ZNACZEK POCZTOWY…
Tomek odszedł od Kasi, mama westchnęła ciężko.
Jak to? nie mogłem uwierzyć.
Sam nie wiem, jak to się stało. Był miesiąc służbowo w delegacji. Wrócił już inny człowiek. Powiedział Kasi, że przeprasza, ale kocha inną, mama zapatrzyła się w jeden punkt, zamyślona.
Żartujesz?! To chyba jakaś pomyłka Koszmar, poczułem w sobie złość na męża siostry.
Dzwoniła do mnie Sonia, mówi, że mama źle się czuje, wezwały pogotowie. Okazało się, że Kasia dostała zaburzenia neurologiczne po tym wszystkim, mama spuściła wzrok i zaczęła nerwowo mrugać.
Spokojnie, mamo. Wiesz przecież, że Kasia trochę przesadzała z ustawianiem Tomka na piedestale, wszystko mu nadskakiwała. Teraz zbiera żniwo. Żal mi jej. Ale liczę, że Tomek się opamięta, przecież kochał Kasię i Sonię, nie dopuszczałem do siebie tej myśli.
Tomek i Kasia mieli wielką, nieokiełznaną miłość. Po dwóch miesiącach znajomości wzięli ślub. Potem urodziła się ich córka, Sonia. Żyli spokojnie, zgodnie, aż tu nagle
Jak lawina
Poleciałem do siostry od razu. O trudnych sprawach rozmawia się najciężej, szczególnie z bliskimi.
Kasiu, jak to możliwe? Tomek choćby powiedział coś więcej? Zwariował? tak sypałem pytaniami, aż sam nie poznawałem siebie.
Nie wiem, Michał Jestem w szoku. Kim jest ta kobieta? Może go zaczarowała? Tomek jakby dostał amoku, popędził do niej. Powiedział tylko, że życie ma płynąć, a nie wyciekać. Spakował się i wyjechał. Czuję się, jakbym dostała w twarz i nie wiem, co robić Kasia płakała rzewnymi łzami.
Dajmy mu czas, Kasiu. Może się jeszcze opamięta. Różnie bywa, przytuliłem rozżaloną siostrę.
Ale Tomek już nie wrócił.
Osiadł w innym mieście.
Z nową żoną.
Krystyna była starsza od Tomka o osiemnaście lat. Ta różnica zupełnie im jednak nie przeszkadzała. Dusza nie ma wieku, powtarzała często Krystyna.
Tomek był nią zafascynowany. Stała się jego światełkiem w ciemności.
Charakter miała nietuzinkowy
Potrafiła kochać, ale umiała też zimna być jak lód. Była dzika, niezależna. Czasami obsypywała go komplementami, innym razem raniła słowem do żywego.
Tomek był wpatrzony w Krystynę.
Ciągle się dziwił:
Gdzie byłaś pół życia, moja Krystyno Tak długo Cię szukałem
Tymczasem Kasia postanowiła odegrać się na wszystkich facetach.
Była piękna oglądali się za nią i mężczyźni, i kobiety.
W pracy zawróciła w głowie swojemu przełożonemu, panu Dariuszowi.
Kasiu, wyjdź za mnie. Złotem Cię obsypię, będziesz miała bajkowe życie.
Nie chcę ślubu, Darku, miałam już dość Pojedźmy lepiej nad morze, Sonię wykurować zaśmiała się filuternie Kasia.
Jak sobie życzysz, kochana
Szymon był prostszy. Pomagał jej w domu, zrobił remont. Nie prosił o rękę był żonaty
Kasia kręciła oba w jednym czasie
O miłości nie było mowy. Po prostu pomagali jej przeżyć, zaplątać trochę żałości i samotności.
Kasia tęskniła za Tomkiem. Nawiedzał ją w snach, budziła się we łzach. Wspomnienia rozdzierały serce, nie dało się temu oprzeć.
Jak odczepić się od takiego człowieka? Czym zawiniłam? Przecież byłam posłuszna, troskliwa, spełniałam wszystkie jego zachcianki. Nigdy się nie kłóciliśmy
Minęło wiele lat.
Kasia wciąż żyła tak: raz uśmiechała się tajemniczo do Darka, raz odsyłała Szymona do jego rodziny.
Gdy Sonia skończyła dwadzieścia lat, postanowiła odwiedzić ojca.
Kupiła bilet PKP, całą drogę rozmyślała, jak zacznie rozmowę z tą Krystyną.
Dotarła do nowego miasta.
Zadzwoniła do drzwi.
Jesteś pewnie Sonia w progu stała ciekawa z wyglądu kobieta.
Mama jest jednak dużo piękniejsza pomyślała Sonia.
A pani to Krystyna? domyśliła się.
Tak, zapraszam. Tata wyszedł, zaraz wróci Krystyna wprowadziła Sonię do kuchni.
Jak się masz? Jak mama? Krystyna uwijała się, Kawy? Herbaty?
Krystyno, jak udało się pani zabrać tatę z rodziny? Przecież on kochał mamę, wiem to Sonia spojrzała jej prosto w oczy.
Soniu, życie nie jest do przewidzenia. Miłość nie zna zasad. Czasem rodzi się nagle. Jedno spotkanie i wszystko się zmienia. Nie pytasz dlaczego, tylko płyniesz z nurtem. Trzeba czasem zmienić partnera w tańcu. To po prostu się dzieje Krystyna opadła na krzesło, zmęczona.
A nie można się powstrzymać? Przecież jest rodzina, obowiązek Sonia nie potrafiła tego zrozumieć.
Nie można, dziecko odparła krótko Krystyna.
Dziękuję za szczerość Sonia nie tknęła herbaty.
Dasz się poradzić? uśmiechnęła się Krystyna.
Mężczyzna jest jak znaczek pocztowy: im częściej na niego plujesz, tym mocniej się przykleja roześmiała się Ogólnie, z mężczyzną trzeba być raz stalą, raz aksamitem Zresztą, ostatnio kłócimy się z twoim ojcem.
Dziękuję za radę. Mogę poczekać tu na tatę? zdecydowała się dziewczyna.
Nie wiem. Od tygodnia śpi w hotelu. Mogę dać adres Krystyna zapisała coś na skrawku papieru Proszę, tu masz.
Sonia nawet się ucieszyła. Teraz mogła porozmawiać z ojcem na osobności.
Do widzenia, dziękuję za herbatę szybko się pożegnała.
Znalazła hotel. Zapukała.
Tomek widząc córkę, autentycznie się ucieszył, choć widać było zmieszanie.
Soniu, dziś już miałem wrócić Wiesz, kłótnia i te sprawy
Tato, nie mieszam się w wasze sprawy. Po prostu chciałam Cię zobaczyć Sonia lekko ścisnęła go za rękę.
Jak tam mama? spytał Tomek.
Poradzimy sobie, tato. Już się przyzwyczaiłyśmy żyć same Sonia westchnęła.
Cały wieczór spędzili razem w hotelowym pokoju, spokojna rozmowa, trochę śmiechu, trochę łez
Tato, kochasz swoją Krystynę? wypaliła nagle Sonia.
Bardzo. Wybacz mi, córeczko odpowiedział pewnie Tomek.
Rozumiem. Muszę już iść, zaraz mam pociąg zaczęła się szykować.
Wpadaj do mnie czasem, Soniu. Jesteśmy rodziną spuszczając wzrok, powiedział Tomek.
Pewnie Sonia jak ptak wyleciała z hotelu.
Wróciwszy do domu, postanowiła wziąć sobie do serca radę Krystyny.
Nie kochać, nie ufać, nie łudzić się męskimi frazesami. Mieć wszystko gdzieś
Ale po trzech latach pojawił się On. Kryspin. Był dla Soni jak anioł przeznaczenia, jak dar od losu
Sonia od razu to wyczuła.
Bo kiedy spotykasz tego właściwego, wszystko inne staje się nijakie
Kryspin objął ją sercem i nigdy już nie wypuścił. Dotknął jej duszy tak, jak jeszcze nikt.
Sonia zakochała się bezgranicznie, bez żadnych warunków. Na zabój
Dziś już wiem życie nie daje gwarancji. Ale warto czekać na prawdziwą miłość, nawet jeśli trzeba przejść przez burzę.



