Svetlana wyłączyła komputer i zbierała się do wyjścia. — Pani Swietłano, przyszła do pani jakaś dziewczyna. Mówi, że w prywatnej sprawie. — Proszę ją wpuścić. Do gabinetu weszła niska, kręconowłosa dziewczyna w krótkiej spódniczce. — Dzień dobry. Nazywam się Krystyna. Chcę złożyć pani propozycję. — Witam, Krystyno. Ciekawa jestem, o co chodzi? Nie przypominam sobie, byśmy się znały… — Z panią nie, ale z pani mężem Kostkiem bardzo dobrze. Proszę… Dziewczyna położyła na stole kartkę. Swietłana wzięła ją i zaczęła czytać: „Krystyna Aleksiejewska, ciąża 5-6 tygodni”. — Co to ma znaczyć? Nic z tego nie rozumiem… Po co mi to? — Co tu rozumieć. Jestem w ciąży z pani mężem. Swietłana spojrzała na nią z niedowierzaniem. Co to za wiadomości? — I czego pani ode mnie chce? Gratulacji? — Nie. Chcę pieniędzy. Jeśli pani kocha męża, oczywiście… — A za co konkretnie pieniądze? — Robię aborcję i znikam z życia pani męża. On nic nie wie o ciąży, przyszłam najpierw do pani. Jeśli pani odmówi, on odejdzie do mnie, bo pani jest bezpłodna i nie może mieć dzieci. Wszystko o pani wiem. No więc? Swietłana próbowała uporządkować myśli. — Ile chce pani za swoją tajemnicę? — Tylko trzy miliony złotych. To dla was drobne. Mąż zostaje przy pani i wspólnie przeżyjecie starość… — Ależ szlachetność! Dziękuję za propozycję! Zostaw numer, przemyślę to i oddzwonię. — Proszę się nie zastanawiać zbyt długo, czas ucieka. Krystyna napisała numer na karteczce i wyszła z gabinetu. — Pani Swietłano, czy już wychodzi pani? Technik czeka… Swietłana złożyła kartkę i schowała do torebki. — Tak, już idę. Do jutra, Aniela! Swietłana wyszła z biura i wsiadła do samochodu. Co to w ogóle było?! Kim jest ta Krystyna? Czy to możliwe, żeby Kostek naprawdę miał z nią dziecko? W domu jeszcze raz dokładnie obejrzała kartkę. Musi to wszystko przemyśleć, mąż zaraz wróci… — Kochanie, jestem! Co tak ładnie pachnie? — Wejdź, sam się przekonasz… Kostek wszedł do kuchni, Swietłana siedziała w fotelu i patrzyła mu prosto w oczy. — Co się stało? Czemu tak na mnie patrzysz? — Kostek, kim jest Krystyna Aleksiejewska? — To pracownica firmy, z którą współpracuję. Dlaczego pytasz? — Bo jest z tobą w ciąży. Proszę, przeczytaj to. Kostek zszokowany wziął kartkę. — To niemożliwe… Nic mnie z nią nie łączyło. Jak to możliwe? — Ty powinieneś wiedzieć. Chce ode mnie trzy miliony za aborcję, bo jak nie, to ty odejdziesz do niej. — Nic nie rozumiem… Skąd jej to przyszło do głowy? Swieta, przysięgam ci na swoją czapkę — nic nie wiem, nie rozumiem… — Ja też uznałam, że to bzdura. Może nie myślę, że jesteś święty… Ale czuję ludzi i widzę, że ona kłamie. Chce tylko wyłudzić pieniądze. — Jestem gotów na każde badania, nie mam się czego bać. Ta dziewczyna zmyśla! Nikogo nie chcę oprócz ciebie… — Dobrze, rozumiem. Zjedzmy kolację. Następnego dnia Swietłana zadzwoniła pod numer Krystyny i zaprosiła ją do siebie do gabinetu. Krystyna przyszła po pół godzinie. — Słuchaj, Krystyno. Kostek nie może być ojcem tego dziecka. Wierzę mu. Łatwo nie zarobiłaś. Rób sobie aborcję. — Dziwna pani jest… Tak wierzyć mężowi? W lustro pani nie patrzy? Czterdzieści lat, choć wygląda pani świetnie — zawsze znajdzie się młodsza, ładniejsza. — Masz coś jeszcze do powiedzenia? — Owszem. Chcę zaproponować wam kupno tego dziecka. Może pani zrobić badania. Ojcem jest Kostek, mam sto procent pewności. — Ale nic między wami nie było? Jak to możliwe? — Powiem prawdę. Miesiąc temu na firmowym spotkaniu poznałam Kostka. Wcześniej znajomy powiedział mi, że Kostek jest żonaty z bogatą kobietą, która nie może mieć dzieci — nawet przez surogatkę. A każdemu swój się marzy… Idealna okazja, by zarobić. Próbowałam go uwieść, ale nie reagował. To mnie zabolało, bo zwykle faceci lecą na mnie jak pszczoły do miodu. Wtedy siostra farmaceutka dała mi specjalny proszek. Człowiek po nim traci świadomość na chwilę. Dolałam mu do napoju i zabrałam do siebie. Był posłuszny, nie wiedział co robi. Na szczęście miałam wtedy owulację, więc stało się co się stało. Kostek nic nie pamięta. Tak, to możliwe. Mam nawet film. Krystyna włączyła na telefonie wideo: Kostek nagi, obojętny, leży na łóżku. — Dla mnie aborcja to pestka. Ale wolę zarobić. Oczywiście nie obawiacie się policji — taka wysoka pozycja, bez sensu skandale. Myślałam, że przyjmie pani moją propozycję, ale nie… Więc mogę urodzić dziecko i pani oddać. Obiecuję prowadzić ciążę najlepiej jak się da. Trzy miliony złotych i dziecko jest wasze. Swietłana była w szoku. Jak to możliwe?! — Krystyna, nie mam słów! Za takie coś należy się więzienie, jesteś oszustką! — A co robić! Wszystko jest dobre, by się wykaraskać z długów. Znalazłam bogatego sponsora, ale zmarł. Niech pani nie szaleje, przemyśl to. Zadzwonię za trzy dni. Krystyna wyszła. Swietłana napiła się wody, bolała ją głowa. Co za sytuacja… Wieczorem opowiedziała wszystko mężowi. Był w szoku. — Zrobiono ze mnie ofiarę… Dochodzimy się po sądach… — Kostek, dziś wszystko jest możliwe. Spójrz na to inaczej. Czytałam, że można zrobić test DNA dziecka jeszcze w trakcie ciąży, po siódmym tygodniu. Najpierw to sprawdźmy. Poza tym — oboje marzyliśmy o własnym dziecku. Może to okazja, by uratować i siebie, i malucha przed aborcją? Nie myślałeś o tym? — Przestań ją jeszcze chwalić… To wszystko głupoty! Nie będę płacił za coś takiego! Kostek wyszedł z pokoju wściekły. Swietłana przypomniała sobie tamtą noc sprzed dziesięciu lat… Z Kostkiem studiowali razem. Miłość od pierwszego wejrzenia. Ślub. Potem kariera Swietłany — wujek dał jej pieniądze na firmę, wszystko poszło w górę. Kostek otworzył sklep, Swietłana rozwijała swój biznes. Byli bardzo szczęśliwi, tęsknili jedynie za dzieckiem. Pewnej nocy zostali napadnięci. Jeden z napastników rzucił się z nożem na Kostka — Swietłana zasłoniła męża i dostała cios w brzuch. Lekarze cudem ją uratowali, ale nie mogła już mieć dzieci. Usunięto jej macicę i jajniki. Przeżyła ten cios bardzo ciężko, a Kostek do końca życia miał z tego powodu wyrzuty sumienia. Swietłana często chodziła do kościoła, modliła się i dawała jałmużnę. — Dziękuję, dziecko — powiedziała starsza kobieta pod cerkwią — Widzę twój smutek, ale nie martw się. Będziecie mieć dziecko, w zupełnie niesamowity sposób… Swietłana westchnęła. Skąd staruszka mogła wiedzieć? Zanurzyła się w pracy, a więź z mężem umacniała się. I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego… Swietłana przekonała Kostka do testu DNA — oddali krew razem z Krystyną, gdy ciąża miała 9 tygodni. Test potwierdził ojcostwo. — No i co, pani widzi? Gotowi płacić za dziecko? — drwiła Krystyna. — Słuchaj, za półtora miliona złotych można znaleźć kobietę, która urodzi Kostkowi dziecko, legalnie i taniej. Nawet nie zamierzaliśmy tego robić. Ale skoro już tak wyszło, bierzemy dziecko za półtora miliona. Ty dostajesz pieniądze, my dziecko. Wszystko załatwimy formalnie. — Mówiłam o trzech milionach! — Teraz my dyktujemy warunki. Nie chcesz — nie dostaniesz nic. Dziękuj, że nie zgłosiliśmy sprawy na policję. *** — Kostek, dogadałam się z nią. Będziemy mieć dziecko. — Swieta, po co nam to było… Jeszcze jej płacić… — Może to los przekazał nam ten prezent. Musimy go przyjąć… Całą ciążę Krystyna chodziła do lekarza, dbała o zdrowie. Urodził się zdrowy chłopiec. Krystyna zrzekła się dziecka, Kostek odebrał syna jako ojciec. Krystyna zabrała pieniądze i zniknęła z ich życia. Znajomym powiedzieli, że to dziecko z surogatki. — Dziękuję ci, że urodziłaś dziecko mojego męża — powiedziała Swietłana na pożegnanie. Chłopiec, Alek, zamieszkał z Swietłaną i Kostkiem. — Kostek, zobacz, jak on do ciebie podobny… — Tak myślisz? Nie znam się na dzieciach, ale faktycznie, niezły przystojniak… — Pamiętasz tę staruszkę przed kościołem, o której opowiadałam? Przewidziała dokładnie to, co się potem wydarzyło. Swietłana i Kostek patrzyli z miłością na syna. Co przyniesie przyszłość? Nie wiedzieli, ale byli szczęśliwi… Często los spełnia prośby w bardzo dziwny sposób… *** Kilka miesięcy później Swietłana zobaczyła w telewizji, że w mieszkaniu znaleziono martwą Krystynę. Okoliczności śmierci są wyjaśniane. Dziewczyna jednak grała zbyt ostro… SZANTAŻ NA MILIONY, INTRYGA, MIŁOŚĆ I CUD – CZYLI JAK SWIETŁANA I KOSTEK ZOSTALI RODZICAMI MIMO WSZYSTKO

Weronika wyłączyła komputer, zbierając się do wyjścia z biura.
Pani Weroniko, przyszła do pani jakaś dziewczyna. Twierdzi, że to prywatna sprawa.
Dobrze, niech wejdzie.

Do gabinetu weszła niska, kręcona brunetka w krótkiej spódniczce.
Dzień dobry. Mam na imię Jagoda. Chciałam zaproponować pani układ.
Dzień dobry, Jagodo. Interesujące Chyba się nie znamy?
Z panią nie. Ale z pani mężem, Konradem, aż za dobrze. Proszę.

Dziewczyna podeszła do biurka i rzuciła na nie kartkę. Weronika sięgnęła po nią i czytała uważnie:
Jagoda Michalska, ciąża 56 tygodni.
Co to jest? Po co mi ta informacja?
Co tu rozumieć jestem w ciąży z pani mężem.

Weronika zbladła i patrzyła zszokowana na gościa. Co się tu, do cholery, dzieje?
I czego pani ode mnie chce? Gratulacji?
Nie. Chcę pieniędzy. Jeśli zależy pani na mężu

Za co właściwie mam zapłacić?
Robię aborcję i znikam z życia Konrada. On nawet nie wie, że jestem w ciąży. Do pani przyszłam pierwszej. Odmówi pani, to odejdzie do mnie, bo pani nie może mieć dzieci. Wszystko o was wiem. No i?

Weronika spróbowała ogarnąć chaos w myślach.
Ile żądasz za swoją tajemnicę?
Jedynie dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych. Grosze dla pani. A mąż zostaje, żyjecie szczęśliwie do końca

Jakież poświęcenie… Dzięki, że dajesz mi szansę. Proszę, zostaw numer, zastanowię się i dam znać.
Nie ma pani zbyt wiele czasu, decyzję trzeba podjąć szybko, żebym zdążyła zrobić zabieg

Jagoda zapisała numer na kartce i spokojnie opuściła gabinet.

Pani Weroniko, wychodzi już pani? Techniczka czeka
Weronika schowała kartkę do torebki.
Tak, już wychodzę. Do jutra, Aniela.

Zeszła do auta i odetchnęła ciężko. Co to było?! Kim jest ta Jagoda? Czy Konrad rzeczywiście mógł?

W domu jeszcze raz przejrzała kartkę. Musiała się zastanowić, wkrótce wróci mąż.

Kochanie, już jestem! Ale tu pachnie Co przygotowałaś dobrego?
Zaraz się przekonasz
Konrad zatarł ręce i wszedł do kuchni. Weronika siedziała w fotelu, noga na nogę, patrząc prosto w niego.

No co? Dlaczego tak na mnie patrzysz? Aż ciarki przechodzą
Konrad, kim jest Jagoda Michalska?
Pracuje w jednej z firm, z którymi współpracuję. Dlaczego pytasz?
Bo ona twierdzi, że jest w ciąży z tobą Tu masz dowód.

Konrad w osłupieniu zabrał kartkę, czytając.
To jakiś absurd Nic mnie z nią nie łączyło. Skąd takie bzdury?!
Ona chce ode mnie 250 tysięcy złotych za aborcję. Inaczej zabierze cię ode mnie. Tak twierdzi.
Zupełnie nie rozumiem Dlaczego miałaby tak mówić? Przysięgam ci, Weroniko, nie mam pojęcia, o co chodzi Co za brednie.
Ja to od razu poczułam. Nie twierdzę, że jesteś święty Ale ludzie mi nie umykają widzę, kiedy ktoś kłamie. Przyszła naciągnąć mnie na kasę.
Sprawdź mnie, na wszystko się zgodzę. Nie mam nic do ukrycia. Ta dziewczyna wymyśliła bajeczkę
W porządku, zrozumiałam. Chodź jeść.

Na drugi dzień Weronika zadzwoniła na numer zostawiony przez Jagodę i sprosiła ją do gabinetu. Jagoda zjawiła się szybko.

Słuchaj, Jagodo, Konrad nie mógł być ojcem twojego dziecka. Wierzę mu. Twój plan się nie powiódł. Rób, co chcesz.

Dziwna pani… Tak ufać facetowi. Próbowała pani w lustro ostatnio spojrzeć? Czterdziestka na karku. Zawsze znajdzie się młodsza, ładniejsza.

Chcesz jeszcze coś dodać?
Chcę zaproponować kupno tego dziecka. Zróbcie testy, ojciec to Konrad, ręczę za to głową.

Przecież mówiłaś, że nic z nim nie miałaś Jak to możliwe?
Dobrze, powiem prawdę. Półtora miesiąca temu mieliśmy firmowe spotkanie. Dowiedziałam się wtedy od znajomego, że pani mąż jest żonaty z majętną kobietą, która dzieci mieć nie może, nawet z pomocą surogatki.

Idealny kandydat na interes. Próbowałam go uwieść, ale nie reagował. Zazwyczaj panowie na mnie lecą, a on nic.
Jestem młoda, atrakcyjna czemu nie? Zirytowałam się. Wtedy wpadłam na coś innego. Moja siostra jest farmaceutką, dostałam od niej proszek powoduje krótkotrwałą amnezję, człowiek nie wie, co robi.
Wsypałam go Konradowi do drinka. Zabrałam go do siebie, zupełnie nieprzytomny. Wtedy miałam owulację i stało się. Konrad nic nie pamięta. Ja za to jestem pewna wyniku. Mam nawet nagranie.

Położyła telefon i włączyła wideo. Na ekranie nagi, nieobecny Konrad leżał bezwładnie na łóżku, nie reagując na nic.

Dla mnie aborcja to pestka, zdrowia mi nie brakuje. Ale kocham pieniądze, zwłaszcza łatwe. Nie sądzę, by chciała mnie pani zgłaszać przy pani stanowisku, po co sensacje. Liczyłam na pani zgodę, ale trudno. Urodzę, oddam dziecko. Za 250 tysięcy złotych jest pani.

Weronika była wstrząśnięta. Jak mogło do czegoś takiego dojść?!

Jagodo, to, co zrobiłaś, to przestępstwo! Powinnaś siedzieć w więzieniu!

Co robić? Każdy kombinuje jak może. Mam olbrzymi dług. Bogatego sponsora znalazłam umarł. Teraz szukam dalej. Proszę się zastanowić, zadzwonię za trzy dni.

Jagoda wyszła. Weronika przyparła się do ściany i napiła wody. Ból głowy narastał
Wieczorem opowiedziała wszystko Konradowi.
Wykorzystała mnie Zaskarżę ją!
Konrad, dziś jest wszystko możliwe. Pomyślmy odkryłam, że można wykonać test DNA z krwi matki po siódmym tygodniu ciąży. Najpierw się upewnijmy, czy to twoje dziecko. Oboje chcieliśmy mieć własne, teraz być może to jedyny los nam daje szansę. Nie myślałeś o tym?

Chyba żartujesz Nie dość, że nas wrobiła, to jeszcze mamy płacić?!
Konrad wściekły wyszedł.

Weronika znów wróciła myślami do przeszłości
Z Konradem studiowali na jednym wydziale. Miłość od pierwszego wejrzenia. Małżeństwo, wynajęte mieszkanie, wszystko rozwijało się idealnie. Jej wuj pomógł otworzyć własną firmę, dał kapitał, potem wszystko oddała z nawiązką. Konrad otworzył sklep, ona rozwijała firmę.
Marzyli o dzieciach, ale nie wychodziło.

Pewnego wieczoru wracali z restauracji piechotą. Nagle zaatakowała ich pijana banda. Jeden rzucił się z nożem na Konrada. Weronika zasłoniła męża i dostała cios w brzuch.
Cudem przeżyła, ale lekarze musieli usunąć macicę i jajniki. Poczuła się zdruzgotana. Konrad ją wspierał, lecz on również czuł winę, że ją nie ochronił.

Weronika czasami chodziła do kościoła. Zdarzało się, że wspierała starsze kobiety. Któregoś razu pod kościołem wręczyła datek babci, która spojrzała jej w oczy:
Dziękuję, kochana. Widzę, smutek w duszy trawi Ale nie smuć się, dziecko do pani przyjdzie. I to w bardzo niezwykły sposób

Westchnęła tylko, nie wierząc. Jakoś się pogodziła, rzuciła w wir pracy. Ich związek stał się jeszcze mocniejszy. I teraz to.

Namówiła Konrada na test DNA. Pobranie próbki od Jagody, gdy była już w dziewiątym tygodniu ciąży, potwierdziło ojcostwo.

No i co? Mówiłam, że nie kłamię. Chcecie dziecko? Za tyle, ile powiedziałam.
Powiem ci tak Znalezienie kobiety, która zajdzie w ciążę z Konradem za pieniądze, kosztowałoby mniej. Nigdy o tym nie myśleliśmy, ale skoro już się stało, bierzemy dziecko. Damy ci 120 tysięcy złotych, ani grosza więcej. Spiszemy umowę.
Mówiłam o dwustu pięćdziesięciu, co to za targi?!
Teraz my ustalamy warunki. Nie chcesz trudno. Nic nie dostaniesz, ciesz się, że nie idziesz do sądu.

***

Konrad, dogadałam się z nią. Będziemy mieć synka.
Po co nam to wszystko Jeszcze jej płacić
Może to nasz los? Dajmy szansę temu dziecku

Całą ciążę Jagoda chodziła regularnie na badania, dbała o siebie. O czasie urodził się zdrowy, silny chłopiec.
Jagoda zrzekła się praw, Konrad odebrał syna zaraz po porodzie. Formalności zostały załatwione. Jagoda zabrała swoje pieniądze i zniknęła. Rodzinie i znajomym powiedzieli, że chłopca urodziła surogatka.

Dzięki, że urodziłaś syna mojego męża powiedziała na koniec Weronika.
A mały Alek zamieszkał razem z Weroniką i Konradem.

Zobacz, jak on do ciebie podobny, Konrad
Nie znam się na dzieciach, ale chyba rzeczywiście tatusia przypomina

Pamiętasz tamtą staruszkę przy kościele? Przepowiedziała, że niesamowitą drogą przyjdzie do nas dziecko

Oboje patrzyli na synka. Nie wiedzieli, co czeka ich w przyszłości, ale w chwili tej byli szczęśliwi.

Często los spełnia prośby w przedziwny sposób
***

Kilka miesięcy później, oglądając wiadomości, Weronika usłyszała o odnalezieniu martwej Jagody w wynajmowanym mieszkaniu. Okoliczności śmierci wyjaśniała policja. Dziewczyna igrała z losemWeronika długo siedziała w ciszy, trzymając śpiącego Alka na rękach. Przez okno padało miękkie, wiosenne światło, świat krążył swoim rytmem obojętny na dramaty pojedynczych ludzi. Tylko ona czuła, że coś właśnie się domknęło. Nie było już w niej gniewu ani strachu. Wspomnienie Jagody dziewczyny, która chciała zagrać życiem innych mieszało się z wdzięcznością i żalem, tak silnym, że z oczu Weroniki popłynęły łzy. Ale łzy te, pierwszy raz od wielu lat, nie parzyły bólem. Były oczyszczeniem.

Przyszłość, jaka się przed nią otwierała, była nieoczywista. Być może jeszcze nie raz przyjdzie bronić tej rodziny; może nowe tajemnice będą wyłaniać się z cienia. Ale jedno już wiedziała siła, jaką odkryli w sobie z Konradem, wszystko przetrwa. Pozostali razem. A Alek, maleńki cud zrodzony z rozpaczy i intrygi, stał się nieoczekiwanym początkiem nowego życia.

Widzisz, synku wyszeptała, tuląc dziecko do piersi czasem dobro przychodzi pod najdziwniejszą postacią. Najważniejsze to się nie poddać.

Uśmiechnęła się do Konrada, który właśnie wszedł rozczochrany, z kubkiem kawy.

Chodź tu do nas.

Usiadł tuż obok, opierając głowę o jej ramię. Nad nimi wisiała cisza, przerywana tylko cichym oddechem dziecka. Mimo wszystkich zawirowań, była szczęśliwa. Może nie tak, jak kiedyś marzyła. Ale na swój własny sposób prawdziwie, głęboko, bez lęku.

A gdzieś z oddali, zza mgły wspomnień, jak niewypowiedziana modlitwa, wróciły jej słowa starej kobiety spod kościoła dziecko do pani przyjdzie, i to w bardzo niezwykły sposób.

I właśnie tak się stało.

Rate article
Fajna Tajna
Svetlana wyłączyła komputer i zbierała się do wyjścia. — Pani Swietłano, przyszła do pani jakaś dziewczyna. Mówi, że w prywatnej sprawie. — Proszę ją wpuścić. Do gabinetu weszła niska, kręconowłosa dziewczyna w krótkiej spódniczce. — Dzień dobry. Nazywam się Krystyna. Chcę złożyć pani propozycję. — Witam, Krystyno. Ciekawa jestem, o co chodzi? Nie przypominam sobie, byśmy się znały… — Z panią nie, ale z pani mężem Kostkiem bardzo dobrze. Proszę… Dziewczyna położyła na stole kartkę. Swietłana wzięła ją i zaczęła czytać: „Krystyna Aleksiejewska, ciąża 5-6 tygodni”. — Co to ma znaczyć? Nic z tego nie rozumiem… Po co mi to? — Co tu rozumieć. Jestem w ciąży z pani mężem. Swietłana spojrzała na nią z niedowierzaniem. Co to za wiadomości? — I czego pani ode mnie chce? Gratulacji? — Nie. Chcę pieniędzy. Jeśli pani kocha męża, oczywiście… — A za co konkretnie pieniądze? — Robię aborcję i znikam z życia pani męża. On nic nie wie o ciąży, przyszłam najpierw do pani. Jeśli pani odmówi, on odejdzie do mnie, bo pani jest bezpłodna i nie może mieć dzieci. Wszystko o pani wiem. No więc? Swietłana próbowała uporządkować myśli. — Ile chce pani za swoją tajemnicę? — Tylko trzy miliony złotych. To dla was drobne. Mąż zostaje przy pani i wspólnie przeżyjecie starość… — Ależ szlachetność! Dziękuję za propozycję! Zostaw numer, przemyślę to i oddzwonię. — Proszę się nie zastanawiać zbyt długo, czas ucieka. Krystyna napisała numer na karteczce i wyszła z gabinetu. — Pani Swietłano, czy już wychodzi pani? Technik czeka… Swietłana złożyła kartkę i schowała do torebki. — Tak, już idę. Do jutra, Aniela! Swietłana wyszła z biura i wsiadła do samochodu. Co to w ogóle było?! Kim jest ta Krystyna? Czy to możliwe, żeby Kostek naprawdę miał z nią dziecko? W domu jeszcze raz dokładnie obejrzała kartkę. Musi to wszystko przemyśleć, mąż zaraz wróci… — Kochanie, jestem! Co tak ładnie pachnie? — Wejdź, sam się przekonasz… Kostek wszedł do kuchni, Swietłana siedziała w fotelu i patrzyła mu prosto w oczy. — Co się stało? Czemu tak na mnie patrzysz? — Kostek, kim jest Krystyna Aleksiejewska? — To pracownica firmy, z którą współpracuję. Dlaczego pytasz? — Bo jest z tobą w ciąży. Proszę, przeczytaj to. Kostek zszokowany wziął kartkę. — To niemożliwe… Nic mnie z nią nie łączyło. Jak to możliwe? — Ty powinieneś wiedzieć. Chce ode mnie trzy miliony za aborcję, bo jak nie, to ty odejdziesz do niej. — Nic nie rozumiem… Skąd jej to przyszło do głowy? Swieta, przysięgam ci na swoją czapkę — nic nie wiem, nie rozumiem… — Ja też uznałam, że to bzdura. Może nie myślę, że jesteś święty… Ale czuję ludzi i widzę, że ona kłamie. Chce tylko wyłudzić pieniądze. — Jestem gotów na każde badania, nie mam się czego bać. Ta dziewczyna zmyśla! Nikogo nie chcę oprócz ciebie… — Dobrze, rozumiem. Zjedzmy kolację. Następnego dnia Swietłana zadzwoniła pod numer Krystyny i zaprosiła ją do siebie do gabinetu. Krystyna przyszła po pół godzinie. — Słuchaj, Krystyno. Kostek nie może być ojcem tego dziecka. Wierzę mu. Łatwo nie zarobiłaś. Rób sobie aborcję. — Dziwna pani jest… Tak wierzyć mężowi? W lustro pani nie patrzy? Czterdzieści lat, choć wygląda pani świetnie — zawsze znajdzie się młodsza, ładniejsza. — Masz coś jeszcze do powiedzenia? — Owszem. Chcę zaproponować wam kupno tego dziecka. Może pani zrobić badania. Ojcem jest Kostek, mam sto procent pewności. — Ale nic między wami nie było? Jak to możliwe? — Powiem prawdę. Miesiąc temu na firmowym spotkaniu poznałam Kostka. Wcześniej znajomy powiedział mi, że Kostek jest żonaty z bogatą kobietą, która nie może mieć dzieci — nawet przez surogatkę. A każdemu swój się marzy… Idealna okazja, by zarobić. Próbowałam go uwieść, ale nie reagował. To mnie zabolało, bo zwykle faceci lecą na mnie jak pszczoły do miodu. Wtedy siostra farmaceutka dała mi specjalny proszek. Człowiek po nim traci świadomość na chwilę. Dolałam mu do napoju i zabrałam do siebie. Był posłuszny, nie wiedział co robi. Na szczęście miałam wtedy owulację, więc stało się co się stało. Kostek nic nie pamięta. Tak, to możliwe. Mam nawet film. Krystyna włączyła na telefonie wideo: Kostek nagi, obojętny, leży na łóżku. — Dla mnie aborcja to pestka. Ale wolę zarobić. Oczywiście nie obawiacie się policji — taka wysoka pozycja, bez sensu skandale. Myślałam, że przyjmie pani moją propozycję, ale nie… Więc mogę urodzić dziecko i pani oddać. Obiecuję prowadzić ciążę najlepiej jak się da. Trzy miliony złotych i dziecko jest wasze. Swietłana była w szoku. Jak to możliwe?! — Krystyna, nie mam słów! Za takie coś należy się więzienie, jesteś oszustką! — A co robić! Wszystko jest dobre, by się wykaraskać z długów. Znalazłam bogatego sponsora, ale zmarł. Niech pani nie szaleje, przemyśl to. Zadzwonię za trzy dni. Krystyna wyszła. Swietłana napiła się wody, bolała ją głowa. Co za sytuacja… Wieczorem opowiedziała wszystko mężowi. Był w szoku. — Zrobiono ze mnie ofiarę… Dochodzimy się po sądach… — Kostek, dziś wszystko jest możliwe. Spójrz na to inaczej. Czytałam, że można zrobić test DNA dziecka jeszcze w trakcie ciąży, po siódmym tygodniu. Najpierw to sprawdźmy. Poza tym — oboje marzyliśmy o własnym dziecku. Może to okazja, by uratować i siebie, i malucha przed aborcją? Nie myślałeś o tym? — Przestań ją jeszcze chwalić… To wszystko głupoty! Nie będę płacił za coś takiego! Kostek wyszedł z pokoju wściekły. Swietłana przypomniała sobie tamtą noc sprzed dziesięciu lat… Z Kostkiem studiowali razem. Miłość od pierwszego wejrzenia. Ślub. Potem kariera Swietłany — wujek dał jej pieniądze na firmę, wszystko poszło w górę. Kostek otworzył sklep, Swietłana rozwijała swój biznes. Byli bardzo szczęśliwi, tęsknili jedynie za dzieckiem. Pewnej nocy zostali napadnięci. Jeden z napastników rzucił się z nożem na Kostka — Swietłana zasłoniła męża i dostała cios w brzuch. Lekarze cudem ją uratowali, ale nie mogła już mieć dzieci. Usunięto jej macicę i jajniki. Przeżyła ten cios bardzo ciężko, a Kostek do końca życia miał z tego powodu wyrzuty sumienia. Swietłana często chodziła do kościoła, modliła się i dawała jałmużnę. — Dziękuję, dziecko — powiedziała starsza kobieta pod cerkwią — Widzę twój smutek, ale nie martw się. Będziecie mieć dziecko, w zupełnie niesamowity sposób… Swietłana westchnęła. Skąd staruszka mogła wiedzieć? Zanurzyła się w pracy, a więź z mężem umacniała się. I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego… Swietłana przekonała Kostka do testu DNA — oddali krew razem z Krystyną, gdy ciąża miała 9 tygodni. Test potwierdził ojcostwo. — No i co, pani widzi? Gotowi płacić za dziecko? — drwiła Krystyna. — Słuchaj, za półtora miliona złotych można znaleźć kobietę, która urodzi Kostkowi dziecko, legalnie i taniej. Nawet nie zamierzaliśmy tego robić. Ale skoro już tak wyszło, bierzemy dziecko za półtora miliona. Ty dostajesz pieniądze, my dziecko. Wszystko załatwimy formalnie. — Mówiłam o trzech milionach! — Teraz my dyktujemy warunki. Nie chcesz — nie dostaniesz nic. Dziękuj, że nie zgłosiliśmy sprawy na policję. *** — Kostek, dogadałam się z nią. Będziemy mieć dziecko. — Swieta, po co nam to było… Jeszcze jej płacić… — Może to los przekazał nam ten prezent. Musimy go przyjąć… Całą ciążę Krystyna chodziła do lekarza, dbała o zdrowie. Urodził się zdrowy chłopiec. Krystyna zrzekła się dziecka, Kostek odebrał syna jako ojciec. Krystyna zabrała pieniądze i zniknęła z ich życia. Znajomym powiedzieli, że to dziecko z surogatki. — Dziękuję ci, że urodziłaś dziecko mojego męża — powiedziała Swietłana na pożegnanie. Chłopiec, Alek, zamieszkał z Swietłaną i Kostkiem. — Kostek, zobacz, jak on do ciebie podobny… — Tak myślisz? Nie znam się na dzieciach, ale faktycznie, niezły przystojniak… — Pamiętasz tę staruszkę przed kościołem, o której opowiadałam? Przewidziała dokładnie to, co się potem wydarzyło. Swietłana i Kostek patrzyli z miłością na syna. Co przyniesie przyszłość? Nie wiedzieli, ale byli szczęśliwi… Często los spełnia prośby w bardzo dziwny sposób… *** Kilka miesięcy później Swietłana zobaczyła w telewizji, że w mieszkaniu znaleziono martwą Krystynę. Okoliczności śmierci są wyjaśniane. Dziewczyna jednak grała zbyt ostro… SZANTAŻ NA MILIONY, INTRYGA, MIŁOŚĆ I CUD – CZYLI JAK SWIETŁANA I KOSTEK ZOSTALI RODZICAMI MIMO WSZYSTKO