergiuszu, — kręcąc się na krześle, Irena długo nie mogła się zdecydować, by przejść do sedna, — czy mógłby mi pan pomóc finansowo? Chcę spróbować swoich sił w biznesie, ale muszę zapisać się na kursy. — Nie, — uciął mężczyzna. — Z twoim podejściem do pracy nie nadajesz się ani do biznesu, ani nawet do dalszej nauki. Sto razy ci powtarzałem: czas dorosnąć! Ale ty, jak byłaś trudną nastolatką, tak nią zostałaś. — Przysięgam, jeśli pan mi pomoże ze startupem, zmienię się. Słowo honoru! Mam już dosyć tej niepewności. Chcę żyć jak wszyscy – pracować, zrobić karierę, wyjść za mąż, urodzić dzieci… — Hm, — Sergiusz niedowierzająco pokiwał głową i wyraźnie się zaniepokoił. — Masz kogoś? Masz chłopaka? — Nie mam nikogo, — machnęła ręką Irena. — Gdybym miała, pewnie by mnie tu nie było. Z partnerem zawsze łatwiej się urządzić. — To prawda… Ale partner partnerowi nierówny, — powiedziawszy to, mężczyzna zaczął stukać palcami w blat. Wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć, lecz się wahał. — Wiesz co? Mam dla ciebie propozycję, dzięki której będziesz mogła wygodnie żyć. — Propozycję? — zapytała zdziwiona Irena. Zupełnie nie zrozumiała, o co może mu chodzić. — Dam ci pieniądze, ale pod jednym warunkiem, — Sergiusz tajemniczo się uśmiechnął i oparł wygodnie w fotelu. — Jakim warunkiem? — dziewczyna wyraźnie się spięła. Nawet w najgorszym koszmarze nie przewidziała, o co może poprosić ojczym. — Wyjdź za mnie za mąż, a wtedy dostaniesz wszystko, o czym marzysz, — rzucił poważnie mężczyzna, splatając dłonie i patrząc na pasierbicę jak na partnera w interesach. — Za pana?! — najpierw Irena była w szoku, a zaraz potem uznała to za kiepski żart i wybuchła śmiechem. — To dopiero żarty, panie Sergiuszu! Takie rzeczy z własną pasierbicą?! — Dlaczego sądzisz, że żartuję? — mężczyźnie nie spodobała się jej reakcja. Spojrzał surowo i Irena natychmiast zrozumiała, że mówi serio. — Choć dzieli nas spora różnica wieku, oboje jesteśmy dorośli i możemy być razem szczęśliwi. — Szczęśliwi?! Jest pan dla mnie jak ojciec! Dlaczego ja? — rzuciła Irena oburzona. Sergiusz miał czterdzieści pięć lat. Wyglądał młodo, zadbanie, ale dziewczyna nie mogła traktować jego propozycji poważnie. Tym bardziej, że wokół niego kręciło się wiele innych, atrakcyjnych kobiet. — Wiesz chyba, że chcę rozwinąć biznes i podpisać kontrakt z dużą firmą? — Sergiusz odczytał pytanie z jej twarzy i od razu wyjaśnił, skąd ta propozycja. — Zgodnie z warunkami muszę być żonaty – takie mają wymagania przyszli partnerzy. Uważają, że osoba z rodziną budzi większe zaufanie. — Ale dlaczego ja?! Nie lepiej ożenić się z kimś innym? — Po pierwsze, znamy się wiele lat i wiesz, jak bardzo kochałem twoją mamę. Po drugie, wiem, że nie będziesz rozpowiadać, że nasze małżeństwo to fikcja. Po trzecie, wiem, że potrzebujesz pieniędzy. Jeśli wyjdziesz za mnie, podaruję ci firmę, — Sergiusz jak zwykle mówił rzeczowo, traktując Irenę jak partnera biznesowego. — Mówi pan o fikcyjnym małżeństwie? Żadnych uczuć? — Irena zmieniła ton głosu. ©Gwiazdy Stelli Ciarri — Wyłącznie fikcyjne. No więc, zgadzasz się, czy nie? — rzucił poważnie mężczyzna. — Muszę się zastanowić. — Zastanów się — powiedział Sergiusz, wskazując drzwi. Zamykając za sobą drzwi, biznesmen na chwilę pożałował całej tej intrygi. Doskonale wiedział, jaki charakter ma Irena. Taka rozkapryszona dziewczyna mogła łatwo zgodzić się na taki układ, ale przed samym ślubem po prostu uciec. Ale stało się, nie dało się już cofnąć. Irena nigdy nie myślała o ojczymie jak o mężczyźnie. Ale też nigdy nie traktowała go jak ojca. Sergiusz nawet nigdy jej nie adoptował. Zawsze się omijali, rozmawiali rzadko. Teraz jednak coś w niej pękło. Po tej rozmowie zaczęła patrzeć na Sergiusza inaczej. Był atrakcyjnym, charyzmatycznym mężczyzną. Ale najważniejsze – bogatym. W końcu Irena przyjęła propozycję. Ustalili, że ograniczą się do ślubu cywilnego, a mieszkać będą osobno. Po ślubie Sergiusz dotrzymał słowa. Podarował żonie przestronne mieszkanie, dał pieniądze na biznes, opłacił kursy i zapewnił jej pełne utrzymanie. Irena również nie uchylała się od zobowiązań. Zawsze towarzyszyła „mężowi” na biznesowych spotkaniach, udając zadowoloną żonę. Po ślubie młoda kobieta zapomniała o swoim lekkim trybie życia. Wyhamowała i zupełnie inaczej zaczęła patrzeć na Sergiusza. Dostrzegła w nim inteligentnego, troskliwego i szczodrego człowieka. Każda kolejna wspólna podróż sprawiała, że coraz mniej chciała się z nim rozstawać. Dopiero teraz rozumiała, za co jej mama go kochała. © Gwiazdy Stelli Ciarri Irena ani razu nie pożałowała swojej decyzji. Po roku, choć mieszkali osobno, para postanowiła się rozwieść. Biznesmen podpisał już korzystny kontrakt, nie musiał dłużej grać przykładnego męża. Ale ich relacje zdążyły się zmienić. Mężczyzna przestał widzieć w Irenie rozkapryszoną dziewczynę, a ona przyzwyczaiła się do niego, którego kiedyś nie mogła znieść. — Dziękuję ci, myślę, że teraz poradzisz sobie sama, — powiedział Sergiusz. — Tak jak obiecałem, daję ci wolność. — Jesteś pewny, że chcesz rozwodu? — niespodziewanie zapytała Irena, stojąc przy „mężu” pod urzędem stanu cywilnego. — A ty nie chcesz? — biznesmen spojrzał na żonę i w jej oczach dostrzegł szczery żal. — Ja nie chcę, — przyznała Irena. — Ja też nie chcę, — uśmiechnął się Sergiusz, przyciągnął ją do siebie i spojrzał poważnie. — Ale jeśli zostaniesz moją żoną, to już na serio. — Zgadzam się. Do urzędu stanu cywilnego ostatecznie nie weszli. Zrezygnowali z rozwodu przed samym wejściem.

MAŁŻEŃSTWO Z ROZSĄDKU

Panie Andrzeju, czy mogę z panem porozmawiać? w drzwiach gabinetu pojawiła się jasnowłosa głowa Oliwii. Zawsze kapryśna i za głośna dziewczyna była podejrzanie grzeczna i spokojna.
Czego chcesz? oderwałem wzrok od komputera i zmierzyłem pasierbicę spojrzeniem spod byka.
Mam do pana ogromną prośbę Oliwia nie czekała na zaproszenie do gabinetu. Bezczelnie przekroczyła próg, zamknęła za sobą drzwi i usiadła naprzeciwko mnie.
Nie zamierzam ci podnosić pensji! powiedziałem ostro, jakbym dokładnie wiedział, po co przyszła. Nawet nie proszę. Nie radzisz sobie z obowiązkami, zawsze się spóźniasz i nie dotrzymujesz terminów, przez ciebie inni mają kłopoty już nie raz rozmawiałem z Oliwią o jej braku odpowiedzialności. Denerwowało mnie, że prowokuje konflikty w pracy i knuje przeciwko współpracownikom, którym nie ufała.
Od miesięcy miałem już zamiar ją zwolnić, ale zabrakło mi odwagi. Oliwia była córką mojej żony, Iwony, którą poznałem piętnaście lat temu. Żyliśmy szczęśliwie do czasu, aż zachorowała na raka. Iwona zmarła dwa lata temu, a ja z litości nie potrafiłem skrzywdzić jej roztrzepanej córki, która tak bardzo przypominała mi moją żonę.
Z pensją już wszystko jasne fuknęła niezadowolona Oliwia. Chodzi o coś zupełnie innego.
A konkretnie? uniosłem brwi i pochyliłem się nieco.
Panie Andrzeju zaczęła nieśmiało wie pan, jak ciężko było mi się pozbierać po śmierci mamy? To była moja jedyna prawdziwa bliska osoba.
I dlatego wpędzałaś ją w nerwy? zmarszczyłem się. Wiedziałem, że Iwona kochała Oliwię, ale dziewczyna od zawsze była nieujarzmiona i matka przejmowała się nią nieustannie. Do czego zmierzasz? Przestań grać na litości, mów od razu. Mam dużo pracy.
Panie Andrzeju kręciła się na krześle, nie mogąc się odważyć na prośbę. Może mógłby mi pan pomóc finansowo? Chciałabym spróbować sił w biznesie, ale potrzebuję pieniędzy na kurs.
Nie przerwałem. Z twoim podejściem nie poradzisz sobie ani w nauce, ani w interesach. Ile razy ci mówiłem: Oliwia, czas dorosnąć! A ty wciąż jakbyś miała szesnaście lat.
Obiecuję, jak tylko pomoże mi pan ze startem, zmienię się. Mam już dość tej bylejakości. Chcę normalnie żyć, pracować, mieć karierę, założyć rodzinę, dzieci
Hm prychnąłem z niedowierzaniem. Jakoś dziwnie na nią spojrzałem. Masz kogoś? Jakiś chłopak się pojawił?
Nikogo nie mam machnęła ręką. Gdyby był, nie zasiedziałabym się tutaj. Z partnerem łatwiej się ustawić w życiu.
Masz rację… Tylko partner partnerowi nierówny postukałem palcami w blat. Coś chciałem jej powiedzieć, ale się wahałem. Wiesz co? Mam dla ciebie propozycję, dzięki której będziesz mogła naprawdę wygodnie żyć.
Propozycję? Oliwia była zdziwiona, nie wiedziała, do czego zmierzam.
Dam ci te pieniądze, pod jednym warunkiem uśmiechnąłem się tajemniczo, odchylając w fotelu.
Jakim warunkiem? dziewczyna się spinała. Nie miała pojęcia, czego się po mnie spodziewać.
Wyjdź za mnie za mąż, a dostaniesz wszystko, czego chcesz rzuciłem to jak biznesową ofertę, składając dłonie na biurku i wpatrując się w nią poważnie.
Za pana?! początkowo była w szoku, a potem uznała to za kiepski żart i roześmiała się głośno. Ale pan dowalił! Tak można żartować z własną pasierbicą?
Skąd pomysł, że żartuję? wcale mnie nie rozbawiła. Zobaczyła w moich oczach, że mówię serio. Choć dzieli nas wiele lat, jesteśmy dorosłymi ludźmi, możemy być szczęśliwi razem.
Szczęśliwi?! Jest pan dla mnie jak ojciec! Dlaczego ja? wybuchnęła. Miałem czterdzieści pięć lat, dbałem o siebie, ale dla niej pozostawałem zwykłym starym facetem. Nie rozumiała, po co mi taki układ, szczególnie że wokół mnie kręciło się wiele innych kobiet.
Wiesz chyba, że chcę rozwinąć firmę i podpisuję kontrakt z dużą spółką? odczytałem jej nieme pytanie i sam wyjaśniłem. W umowie jest warunek, że muszę być żonaty. Takie zasady przyszli kontrahenci uważają, że małżeństwo świadczy o stabilności i wzbudza zaufanie.
Ale co ja do tego mam? Nie może pan wziąć ślubu z kimś innym?
Po pierwsze, znamy się od lat, wiesz, że kochałem twoją mamę. Po drugie, nie rozpowiesz, że nasze małżeństwo to fikcja. Po trzecie, potrzebujesz pieniędzy. Jeśli zostaniesz moją żoną, oddam ci firmę rozmawiałem z nią zupełnie jak z partnerem biznesowym.
Mówi pan o fikcyjnym małżeństwie? Żadnych uczuć? złagodniała zupełnie.
Tylko fikcja. Więc co, zgadzasz się? spytałem twardo.
Muszę pomyśleć.
Zastanów się przytaknąłem i wskazałem jej drzwi.
Zamykając drzwi za Oliwią, przez chwilę żałowałem tego szalonego pomysłu. Znałem jej nieprzewidywalność. Mogła się zgodzić, a w ostatniej chwili uciec sprzed ołtarza. Ale było za późno na odwrót.
Nie postrzegała mnie nigdy jako mężczyzny, ale do ojca też mi daleko. Nigdy jej nie adoptowałem, zawsze trzymaliśmy się na dystans.
Coś się jednak zmieniło po tej rozmowie. Zaczęła patrzeć na mnie inaczej. Byłem przystojny, przedsiębiorczy. Jednak najważniejsze byłem bogaty.
Ostatecznie Oliwia postanowiła przyjąć moją propozycję. Dogadaliśmy się, że formalnie bierzemy ślub, ale każde żyje osobno.
Po ślubie natychmiast spełniłem obietnice. Dałem jej nowe mieszkanie w Warszawie, środki na działalność, opłaciłem studia i zapewniłem wszystko, czego potrzebowała.
Oliwia ze swej strony nie uchylała się od obowiązków. Towarzyszyła mi na spotkaniach biznesowych, udając szczęśliwą żonę.
Faktycznie, po ślubie porzuciła hulaszczy styl życia. Spoważniała i zaczęła mi się przyglądać z innej strony. Okazało się, że jestem mądry, troskliwy, szczodry. Z każdym wyjazdem coraz mniej miała ochoty się rozstawać. Pierwszy raz zrozumiała, za co jej matka kochała właśnie mnie.
Przez rok ani razu nie żałowała tej decyzji.
Po roku postanowiliśmy się rozwieść już nie mieszkaliśmy razem, kontrakt został podpisany, nie musiałem podtrzymywać pozoru udanego małżeństwa. Ale przez rok nasze relacje się zmieniły. Już nie widziałem w niej rozkapryszonej dziewczyny, a ona przywykła do mnie, choć kiedyś nie mogła mnie znieść.
Dzięki, teraz sobie poradzisz. Zgodnie z obietnicą daję ci wolność powiedziałem, wychodząc z nią z urzędu stanu cywilnego.
Naprawdę chcesz rozwodu? zapytała nagle Oliwia, stojąc przy drzwiach.
A ty nie? spojrzałem na nią i w jej oczach zobaczyłem szczere żal.
Nie chcę powiedziała szczerze Oliwia.
Ja też nie uśmiechnąłem się, przyciągnąłem ją do siebie i spojrzałem poważnie w oczy. Ale jeśli zostaniesz moją żoną, to już na zawsze.
Zgadzam się.
Do urzędu nie weszliśmy. Zmieniliśmy decyzję tuż przy drzwiach.

Rate article
Fajna Tajna
Małżeństwo z wyrachowania — Panie Sergiuszu, mogę z panem porozmawiać? — w drzwiach gabinetu pojawiła się jasnowłosa głowa Ireny. Zwykle kapryśna i zbyt głośna dziewczyna była dziś podejrzanie uprzejma i spokojna. — Czego chcesz? — mężczyzna odwrócił się od komputera i spojrzał spod byka na swoją pasierbicę. — Mam do pana wielką prośbę, — Irena nie czekała aż ojczym zaprosi ją do środka. Bezceremonialnie przekroczyła próg, zamknęła za sobą drzwi i usiadła naprzeciwko niczego nieświadomego mężczyzny. — Nie zamierzam ci podwyższać pensji! — powiedział stanowczo Sergiusz, jakby doskonale wiedział, w jakim celu przyszła Irena. — Nawet o to nie proś! Absolutnie nie radzisz sobie ze swoimi obowiązkami. Zawsze się spóźniasz, nawalasz terminy i przysparzasz problemów mi i innym pracownikom, — ojczym już nie raz rozmawiał z pasierbicą o jej nieodpowiedzialności. Nie podobało mu się, że Irena ciągle wdawała się w konflikty i knuła intrygi przeciwko kolegom, z którymi nie układała sobie relacji. Od kilku miesięcy szef firmy nosił się z zamiarem zwolnienia krnąbrnej dziewczyny, ale brakowało mu odwagi. Irena była córką jego ukochanej żony. Anastazję poznał piętnaście lat temu. Wzięli ślub i żyli szczęśliwie, dopóki u Nastki nie wykryto nowotworu. Kobieta zmarła dwa lata temu i od tej pory Sergiusz żałował zbuntowanej pasierbicy, która bardzo przypominała mu żonę. — O podwyżce już wszystko dawno zrozumiałam, — burknęła Irena pod nosem. — Przyszłam w zupełnie innej sprawie. — A w jakiej? — mężczyzna uniósł brew i nachylił się z zainteresowaniem. — Panie Sergiuszu, — zaczęła żałośnie Irena, — przecież pan wie, jak ciężko było mi po śmierci mamy? Ona była jedyną osobą, która mnie kochała i wspierała… — I dlatego ją wiecznie dręczyłaś, co? — zmarszczył brwi ojczym. Dobrze wiedział, jakie były relacje między Anastazją a Ireną. Żona naprawdę kochała córkę, ale ta zawsze była nie do opanowania i ciągle przysparzała matce zmartwień. — Po co mi to opowiadasz? Chcesz wzbudzić litość? Przejdź do rzeczy, mam mnóstwo pracy. — Panie Sergiuszu, — kręcąc się na krześle, Irena długo nie mogła się zdecydować, by przejść do sedna, — czy mógłby mi pan pomóc finansowo? Chcę spróbować swoich sił w biznesie, ale muszę zapisać się na kursy. — Nie, — uciął mężczyzna. — Z twoim podejściem do pracy nie nadajesz się ani do biznesu, ani nawet do dalszej nauki. Sto razy ci powtarzałem: czas dorosnąć! Ale ty, jak byłaś trudną nastolatką, tak nią zostałaś. — Przysięgam, jeśli pan mi pomoże ze startupem, zmienię się. Słowo honoru! Mam już dosyć tej niepewności. Chcę żyć jak wszyscy – pracować, zrobić karierę, wyjść za mąż, urodzić dzieci… — Hm, — Sergiusz niedowierzająco pokiwał głową i wyraźnie się zaniepokoił. — Masz kogoś? Masz chłopaka? — Nie mam nikogo, — machnęła ręką Irena. — Gdybym miała, pewnie by mnie tu nie było. Z partnerem zawsze łatwiej się urządzić. — To prawda… Ale partner partnerowi nierówny, — powiedziawszy to, mężczyzna zaczął stukać palcami w blat. Wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć, lecz się wahał. — Wiesz co? Mam dla ciebie propozycję, dzięki której będziesz mogła wygodnie żyć. — Propozycję? — zapytała zdziwiona Irena. Zupełnie nie zrozumiała, o co może mu chodzić. — Dam ci pieniądze, ale pod jednym warunkiem, — Sergiusz tajemniczo się uśmiechnął i oparł wygodnie w fotelu. — Jakim warunkiem? — dziewczyna wyraźnie się spięła. Nawet w najgorszym koszmarze nie przewidziała, o co może poprosić ojczym. — Wyjdź za mnie za mąż, a wtedy dostaniesz wszystko, o czym marzysz, — rzucił poważnie mężczyzna, splatając dłonie i patrząc na pasierbicę jak na partnera w interesach. — Za pana?! — najpierw Irena była w szoku, a zaraz potem uznała to za kiepski żart i wybuchła śmiechem. — To dopiero żarty, panie Sergiuszu! Takie rzeczy z własną pasierbicą?! — Dlaczego sądzisz, że żartuję? — mężczyźnie nie spodobała się jej reakcja. Spojrzał surowo i Irena natychmiast zrozumiała, że mówi serio. — Choć dzieli nas spora różnica wieku, oboje jesteśmy dorośli i możemy być razem szczęśliwi. — Szczęśliwi?! Jest pan dla mnie jak ojciec! Dlaczego ja? — rzuciła Irena oburzona. Sergiusz miał czterdzieści pięć lat. Wyglądał młodo, zadbanie, ale dziewczyna nie mogła traktować jego propozycji poważnie. Tym bardziej, że wokół niego kręciło się wiele innych, atrakcyjnych kobiet. — Wiesz chyba, że chcę rozwinąć biznes i podpisać kontrakt z dużą firmą? — Sergiusz odczytał pytanie z jej twarzy i od razu wyjaśnił, skąd ta propozycja. — Zgodnie z warunkami muszę być żonaty – takie mają wymagania przyszli partnerzy. Uważają, że osoba z rodziną budzi większe zaufanie. — Ale dlaczego ja?! Nie lepiej ożenić się z kimś innym? — Po pierwsze, znamy się wiele lat i wiesz, jak bardzo kochałem twoją mamę. Po drugie, wiem, że nie będziesz rozpowiadać, że nasze małżeństwo to fikcja. Po trzecie, wiem, że potrzebujesz pieniędzy. Jeśli wyjdziesz za mnie, podaruję ci firmę, — Sergiusz jak zwykle mówił rzeczowo, traktując Irenę jak partnera biznesowego. — Mówi pan o fikcyjnym małżeństwie? Żadnych uczuć? — Irena zmieniła ton głosu. ©Gwiazdy Stelli Ciarri — Wyłącznie fikcyjne. No więc, zgadzasz się, czy nie? — rzucił poważnie mężczyzna. — Muszę się zastanowić. — Zastanów się — powiedział Sergiusz, wskazując drzwi. Zamykając za sobą drzwi, biznesmen na chwilę pożałował całej tej intrygi. Doskonale wiedział, jaki charakter ma Irena. Taka rozkapryszona dziewczyna mogła łatwo zgodzić się na taki układ, ale przed samym ślubem po prostu uciec. Ale stało się, nie dało się już cofnąć. Irena nigdy nie myślała o ojczymie jak o mężczyźnie. Ale też nigdy nie traktowała go jak ojca. Sergiusz nawet nigdy jej nie adoptował. Zawsze się omijali, rozmawiali rzadko. Teraz jednak coś w niej pękło. Po tej rozmowie zaczęła patrzeć na Sergiusza inaczej. Był atrakcyjnym, charyzmatycznym mężczyzną. Ale najważniejsze – bogatym. W końcu Irena przyjęła propozycję. Ustalili, że ograniczą się do ślubu cywilnego, a mieszkać będą osobno. Po ślubie Sergiusz dotrzymał słowa. Podarował żonie przestronne mieszkanie, dał pieniądze na biznes, opłacił kursy i zapewnił jej pełne utrzymanie. Irena również nie uchylała się od zobowiązań. Zawsze towarzyszyła „mężowi” na biznesowych spotkaniach, udając zadowoloną żonę. Po ślubie młoda kobieta zapomniała o swoim lekkim trybie życia. Wyhamowała i zupełnie inaczej zaczęła patrzeć na Sergiusza. Dostrzegła w nim inteligentnego, troskliwego i szczodrego człowieka. Każda kolejna wspólna podróż sprawiała, że coraz mniej chciała się z nim rozstawać. Dopiero teraz rozumiała, za co jej mama go kochała. © Gwiazdy Stelli Ciarri Irena ani razu nie pożałowała swojej decyzji. Po roku, choć mieszkali osobno, para postanowiła się rozwieść. Biznesmen podpisał już korzystny kontrakt, nie musiał dłużej grać przykładnego męża. Ale ich relacje zdążyły się zmienić. Mężczyzna przestał widzieć w Irenie rozkapryszoną dziewczynę, a ona przyzwyczaiła się do niego, którego kiedyś nie mogła znieść. — Dziękuję ci, myślę, że teraz poradzisz sobie sama, — powiedział Sergiusz. — Tak jak obiecałem, daję ci wolność. — Jesteś pewny, że chcesz rozwodu? — niespodziewanie zapytała Irena, stojąc przy „mężu” pod urzędem stanu cywilnego. — A ty nie chcesz? — biznesmen spojrzał na żonę i w jej oczach dostrzegł szczery żal. — Ja nie chcę, — przyznała Irena. — Ja też nie chcę, — uśmiechnął się Sergiusz, przyciągnął ją do siebie i spojrzał poważnie. — Ale jeśli zostaniesz moją żoną, to już na serio. — Zgadzam się. Do urzędu stanu cywilnego ostatecznie nie weszli. Zrezygnowali z rozwodu przed samym wejściem.